Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #260 (13.08.2012)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 13 sierpień 2012Numer 33/2012 (260)


W minionym tygodniu trzy wydarzenia wzbudziły największe zainteresowanie: ponowne zebranie Iluminatów, Spider-Man odwiedzający rodzinę Petera Parkera oraz debiut solowych przygód Gambita. I choć nie często się to zdarza, to wszystkie one cieszą się pozytywnymi opiniami.

Avengers Assemble #6
Arachnid: Nadal bardzo dobrze mi się to czyta. Świetny Thanos, który jest przedstawiony jako naprawdę poważne zagrożenie dla całej planety. Bardzo dobrze przedstawione relacje wewnątrz drużyn, a także pomiędzy drużynami. Akcja „Koń trojański” była również bardzo ciekawa i zaskakująca. Ciekawi mnie jak w tej serii dokładnie wygląda relacja na linii Hulk – Banner. Co do rysunków to nie przeszkadzają w odbiorze, choć mogłyby być zdecydowanie lepsze. Ogólnie rzecz biorąc całkiem przyzwoita lektura. Trzyma poziom.

Fantastic Four #609
Volf: Hickman sprząta przed oddaniem runu. Tylko nie rozumiem, czemu zamiast sprzątać swoje wątki, wziął się za te zostawione jeszcze przez Millara. Niestety, numer niczym nie zachwyca - odbębnia na odwal się swoje zadanie i nie próbuje niczego więcej. Słabo jak na Hickmana.

avalonpulse0260b%20%5B1600x1200%5D.JPGGambit vol. 5 #1
Hotaru: Podoba mi się kreska Claya Manna i ten komiks nie jest wyjątkiem. Rysunki są nie tylko estetyczne, ale i przemyślane, dynamiczne i wspierają fabułę. Czego chcieć więcej? No, może poza zdolniejszym kolorystą? Jestem niestety zmuszony przyczepić się do fabuły. Nie do detali, bo te są całkiem przyjemne, nawet jeśli odrobinę naciągane. Bardziej drażni mnie brak motywu tytułowego bohatera. Poszedł na imprezę obrabować gospodarza... dla zabawy? Serio? Asmusa nie było stać na nic lepszego? To kiepsko wróży tej serii na przyszłość...
Gamer2002: Przez sentyment sięgnąłem. Pierwsza strona - mam argument na to, że nie ma seksualizacji facetów w komiskach...
Poza tym, Cajun robi za złodziejskiego Jamese'a Bonda, ale w sumie jest to dobre czytadło. Cały numer zostaje porządnie wykorzystany na złodziejską akcje, poznajemy antagonistę, nową love interest i na końcu mamy cliffhanger. Rysunki też są dobre. 7.5/10 za niezły start.
Arachnid: Muszę przyznać, że bardzo mi się podobało. Dobrze pisany Gambit to dla mnie zawsze ogromna zaleta dla komiksu. Tutaj otrzymujemy Cajuna, który wykonuje swój „wyuczony zawód” i jak widać nadal robi to fenomenalnie. W zasadzie cały numer skupia się na akcji naszego ulubionego złodzieja. Począwszy od zbadania terenu, poprzez dywersję a kończąc na właściwym skoku i odpowiednim alibi. Do tego bardzo ciekawe zakończenie. Wszystko to jest prowadzone bardzo przyzwoicie, a na dodatek bardzo ładnie zilustrowane. Bardzo dobra lektura. Z niecierpliwością czekam na kolejny numer.
wolvie111: Po przeczytaniu tego numeru mam nieodparte wrażenie, że Remy to teraz marvelowski Tom Cruise, bo zdecydowanie większość scen przypominała mi Mission Impossible. Tak czy siak muszę przyznać, że mi się bardzo podobało. Po Hawkeyeu Gambit to kolejna postać, którą fajnie odświeżono w nowej miniserii. Podoba mi się klimat w jakim całość jest utrzymywana i nowy styl Cajuna (nie mówię tylko o eleganckich ubraniach, ale i o fajnych gadżetach). Cała akcja i dynamika komiksu jest o tyle dobrze złożona, że czyta się go bardzo szybko i przyjemnie. Oczywiście do tego przyczyniają się też rysunki. Mann to od dawna jeden z moich ulubionych rysowników. Rysunki choć wyglądają na szybko robione to świetnie oddają dynamikę, emocje i wszelkie ruchy ciała, bo są po prostu naturalne. Tak piękne powinny być panie w komiksach i tak powinien zawsze wyglądać Gambit. Numer spełnia wymagania i czekam na więcej. Dam 9/10.

Mighty Thor #18
Gamer2002: Tylko 19 stron? Dziwnie krótkie. Loki jest brzydki i stary w porównaniu do ostatnich numerów JiM. Ogólnie nie było niczego poza wprowadzeniem problemu - zaczyna się palić i nie chce gasnąć, mamy przybliżoną przeszłość jednej z All-Mother a Loki się głowi nad tym wszystkim i zapewnia, że to nie jego wina.
Trochę zabawna była scena Ikola będącego jak zwykle pocieszającym, oraz rozmowa Thora i Lokiego o Odynie (choć tu nie wiem jak zamierzenie). Poza tym, to wygląda jakby Gillen dał Fractionowi dokładne wytyczne co ma robić, a ten nie robi nic ponad to. W efekcie nie ma nawet postaci pobocznych jak Warriors Three, jedynie najważniejsi Asgardczycy crossoveru. A przecież mogli chyba dodrukować te 3 strony i czymś zapełnić. 6/10 - wprowadzenie niczego sobie, nic głupiego, ale to wyraźnie jest minimalne.

New Avengers vol. 2 #29
Szczepi: Bendis w bardzo dobrej formie i najlepszy numer eventowy. Tajemne spotkanie Kapitana, Profesora i trzech doktorów (brzmi jak początek kiepskiego dowcipu) oraz pewnego monarchy jest napisany w sposób naturalny. Każdy z nich wyraża swoje opinie na temat zaistniałych wydarzeń, nawet Cap schował swojego wewnętrznego buca do kieszeni. Jednak najbardziej podobały mi się wypowiedzi Xaviera i Richardsa. Ten pierwszy chce to wszystko zakończyć, jednocześnie, walcząc z samym sobą, nie chce doprowadzić do ostatecznego rozwiązania problemu, choć jak sam twierdzi, jest gotów to uczynić swoim najbliższym. Z kolei Mr. Fantastic jako rasowy naukowiec dzieli się swoimi spostrzeżeniami, jednocześnie besztając Tony'ego i Steve'a za działania Avengers. Wisienką na torcie jest rozmowa Capa i Namora. Podsumowując - komiks naprawdę wart przeczytania.
avalonpulse0260c%20%5B1600x1200%5D.JPGVolf: Wow. To było zaskakująco... dobre. Powiem więcej - to chyba najlepszy numer związany z całym AvX jaki dotąd czytałem. Spokojna rozmowa, w której przedstawione są punkty widzenia paru kluczowych postaci oraz Reed Richards, który w końcu mówi na głos to, o czym od miesięcy mówią fani - że gdyby Avengers nie pacali patykami Phoenix Five, to całej tej wojny by nie było, a świat byłby lepszym miejscem. Takich komiksów właśnie brakuje temu eventowi. Bendis w wyjątkowo dobrej formie.
Gamer2002: Zachęcony opiniami sięgnąłem po ten zeszyt i rzeczywiście, jest to drugi po AvX #6 najlepszy zeszyt crossa. Cap w końcu klarownie wyjaśnia swoje motywy, poznajemy także spojrzenie Xaviera i Reeda.
Choć patrząc na główną linie, jest to bardziej historia napisana post-factum, poruszając tematy i motywy, które powinny być głównymi tematami tego crossa, a nie robienie ze wszystkich idiotów by ze sobą walczyli. 8/10.
Arachnid: Numer przegadany, ale w tym wypadku jest to duża zaleta. Bendisowi takie właśnie numery wychodzą najlepiej. Rewelacyjna rozmowa pomiędzy bohaterami, w której przedstawione są różne punkty widzenia aktualnego konfliktu. Świetnie przedstawiony Xavier, który obwinia się za wszystko co czynią mutanci z Cyclopsem na czele. Jego emocje są bardzo dobrze przedstawione. Jednakże dla mnie numer kradnie Reed Richards i jego opinia. Wydaje się on najbardziej racjonalną osobą z całego tego towarzystwa. Zadaje on odpowiednie pytanie dotyczące celowości całego konfliktu Avengers kontra X–Men. Czego bowiem obawiają się Mściciele: Phoenix poza kontrolą, czy może lepszego świata, w którym Mściciele nie będą już potrzebni. Do tego świetne nawiązanie do "Civil War", które może otworzy oczy niektórym, że patrzenie na problem z jednej tylko perspektywy i niedostrzeganie dobrych stron może być bardzo niekorzystne. Ogólnie zaskakująco dobry numer, z całkiem niezłymi rysunkami.

Spider-Men #4
Hotaru: To było COŚ. Zero akcji, zero konfrontacji, same emocje. Bendisowi się udało. Jeśli ktoś jeszcze wątpił, czy zgoda na tą miniserię była usprawiedliwiona, teraz jego wątpliwości zostały rozwiane. Rozmowa Milesa, Petera, Gwen i May - o różnicach między ich wymiarami - była autentyczna. Tak, rozmowa o podróży między równoległymi światami. Dokładnie ta. Autentyczna. Paradoks.
Szczepi: Kolejny tytuł made by Bendis. Komiks, przy którym naprawdę się wzruszyłem. Peter opowiadający o swoim świecie Gwen, Milesowi i May jest jak daleki kuzyn, który przewędrował pół świata i snuje historie o swoich przygodach. Również postacie drugoplanowe jak Nick Fury i Tony Stark wnoszą sporo humoru - wzmianka o "białym" Furym i komentarz o wyższości Iron Mana z 616 nad tym z Ultimate wygłoszony przez tego "czarnego" były sympatyczne. Panie Bendis, oby więcej podobnych historii w seriach, które będzie pan tworzył.
tig3000: Łał. Wiecie co? Miałem wielkie oczekiwania po tym właśnie numerze z powodu zakończenia poprzedniego. I moje oczekiwania zostały w pełni zaspokojone. Mamy naprawdę szczerą, naprawdę miłą pogawędkę o tym, jak wygląda świat Petera 616, jak wygląda świat Ultimate, w ogóle jak się żyje itp. rzeczy. Wydawałoby się małe rzeczy, do tego pierdółki, ale od początku tej miniserii chciałem przeczytać taką rozmowę. I kiedy ją czytałem, cały czas na twarzy miałem uśmiech. Właściwie to przez lekturę całego numeru miałem uśmiech na twarzy. Mówcie co chcecie, ale Bendis jak chce, to naprawdę potrafi. Przypomniały mi się stare czasy, kiedy pisał Alias i Daredevila. Kiedy dialogi były najsilniejszą częścią komiksu. Serdecznie dziękuję za taki spokojny numer. Za rozwinięcie relacji. Za emocje w nim pokazane. I za świetne, naprawdę na najwyższym poziomie rysunki. Dostałem to co chciałem, miniseria może się kończyć w następnym numerze. Ma na to moje przyzwolenie... Hehe.

Venom vol. 2 #22
Volf: I kolejne sprzątanie przed zmianami wywołanymi Marvel Now. Trzeba jednak przyznać, że Remenderowi swoje zabawki zabiera z piaskownicy ze znacznie większą gracją niż Hickman. Pojedynek z Jackiem całkiem ciekawy, a wciśnięcie retrospekcji z ojcem Flasha dodaje mu smaku. Dobre zakończenie nierównego, ale w ogólnym rozrachunku całkiem niezłego runu.

X-Men: Legacy #271
Hotaru: W tym numerze Gage zrobił to, co zwykle w tej serii. Napisał nudną historyjkę skupiającą się na jego ulubienicy Rogue. I nawet rysunki Sandovala nie pomogły. Od której strony by na to nie patrzeć - ten komiks jest zbędny. Nie buduje postaci Rogue, nie jest tie-inem do "Avengers vs. X-Men", i wątpię, czy wprowadzeniu tu obcy zostaną wykorzystani gdziekolwiek indziej, bo są płytcy jak kałuża. Strata papieru.

Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse0260a.jpgCaptain America vol. 6 #16
Autor:
Steve Epting

Hotaru: To chyba pierwszy raz, kiedy wyróżniam okładkę tej serii. Captain America do mnie nie przemawia, ale tym razem nie mogłem się oprzeć. Moją uwagę zwróciło nie tylko porządne wykonanie, co dostosowanie całego trade dressingu - logo, kodu kreskowego, promocyjnego badge'a - to ukośnej osi zgodnej z płaszczyzną strzałów. Dodało to całości niesamowitej dynamiki. Efekt robi wrażenie.






Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2012.08.08
Redaktor naczelny: Sc0agar4kKorekta: Sc0agar4kRedaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.