Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #269 (15.10.2012)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 15 październik 2012Numer 42/2012 (269)


Dzisiejszy Pulse zdecydowanie należy do Uncanny Avengers. Pierwszy numer wywołał zupełnie skrajne emocje. Drugim komiksem, którym warto się zainteresować jest AvX: Consequences, czyli epilog zakończonego nie tak dawno "Avengers Versus X-Men".

Avengers vol. 4 #31
Hotaru: Kto wie, nie do końca sam w to wierzę, ale może Brian Bendis odejdzie pozytywnym akcentem? A może po prostu ostatnie jego historie - szczególnie w tej serii - były tak kiepskie, że już sam fakt, że ten numer nie ssie na całej linii, mi wystarcza? Bo nie ssie. Bendis próbuje posprzątać trochę po bałaganie z Wonder Manem, udawania, że nie jest Loebem i w międzyczasie udaje mu się wpleść całkiem intrygujący wątek. Czy to wystarczy, żebyśmy pożałowali, że opuszcza Mścicieli? Jeszcze nie, ale może...

AvX: Consequences #1
Hotaru: Wprawdzie to Gillen, ale nie w najlepszej formie. Wątkowi ze Scottem zabrakło pewnej subtelności i wydał mi się niewykończony. To, ze Wanda zapewnia Hope, że może być Mścicielem, to jakaś pomyłka - przecież od AvX #0 wiemy, że Wanda nie ma prawa mówić w imieniu Avengers. Nie rozumiem, dlaczego Avengers polują na Magneto. Te rzeczy uwierają podczas lektury. Nawet wtedy jednak poziom jest o wiele wyższy od eventu, jaki ta miniseria ma zamykać. Nawet rysunki Toma Raneya momentami są dobre.avalonpulse0269b%20%5B1600x1200%5D.JPG
Krzycer: Jest nieźle, choć ta pierwsza scena jest nieporadna. Myślałby kto, że Wolvie np. spróbuje się zameldować wieży kontrolnej jakiegoś wakandyjskiego lotniska i zorientuje, jaka jest sytuacja zanim przyleci z dziećmi.
Wątek Cyclopsa w więzieniu jest w porządku. Cap za to nie zmądrzał ani o jotę - najpierw atakował Scotta póki ten nie stał się Dark Phoenix, teraz najwyraźniej próbuje powtórzyć tę rewelacyjną strategię z Magneto.
Gamer2002: Scottowi lekkie poniżanie w kiciu wyjdzie na zdrowie, podoba mi się, że rząd planował na wypadek powrotu mutantów a zarządca kicia jest w gruncie rzeczy zdroworozsądkowym facetem, tylko że cynikiem. Cap wychodzi sympatycznie zdając sobie sprawę, że potrzebują Summersa, także Logan przyznając się, że chce go zabić. Nie mam zamiaru irytować się na ostatnią stronę, wiadomo że Wolvi nie zacząłby rozmowy przyjaźnie.
Z wątków pobocznych wiadomo co z Wakandą i miarę z Namorem. Wyjaśniono sytuację z Magneto (brudna przeszłość, więc go ścigają) choć jeszcze nie wiemy co on myśli uciekając. 7/10, na razie nieźle.
Avengers: Tydzień temu dostaliśmy prezent od Marvela. Zapierające dech w piersiach zakończenie miażdżącego crossovera "Avengers Vs. X-Men". Z emocji nie mogłem przełknąć śliny w gardle. Muszę podziękować Marvelowi za dostarczenie komiksu do którego chce się wracać. Ciężko będzie przebić AvX. Poprzeczka została podniesiona bardzo bardzo bardzo wysoko. Kontynuator dużo spokojniejszy i nie dorasta do pięt głównej serii. Nie ma żadnej walki, nie ma kapitalnych rysunków Kuberta, nie ma żadnych emocji targających czytelnikiem na wszystkie strony. To tylko nieformalne kolejne numery zamykanej serii Uncanny X-Men. Autor ten sam to i z zadania wywiązał się poprawnie. Czytało się przyjemnie, ale obawiam się, że nie będę do tego wracał tak często jak do najlepszego crossovera w historii wydawnictwa Marvel Comics. Logan z napoczętym sześciopakiem nie zrobił na mnie dużego wrażenia.

Scarlet Spider vol. 2 #10
GrayFox: Dammit. Miałem przeogromne oczekiwania względem tego crossa, nie pamiętam czy kiedykolwiek miałem większe. Bo cóż mogło być lepszego niż dwie najfajniejsze postaci z pajęczego zakątka uniwersum kontra jeden z najfajniejszych złoczyńców z jakimi Spidey kiedykolwiek musiał się zmierzyć. Niestety, póki co jestem rozczarowany.
Powiedzmy sobie szczerze, że umiejscowienie akcji w Microverse to jakaś poroniona idea. Nie widzę w tym ani grama potencjału, z pewnością można było lepiej skonstruować oś fabuły tej historii. Nie podoba mi się to, że Kaine i Flash muszą się włóczyć po jakiejś kolorowej dżungli i tłuc się z wielgachnymi robalami czy wróżkami, to wręcz idiotyczne.
Scena otwierająca komiks jest dziwna. Flash sprawia wrażenie niekonsekwentnego, najpierw mierząc ze spluwy do Kaine'a zachowując się jak rasowy glina, a później nawołując go do tego by porozmawiali, jakby się skasztanił w portki zdziwiony zachowaniem Scarlet Spidera. Kaine z kolei wpadł w KillingMode, ale to nic, bo to można jeszcze wpisać w jego wybuchowy, impulsywny charakter. No ale to, że zachował się jak obrażony pięciolatek, odwracając się na pięcie, by po chwili wrócić i zaoferować swoją pomoc, to już raczej nie jest normalne. Yost tutaj chyba trochę przestrzelił w chęci pokazania jak Kaine próbuje mieć wszystko w dupie.
Podobała mi się za to scena kiedy Flash stracił kontrolę nad Venomem i to w jaki szczątkowy sposób zostało to wytłumaczone. Zaczynam się już więc domyślać, że ich team up pod koniec historii nabierze zupełnie innego, "pełniejszego" znaczenia. Generalnie też dzięki temu Yost wybrnął nieźle ze standardowego tłuczenia się nawzajem przed udaną współpracą, także należy to uczciwie zaliczyć autorowi na plus. Ogólnie też dialogi między bohaterami stoją na dobrym, a miejscami nawet bardzo dobrym poziomie. Zwłaszcza wymiana zdań na temat Spider-Mana tuż przed wejściem do Prometheus Pit mi się podobała.
Co do rysunków to nigdy nie byłem fanem Phama. Facet jest nierówny i ten zeszyt wyszedł mu zdecydowanie gorzej. Ale okładka Stegmana ładna.
Po tym potoku słów można odnieść wrażenie, że zeszyt był strasznie słaby, ale to nieprawda. Po prostu jestem zawiedziony, że historia, która miała dla mnie być najlepszą z pajęczego zakątka uniwersum od lat, jest póki co najwyżej średnia. Gdyby nie umiejscowienie akcji w tak kretyńskim miejscu, moje odczucia na pewno byłyby znacznie cieplejsze. Poziom historii raczej nie wzrośnie przy kolejnym odcinku z serii Venom, zapewne wręcz przeciwnie. Zostanę z crossem do końca, ale przysięgam - tylko ze względu na Kaine'a i Flasha, bo polubiłem ich dzięki ich wcześniejszym występom.

Ultimate Comics X-Men #17
Hotaru: Przykro mi to mówić, ale z numeru na numer coraz bardziej tracę zainteresowanie tą serią. A darzę Ultimate X-Men wielkim sentymentem, więc bardzo mi to nie podchodzi. Oprawa graficzna jest porządna i w gruncie rzeczy jej się nie czepiam (chociaż kolory mogłoby być mniej nudne). To - o dziwo - scenariusz Wooda w ogóle do mnie nie przemawia. Od samego początku. Kitty urasta do rangi Mary Sue - to, że pokonała Fury'ego w walce wręcz, to już przegięcie. Nadal brak tu innowacyjności - Hisako ma jedynie odrobinę inne pole siłowe, Husk inny kolor włosów, a Quentin nie jest aż takim ćwokiem, ale to detale - nadal brakuje innowacyjności. W przeciwieństwie do dymków narracyjnych.

Uncanny Avengers #1
Hotaru: Chciałem zacząć ta opinię od pozytywu, ale go nie znalazłem. Remender - celując w mój gust - chybił o lata świetlne. Red Skull nigdy mnie nie fascynował. To, że Logan wygłasza (drętwą, a jakże) mowę pogrzebową Xaviera, to jakaś kpina. Cyclops miał być tym złym, bo opanowała go Phoenix Force, ale teraz, kiedy wrócił do zdrowych zmysłów, jest jeszcze bardziej nie do zniesienia. Rogue, która sama nie była aniołkiem, nie powinna prawić morałów Scarlet Witch, a Wanda, która całkiem niedawno chciała w myśl odkupienia win przywrócić mutantom moce pojedynczo, nie powinna tak pogardliwie wypowiadać się o męczeństwie. Tylko z szacunku do Cassadaya nie wymienię jego uchybień, a miałbym co wymieniać.
avalonpulse0269d%20%5B1600x1200%5D.JPGKrzycer: Oj. Jest dużo słabiej, niż się spodziewałem. Parę dobrych scen, ale ogólne wrażenie - bardzo nie tego. O ile podoba mi się, że ktoś broni Cyclopsa, o tyle wybór, by padło akurat na Rogue jest... niekonsekwentny. No, ale to nie Remender ją ostatnio pisał, więc mniejsza o to.
Najbardziej spodobał mi się Thor, przyznający, że woli latte. Rysunki Cassadaya są nierówne - parę fajnych kadrów, parę dziwnych - ale ogólnie jest dobrze. Tylko te kostiumy... myślałem, że może w środku zaprezentują się lepiej, niż na okładce, a jest jeszcze gorzej. Zmodyfikowany Cap i Havok w czepku są straszni.
Ogólnie - wciąż liczę, że magia Remendera zadziała. Z drugiej strony od jakiegoś czasu Rick próbuje udowodnić w Secret Avengers, że jak tylko chce, potrafi produkować nieciekawe średniawki, i zaczynam się trochę obawiać...
Xavier83: Rick Remender i John Cassaday stworzyli przyjemny pierwszy numer serii. Począwszy od motywacji Red Skulla [1942] i podsumowaniu jego ideologii w zdaniach: "Hatred Protects A Species From Complacency In The Face Of Rivals" oraz "Kill Them Before They Kill You", przez jego ulepszonych ludzi, których na razie znamy jako S-Men, a kończąc na fajnej rozmowie Kapitana i Alexa. Havok słusznie dostrzega, iż jeśli "założy buty" Xaviera lub Scotta, to może to się dla niego źle skończyć. Scenarzysta dobrze pokazał również tok rozumowania Cyclopsa: całe życie walczył o marzenie Xaviera, ale w końcu nauczył się, że jest inne droga do celu. Czy słuszna, tu można debatować, ale jego brat ma trochę racji w ich konwersacji. Dla mnie osobiście najlepiej rozplanowanym momentem tego komiksu jest rozmowa Rogue i Scarlet Witch. Obie panie mają swoje racje i widać, że Wanda ma już dość pokutowania za swoje winy. Uparta Rogue ma u mnie duży plus, ponieważ w końcu ktoś wygarnął Wandzie to jak była i jest postrzegana. Natomiast ocena Scarlet Witch, iż X-Men nie wiedzą już co oznacza "X", musiała sprowokować taką reakcję przeciwniczki. Potyczka z S-Men w wykonaniu tych dwóch kobiet została dobrze poprowadzona, łącznie z zaskakującym jak dla mnie manewrem Wandy. Przemowa Logana na pogrzebie nie koniecznie służyła idealizowaniu samego Xaviera, bo większość X-Men wie jakich grzechów się dopuścił. Bardziej pokazywała w mojej ocenie przyznanie się, iż X-Men nie potrafili zrealizować marzenia Xaviera nim ten umarł. Podobał mi się również Avalanche, który po spełnieniu swojego zadania ze stoickim uśmiechem na twarzy popełnia samobójstwo. Podsumowując ten pełen emocji oraz nowych możliwości, głównie dla Alexa i jego pobratymców, pierwszy numer mogę jedynie stwierdzić: to było dobre i chcę więcej. 8/10.
Gamer2002: Przemowa pogrzebowa - wybielanie Chucka. Niestety, świętym on nie jest od dłuższego czasu, a w AvX nie zrobił niczego wielkiego i jego rola w sumie sprowadzała się jedynie do jego śmierci. Ale jeżeli by o tym zapomnieć i uznać że był świętym, to był dobry moment. Podobała mi się też scena Scarlet Witch przy jego grobie, bardziej tu oddano jej poczucie winy niż w całym evencie. Trochę gorzej z Rogue, w AvX była reprezentantką X-Men proszących o rozgrzeszenie od Mścicieli, a tutaj nagle wchodzi w obronę Scotta.
Wątek Avalanche na razie meh, Hope ok, Havocowi jeszcze trzeba dać czas. Ostatnia strona jest jednak... eh. Jest to niezły pomysł odpychającego złoczyńcy jakim pewnie ma być Red Skull, Morrison już takie rzeczy robił z U-men, ale ta strona wyglądała po prostu groteskowo.
5.5/10, mógłbym być nieco przekonany, gdyby nie śmieszny twist, teraz jestem niepewny. Ale jeszcze nie rzucam.
wolvie111: Dla mnie niewątpliwie najciekawszy numer tygodnia. Pomysł Capa, aby Avengers i X-Men się połączyli, po całym AvX, tylko po to, aby dać dobry przykład jakoś do mnie nie przemawiał. Za to znalazł się inny punkt scalający o WIELE bardziej interesujący. Mam na myśli oczywiście Red Skulla z mózgiem Xaviera w ręku. Ogólnie to numer ma swoje momenty i jestem właściwie pewien, że Remender pociągnie to dalej w dobrym kierunku. Bardzo podobała mi się rozmowa Rogue i Wandy. Poza tym ciesze się, że widzę Marie wreszcie w dość znaczącej roli, poza uniwersum mutantów. Tak jak jej kostium jest w miarę dobry tak nie mogę przywyknąć do Wandy i Havoka. Jej zbyt modern, a jego zbyt old-school. Co do przeciwników to jak na pierwszy rzut oka dość zabawnie wygląda ta gromadka, ale to może wina dość specyficznej kreski Cassadaya. Skupiając się na nim, to wypada na plus choć trafiło mu się parę baboków.
Jest całkiem nieźle jak na początek i może się to jeszcze dobrze rozwinąć. Przekonamy się.
avalonpulse0269c%20%5B1600x1200%5D.JPGAvengers: Pasjonująca lektura. Przemowa Logana na pogrzebie za długa. Rozmowa Havoka i Cyclopsa interesująca, bo dotykająca problemu złożonych relacji w rodzinie Summersów. Avalanche versus Kapitan i przyjaciele dynamiczne, gdzie moim ulubionym momentem było "Havok-- shoot me!". Fałszywe łzy Scarlet Witch na widok Rogue komiczne, ale Ruda nie dała się omamić słabej grze aktorskiej mutantkillera i pokazała jej gdzie raki zimują. Genialne! Przeszkadzający w tym starciu Skullmensi zrobili na mnie piorunujące wrażenie. Oczami wyobraźni już widzę ten sparring z zespołem Havoka. Mniam! I jeszcze Skull maczający paluchy w czerwonej papce. Koniec końców Remender przymierzył się do gorącego krzesła z napisem "najgorszy scenarzysta". Zrobił to przyjmując zadanie pisania nowego flagowca Marvela. To już nie jest tajna grupa X-Menów albo Avengersów działająca na czwartym i piątym planie, w której można pozwolić sobie na dużo swobody. Tutaj trzeba nadawać ton całemu uniwersum. Na Bendisie wiesza się psy, a jak będzie z Remenderem? Po reakcjach publiki na zabawę z mózgiem Xaviera można śmiało powiedzieć, że buty na niego pasują. Powodzenia Rick! Będzie ci potrzebne! Może dołączy do ciebie boski Hickman. Kto wie.
jdtennesse: Podoba mi się początek tej historii. Przywykłem też do rysunków Cassadaya (tak, zgadza się, nie uważam żeby jego rysunki były genialne, prawie mi się podobają). Jest kilka mocnych scen w tym numerze, od pierwszej do ostatniej strony (szczególnie na pierwszej i ostatniej stronie). Chociaż trochę nieścisłości się znalazło. Nie jestem ekspertem, ale po wycięciu połowy mózgu Avalanche chyba nie byłby w stanie chodzić, a co dopiero używać swoich mocy, ale tak jak napisałem, nie znam się... Pogrzeb profesora wstrząsnąłby mną (albo wywarł jakiekolwiek wrażenie), gdyby był pierwszym. Ale niestety pamiętam, że obecne (albo ostatnie) życie Xaviera nie było jego pierwszym. I może nie jest to popularna opinia, ale ja wolałbym, żeby śmierć zachowała swoją wagę i pozostała śmiercią ostateczną. Smutne pożegnanie w wykonaniu Logana, smutna jego refleksja (mam nadzieję, że nie straci na wadze szybkim powrotem Xaviera do żywych). Rozmowa Alexa z bratem, może i nieco wyprana z emocji, ale po co robić awanturę, prawda? Cap, Thor i Alex przy kawce? Hilarious. No i w końcu scena z Wandą... Jak mnie ta kobieta wkurza... Po co wymyślać postać z nieograniczoną mocą? A potem pokazywać jak sobie z nią nie radzi i popełnia kolejne, brzemienne w skutki błędy. Rogue ma przecież absolutną rację, gdyby nie jej hex i "No more mutants" nic z tego by się nie zdarzyło. I tu widzę wielką nieścisłość w rozumowaniu scenarzystów. Jak długim pobytem w więzieniu ukarano ją za zabicie setek, jeśli nie tysięcy mutantów? Przecież tracąc moce, zginęło wielu. A teraz Scott siedzi w nowych okularach w więzieniu. Do Scarlet Witch i scenarzystów powiedziałbym tylko jedno: "No more Wanda". Jeśli chodzi o potwory Red Skulla to może pomysł nie jest zły, ale pachnie starym kotletem. Takie potwory ze zwierzęcymi łbami już ktoś kiedyś zrobił. Zobaczymy jak się to wszystko rozwinie. Nowy zespół ma potencjał, podoba mi się tutaj Rogue. Trzymam kciuki. 8/10.
Archie: Liczyłem, że w Marvelu jednak nie będą już eksponowali wątku śmierci Xaviera i przez to zostawią furtkę na jego powrót. No bo skoro mutanci powrócili po "No more Phoenix", to równie dobrze i Charles mógł w tym momencie zostać przywrócony do życia i szwędać się po świecie mając amnezję. Niestety Remender musiał domknąć wątek zgonu i zamknąć go na cztery spusty. W sumie teoria o wałęsaniu się po świecie nadal miałaby sens, bo przecież mogli odprawić pogrzeb bez ciała, ale niestety ostatnia strona dobiła moją nadzieję. Biorąc pod uwagę jak spartolone są wątki w tym numerze, zakładam, że ten pomysł z samej końcówki też zostanie źle wykorzystany. Xavier pewnie i tak wróci za jakiś czas, ale w obecnej sytuacji ciężko to będzie zrobić z sensem i jakimkolwiek smakiem. Z wypowiedzi Ricka wynika, że prezentowany tu Red Skull to kopia zapasowa Johanna Schmidta stworzona podczas II wojny światowej. Szkoda, że Remender nie wpadł na pomysł, że Skull przesłał swoją świadomość w inne miejsce tuż przed zniszczeniem swojego mechanicznego ciała w Captain America: Reborn. Przynajmniej mielibyśmy tego samego złoczyńcę, a jego archaiczną wersję. Nagłe ubicie Avalanche'a też mi się nie podoba. Wypadło to słabo, a przy odpowiednim scenarzyście ta postać mogła się fajnie rozwinąć i przejść taką przemianę jak Frenzy. To wszystko to w sumie nic w świetle tego, że podczas ataku na miasto kiedy trzeba ratować ludzi przed walącym się blokiem Havok ma czas zdjąć krawat, koszulę, spodnie i płaszcz, a później założyć rękawiczki i maskę. Alex oczywiście jak rasowy superbohater miał strój pod normalnym ubraniem. Pytanie tylko po jaką cholerę zajmował się przebieraniem kiedy wokół byli zagrożeni ludzie? To ma być dowódca drużyny? Może Remender później zreflektuje się i pokaże jak Havok zmienia strój za pomocą jednego przycisku w zegarku. W ogóle dlaczego on nagle porzucił fajny, futurystyczny kostium i biega w nowym uniformie w najgorszym stylu nawiązującym do jego pierwszego potwornego wdzianka? Szkoda, że to nie zostało wyjaśnione. Wystarczyłaby przecież prosta wzmianka, która cieszyłaby czytelnika. Poza tym jak już miał zmieniać kostium z racji przynależności do Avengers to lepiej byłoby, gdyby jego nowy strój nawiązywał do tego noszonego podczas pracy dla Pentagonu. No, ale jak widać Remender woli nie przywiązywać uwagi do detali. Kolejnym ciosem jest rozmowa Rogue ze Scarlet Witch. Ta pierwsza na szczęście prezentuje zdrowe podejście do grzechów Wandy i próby ratowania mutantów przez Cyclopsa. Gorzej z tą drugą, która odwraca kota ogonem, a później kpi z męczeństwa X-Men. Porażka. Jakim cudem Maximoff bierze niby tą całą odpowiedzialność za swój czyn skoro jest na wolności, a Cyclops bez żadnego procesu siedzi w więzieniu? Pierwszy numer słabo rokuje, oby Rick wziął się w garść. Plusem są rysunki Cassadaya.
Bi-Bolt: Nie wiem czemu wszyscy się tak uczepili tej ostatniej strony, położyć łapy na mózgu najpotężniejszego telepaty na świecie, to prawdziwa gratka dla każdego złoczyńcy.
Głupsze było to, że Xavierowi zrobili pomnik na wózku. Człowiek całe życie zmaga się z kalectwem, do tego zwycięża tą walkę, a po smierci i tak go na wózku posadzili.
I to jednak była lobotomia Avalanche'a.
Więc czemu miał Phoenixa w oczach? Czemu poświata była czerwona? Czemu montowali mu tam jakieś laserowe działo na czole, z którego nie korzystał?
...Chyba że to jakaś niedopowiedziana przebitka z przyszłości była... 8/10.

Wolverine And The X-Men #18
Hotaru: Niech Aaron morduje swoje chybione stwory, np. Krakoę albo - jeszcze lepiej - bachory z Hellfire. Tak bardzo nie odpowiada mi infantylizacja tego tytułu, że aż nie jestem w stanie skupić się na niczym innym. A rysunki Moliny na niektórych kadrach robiły całkiem dobre wrażenie.
Xavier83: Fenomenalny komiks. Począwszy od parodii sceny z filmu Avengers [Hulk - Thor] , przez Deathloka i jego opis ludzkich tańców, tragizm Broo i jednego zdrajcę w szkole. Wszystko w otoczce miłosnej naiwności Idie i bardzo dobrze przedstawionych działań Hellfire Club. Telepatyczna rozmowa Xaviera i Howletta bardzo mi się podobała. Z czystym sumieniem 9/10.

X-Men vol. 2 #37
Hotaru: No proszę. Myślałem, że najwięcej frajdy dostarczy mi konflikt na linii Storm-Cyclops, ale Wood bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Nie tym, że tarcia na tej linii zelżały, ale tym, jak emocjonalna - i fizyczne - była wymiana argumentów między Ororo a Piotrem. Do tego stopnia mocnych argumentów, że przez chwilę zawahałem się, czy kibicuje dobrej stronie. Współpraca Wooda i Lopeza to najlepsze, co spotkało ten tytuł od czasu jego powstania. Wielka szkoda, że ta kolaboracja nie potrwa dłużej.

Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse0269a.jpgX-Men vol. 2 #37
Autor:
David Lopez

Hotaru: Mogłoby się wydawać, że na potrzeby okładki Lopez trochę podrasował konflikt starych przyjaciół - Piotra i Ororo. Nic bardziej mylnego - on naprawdę sprowadził się do pojedynku z błyskawicami. Mając w pamięci, że po dowiedzeniu się o X-Force Storm wypiła z Loganem ostatnie piwo, to jak bardzo musi być skłócona z Colossusem, że posypały się pioruny? Ta okładka zmusza do zadania tych pytań. A wnętrze komiksu dostarczy kilku odpowiedzi.





Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2012.10.10
Redaktor naczelny: Sc0agar4kKorekta: Sc0agar4kRedaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.