Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #259 (06.08.2012)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 06 sierpień 2012Numer 32/2012 (259)


Za nami kolejna część "Avengers Versus X-Men". I ta niestety kolejny raz zbiera negatywne oceny. Natomiast debiutująca seria Hawkeye jest nadzwyczaj wychwalana. To zaskakujące biorąc pod uwagę fakt, że scenarzystą jest Matt Fraction.

Avengers Academy #34
Hotaru: Gage'owi udało się mnie pozytywnie zaskoczyć. Wprawdzie od początku było wiadomo, że Briggs nie jest aniołkiem, ale nie myślałem, że tak to się rozegra. Jestem pozytywnie zaskoczony obecnością członkiń Young Masters of Evil, bo po Dark Reign: Young Avengers wydawało się, że rozpłyną się w niebycie. Zgoda, plan Alchemista jest głupiutki i godny złoczyńcy z kreskówki dla przedszkolaków, lecz jestem gotów przymknąć na to oko i cieszyć się tym, jak nasi bohaterowie będą próbowali go powstrzymać.avalonpulse0259b%20%5B1600x1200%5D.JPG

Avengers Vs. X-Men #9
Hotaru: Nie mam nic do Spider-Mana, ale nie oszukujmy się, jego "bohaterskie poświęcenie" i sposób walki z Magik i jej bratem to durnota pierwszego sortu. Redaktorzy Marvela lubią przekonywać, że żadne z ich historii nie są pisane wbrew charakterom postaci, ale w niedawnym wywiadzie Jason Aaron przyznał, że to Tom Brevoort powiedział, że "fajnie by było, gdybyśmy wykorzystali tu Spider-Mana". I wykorzystali, nie ważne jak bardzo bez sensu to było. Poleceniem służbowym było też zamieszczenie tu sceny z T'Challą i Ororo, ale to akurat scenarzyście wyszło całkiem dobrze. Jeśli Storm albo Black Panther nie będą bohaterami AvX: Consequences to bardzo się zdziwię. Jeszcze bardziej się zdziwię jednak, jeśli pozostałe 3 numery tej miniserii będą miały więcej sensu.
Krzycer: ...czy mi się przyśniło, czy w tym komiksie Charles Xavier ciął demony dwoma "telepatycznymi mieczami" (a skoro ciął, to chyba nawet telekinetycznymi...)?
Kiedy myślałem, że ten event już niczym mnie nie zaskoczy... Do tego Spider-Man wyłączający z gry Colossusa i Magik. Aj waj.
Punkty za wątpliwości (i późniejszą akcję) Emmy oraz za niektóre rysunki. No i... przynajmniej reszta X-Men nie jest idiotami i wreszcie orientuje się, że wrzucanie Avengerów do piekła nie jest do końca fajne. Hurra.
Wilsonon: Jasne. Najlepiej jest zrobić z Rasputinów debilów o niskim ilorazie inteligencji i rodzeństwo o patologicznych uzdolnieniach. (-Wieloryby mają nogi. Ghy, hy, hy. -Bracie, wiedzieliśmy, że przyjdą, ale dajmy im dojść do więźniów i w ogóle.)
Reszta X-Menów zapomniała już kto ich ostatno napadł i obił im bebechy za nic.
Walki SM z ruskami nawet nie będę komentował. Emmy postępowanie jakoś mnie nie zaskakuje i szczerze mówiąc dziwię się czemu ma problemy z tą telepatią.
Rysunki nie poprawiły mi odbioru komiksu, ani go nie utrudniły.
Ten event jedzie na bardzo stromej równi pochyłej i nie widzę dla niego już żadnych szans.
wolvie111: Szkoda, że tak stacza się ten event. Z rozgrywki wypadło rodzeństwo Rasputinów i właśnie to jest największym minusem dla tego numeru i chyba jeden z najpoważniejszych błędłów w AvX. Pokonani przez Pająka i to na dodatek przez jego głupią gadkę?! To było w stylu żałosnych filmów familijnych dla dzieci, gdzie "źli kolesie" to przygłupy (sytuacja z waleniami niezapomniana), a dobrzy nie rozwiązują problemów za pomocą pięści. Żeby chociaż wcześniej były między nimi jakieś nieporozumienia, które by to usprawiedliwiły, albo jakiś dobry pojedynek, który podsumowałby ich udział, a zamiast tego dostaliśmy tylko wielkiego ptaka nad wulkanem. Ano pojedynek był, ze Spider-Manem, gdzie po raz kolejny obniżono rzeczywisty potencjał Phoenix, bo tak naprawdę powinien on się skończyć z pierwszym ciosem Rasputinów. Dodając kiepskie rysunki, po prostu to wszystko było bez dynamiki i większego polotu.
Na plus dla mnie wypadła sytuacja Emmy. Teraz, gdy jej moc się zwiększy może być naprawdę ciekawie. Dobrze, że dostaliśmy pozostałych X-Men. Mimo, że jestem po stronie X w całym AvX, to trudno dziwić się ich decyzji... skoro już uparto się, że Phoenix Four ma kompletnie odbić to trudno, żeby za nimi podążali. Po trochu sam tytuł traci już sens. Można by go teraz nazwać Avengers vs Cyclops & Emma.
Rysunki były gorsze niż ostatnio, a ich poziom skutecznie obniżyły wszelkiej maści potwory, wyglądające jak dzieło Romity Jr. Tak na koniec to totalnie nie ogarniam czemu Xavier ciął potwory jakąś dziwną energią z rąk... tu mnie zatkało. A i jeszcze rozwaliła mnie Scarlet Witch w łapciach i z kroplówką... hahaha.
Arachnid: No i z potężnej Phoenix Five ostał się tylko potężny duecik. Czy mnie to dziwi? Absolutnie nie. Jedyne co mnie zaskoczyło to, że stało się to w tak idiotyczny sposób. Myślałem, że poprzedni tydzień nie był przychylny dla rodzeństwa Rasputinów, ale tutaj osiągnięto szczyt. Głupoty niestety. Wcześniej Avengersi mieli problem by powstrzymać jednego z nosicieli Phoenix Force, działając w grupie. Tutaj wystarcza jeden Spider–Man, by załatwić Colossusa i Magic, czyli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Fabułę ratuje tylko motyw z Emmą i reakcja pozostałych X–Menów na działania Phoenix Four, choć to akurat nie dziwi, po tym jak ostatnio nosiciele Phoenix Force są przedstawiani. Co do rysunków to niektóre są bardzo dobre, a niektóre wręcz przeciwnie. Ogólnie nie jest za dobrze.

First X-Men #1
Lotar: Takiego badziewia dawno nie czytałem. Rysunki są szkaradne, ale to nic w porównaniu z tym, co możemy znaleźć w dymkach. Teksty w nich są tak czerstwe jak najstarsze suchary. Nic się tutaj nie trzyma kupy, a Logan i Creed jako dobre wróżki, które ratują mutantów wyszli groteskowo. A najlepsze, że to Logan jest praojcem X-Men.
Kompletnie zbędny komiks, ale chętnie się przekonam jaki poziom szmirowatości może osiągnąć. Coś czuję, że scenarzysta nie powiedział jeszcze ostatniego słowa...

Hawkeye #1
Hotaru: Przychodzą takie chwile, kiedy każda wystukana na klawiaturze literka pewnego stwierdzenia jest niczym cios tępym narzędziem w potylicę. To jedna z tych chwil, a to jest to stwierdzenie: Matt Fraction napisał dobry komiks. Kurczę.
Krzycer: Może to rysunki Aji, może niewygórowane oczekiwania względem Fractiona, może ratowanie psa, ale - podobało mi się. Rysunki, prowadzenie Bartona, poszatkowana narracja. Fajne to było. Pytanie, czy następne numery utrzymają poziom.
avalonpulse0259c%20%5B1600x1200%5D.JPGArchie: Wow, ten numer był co najmniej bardzo dobry. Nie podobało mi się jak obecnie Hawkeye radził sobie w Marvelu pod skrzydłami Bendisa. Pomysł przywrócenia Mockingbird był idiotyczny i został zrealizowany beznadziejnie. Brian co to się nie naopowiadał o małżeństwie szpiegów i sam praktycznie nie ruszył tego pomysłu wcale. U niego Clint i Bobbi byli marnym tłem, a ich marginalny wątek pojawił się jedynie przez chwilę. Co gorsze na siłę wciśnięto im rozwód, a na Bartona był taki pomysł, że rzucono go w objęcia Spider-Woman... Zamiast postawić na interesujący rozwój postaci w Marvelu woleli bawić się w Modę na sukces. Na szczęście Fraction tym numerem pokazał, że ma pomysł na Hawkeye'a i potrafi go ciekawie zrealizować. Odsunął te wszystkie hiper, mega, extra napompowane rzeczy dziejące się w Marvelu na bok i umiejętnie podszedł do Clinta jak do normalnego człowieka obdarzonego specyficznym talentem. Ta normalność głównego bohatera i otaczającego go świata jest podkreślona za pomocą warstwy wizualnej i kolorów. Po pierwszym numerze zapowiada się, że Barton pod skrzydłami Matta będzie utrzymany w podobnym tonie jak Daredevil u Bendisa i Brubakera. Ostatnio tak próbowano podejść do Moon Knighta, ale pomysł się nie udał. Wątek trzech avengersowych osobowości był niesamowicie męczący. Hawkeye nie ma problemu z psychiką, ale ma problem z wątkiem kobiet. Jeśli ta seria nie pójdzie tą utartą drogą to będzie znakomicie. Czekam z niecierpliwością na następne numery.
wolvie111: Sam siebie zaskoczyłem. Nigdy nie przepadałem i nie przepadam za postacią Clinta, ale jest duże prawdopodobieństwo, że to się zmieni po tej serii. Bardzo podoba mi się ta wersja Hawkeye'a jaką nam przedstawia tu Fraction. Może to przez urok Nowego Jorku w sierpniu, może historie ze zwierzętami mnie wzruszają... nie wiem, ale jest dobre.
Arachnid: Nie taki Fraction straszny jakby się mogło wydawać. Jak chce to potrafi. I widać, że tutaj ma dobry pomysł na prowadzenie postaci i całkiem sprawnie pomysł ten realizuje. Pokazuje, że Hawkeye jest zwykłym człowiekiem, który nie jest odporny na chociażby upadek z wysokości, a narażony jest na liczne poważne kontuzje. Co do rysunków, to choć nie przemawia do mnie ten styl, to tutaj rysunki te pasują jak najbardziej. Motyw z psem również bardzo ciekawy. Mam nadzieję, że Fraction nie zepsuje tej serii, gdyż na razie zapowiada się ona znakomicie.
Dżentelmen: To jest bardziej street level niż street level. Historyjka fajna. Kolorki fajne, ale rysownik coś nie teges. I w sumie Clint jest za mało Clintowy, znaczy się chamski. Ponieważ Hawkeye jest zwyczajowo chamski. Oczywiście była akcja z wózkiem i później wkurzył taksówkarza, ale jakoś na siłę to było robione.

Ultimate Comics: Spider-Man #13
Hotaru: Zaczynam podejrzewać, że stałem się fanboyem tego tytułu. Chciałbym być obiektywny, ale najchętniej śpiewałbym sonety ku chwale tej serii. Lecz tak być nie może. Żeby udowodnić - czytelnikom i sobie - że potrafię być jeszcze wobec Ultimate Comics: Spider-Man obiektywny, wymienię wady tego komiksu: ukazuje się tylko raz w miesiącu, jest zdecydowanie za krótki. No, zrobione. Czyli jeszcze potrafię być krytyczny, kamień z serca.

X-Factor #241
Hotaru: Ale niespodzianka - kolejny świetny numer X-Factor. Dochodzę do wniosku, że Peter David robi to specjalnie. Byle tylko ludzie pisali cały czas "świetny", "fenomenalny", "genialny" i tak do znudzenia. Ile można. Zaczynam się zastanawiać, czy nie zarzucić opiniowania tej serii do momentu, kiedy jakiś zeszyt będzie naprawdę kiepski - oj, wtedy sobie pofolguję. Tym razem muszę się powtórzyć: świetne prowadzeni postaci, fenomenalne interakcje w drużynie i genialne ciągnięcie kilku absorbujących wątków na raz.

X-Men vol. 2 #33
Hotaru: Tym razem zacznę od rysunków - są świetne. Lopez może nie jest totalnie mainstreamowy, ale potrafi opowiedzieć historię. W tym zeszycie jest kilka wgniatających oczy w potylicę kadrów, ale najlepszy jest bez wątpienia ten jeden wyciszony, na którym Colossus przekazuje Isterowi w ciele Betsy ciało jego siostry. Graficzna poezja. Wood też nie zawodzi. Ta historia - pomijając X-Factor PADa - jest chyba najlepszą fabułą o X-Men, jaką przeczytałem w tym roku.

Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse0259a.jpgHawkeye vol. 4 #1
Autor:
David Aja

Hotaru: Ascetyczna i estetyczna - te cechy tej okładki są równocześnie charakterystyczne dla stylu Davida Aja. Wiem, że po pierwszym numerze za wcześnie, by się o to martwić, ale mam nadzieję, że rysownik zagrzeje w tej serii miejsca na dłużej, a nie odejdzie po pierwszej historii, co ostatnimi czasy często się w Marvelu zdarza. Hawkeye ma potencjał.






Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2012.08.01
Redaktor naczelny: Sc0agar4kKorekta: Sc0agar4kRedaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.