Avalon » Publicystyka » Artykuł

Batman, Hulk, Jeż... Najbardziej oczekiwane filmowe wersje komiksów

Batman, Hulk, Jeż... Najbardziej oczekiwane filmowe wersje komiksów

 

Od początku nowego milenium kino oparte na kanwie historii obrazkowych przeżywa swoją drugą młodość. Jakich produkcji z tego kręgu możemy spodziewać się w najbliższej przyszłości? Na co czekamy szczególnie niecierpliwie? Oto nasze subiektywne spojrzenie na nadchodzące filmowe wersje komiksowych historii.

 


W materiale tym koncentrujemy się na filmach, które nie miały jeszcze swojej światowej premiery, są bardziej lub mniej zaawansowane produkcyjnie, często nie mając jeszcze swoich dat premier (przynajmniej w naszym kraju). Wiadomo o nich jednak, że na pewno powstaną i należy oczekiwać, że będą cieszyć fanów tej tematyki. Tak więc...

 


Choć filmowe wersje historii obrazkowych powstawały wcześniej (z lepszym i gorszym skutkiem), zaryzykować należy stwierdzenie, że prawdziwy boom na tego typu produkcje związany jest z przełomem XX i XXI wieku. Był lipiec roku 2000. Na ekrany kin za oceanem wchodził właśnie obraz Bryana Singera pt. "X-Men", oparty o przygody grupy bohaterów stworzonych w wydawnictwie Marvel Comics. Jeśli producenci filmu liczyli na krocie, to końcowy sukces musiał przyprawić ich o zawrót głowy. Razem ze sprzedażą gadżetów i DVD, całkowite wpływy z trylogii (na którą złożyły się ostatecznie także "X-Men 2" z 2003 r. oraz "X-Men: Ostatni bastion" z roku 2006) przekroczyły na całym świecie miliard dolarów. Sukces historii o mutantach wywołał efekt kuli śnieżnej, powodując przystąpienie do realizacji kolejnych filmów opartych o komiks. Początek nowego milenium zbiegł się w czasie z odrodzeniem znanego już przecież rodzaju kina: opowieści superbohaterskich.

 


Cofnijmy się jednak jeszcze 4 lata wstecz, do roku 1996. Marvel - amerykański potentat na rynku komiksów - zaczął popadać w coraz większe kłopoty finansowe. Dług przekroczył poziom 1,5 miliarda dolarów. Zbliżało się nieuniknione. W tym momencie z pomocą "Domowi Pomysłów" przychodzą dwaj Amerykanie o izraelskich korzeniach - Izaak Perlmutter oraz przede wszystkim Avi Arad, którzy dołączyli do udziałowców spółki. Owi panowie mieli konkretny plan uratowania wydawnictwa od upadku. Idea okazała się genialna w swojej prostocie - przenieść najbardziej popularnych bohaterów z kart komiksu na duży ekran. Żadne novum, ani rewolucyjny koncept. Dlaczego? Przyglądając się bliżej komiksowi, większość dostrzeże niejako statyczną wersję filmu. W środowisku twórców X muzy już dawno ukuto pojęcie tzw. scenopisów (ang. sketchbooks) czyli zestawu obrazków ilustrujących poszczególne sceny. Misja wydawać się mogła z pozoru łatwa do realizacji.

 


Arad i przyjaciele dołożyli wszelkich starań, aby nowopowstała spółka córka - Marvel Studios - odpowiedzialna za produkcję filmów, otrzymała odpowiedni zastrzyk finansowy. Pierwszym poważnym projektem był "Blade - Wieczny łowca" (1998) - oparty o postać mniej znaną, ale za to wpisującą się lepiej w światową popkulturę w tamtym okresie. Zyski przekroczyły koszty, ale hurraoptymizmu nie wywołały. Dopiero wyszczególniony wyżej "X-Men", datowany na rok 2000, stał się przełomem i wyznaczył początek świetności kina superbohaterskiego w światowych box office'ach. Najlepsze miało dopiero nadejść.

 


Nakręcony w roku 2002 "Spider-Man" już na samym początku pobił kilka rekordów kasowych. Jeszcze na długo przed premierą zgromadził 40 mln dolarów z tytułu umów z producentami żywności i gadżetów. W ciągu premierowego weekendu w USA doszedł do poziomu ponad 100 milionów dolarów, a finiszował przekraczając 400 milionów, plasując się na miejscu piątym w rankingu wszech czasów za wielką wodą. I tu doszło do kreacji nowego trendu. Reżyser Sam Raimi pokazał, że opowieść bazująca na historiach obrazkowych może być nie tylko porządnym kinem akcji. Również projektem z "ambicjami". Nieoceniona w tym zasługa umiejętnego poprowadzenia postaci i dużej wagi części obyczajowej, zasadnicza - odpowiedniego doboru aktorów. To właśnie dzięki "Spider-Manowi" Tobey Maguire oraz Kirsten Dunst trafili do elitarnego grona gwiazd Hollywood. Sequele opowieści o Człowieku Pająku cieszyły się nie mniejszym powodzeniem na całym świecie.

 


Reasumując, w latach 2000-2007 na ekranach kin pojawiło się trzynaście produkcji z czerwonym logiem Marvela w tle, z czego aż siedem znalazło się w najbardziej dochodowej piętnastce filmów opartych na kanwie komiksu, wyprodukowanych w ostatnich 30 latach. Niestety ilość nie zawsze szła w parze z jakością, czego dowodem są takie "szlagiery" jak "Daredevil" (przeciętny i niewidomy Ben Affleck) czy tegoroczny "Ghost Rider" (na marginesie, jedna z gorszych kreacji Nicholasa Cage'a).

 


Kino z homo superior w roli głównej sięgnęło szczytów popularności. Za filmy superbohaterskie zaczęli brać się najbardziej rozchwytywani aktorzy i uznani reżyserzy (vide: "V jak Vendetta" braci Wachowskich). Dostrzegając prosperity, za przykładem "Domu Pomysłów" poszły inne największe wydawnictwa: DC oraz Dark Horse. W pierwszej kolejności pochwalić trzeba Christophera Nolana i jego "Batman - Początek", który zgłaszał ambicje ku kinu z przesłaniem, skupiając się na psychologii postaci. Zamaskowany bohater w pełnej krasie pojawia się tutaj dopiero mniej więcej w połowie filmu, co jest swoistym ewenementem. Do produkcji uznanych nie tylko przez fanów historii obrazkowych dołączyły takie obrazy, jak "Sin City - Miasto grzechu" Roberta Rodrigueza i Franka Millera, "Hellboy" Guillermo Del Toro oraz "300" Zacka Snydera. I tu pojawił się trend kolejny.

 


"Sin City - Miasto grzechu" stał się prekursorem realizacji kina o super ludziach w konwencji CGI. Plejada gwiazd zagrała na tle zielonego ekranu, a całym filmowym światem i klimatem zajęli się graficy komputerowi. Efekt przeszedł oczekiwania twórców i przede wszystkim fanów. Dostaliśmy nie ekranizację komiksu, ale filmowy komiks przenoszący żywcem poszczególne strony i okna oryginalnego wydawnictwa. Dzisiaj technika CGI jest już powszechnie stosowana w gatunku. Wymieńmy chociażby wspomniany zeszłoroczny hit "300" (w produkcji ponownie maczał palce Frank Miller), który wykorzystuje tego typu rozwiązania. Podobnym tropem chcą iść twórcy opisywanych w dalszej części obrazów: "Liga Sprawiedliwych", "The Watchmen" czy "The Spirit".

 


Dziś możemy mówić już o pełnym rozkwicie kina o bohaterach w kolorowych trykotach. Nowy/stary gatunek święci triumfy także w domowym zaciszu. Wydane w październiku tego roku takie tytuły, jak "Spider-Man 3" czy "Ghost Rider" okupują aktualnie listy bestsellerów DVD. Zainteresowanie superbohaterami rośnie. Nie tylko wśród młodszej części widzów.

 


Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom naszych czytelników, postanowiliśmy przedstawić listę 10 najbardziej oczekiwanych filmowych wersji komiksów najbliższych lat (tylko tych, które obecnie są w produkcji, lub bardzo blisko takowej rozpoczęcia). Za poniższe zestawienie odpowiadają redakcje Stopklatki oraz Avalonu.

 


Pierwsza dziesiątka, której wybór nie należał do łatwych, przedstawia się następująco:


1. "The Dark Knight"
Tytuł polski: nie ustalony przez dystrybutora
Wydawnictwo: DC Comics
Produkcja: Warner Bros.
Premiera: USA 18 lipca 2008, Polska 22 sierpnia 2008
Oficjalna strona: thedarkknight.warnerbros.com

 


Opis: Wyczekiwany z niecierpliwością sequel "Batmana - Początku" z 2005 r. pod batutą Christophera Nolana. Tym razem tajemniczy obrońca Gotham City będzie musiał połączyć swoje siły z komisarzem Gordonem oraz prokuratorem generalnym Harveyem Dentem, aby przeciwstawić się maniakalnemu zabójcy o teatralnym zachowaniu - Jokerowi, chcącemu przejąć władzę nad przestępczym podziemiem metropolii. Plejada gwiazd z Christianem Bale'em, Heathem Ledgerem, Michaelem Caine'em, Garym Oldmanem, Morganem Freemanem, Aaronem Eckhartem oraz Maggie Gyllenhaal na czele.

 


Komiks: Batman to jeden z najpopularniejszych bohaterów, którego kiedykolwiek widziały karty komiksu. Stworzony przez Boba Kane'a w roku 1939. Za dnia biznesmen, playboy i multimilioner, nocami dzięki wyszkoleniu fizycznemu, zestawowi gadżetów i zmysłowi detektywa stawia opór kryminalistycznemu światkowi miasta Gotham. Mrok, alienacja i niesamowita siła charakteru.

 


Nadzieje: Szykuje się kawał dobrego kina. I to nie tylko z powodu niezwykłego klimatu serii, co jest domeną obrazów Nolana, ale przede wszystkim ze względu na znakomite aktorstwo. Według Michaela Caine'a (rola kamerdynera Batmana - Alfreda) Heath Ledger w roli Jokera będzie tym, który skradnie cały film. Oby chociaż dorównał fenomenalnej kreacji Nicholsona z "Batmana" Burtona. Pierwszy teaser, w którym słyszymy jedynie głos arch nemesis Człowieka Nietoperza oraz skutecznie prowadzony tzw. marketing wirusowy sprawia, że widz aż prosi o więcej. Nasz faworyt spośród całej dziesiątki.

 


2. "The Watchmen"
Tytuł polski: prawdopodobnie: "Strażnicy"
Wydawnictwo: DC Comics
Produkcja: Warner Bros.
Premiera: USA 6 marca 2009
Oficjalna strona: watchmenmovie.warnerbros.com

 


Opis: Do przeniesienia na duży ekran kultowego komiksu Alana Moore'a oraz Dave'a Gibbonsa szykowali się już m.in. Darren Aronofsky czy Terry Gilliam. Nie udało się. Ostatecznie projekt przejęło studio Warner Bros. i na czele z twórcą "300" Zackem Snyderem za półtora roku planuje pokazać światu swoją wizję. W obsadzie znajdą się młode wilczki kina: Billy Crudup jako Dr Manhattan, Patrick Wilson jako Nocny Puchacz, Matthew Goode jako Ozymandias czy Malin Akerman jako Sally Jupiter. Całość ma być realizowana w konwencji znanej z "300" czy "Sin City - Miasta grzechu".

 


Komiks: "Strażnicy" - dwunastoczęściowa historia stworzona z połączenia brytyjsko-amerykańskich sił (Moore i Gibbons) zyskała w kręgach komiksiarzy status kultu. Rzecz dzieje się w alternatywnej Ameryce w roku 1985. Po zabójstwie Komedianta, bohatera Stanów Zjednoczonych, byłego członka zespołu superbohaterów z nieistniejącej już od 7 lat grupy zwanej Gwardzistami, jej były członek Rorschach podejmuje próbę odszukania mordercy. W ten sposób dochodzi do reaktywacji kolektywu superbohaterów, którzy muszą porzucić życie emerytów i na nowo stanąć do walki o sprawiedliwość.

 


Nadzieje: Wydawnictwo DC może zwyciężyć także w 2009 r., jeśli chodzi o najlepszą ekranizację komiksu (za rok stawiamy na "The Dark Knight"). Primo: klasyka gatunku stawiająca na psychologię "supebohaterskości". Secundo: reżyser. Kto widział "300" Zacka Snydera wie, że twórca ten potrafi przenieść historię obrazkową na duży ekran. Dodając do jednego kotła plejadę młodych zdolnych aktorów oraz przyprawiając ciekawą historią, którą zaczytują się miłośnicy komiksu od lat, dostaniemy zupę nie za słoną i nie za ostrą, a w sam raz. W cenie biletu do kina.

 


3. "The Incredible Hulk"
Tytuł polski: jeszcze nie ustalony
Wydawnictwo: Marvel Comics
Produkcja: Marvel Studios/Universal Pictures
Premiera: USA 13 czerwca 2008, Polska 20 czerwca 2008
Oficjalna strona: incrediblehulk.marvel.com

 


Opis:
Jeden z pierwszych projektów powstałego nie tak dawno temu studia filmowego wydawnictwa Marvel. Zauważalna jest dbałość o odbudowanie wizerunku Hulka w kinie po raczej chłodnym przyjęciu obrazu Anga Lee z 2003 r. Dowód - zaangażowanie największych gwiazd w osobach Liv Tyler oraz przede wszystkim Edwarda Nortona - jednego z najzdolniejszych obecnie aktorów amerykańskiego przemysłu filmowego. Scenariuszem zajął się wyga komiksowych skryptów: Zak Penn (dwie ostatnie części "X-Men") a za kamerą stanął przyjaciel Luca Bessona - Louis Leterrier (nienajgorszy "Człowiek Pies").

 


Komiks: Chyba każdy kiedyś słyszał o Bruce'ie Bannerze, który w wyniku napromieniowania cząsteczkami gamma zmienia się w zielone monstrum. Bohater stworzony przez ojca Marvela - Stana Lee wespół z Jackiem Kirbym już od roku 1962 r. walczy z przeciwnościami losu, własnymi emocjami, starając się zapanować nad drugą, dziką i niebezpieczną osobowością.

 


Nadzieje: Za rok zielony będzie w modzie. Edward Norton częściej zachwyca, niż zawodzi. Jego kreacja powinna sprawić, że nierówna produkcja Anga Lee raz na zawsze pójdzie w zapomnienie. Nasz faworyt, jeśli chodzi o przyszłoroczne komiksowe superprodukcje ze stajni Marvela.

 


4. "The Spirit"
Tytuł polski: jeszcze nie ustalony
Wydawnictwo: ostatnio DC Comics/Dark Horse Comics
Produkcja: Lions Gate
Premiera: USA 16 stycznia 2009
Oficjalna strona: www.lionsgate.com/thespirit/

 


Opis: Frank Miller uwierzył na nowo, że potrafi zrobić kawał porządnego kina. Nieważne, że mocą twórczą przy "Sin City - Mieście grzechu" wykazywał się raczej Robert Rodriguez. Szkoda byłoby popsuć produkcję ze Scarlett Johansson w roli famme fatale. Obok wymienionej, w obrazie zobaczymy także: Gabriela Machta, Evę Mendes, Jaimie King, Sarę Paulson i Samuela L. Jacksona, a więc nienajgorszą aktorską ekipę. Połowę w roli szwarccharakterów.

 


Komiks: Tytułowy Spirit, to Denny Colt, uznany oficjalnie za zmarłego, po upozorowaniu swojej śmierci. W roli zamaskowanego bohatera walczy z przestępczością wykorzystując cmentarz jako kwaterę główną. Podobnie jak jego nieco starszy kolega Batman, z błogosławieństwem miejskiego komisarza policji.

 


Nadzieje: Życzymy Millerowi jak najlepiej, ale jesteśmy niewolni od obaw. Przy realizacji ekranizacji klasyków gatunku oczekiwania są zawsze dużo większe. Chyba, że sławnemu twórcy komiksu pomoże kolega ze stołka reżyserskiego "Sin City - Miasta grzechu". Oby Millerowi udało się pójść śladem Raimiego (twórcy "Spider-Mana"), bo potencjał w postaci historii łączącej takie gatunki jak noir, thriller, komedia i love story, z pewnością ma.

 


5. "Thor"
Tytuł polski: prawdopodobnie: "Thor"
Wydawnictwo: Marvel Comics
Produkcja: Marvel Studios
Premiera: USA 2009
Oficjalna strona: brak

 


Opis: Matthew Vaughn z niejednego pieca jadł chleb. Chociaż jego ostatni obraz na kanwie prozy Neila Gaimana pt. "Gwiezdny pył" zbiera różne recenzje, z gromowładnym Thorem powinno być już tylko lepiej. Podobno wstępny budżet oszacowano na 300 milionów dolarów. Oficjele studia polecili później zredukować tę kwotę o połowę, ale i takie pieniądze piechotą nie chodzą. Na ekranie z pewnością pozostawią swój ślad.

 


Komiks: Rówieśnik i brat Hulka oraz Spider-Mana. Członek The Avengers - supergrupy wydawnictwa Marvel. Gromowładny bóg i superbohater, swoje historie czerpiący z nordyckich opowiadań. Nie tak dawno powrócił do komiksowego świata Marvela po śmierci i od razu otrzymał nowych zdolnych twórców. Fabuła rodem z mitologii: Thor wygnany przez innych bogów z krainy Asgardu na Ziemię o swoich niecodziennych umiejętnościach przypomina sobie, gdy odnajduje tajemniczy młot Mjollnir, będący odtąd jego atrybutem w walce o dobro ludzkości.

 


Nadzieje: Niezły reżyser, starannie dobrany aktor do roli głównej (Kevin McKidd - kto by pomyślał, że to ten sam pan, który wystąpił w przewrotnej komedii "Trainspotting") oraz pokaźny budżet. Powinno skończyć się na sukcesie komercyjnym z artystycznymi pretensjami.

 


6. "X-Men Origins: Wolverine"
Tytuł polski: jeszcze nie ustalony
Wydawnictwo: Marvel Comics
Produkcja: Marvel Studios/20th Century Fox
Premiera: USA 1 maja 2009
Oficjalna strona: brak

 


Opis: Jeden z dwóch zapowiadanych spin-offów popularnej trylogii o mutantach Marvela, która zarobiła na świecie ponad miliard dolarów. Według ostatnich wieści, obraz ma być znacznie rozbudowany i poszerzony o postacie znane z głównej serii, jak i kilka nowych. Reżyseruje Gavin Hood, kojarzony przez polskich widzów dzięki filmowi "W pustyni i w puszczy", a ostatnio z nienajlepszym "Transferem". Jednym z producentów i główną gwiazdą przedsięwzięcia - Hugh Jackman, który to właśnie dzięki roli Rosomaka wyrósł na jednego z najbardziej rozchwytywanych aktorów Hollywood.

 


Komiks: James Howlett czy też Logan, aka Wolverine to jeden z najpopularniejszych mutantów Marvela i postaci komiksowych tego wydawnictwa w ogóle. Swego czasu pojawiał się w multum regularnych serii oficyny popularnie zwanej "Domem Pomysłów". Pozbawiony części wspomnień oraz obdarzony szkieletem z niezniszczalnego adamantum w wyniku tajemniczych eksperymentów, wraz ze swoim czynnikiem gojącym rany i szponami wysuwającymi się z rąk stanowi broń niemal doskonałą. Na szczęście potrafi też mieć gołębie serce. Oczywiście nie dla najgroźniejszych przeciwników.

 


Nadzieje:
Twórcy ze Studia Fox idą za ciosem, planując zdyskontować popularność trylogii o filmowych mutantach. Wpływy dla producentów gwarantowane, tylko czemu każą oni czekać widzom aż tak długo (planuje się premierę dopiero na połowę 2009 r. a zdjęcia ruszają już 7 listopada)? Czyżby apetyt na kolejną trylogię spod znaku X? Echa strajków w Hollywood będą chyba miały wpływ na tę realizację. Reżyser dość nietypowy, ale powinno się udać. Niekoniecznie, ale oby także, artystycznie.

 


7. "Iron Man"
Tytuł polski: "Iron Man"
Wydawnictwo: Marvel Comics
Produkcja: Marvel Studios/Paramount Pictures
Premiera: USA 2 maja 2008, Polska 2 maja 2008
Oficjalna strona: www.ironmanmovie.com

 


Opis: Plejada gwiazd na miarę tej z "The Dark Knight". Zapomniany trochę Robert Downey Jr. ze względu na swoją przeszłość ma szczególne predyspozycje, aby zagrać Tony'ego Starka aka Iron Mana - milionera, playboya, ale również osobę mającą problemy z alkoholem.

 


Komiks: Człowiek z Żelaza gości na kartach komiksu od roku 1963. Niezwykle uzdolniony konstruktor wykorzystuje swoje pieniądze i wpływy w walce o dobro ludzkości. Ubrany w pancerz i najnowsze zdobycze techniki, choć pozbawiony nadprzyrodzonych mocy, potrafi stanąć w szranki z każdym przeciwnikiem. Co czasami jest dla niego łatwiejsze niż walka z własnymi słabościami. Niedawno w uniwersum Marvela wysunął się na pierwszy plan, będąc prowodyrem wielkiego zamieszania w świecie bohaterów. Filmowi powinno to tylko pomóc.

 


Nadzieje:
Środowisko fanów po emisji pierwszego oficjalnego zwiastuna jest zachwycone. Downey Jr. znakomicie odwzorowuje bohatera znanego z kart komiksu. Na dużym ekranie wspomogą go m.in. Gwyneth Paltrow i Jeff Bridges. Sukces kasowy gwarantowany. U nas nieco w tyle za nowym Hulkiem, ale kto nie jest ślepo zapatrzony w Edwarda Nortona?

 


8. "Justice League of America"
Tytuł polski: pradopodobnie: "Liga Sprawiedliwych"
Wydawnictwo: DC Comics
Produkcja: Warner Bros.
Premiera: USA 2009
Oficjalna strona: brak

 


Opis: O obrazie tym wiemy coraz więcej, może stać się on wkrótce najgorętszym tytułem wśród szykowanych filmowych wersji komiksów. Wydawnictwo DC wyczuło koniunkturę i za przykładem Marvela chce produkować coraz więcej filmów. W "Lidze Sprawiedliwych" wystąpią takie tuzy nie tylko komiksu, ale również popkultury za oceanem, jak: Batman, Superman czy Green Latern. Podobno całość ma być realizowana w technice CGI. Niestety, zabraknie Christiana Bale'a czy Brandona Routha. A szkoda.

 


Komiks: Liga Sprawiedliwych zwana także z angielskiego Justice League of America powstała w roku 1960. Zrzesza najpopularniejszych bohaterów wydawnictwa DC z Batmanem i Supermanem na czele, zawsze gotowa, by bronić sprawiedliwości na ziemskim padole.

 


Nadzieje: Trochę zniechęca brak odtwórców tytułowych ról w "Batmanie - Początku" czy "Supermanie: Powrót". Jak przyznało wydawnictwo DC, Liga ma być w 2008 roku filmowym priorytetem, co z pewnością sprawi, że twórcy nie poskąpią grosza na realizację. Planuje się angaż młodych aktorów i dbałość o efekty specjalne. Projektom Nolana trudno będzie dorównać, ale liczymy na miłą niespodziankę.

 


9. "Hellboy II: The Golden Army"
Tytuł polski: jeszcze nie ustalony
Wydawnictwo: Dark Horse Comics
Produkcja: Universal Pictures
Premiera: USA 19 lipca 2008, Polska 5 września 2008
Oficjalna strona: www.hellboymovie.com

 


Opis: Druga część dobrze przyjętej ekranizacji komiksu ze stajni Dark Horse. Tym razem bohater o diabelskim wyglądzie i całkowicie nieadekwatnym wnętrzu z pomocą swoich przyjaciół musiał będzie stawić czoła zbuntowanym potworom chcącym zawładnąć Ziemią. Powraca obsada znana z oryginału: Ron Perlman, Selma Blair oraz Doug Jones. Za kamerą Guillermo Del Toro, twórca "Labiryntu Fauna".

 


Komiks: Fabuła opowieści o bohaterze z piekła rodem zahacza o czasy II wojny światowej. Przywołany przez Rasputina w 1944, by pomóc faszystom w przechyleniu szali zwycięstwa, trafia ostatecznie w ręce USA i wychowywany przez aliantów wstępuje do Biura Badań Paranormalnych i Obrony. Poznaje tam podobnych sobie "dziwaków" - pół człowieka-pół rybę, czy kobietę o trudno kontrolowanych zdolnościach pirotechnicznych.

 


Nadzieje:
Sequel powinien dorównać pierwowzorowi komercyjnie oraz artystycznie. Perlman jako "piekielny chłopiec" wygląda jak żywcem wyjęty z kart komiksu, całość cieszy oko, zadowalając i fana i przeciętnego filmożercę. W sam raz na przyszłe lato.

 


10. "Punisher: War Zone"
Tytuł polski: jeszcze nie ustalony
Wydawnictwo: Marvel Comics
Produkcja: Lions Gate
Premiera: 2008
Oficjalna strona: brak

 


Opis: Sequel niezbyt pochlebnie ocenianej produkcji z 2004 r. Marvel kontynuuje konsekwentnie swoją drogę porządnej realizacji przedsięwzięć, próbując odbudować filmowy wizerunek niektórych bohaterów. Tutaj postawiono na sprawdzonego w kinie z kręgu agresywnych reżysera (a dokładniej panią reżyser - Lexi Alexander) oraz skompletowano ciekawą, nową obsadę: Wayne Knight jako Microchip, T.J. Storm jak Magnity, Dominic West jako Jigsaw oraz Rayan Stevenson w roli głównej.

 


Komiks: Historie z tytułowym protagonistą, (anty)bohaterem zdobyły niemałą popularność także w naszym kraju. Frank Castle to nie znający litości dla przestępczego światka, samotny były żołnierz Marines, który bierze odwet na bandytach za przypadkową stratę rodziny w nowojorskich mafijnych porachunkach. Dydaktyzm bardzo wątpliwy. Ale dzisiaj do młodego pokolenia trafiają znacznie gorsze rzeczy.

 


Nadzieje:
Gdybyśmy jeszcze oczekiwali premiery "30 dni nocy" (od niedawna w kinach w USA) to z pewnością właśnie ten obraz miałby pewne miejsce w pierwszej dziesiątce. Pogromca dostał się tutaj niejako kuchennymi drzwiami. Projekt zaciekawia przede wszystkim obsadą oraz intryguje osobą reżyser - byłej mistrzyni karate i kick-boxingu. Lexi Alexander do delikatnych kobiet zdecydowanie nie należy (dlatego wielu piszących głęboko wierzy, że w istocie mają do czynienia z mężczyzną). Miejmy nadzieję, że ekipa wydobędzie z komiksowego pierwowzoru to, co najlepsze. Drugiego "Punishera" z Thomasem Jane'em w kinie nie potrzeba. Podobnie jak drugiego "Komando". Chyba, że dla śmiechu, ale nie o to chyba tutaj chodzi.

 


A poza wszelką konkurencją znalazł się... "Jeż Jerzy".


W naszym zestawieniu zgodnie z maksymą "cudze chwalicie..." nie mogło zabraknąć akcentu polskiego. Miejsce honorowe w zestawieniu przyznajemy najsłynniejszemu Jerzemu wśród jeży.

 


Miejsce honorowe. "Jeż Jerzy"
Tytuł polski: "Jeż Jerzy"
Wydawnictwo: Egmont
Produkcja: Paisa Films
Premiera: 2009
Oficjalna strona: http://www.jezjerzy.pl/filmy.html

 


Opis: Już wkrótce najbardziej znany polski komiksowy jeż zadebiutuje na dużym ekranie. Nad produkcją czuwać będą ojcowie bohatera, czyli Rafał Skarżycki (scenariusz) oraz Tomasz Leśniak (rysunki). Całość wyprodukuje firma Paisa Films. Film realizowany będzie w technologii 2D, ocierając się o trzeci wymiar.

 


Komiks: Wydawany od roku 1996 w jednym z magazynów oraz kontynuowany potem w formie zeszytowej "Jeż Jerzy" to zdecydowanie typ komiksu "nie dla dzieci". Pod płaszczykiem sympatycznych rysunków autorzy przemycają celną satyrę na polską rzeczywistość, wyśmiewając subkultury oraz osoby życia publicznego. Tytułowy Jerzy to zaliczający się do skate'ów (anty)bohater nie stroniący od różnej maści używek, który musi np. stawiać czoło dresiarzom i skinheadom.

 


Nadzieje: Dobrze, że "Polak też potrafi". Jak pokazują sukcesy Bagińskiego czy Jonkajtysa w Hollywood, są w naszym kraju młodzi zdolni, nie ustępujący zagranicznej konkurencji. Niedawno mieliśmy ekranizację "Kajko i Kokosza", teraz pora na Jerzego. Trzymamy kciuki i myśląc o tym przedsięwzięciu "już ostrzymy sobie na to... kolce!"

 

 



 
 

Powtórzmy to jeszcze raz: w powyższym zestawieniu nie chcieliśmy wykraczać poza najbliższą przyszłość. Ta nie zwiastuje odwrócenia zapoczątkowanej wcześniej tendencji. Potentat filmów komiksowych, nowopowstałe studio Marvel już teraz zapowiada ekranizacje swoich opowieści, wykraczające ponad aktualną dekadę. Potencjał jest ogromny. W kolejce czekają kolejne ikony: Kapitan Ameryka, The Avengers, Silver Surfer. W kuluarach mówi się o nowych wersjach przygód Blade'a i Nicka Fury. Zgodnie z zasadą: nie zarzyna się kury znoszącej złotej jaja, powstanie czwarta już część "Spider-Mana" (chodziły słuchy o zatrudnieniu Jake'a Gyllenhaala w roli tytułowej, jeśli zmęczony już postacią Tobey Maguire nie skusi się na kolejną sześciocyfrową gażę).

 


Podobnym, mało odkrywczym torem idzie DC, myśląc o przeniesieniu na duży ekran przygód Green Laterna, Wonder Woman czy serii Metal Men. Stałym punktem pozostaną sequele przygód gwiazd uniwersum, czyli Supermana (ponownie Bryan Singer) i Batmana (ostatnia część trylogii Chrisa Nolana). Potentatom nie ustępuje Dark Horse planując "Sin City 2", oparte o dobrze prosperującą współpracę na linii Rodriguez-Miller. W tyle za Ameryką nie chce pozostawać Stary Kontynent. Remake "Barbarelli" (1968) to już prawie pewnik, w styczniu w Polsce kolejne przygody Asteriksa i Obeliksa. Wyliczankę mnożyć można w nieskończoność.

 


Nie ominiemy otarcia się o banał i truizm jeśli zasugerujemy tezę, że komiks królował będzie w kinie przynajmniej przez kolejne 10 lat. Sytuacja taka nie zaistniałaby zapewne, gdyby nie specyficzne podłoże. Główni odbiorcy wielkich superbohaterskich produkcji to przecież Amerykanie. Spider-Man czy Batman wyrośli na ich tradycji. W przeważającej części to postaci przesadnie patetyczne oraz kipiące amerykanizmem i może dlatego za oceanem wszechobecne i tak popularne. Przykład: niedawna śmierć komiksowej ikony: Kapitana Ameryki była w Stanach newsem dnia. Nie umknęło to również mediom na świecie i w Polsce. Nie każdy od razu uchwyci różnicę, ale specyfika społeczeństwa za oceanem jest inna. Nasze skierowanie uwagi na politykę (a kto o niej w Polsce nie mówi?), "M jak Miłość" czy "Taniec z gwiazdami", za oceanem rozdrabnia się na różne płaszczyzny życia. Także historie obrazkowe, w naszym kraju cały czas próbujące wydobyć się z szufladki rozrywki dla młodzieży. To wszystko w połączeniu z jakby nie patrzeć supremacją Hollywoodu w dziedzinie X muzy zwiastuje zachowanie statusu quo. Najbliższa perspektywa kinomana to multum produkcji opartych na kanwie komiksu. Aż do znudzenia, co niekoniecznie martwi, a jest gwarantem dobrej zabawy.

 


Czekamy na wasze typy co do najbardziej oczekiwanych filmowych wersji komiksowych opowieści. Swoje wpisy pozostawiajcie w dziale opinie pod tym wydarzeniem. Bardzo chcielibyśmy wkrótce na naszej stronie przedstawić "waszą 10" wraz z najbardziej interesującymi (i merytorycznymi) komentarzami.

 
[Przemysław Drożdż]
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.