Avalon » Publicystyka » Artykuł

Droga do sławy: Robert Downey Jr.

Droga do sławy: Robert Downey Jr.

"Dla mnie filmy to rozrywka, a nie sztuka"

Robert Downey Jr.
© 2012 Dave Hogan

Robert John Downey Jr. przyszedł na świat 4 kwietnia 1965 roku w Nowym Jorku. Dwa lata wcześniej matczyne łono opuściła jego siostra Allyson. Rodzice tej dwójki to Robert Downey Sr. oraz Elsie Ford – oboje byli i są znanymi personami w Hollywood.

Pierwszą rolę Robert zagrał w wieku zaledwie 5 lat w filmie "Pound" (1970), adaptacji sztuki ojca. Jak sam stwierdził w wywiadzie na potrzeby programu "Za drzwiami Actor's Studio", w tym samym roku wypalił pierwszego skręta (choć w biografiach można znaleźć informację mówiącą o 8 roku życia). Nic w tym dziwnego - skoro w czasie szalonych lat sześćdziesiątych jego rodzice żyli pełnią życia. W rodzinie Downey'ów żaden temat nie był tabu, a narkotyki były częścią ówczesnego stylu życia, zwłaszcza w Fabryce Snów.

Ojciec Juniora słynął z bycia ekscentrycznym filmowcem, co przekładało się na sytuację finansową rodziny, która przypominała sinusoidę. Jednak przyjaźń z wieloma ikonami kina (na przykład Jackiem Nicholsonem), często okazywała się bardzo pomocna w trudnych chwilach. Podczas pracy przy filmach ojca, Downey zrozumiał, że aktor ma niesamowity wpływ na widza i ta władza bardzo mu się spodobała. Od tej pory wiedział już, kim chce zostać w przyszłości.

Zanim wkroczył w piętnasty rok życia rodzice postanowili się rozstać. Na początku został z matką, ale wkrótce przeniósł się do Kalifornii - do ojca. W Santa Monica High School zaprzyjaźnił się z Ramonem Estevezem, czyli bratem Emilio Esteveza oraz Charliego Sheena. Z tej znajomości wyniósł jedną bardzo przydatną umiejętność - stepowanie.

Bardzo szybko okazało się, że tradycyjny system nauki nie był najmocniejszą stroną przyszłej gwiazdy. Częściej znajdował się w kącie, niż przy tablicy. Jego koledzy ze szkoły podkreślali, iż już wtedy był niezwykle pewny siebie – czasami nawet za bardzo. Dodatkowo, przez wiele osób był postrzegany jako arogancki, zadziorny i wywyższający się z powodu sławnego ojca. Bardzo często prowadziło to do konfliktów z prawem. W końcu, w wieku 17 lat porzucił szkołę – przy pełnym poparciu Seniora, który stwierdził, że "nie ma problemu, tylko musi znaleźć pracę". Nowy etap życia postanowił zacząć w Nowym Jorku . Na początku próbował sprzedawać buty, następnie pracował jako kelner oraz udawał żywą rzeźbę. Oczywiście nigdy nie miał też problemów z podrywaniem dziewczyn, jednak jak sam kiedyś stwierdził "każdy człowiek jest biseksualny", to też miał na swym koncie również doświadczenia z mężczyznami.

Cały ten czas widział siebie jako aktora, ale jak szybko się przekonał, sława ojca nie pomagała mu w zdobywaniu ról. Występ w kilku szkolnych przedstawieniach, obóz teatralny i trzy rólki w filmach Roberta Seniora to trochę zbyt mało, by zdobyć Hollywood. Brak profesjonalnego wykształcenia w zawodzie nadrabiał bezczelnością – raz podczas przesłuchania zdołał wmówić innym chętnym, że dostał rolę, co zaowocowało tym, że opuścili budynek. Nie byłoby w tym nic zadziwiającego, gdyby nie to, że do roli szukano ciemnoskórego aktora.

Pierwszą pełnoprawną rolę otrzymał w filmie "Baby, to jesteś ty" / "Baby, It's You" (1983) w reżyserii Johna Saylesa. Niestety sława nie nadeszła, gdyż większość scen z jego udziałem została usunięta z wersji końcowej. Wcześniej wprawiał się jednak na deskach teatru np. w sztuce zatytułowanej "Alms for the middle Class", co zaowocowało tym, że w czasie debiutu w Fabryce Snów miał już własnego agenta. Z kolei następna rola zamiast uznania, przyniosła mu miłość, bowiem na planie filmu "Pierworodny" / "Firstborn" (1984) poznał Sarah Jessikę Parker – znaną chociażby z serialu "Seks w wielkim mieście" / "Sex and the City". Jak wiadomo, związek dwojga aktorów nigdy nie jest łatwy, o czym wkrótce się przekonali, ponieważ Robert wyjechał do Los Angeles na plan filmu "Gang Tuff" / "Tuff Turf" (1985), a Sarah została w Nowym Jorku.

Nabierająca rozpędu kariera nie przeszkadzała mu w ostrym imprezowaniu, które jak mycie zębów, było integralną częścią jego życia. Wedle niektórych źródeł dołączył do tzw. Brat Pack, w którego skład wchodzili także: Rob Lowe, Andrew McCarthy, Ally Sheedy, James Spader (którego poznał na planie "Tuff Turf"), Demi Moore, czy Judd Nelson, jednak nie utrzymywał z tymi osobami bliższych kontaktów.

Drugoplanowa rola w "Dziewczyna z komputera" / "Weird Science (1985) - w latach 90 powstał serial, ale bez aktorów z oryginalnej obsady – ponownie przyniosła mu inny rodzaj korzyści. Na planie poznał Anthony'ego Michaela Halla, z którym przyjaźnił się przez wiele lat.

Następnie do Curriculum Vitae dopisał mini serial telewizyjny "Mussolini: The Untold Story" (1985), który prawie kosztował go życie, choć w zasadzie z własnej winy, gdyż niemal wbiegł pod śmigło pracującego silnika samolotu. Dodatkowo w 1985 roku znalazł angaż na osiemnaście tygodni w Saturday Night Live – jednym z najsłynniejszych programów rozrywkowych, który emitowany jest do dziś. Występ Downeya uznany został za kompletną klapę.

W miarę jak otrzymywał kolejne propozycje jego autodestruktywność przybierała na sile, co często sprawiało, że ludzie z ekipy filmowej  mieli go dosyć. Pewnego razu, gdy po kolejnej upojnej nocy zasnął na łóżku podczas zdjęć, koledzy przykleili go taśmą do podłogi. Na płaszczyźnie uczuciowej również zaliczał drastyczny upadek, gdyż Sarah czuła się coraz bardziej jak jego matka, a nie partnerka. Nie pomogło nawet kupno domu w Kalifornii, który należał kiedyś do Charliego Chaplina.

Na pierwszą główną rolę musiał czekać aż do 1987 roku, gdy zagrał w filmie "Podrywacz artysta" / "The Pick-up Artist", ale produkcja tak jak i poprzednie okazała się klapą finansową. Potem przyszedł czas na "Mniej niż zero" / "Less Than Zero" (1987), który przez wiele osób uważany był za zapowiedź przyszłych losów Roberta, bowiem fabuła opowiada o uzależnieniu od alkoholu i narkotyków. Rok 1988 przyniósł mu miażdżącą krytykę za rolę w filmie "Bądź dobry Johnny" / "Johnny Be Good". Kolejne role również nie zapewniały mu upragnionego statusu sławy - "Rented Lips" (1988) czy "Rok 1969" / "1968" (1988). Nawet "Samotny w obliczu prawa" / "True Believer" (1989), gdzie zagrał u boku ówczesnej gwiazdy – Jamesa Woodsa, który stwierdził, że Downey jest zbyt uroczy. Cały ten czas miał świadomość, że musi grać, by mieć za co żyć. Nie przeszkadzało mu to jednak cieszyć się ukończonymi filmami, nawet jeśli krytycy uważali je za niewarte taśmy filmowej. Przerwy w graniu powodowane coraz częstszymi wizytami w klinikach odwykowych na pewno w tym nie pomagały, a co gorsze nie odnosiły żadnego skutku.

Robert czuł wewnętrznie – a przynajmniej tak twierdzi – że nadszedł czas na zmiany. Nowy etap miał wyznaczyć film "Air America" (1990), w którym miał partnerować Melowi Gibsonowi. Murowany hit, oparty na prawdziwej historii, okazał się całkowitym niepowodzeniem. Zła passa towarzyszyła również jego kolejnym filmom: "Za dużo słońca" / "Too Much Sun" (1990) czy "Babka z zakalcem" / "Soapdish" (1991). Kolejny cios nadszedł niespodziewanie. Parker oznajmiła, że ma już tego dosyć i postanowiła odejść po siedmiu latach związku. Rozpacz nie trwała długo, ponieważ Robert znalazł ukojenie w ramionach Deborah Falconer, którą poślubił w 1992 roku.

Najpierw dom, a potem ten sam rozmiar buta co Charlesa Chaplina sprawił, że miał wystąpić w biografii Charliego w 1992 roku. Robert wiedział, że ciąży na nim wielka odpowiedzialność, więc bardzo się przykładał do roli. Nawet wnuczka wielkiego włóczęgi była zachwycona jego kreacją. Trud się opłacił, bo jego pracę doceniła Akademia i nagrodziła nominacją do Oskara. Tak jak i wcześniej, los sprzyjał komu innemu i Downey przegrał z Alem Pacino i jego kreacją niewidomego weterana wojennego w "Zapachu Kobiety" / "Scent of a Woman".

1993 rok przyniósł jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu Jr'a - narodziny pierworodnego syna Indio. Uzależnienia jednak wciąż o sobie przypominały i w 1996 roku Deborah również miała dosyć takiego życia i odeszła. Przyjaciele, jak np. Sean Penn czy Stephen Baldwin, starali się interweniować, by go ratować, ale zawodził ich za każdym razem, gdy obiecywał poprawę, udawał się na odwyk, a potem uciekał. Wreszcie został zatrzymany przez policję za przekroczenie prędkości, a w aucie znaleziono kokainę, heroinę oraz broń. Sąd skazał go na 3 lata w zawieszeniu i rutynowe badania. Wkrótce potem znaleziono go nieprzytomnego w domu sąsiadów, a cała sytuacja zyskała miano Incydentu Złotowłosej (Goldilocks Incident). Decyzją sądu został wysłany na odwyk... z którego oczywiście uciekł, co zakończyło się 9-dniowym pobytem za kratkami. Rok później, gdy kręcił wraz z ojcem "Hugo Pool" (1997), chciał skończyć z uzależnieniami, ale jak mówił "kończenie to nie problem, nie zacząć znów oto wyzwanie". Okazało się to prawdą, ponieważ podczas zdjęć do "Ta jedna noc" / "One Night Stand" (1997) aresztowano go kilka razy. Kolejne "wykroczenia" odebrały mu rolę w "Dzikich żądzach" / "Wild Things" (1998) na rzecz Mata Dillona.

Prawdziwa kara nadeszła 8 grudnia 1997 roku, gdy został skazany na 180 dni za złamanie zwolnienia warunkowego. Po 118 dniach został zwolniony za dobre sprawowanie. Więzienni anonimowi świadkowie donosili, że jako osoba publiczna bardzo często był obiektem ataków fizycznych. Po opuszczeniu więziennych murów był spłukany i chwytał się nawet małych rólek. Niestety, tuż po roli w "Cudownych chłopcach" / "Wonder Boys" (2000) znów złamał warunki zwolnienia - dostał 3 lata, które ponownie nie były łatwe. Wskutek akcji zorganizowanej przez jego przyjaciół, został zwolniony trzy miesiące wcześniej. Wyglądało na to, że wreszcie zrozumiał swój błąd i to nie jeden. Otrzymał angaż do "Ally McBeal", produkcji która zaliczała spadek oglądalności. Wcielenie się w postać Larry'ego Paula przyniosła mu Złoty Glob. W międzyczasie chodził na 12 stopniowe spotkania, a serial przeżywał drugą telewizyjną młodość. Nałogowcem jest się jednak całe życie – Robert ponownie zaczął brać. W zamian otrzymał trzy lata okresu próbnego i 12 miesięcy w centrum rehabilitacyjnym. Na pomoc przybył mu Mel Gibson i załatwił rolę w "Śpiewającym Detektywie" / "The Singing Detective" (2003) - nie tak dawno Downey miał szansę do rewanżu, gdy to Gibson miał problemy z prawem.

Koniec końców aktor doznał oświecenia – podczas zwykłej przejażdżki samochodem. Od tej pory naprawdę zaczął walczyć z nałogami i samym sobą. Opinia "złego chłopca" przylgnęła do niego tak mocno, że po niefortunnym zdarzeniu na planie filmu "Gothika" (2003) – gdy przez przypadek złamał rękę Halle Berry – pojawiły się plotki o powrocie aktora do narkotyków. Nawet jednak to nie przyćmiło jego radości z powodu poznania podczas zdjęć producentki Susan Levin, która dosłownie zmieniła jego życie. Pobrali się dwa lata później.

Jeszcze wcześniej w 2004 roku Robert spełnił jedno ze swoich marzeń – nagrał i wydał płytę zatytułowaną "The Futurist". Poza śpiewem, zajął się także partiami klawiszowymi, bowiem od siódmego roku życia ćwiczył grę na fortepianie. Album nie odniósł spektakularnego sukcesu, gdyż zwrócił się jedynie koszt jego produkcji.

Od tej pory Downey Jr. zaczął kolejny raz mozolną drogę ku sławie. Zapowiedzią jego przyszłej dobrej passy był film "Kiss Kiss Bang Bang" (2005), w którym partnerował niegdysiejszemu Batmanowi – Valowi Kilmerowi. W międzyczasie, aktor zaczął ćwiczyć jogę i kung-fu. Po wielu latach, krytycy w końcu byli zachwyceni, widzowie już niekoniecznie, a Downeya nic już nie było w stanie zatrzymać. Jego kolejny projekt "Na psa urok" / "The Shaggy Dog" (2006) nie był może najlepszym wyborem, a już na pewno nie kinowym przebojem, ale angaż od Disney'a oznaczał, że odzyskuje zaufanie w Hollywood.

Punkt przełomu nastąpił dopiero w roku 2008, gdy studio Marvel poszukiwało odtwórcy głównej roli w swym najnowszym projekcie zatytułowanym "Iron Man". Jako wielki fan "Żelaznego Człowieka" i Spider-Mana, Downey Jr. postanowił spróbować swoich sił. Los chciał, że reżyser Jon Favreau po spotkaniu z aktorem nie widział już nikogo innego w tej roli i postanowił przekonać do swojej wizji szefów studia. Opłaciło się – sukces kasowy, uznanie krytyków i miłość fanów Tony'ego Starka na całym świecie to chwila, na którą warto było czekać. Od tej pory niemal wszystkie drzwi w Fabryce Snów stały dla niego otworem, bo wreszcie był "na fali".

Następna produkcja "Jaja w tropikach" / "Tropic Thunder" (2008) w reżyserii aktora i komika Bena Stillera nie zapowiadała się spektakularnie. Rola Kirka Lazarusa – australijskiego aktora, który jest gotów poświęcić wszystko, by wcielić się w postać (nawet piątą klepkę) – brzmiała co najwyżej interesująco. Znakomity talent do improwizacji sprawił, że Downey "ukradł" kolegom cały film, a nawet zdobył kolejną nominację do Oskara – statuetkę przyznano jednak zmarłemu Heathowi Ledgerowi za rolę Jokera w "Mrocznym Rycerzu" / "The Dark Knight" (2008).

Od tej pory Downey Jr. starał się grać na zmianę w skromnych i wielkich filmach. Przykładem pierwszego był "Solista" / "The Soloist" (2009), historia oparta na książce dziennikarza Steve'a Lopeza - przyniosła mu tylko i wyłącznie satysfakcję.

Natomiast jego kolejny film, czyli nowa wersja przygód Sherlocka Holmesa, ponownie wyniosła go na szczyt. Reżyser, Guy Ritchie, postanowił odejść od kinowego wizerunku detektywa i postawił na dynamikę oraz komizm. Opłaciło się, niemal wszyscy byli zadowoleni z efektu końcowego, a główny aktor tym razem zdobył Złoty Glob.

Wedle przysłowia należy "kuć żelazo póki gorące", więc bardzo szybko ogłoszono przygotowania do kontynuacji Iron Mana. Ponownie film stał się hitem i tylko umocnił pozycję Downeya w Hollywood.

Tak jak w przypadku "Iron Mana 2", Downey skorzystał ze sprawdzonego sposobu na zarabianie i ponownie wcielił się w dawnego detektywa w filmie "Sherlock Holmes: Gra Cieni" / "Sherlock Holmes: A Game of Shadows" (2011).

W przerwie od widowiskowych produkcji Jr. zagrał w komedii "Zanim odejdą wody" / "Due Date" (2010), w reżyserii Toda Phillipsa. Film w pewnym sensie zapowiadał przyszłość aktora, gdyż w lutym 2012 roku po raz drugi został ojcem. W ramach umowy z żoną, nie mógł zdradzić w telewizji tej radosnej nowiny. Oczywiście nie minęło kilka dni i wszyscy wiedzieli, że na świat przyjdzie kolejny członek rodziny – Exton Elias Downey.

Ten sam rok przyniósł również premierę "wielkiego przedsięwzięcia Studia Marvel", czyli filmu "The Avengers". Aktor ponownie wcielił się w Tony'ego Starka, ale musiał dzielić ekran z takimi postaciami jak Thor (Chris Hemsworth), Kapitan Ameryka (Chris Evans), Hulk (Mark Rufallo), Hawkeye (Renner), Black Widow (Scarlett Johannson) czy Nickiem Fury (Samuel L. Jackson).

Miejsce pośród gwiazd kina, rodzina, zabezpieczenie finansowe, czego chcieć więcej? Wyreżyserowania własnego filmu - a znając energię i waleczność Downeya zapewne i to marzenie kiedyś spełni. Wiele gwiazd kina, w tym James Woods, Michael Douglas, Mel Gibson czy Halle Berry, uważają go za najlepszego aktora swego pokolenia i nie sposób się z tym twierdzeniem nie zgodzić. Pozostaje nam jedynie czekać na jego kolejne niezapomniane role.

Ostatnia aktualizacja: 20.05.2012

Autor: Loganek
Korekta: Morganka
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.