Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1964 - Spokojnie do przodu

1964 - Spokojnie do przodu

Po dwóch latach od początku niesamowitej rewolucji Silver Age, sytuacja Marvela zaczęła się stabilizować - na szczęście na wysokim poziomie.

Podczas opisu roku 1963 wspomniałem o Strange Tales #114, w którym pojawił się złoczyńca przebrany za Kapitana Amerykę. Na samym końcu historii pojawiło się pytanie do czytelników: "czy chcecie powrotu tego klasycznego herosa?". Listowy odzew fanów musiał być pozytywny, bo Stan Lee i Jack Kirby zaczęli przygotowywać powrót bohatera. Właśnie wtedy doszło do zabójstwa prezydenta Johna F. Kennedy'ego, co wstrząsnęło mieszkańcami USA. Rok 1964 był okresem gorącej walki politycznej o fotel następcy JFK. Ostatecznie wyraźnie wygrał demokrata Lyndon Johnson, który podczas kampanii groził, że jego konkurent będzie zabijał małe dziewczynki bombami nuklearnymi. W czasach niepewności i strachu ponownie potrzebny był Captain America i po latach nieobecności czytelnicy doczekali jego powrotu w styczniowym Avengers #4.

2s.jpg
Pamiętacie, że Kapitan Ameryka po II Wojnie Światowej został nauczycielem, po pewnym czasie Bucky został zastąpiony przez Golden Girl, a Cap w końcu przeszedł na superbohaterską emeryturę, żeby powrócić wraz z Buckym w latach pięćdziesiątych i walczyć z komunistami? Didn't happen... Lee postanowił "uprościć" życiorys Steve'a Rogersa i wyciął z niego wszystkie wspomniane wątki. Według nowej wersji, pod koniec II Wojny Światowej Kapitan i Bucky próbowali powstrzymać samolot wypełniony środkami wybuchowymi. Bucky zginął w jego eksplozji, a Steve wpadł do zimnych wód północnego Atlantyku, gdzie zamarzł i w lodowej bryle przeleżał dwadzieścia lat. Na szczęście niska temperatura spowolniła naturalny proces starzenia i Kapitan właściwie się nie postarzał. Odnaleziony przez Avengers od razu pokazał swoje możliwości i uratował ich przed Namorem. Od razu został też członkiem grupy i szybko stał się ikoną Avengers, do tego stopnia, że wielu fanów nie wie, że nie było go w pierwszym składzie zespołu.

W całym 1964 roku pojawiła się zaledwie jedna nowa regularna seria. W lutym do panteonu herosów Marvela dołączył Matt Murdock, lepiej znany jako Daredevil. Podczas Golden Age wydawnictwo Lev Gleason (twórcy boomu na kryminały) miało w swoim repertuarze bohatera o tym przydomku. Był nim Bart Hill, który będąc świadkiem zamordowania ojca stał się niemową. Po bankructwie Lev Gleason można było ponownie wykorzystać chwytliwą nazwę i Martin Goodman nakazał Stanowi Lee błyskawiczne działanie. Może dlatego debiut nie był specjalnie udany i oryginalny. Lee zaczerpnął sporo z oryginału - Matt również rozpoczął walkę z bandytami ze względu na zabójstwo swojego ojca. Zamiast niemową był niewidomym, a wzrok stracił podczas szlachetnej próby uratowania staruszka, jeszcze przed tym jak został zamaskowanym superbohaterem. Nadzwyczajnie rozwinął za to pozostałe zmysły, dzięki czemu mógł nie tylko normalnie funkcjonować, ale i toczyć walkę ze złoczyńcami.

Daredevil #1Pierwsze lata Daredevila to seria zawirowań i ciągłych zmian twórczych. Zaczęło się nawet przed premierą pierwszego odcinka - zajął się nim oczywiście Jack Kirby, ale Lee postanowił, że zadanie przejmie Bill Everett (pomysłodawca i pierwszy autor przygód Namora w czasie Golden Age). Kirby przekazał mu projekt okładki oraz szkice wnętrza komiksu, w tym sugestię używania przez Daredevila charakterystycznej laski. Everett narysował pierwszy numer, ale wyraźnie po terminie i Lee zdecydował się, że to będzie koniec jego udziału przy serii. I tu ruszyła karuzela - za tytuł brali się uznani i sprawdzeni artyści, ale z różnych powodów nie zostawali na dłużej. Byli to kolejno Joe Orlando (#2-4), Wally Wood (#5-11), Bob Powell (#9-12), Jack Kirby (#12-13) i John Romita Sr (#12-19). Dopiero po dwudziestu numerach seria doczekała się regularnego rysownika - Gene Colan rozpoczął swój run, który potrwał aż do #100 (z kilkoma wyjątkami po drodze).

Nowy bohater nie okazał się wielkim hitem. Podobnie jak w przypadku X-Men, na prawdziwą popularność tego bohatera trzeba było poczekać. Na szczęście wyniki sprzedaży musiały być na tyle satysfakcjonujące, że tytuł nie wypadł z oferty Marvela, a dziś Matt jest jednym z najciekawszych i najpopularniejszych bohaterów Domu Pomysłów.

W połowie roku Marvel dokonał istotnych przetasowań w trzech tytułach. Od Strange Tales #124 do stałej obsady tej serii dołączył Thing. Jego wspólne przygody z Human Torchem zajmowały połowę numeru, drugą miał dla siebie Doctor Strange. Podobny układ miał miejsce w Tales to Astonish - od #60 pierwszą część komiksu zajmowały opowieści o Giant-Manie i Wasp, a drugą historie z udziałem Hulka. Wreszcie w Tales of Suspense #59 do Iron Mana dołączył Kapitan Ameryka. Marvel ciągle był ograniczony niekorzystną umową dystrybucyjną i nie mógł znacznie zwiększyć liczby wydawanych serii. Dzielone na pół tytuły dawały możliwość zaprezentowania większej liczby herosów z coraz szybciej rosnącego arsenału wydawnictwa.

W 1964 roku zadebiutowało jeszcze kilku ciekawych bohaterów, głównie związanych z Avengers: Wonder Man (Avengers #9), Black Widow (Tales of Suspense #52), czy Hawkeye (Tales of Suspense #57). Co ciekawe, cała trójka była początkowo złoczyńcami i dopiero po pewnym czasie przeszli na dobrą stronę. Zresztą cały rok stał raczej pod znakiem debiutów złoczyńców niż herosów. Avengers musieli pierwszy raz zmierzyć się z między innymi Kangiem, czy Masters of Evil założonymi przez Barona Zemo. W pierwszych wersjach skład tej grupy tworzyli (poza Zemo) Black Knight, Enchantress, Melter, Executioner, Radioactive Man oraz Wonder Man. Supergrupę do zwalczania otrzymali też X-Men, którzy praktycznie przez cały rok tłukli się z Brotherhood of Evil Mutants (Magneto, Scarlet Witch, Quicksilver, Toad oraz Mastermind). Po niezbyt ciekawych przeciwnikach w życiu Hulka pojawił się Leader, który regularnie będzie sprawiał kłopoty Bruce'owi Bannerowi.

1s.jpg

Wydaje się, że najciekawiej było jednak u Spider-Mana, który powoli stawał się coraz większym hitem i najpopularniejszym solowym tytułem Marvela. Do bardzo ciekawego asortymentu złoczyńców z roku 1963 dołączyli jeszcze Green Goblin (ASM #14), Kraven the Hunter (ASM #15) oraz Scorpion (ASM #20). W 1964 roku ukazał się też Amazing Spider-Man Annual #1, w którym zadebiutowała Sinister Six. Ta grupa złoczyńców składająca się z Doctora Octopusa, Electro, Kravena, Mysterio, Sandmana i Vulture'a dała nieźle popalić Parkerowi. Historia miała podwójną objętość, a oprócz niej dodano również krótkie opisy wielu wrogów Spider-Mana oraz sporo informacji o samym bohaterze.

6s.jpg
Pod koniec roku Stan Lee najwyraźniej wpadł w romantyczny nastrój. Najpierw w listopadowym FF #35 Reed Richards oświadczył się Sue Storm, a miesiąc później Donald Blake zdradził swej ukochanej Jane Foster, że jest Thorem (Journey Into Mystery #113). Romantyczne wyznania dały różny efekt - Sue była zachwycona i kilka miesięcy później nastąpił ślub; za to Jane uznała, że Don oszalał... Nie uwierzyła w jego zapewnienia, aż do JItM #124, w którym na własne oczy zobaczyła przemianę ukochanego w superbohatera. Życie uczuciowe herosów Marvela stopniowo stawało się coraz bogatsze. Z miesiąca na miesiąc przybywało związków i napięć, które się z nimi wiązały.


5s.jpg

Marvel dokonał ogromnego postępu w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych i po latach gry w drugiej lidze ponownie stał się jednym z liderów rynku. W celu wykorzystania dobrej passy i budowy trwałego przywiązania czytelników do wydawnictwa pojawił się pomysł stworzenia oficjalnego fan-clubu. Narodziny "Merry Marvel Marching Society" zostały ogłoszone w FF #33. Obserwując pierwsze zapowiedzi trudno oprzeć się wrażeniu, że Lee chciał stworzyć fan-club, ale nie do końca wiedział, jaki ma mieć kształt. W FF #34 pojawiła się informacja, że członkostwo będzie kosztować dolara (równowartość ponad 8 komiksów), a miesiąc później pojawił się kupon rejestracyjny z opisem gadżetów, które miały trafić do fanów (skany tych stron znajdziecie poniżej). Poza standardowymi atrakcjami w postaci odznak, certyfikatu, czy nalepek, w pakiecie znalazła się płyta z głosami redaktorów Marvela. Utrzymane w lekkim tonie i pełne leciutkich żartów nagranie można znaleźć dziś na YouTube. Redaktorzy żartowali trochę z kiepskiej pamięci i zdolności organizacyjnych Stana, prosili o podwyżki, a dodatkową zaletą był aksamitny głos Flo Steinberg, w której podkochiwali się czytelnicy Marvela. Warto też zauważyć brak Steve'a Ditko, który nie miał ochoty brać udziału w przedsięwzięciu. Rysownik przygód Spider-Mana nie był osobą łatwą we współpracy, a jego stosunki ze Stanem Lee stopniowo się pogarszały - już wkrótce ta dwójka miała przestać odzywać się do siebie...

3.jpg 31.jpg 4.jpg

Na koniec dwie ciekawostki:
- W 1964 roku zadebiutował Marvel Collector's Item Classics, w którym miały pojawiać się przedruki ciekawszych historii z udziałem herosów. W pierwszym numerze tego prekursora dzisiejszych wydań zbiorczych znalazły się historie z Fantastic Four #2, Amazing Spider-Man #3, Tales to Astonish #36 i Journey into Mystery #97.
- W Strange Tales #130 gościnny występ zanotowali The Beatles! Rok 1964 to okres histerycznej Beatlemanii w USA, nic więc dziwnego, że Marvel chciał wykorzystać popularność muzyków. Niestety sama historia była wyjątkowo słaba, Brytyjczycy pojawił się w niej zaledwie na kilku panelach i nie odezwali się nawet słowem... Swoje odczucia na temat tego komiksu narysował Fred Hembeck - są one trochę za długie, ale i tak ciekawsze, niż sam omawiany komiks...

Lex

Korekta: Hotaru
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.