Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse Special #2: Filip Myszkowski

avalonpulse0.png
Czwartek, 15 listopada 2007                                                                                         Wydanie specjalne #2

 

Po ukazaniu się wywiadu z Wiesławem Wałkuskim, kolejny ruch nasuwał się sam – trzeba było napisać do człowieka o inicjałach FM.

Nie, nie chodzi tu bynajmniej o Franka Millera (choć pojawia się w wywiadzie, a ja sam nie miałbym nic przeciwko), lecz o Filipa Myszkowskiego. Rocznik ’79, autor znany najbardziej ze swojego cyklu "Emilia, Tank i Profesor", który ukazywał się w klasycznym "Produkcie", a później doczekał dwóch wydań albumowych. Człowiek o agresywnym, przerysowanym stylu, choć potrafiący też "pojechać" Moebiusem. Obecnie jego prace możecie zobaczyć w magazynie "MixKomix", gdzie kontynuuje rozpoczętą przez Michała „Śledzia” Śledzińskiego serię "Zefir". Poza tym, narysował też najwięcej, bo aż trzy okładki polskich wydań "Essentiali", co stało się powodem, dla którego przeprowadziłem z nim tę rozmowę.

Przy okazji zapraszamy na bloga artysty – znajdziecie go tutaj

 

Panie i panowie. Filip Myszkowski.

 

avalonpulsespecial0002a%281%29.jpgSpence: Jak doszło do Twojego udziału w tworzeniu okładek Essentiali?
Filip Myszkowski: Około dwa lata temu Przemek Wróbel dał mi znać, że planuje wydawać Essentiale i zaproponował zrobienie okładki z Rosomakiem. Jednak, jak sam później przyznał, zrobił to zbyt późno i zwyczajnie nie miałem czasu, aby dopracować własną wersję. No i poszła okładka Marka Oleksickiego. Przemek obiecał mi zamiast tego okładkę Daredevila. Zgodziłem się, choć przyznam, że wolałem bardziej narysować Wolverine’a.

Spence: Przygotowywałeś się jakoś do tych obrazków? Przeglądałeś rysunki innych twórców, czy po prostu narysowałeś z głowy, tak jak czułeś?
Filip Myszkowski: Chciałem te okładki zrobić zachowawczo, w duchu klasycznych komiksów. Prostą, grubą kreską. Jako hołd, w stylu Romity albo Kuberta.
Kiedy podesłałem pierwszą propozycję DD do wglądu, Wróbel stwierdził, że jest ona zbyt mało "moja" i namówił mnie, żebym zaprezentował bardziej autorską wersję. Krótko mówiąc, to wydawca naciskał mnie, żebym pokazał własnego pazura.

Spence: Nie myślałeś o tym, żeby umieścić ten klasyczny, kiczowaty żółto-brązowy kostium? Okładka bardziej rzucałaby się w oczy.
Filip Myszkowski: Oczywiście rozważałem taką opcję, ale bałem się i wolałem grzecznie podejść do kostiumu. Chociaż faktycznie, jedną z wersji przygotowałem także w oparciu o kostium filmowy, czyli z suwakiem na środku korpusu.

Spence: Jaką techniką powstały okładki?
Filip Myszkowski: Rysowałem je na formacie A3, piórkami, pędzelkami albo innym sprzętem, który akurat mi przypasował. Kolor nakładałem już komputerowo. Nie chciałem zbytnio szarżować z artyzmem. Zresztą, co tu kombinować z kolorem, jeśli chodzi o DD?

avalonpulsespecial0002b%281%29.jpgSpence: Patrzę na okładki i te do Daredevila wydają mi się strasznie odjechane, daleko od realizmu. Coś podobnego do tego, co widziałem w Twoim wykonaniu w "Produkcie" - zwłaszcza ta druga. Jak rozumiem, to jest ten "pazur"...
Filip Myszkowski: Zgadza się. Druga okładka, którą zresztą lubię najbardziej, była już kompletnie pojechana i po prostu moja. Ma wszystko to, co lubię rysować, czyli dopakowanego bohatera, wielkie buciory, ostry prosty kolor i przekaz: ja tu rządzę i pilnuję. To miasto jest pod moją ochroną... (śmiech) W tym wypadku konkretnie poszarżowałem. Jak się później okazało, niektórym czytelnikom bardzo to przeszkadzało. Cóż, ja tylko wykonałem zamówienie z założeniem wydawcy. Chciał mieć ilustracje charakterystyczne dla ich autorów. Proste założenie i ja je spełniłem.

Spence: Czyli po fali krytyki stwierdziłeś, że w Ghoście dajesz już spokój?
Filip Myszkowski: Chciałem pogodzić się z czytelnikami i pokazać, że potrafię się dostosować. Jak się później okazało, udało się zadowolić nabywców Essów. Zresztą, do Ghost Ridera zrobiłem 3 różne okładki. Dwie pozostałe w fatalnej reprodukcji są w środku albumu. W oryginale, aby wydobyć postać i czachę, dałem ponure tła. Wydawnictwo dorzuciło w tle wycinki z komiksów.

Spence: Czytelnicy nie byli jakoś łaskawi. Ba, nawet Anglicy się po was przejechali na jednym z serwisów.
Filip Myszkowski: Cóż, jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.

Spence: Pewnie, ale jakoś w tym wypadku pojawił się wręcz natłok tych negatywnych opinii. Jakby górę wzięło „fanboystwo”.
Filip Myszkowski: No właśnie. Myślę, że każda okładka miała swoich przeciwników i zwolenników. Opinie tych pierwszych słychać zawsze głośniej, szczególnie w Internecie. Zresztą, nie rozumiem, jak można było w niektórych przypadkach aż tak się pieklić? Czytając te krytyczne głosy, zadawałem sobie pytanie, czy ja i reszta rysowników zrobiliśmy naszymi pracami naprawdę tak wielką krzywdę? Czy te okładki były profanacjami? Nie, to były interpretacje. Pomysł wydawcy wydawał się świetny, jednak, jak już wiadomo, nie spotkał się z entuzjazmem.

avalonpulsespecial0002c%281%29.jpgSpence: Pewnie, że tak, ale wiesz, jak to jest, gdy dochodzi do sytuacji, że "wszystko co z Polski jest be, a to co z USA – cacy".
Filip Myszkowski: No właśnie, to trochę przykre. Ale nic nie poradzę, że dopiero kiedy Polak wydaje za granicą i wraca z tym do kraju, to ocenia się go inaczej.

Spence: Jesteś zadowolony ze swojej pracy przy okładkach?
Filip Myszkowski: Nigdy nie jestem w pełni zadowolony z własnych prac. Zawsze jest coś, co mógłbym zrobić lepiej.

Spence: Ani trochę?
Filip Myszkowski: Hmm, tylko trochę. Dałbym sobie za wszystkie okładki do Essów razem "4-" bo wiem, że dziś zrobiłbym je lepiej. Nie chodzi o to, że mi się nie podobają. Po prostu wiem, że warto byłoby je poprawić i wiem, że to poprawianie tak właściwie nie miałoby końca i gdyby nie terminy oddania, to poprawiałbym do zdarcia materiału. (śmiech) Choroba jakaś, mówię ci. Mam nadzieję, że się kiedyś z tego wyleczę. Robię też często kilka wersji jednego rysunku, co także jest męczące. Ale cieszę się, że do pełnego zadowolenia mi daleko - to motywujące do dalszej pracy.

Spence: A potem wydawnictwo poinformowało, że "to koniec jest i więcej nie panowie"?
Filip Myszkowski: Coś w tym stylu, ale płaczu nie było. Mimo wszystko fajnie było te okładki zrobić.

avalonpulsespecial0002d%281%29.jpgSpence: A jak to było z tym legendarnym "kontraktem z Marvelem"?
Filip Myszkowski: Już wyjaśniam, bo zrobiła się z tego plotka... Była kiedyś taka kłótnia z jednym polskim rysownikiem na forum gildii komiksu. Facet chwalił się, że rysuje dla francuskiego wydawnictwa i sprawiał wrażenie pawia. Dostał wtedy chyba jakiegoś ataku megalomanii. Tłumaczono mu jasno i czytelnie, że umowa z Francuzami nie stawia go ponad innymi. Odezwałem się, że wówczas, że mam umowę z Marvelem na okładki Essentiali, co zostało przeczytane jako „mam umowę z Marvelem”, bez tej końcówki, że chodzi o polskie okładki. No i zrobiła się z tego plotka. Szczerze mówiąc, palnąłem ten przykład z Marvelem, bo krew mnie zalewała, jak czytałem przechwałki tego rysownika. W mojej wypowiedzi była zamierzona ironia, no ale niestety ironia przepadła w ferworze „bitwy” na forum, a została sama plotka. Faktycznie z "umową z Marvelem" było tak, że podpisywaliśmy z nimi papierek, że te okładki po publikacji przechodzą na ich własność i to wszystko! Zwykła formalność bez pawich piórek.

Spence: A tak swoją drogą, czytałeś Essentiale?
Filip Myszkowski: Z Essentiali w całości czytałem tylko pierwszego Wolverine'a. Rysunki wiadomo - Buscema, Janson, Colan, Sienkiewicz - nauczyciele i klasycy. Scenariusz był ok. Później przeczytałem z bólami pierwszego DD i było srogo - poziom debilizmów był nawet niekiedy zabawny. Kolejnych nie chciało mi się już czytać, zbyt oldschoolowa i męcząca lektura.

Spence: Ulubieni twórcy?
Filip Myszkowski: Ostatnio, ku mojemu zdziwieniu, bardzo spodobała mi się robota, jaką robi Craig Thompson. Natomiast prawie kompletnie wyprałem się już z uwielbienia dla Bisley'a. Zbrzydł mi i mimo, że nadal go lubię, to nie mogę już patrzeć na Slaine’a i Lobo, bo się przepatrzyłem chyba za wsze czasy. (śmiech) Ale to z nim łączę moje początki poważnego rysowania. Gdyby nie "Lobo: Last Czarnian", to cholera wie, co bym teraz robił.
Cenię sobie bardzo Franka Millera, który dla komiksu jest już chyba tym, czym Beatlesi dla muzyki. (śmiech) Poza tym, lubię wracać do komiksów Erika Larsena, Chrisa Bachalo, Joe Madureiry, Moebiusa, Rosińskiego, Gawronkiewica, Rebelki.. Uwielbiam „psychopatę” kreseczkowego Geofa Darrowa oraz takich już w sumie klasyków - Johna Romitę Jr. i Klausa Jansona.

avalonpulsespecial0002e%281%29.jpgSpence: Z jakichś szczególnych powodów?
Filip Myszkowski: Z warsztatowych. Ich technika rozkłada mnie na łopatki. Piękny, charakterystyczny styl, po prostu świetny tandem. Z osobna zresztą też wymiatają. Obaj stworzyli z Dixonem jeden z moich ulubionych komiksów ever - "Punisher War Zone". Polskie wydanie jest czarno-białe, zbiorcze i pocięte przez Tm-Semic, jak się okazało po latach.

Spence: Sporo wycięli?
Filip Myszkowski: Odpadło całkiem sporo niezłych ilustracji. Dziwi to o tyle, że nie były to najbrutalniejsze sceny, może wtedy bym to jeszcze zrozumiał. Nie kumam tych kryteriów wycinania. Zresztą, jak się okazało, Tm-Semic dużo ciął w różnych komiksach. Po latach, kiedy oryginały stały się już dostępniejsze, można to porównać.

Spence: Ulubieni scenarzyści?
Filip Myszkowski: Jednego ulubionego nie mam. Mam ulubione scenariusze, a wśród nich: "Watchmen" i większość albumów "Sin City". Z Polaków scenariuszowo rozwalają mnie i niezmiennie bawią od lat komiksy Pały. (Dariusza Palinowskiego)

Spence: Od dzieciństwa interesowałeś się komiksami?
Filip Myszkowski: Jasne, głównie to wiadomo, jakie tytuły. Tytusy, Kajki i inne takie. Poda ci je każdy rysownik komiksów w tym kraju, kiedy się go o to spytasz ;) A później wszedł Tm-Semic i zaczęła się jazda z trykociarzami. To były czasy - łykało się wszystko jak szło i czekało na każdy kolejny zeszyt.

Spence: Ulubiona seria?
Filip Myszkowski: Nie mam ulubionej serii, tylko ulubionych rysowników i serie z nimi związane.

avalonpulsespecial0002f%281%29.jpgSpence: A kiedy pomyślałeś, żeby na poważnie zająć się rysowaniem?
Filip Myszkowski: Wiesz, to przyszło samo. Skończyłem liceum plastyczne i od razu wziąłem się za rysowanie zarobkowe. Co prawda mieszkałem jeszcze wtedy w domu rodzinnym i koszta utrzymania nie do końca były moje, ale z czasem zarobki wzrastały na tyle, żeby móc się utrzymać samemu i trwa to do dziś, z małymi szalonymi epizodami.

Spence: Zawsze muszą być szalone epizody. Więc nie narzekasz?
Filip Myszkowski: Nie, na chwilę obecną żyję tylko z rysowania komiksów. Co prawda dla dzieci - ale komiksów.

Spence: W sumie w Polsce nie jest to często spotykana opcja...
Filip Myszkowski: No raczej nie, a szkoda, bo chłopaki pracują i eksploatują się wtedy w agencjach reklamowych i energia idzie w cholerę. Nie mają aż tyle czasu i sił na swoje rzeczy.

Spence: Czego możemy się spodziewać po Filipie Myszkowskim, w najbliższym czasie?
Filip Myszkowski: W najbliższym czasie mam zamiar po prostu robić to, co teraz, czyli spokojnie żyć i rysować. Planów długoterminowych nie zdradzam, póki nie ma konkretów.

Spence: Jeszcze pozdrowienia i parę słów dla czytelników.
Filip Myszkowski: Pozdrawiam wszystkich zadowolonych i niezadowolonych z naszych rodzimych okładek Essów. To tylko rysunki, zachowajcie spokój... (śmiech)

 

Tym samym rozpoczęliśmy cykl "wywiadów" z twórcami okładek do polskich wydań "Essentiali". Kolejny za dwa tygodnie...

 

Na koniec, dla porównania prezentujemy Wam okładki oryginalnych essentiali.

avalonpulsespecial0002g%281%29.jpg avalonpulsespecial0002h%281%29.jpg avalonpulsespecial0002i%281%29.jpg

 

Pozdrowienia dla dziewczyny Filipa, która sama z siebie obrobiła za mnie większą część tego wywiadu. Dzięki.

 



Redaktor prowadzący: Mateusz "Spence" Marek                                                       Redaktor techniczny: Black Bolt
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.