Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "Blade II"

RECENZJA FILMU BLADE II 

 

He’s back! Silniejszy, szybszy, bardziej morderczy, przystojniejszy…  zagalopowałem się z tym ostatnim, ale cała reszta jest absolutną prawdą.

Blade, po czterech długich latach przerwy wrócił i ma się naprawdę dobrze. Poprzeczka została zawieszona dosyć wysoko, ponieważ pierwsza część okazała się bardzo dobra pod wieloma względami. Dwójka wprawdzie nie osiągnęła tego pułapu, ale w niczym to nie umniejsza jej znaczenia.

Z kontynuacjami jest zwykle tak, że są one albo bardzo słabe albo wręcz odwrotnie - bardzo dobre, przy czym te ostatnie stanowią rzadkość.

Tymczasem "Blade II" idealnie wpisuje się w sam środek tej skali. W tym przypadku gwarantem sukcesu okazała się ciągłość ekipy, zarówno aktorskiej jak i twórców. Nic nie bierze się z powietrza i jeżeli ktoś uprzednio obejrzał jedynkę to poczuje się jak ryba w wodzie.

Oś historii obraca się wokół nowego rodzaju wampirów. Są one zdecydowanie szybsze, silniejsze i pod wieloma względami przewyższają swoich protoplastów. Nowa rasa krwiopijców (zwanych Reaperami) potrafi coś jeszcze. Mogą (i lubią) odżywiać się krwią samych wampirów, przez co stanowią dla nich śmiertelne niebezpieczeństwo. Doprowadza to do tego, że przywódca wampirów zawiera pakt z samym Bladem.

Staje on na czele specjalnej grupy (notabene wyszkolonej do walki z "Chodzącym Za Dnia") i rusza do walki dobra i zła z jeszcze większym złem. Ciekawe, prawda?

Dodajmy do tego nowego pomagiera Blade’a (niejaki Scud, zupełnie jak rakieta), knucia, spiski, intrygi, niespełnioną miłość i…. Whistlera! Whistlera?! Przecież on się zastrzelił w pierwszej części?! Owszem, ale twórcy postanowili przywrócić wesołego nieboszczka w poczet żywych. Niespecjalnie przekonało mnie uzasadnienie jego powrotu do życia, ale niech będzie. Przymknę na to oko, bo stary dobry piernik dodaje kolorytu filmowi.

Tak skompletowana ekipa zaczyna siać śmierć i pożogę w szeregach przeciwników. Prym wiedzie oczywiście czarnoskóry mściciel imieniem Blade. W swoistym balecie śmierci rozczłonkowuje swoim mieczem kolejne hordy wampirzych zwyrodnialców. W przerwie używa również pistoletów, co nasuwa mi na myśl postać Dantego z gry "Devil May Cry" (combo miecz + spluwy daje radę). Nie imają się go ani kule, ani tym bardziej prawa fizyki, ale kto by się tym przejmował, prawda? W końcu to superbohater.

Trup ściele się gęsto, zarówno z jednej jak i drugiej strony. Nasi bohaterowie nieuchronnie zmierzają do finału, w którym wyjaśniają się wszystkie niewiadome. Całość podlana jest "pikantnym sosem" w postaci świetnej muzyki [przede wszystkim "I against I" kooperacji Mos Defa i genialnych Massive Attack – przyp. korektorującego Kakteena]. Dynamiczna jatka, w rytm równie dynamicznej muzyki nie może się nie spodobać.

Podsumowując, "Blade II" jest inny niż jego poprzednik. Mimo ciągłości pewnych wątków i postaci film ma swoją własną tożsamość. Jest zdecydowanie lżejszy i bardziej nastawiony na akcję. Nie ma tu praktycznie żadnych niepotrzebnych ujęć. Wartka akcja rozkręca go od początku, aż po sam koniec. Krótko mówiąc, jest to udanie i sprawnie nakręcona kontynuacja. Spoglądając na pieniądze, jakie zarobił obraz można stwierdzić, że nie tylko mi przypadł on do gustu. Pomimo pewnych braków warto poświęcić nieco czasu i zrelaksować się przy tym właśnie tytule.

Ocena: 4

 

Autor: Janio15

Ciekawostki:
- Kiedy Blade powraca do swej kwatery na początku filmu, Scud mówi "Rycerz Ciemności powrócił!". Jest to odniesienie do innej klasycznej postaci komiksowej polującej w nocy, Batmana.
- Reinhardt nie zdejmuje swoich okularów przeciwsłonecznych przez cały film.
- Film nakręcono w miastach:
Londyn, Nowy Jork, Praga, Toronto
- Michael Jackson miał oryginalnie pojawić się w epizodzie "domu bólu" jako "wampirzy wymoczek" którego Nyssa odkrywa szukając hallu na piętrze. Jednak Jacko miał akurat pokrywające się terminy i rolę tę zagrał czeski aktor. Ostatecznie jednak całą sekwencję wycięto aby przyspieszyć akcję filmu.
- We filmie użyto słów: "człowiek bez strachu"  - to jeszcze jedno odniesienie do komiksu, konkretnie do postaci Daredevila.
- Na początku obrazu Scud ogląda "The powerpuff girls". Oryginalnie miał to być epizod serialu "Speed racer", jednak właściciele praw do tej serii nie zgodzili się na jej wykorzystanie.

 

  

      

 

 

 

 

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.