Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "The Avengers" - Foxdie

Od roku nie czytam niczego ze stajni Marvela, bo poziom ich komiksów w ostatnich latach spadł na pysk i wbił się zębami w glebę. Mimo to na film szedłem podjarany myślą, że marzenie każdego Marvel-fana za chwilę może się urzeczywistnić. Po seansie już wiem, że gdyby komiksy trzymały poziom adaptacji, nadal byłbym stałym czytelnikiem.

Recenzja filmu "The Avengers"


Próbuję ogarnąć film na chłodno, bez emocji. Ale to trudne zważywszy, że nie minęły nawet 24h od momentu projekcji. Pierwsze myśli jakie przychodzą do głowy to "wow", " woooow", "but seriosuly - woooow" i jeszcze "puny god!". Tak można by zakończyć tę recenzje. Ale spróbujmy jeszcze raz...

Od roku nie czytam niczego ze stajni Marvela, bo poziom ich komiksów w ostatnich latach spadł na pysk i wbił się zębami w glebę. Mimo to na film szedłem podjarany myślą, że marzenie każdego Marvel-fana za chwilę może się urzeczywistnić. Po seansie już wiem, że gdyby komiksy trzymały poziom adaptacji, nadal byłbym stałym czytelnikiem.


Mściciele byli skazani na sukces od chwili gdy reżyserem ogłoszono Jossa Whedona. Człowiek odpowiedzialny za rewelacyjnych Astonishing X-Men, mający jednocześnie doświadczenie w pracy za kamerą, zdawał się być godnym ekranizacji historii o największych herosach ziemi. Whedon dokonał niezwykłego połączenia dwóch mediów, tak aby żadne z nich nie zdominowało zbytnio wizji. Nie ma tutaj komiksowego przerysowania, które często infantylizuje historie, ale pozostał klimat papierowych opowiadań. Ba, niektóre sceny wyglądają niczym ożywione kadry z komiksowych okienek. Genialne! Sama fabuła kręci się wokół znanej z "Captain America: The First Avenger" Cosmic Cube (w filmie występująca jako Tesserak) i boga matactwa Lokiego. I czuję, że to w zasadzie wszystko, co mogę napisać o fabule, bo boje się za dużo zdradzić. Zwłaszcza, że to co widać w trailerach, to zaledwie namiastka historii i większość scen pochodzi z końcówki filmu.

Patrząc na film z pozycji fanboya trudno napisać coś złego. W filmie, jak zwykle w tego typu pozycjach, pełno jest mrugnięć oka skierowanych do czytelników. Oprócz świeżego podania klasycznych tekstów jak chociażby znane z trailera słowa Kapitana Ameryki "Hulk, Smash!", nie brakuje też iście kultowych scen pokroju pierwszego spotkania marvelowskich trzech muszkieterów, czy transformacji Bannera w Hulka. Zachwycają klimatem takie sceny, jak rozmowa Starka czy Black Widow z Lokim. Do tego epickie pojedynki w najróżniejszych konfiguracjach, z których ten zaprezentowany w zwiastunie pomiędzy Iron Manem, Kapitanem i Thorem jest najbardziej oczywisty. Jak na dobry komiks przystało, są również kultowe team upy, jak chociażby Hulka z Thorem. Czysta komiksowa esencja. Co ważne, w filmie umieszczono nawiązania do wcześniejszych solowych przygód Mścicieli, dzięki czemu mamy oddany klimat filmowego uniwersum.

09_150.jpg 07_150.jpg 08_150.jpg

Spróbuje się na chwilę zdystansować i spojrzeć na film okiem zwykłego zjadacza chleba. Wtedy wypada on trochę mniej przekonująco. Od początku można odnieść wrażenie lekkiego chaosu, bo pierwsza scena nawiązuje do wydarzeń z "Thora" i "Kapitana Ameryki". Jeśli widz żadnego marvelowego filmu wcześniej nie oglądał, może poczuć się zagubiony. Chociaż wszystko nabiera większego sensu w kolejnych minutach. Może również drażnić patos super bohatera, którym film często i gęsto emanuje. Tylko w tym przypadku należy odwołać się do zdrowego rozsądku. W końcu Mściciele to nie oscarowy melodramat po którym mamy kontemplować nasze życie. To kino czysto rozrywkowe, do tego bardzo dobre. Dlatego idąc na seans w jakiś sposób godzimy się na przyjęcie super bohaterskiej konwencji, gdzie bohaterowie po upadku podnoszą się, aby być jeszcze silniejszymi, a dobro zawsze wygrywa. Chcesz rozrywki na wysokim poziomie - oto jest. Chcesz ambitnego kina - wybierz inny film.

Już widzę nadchodzące porównania, który film w sezonie był lepszy, "The Avengers" czy nowy "Dark Knight". I chociaż to produkcje z dwóch największych konkurujących ze sobą wydawnictw, porównanie będzie nietrafione, gdyż to dwie różne kategorie. "The Avengers" jest pełnym efektów specjalnych, barwnym widowiskiem a "Dark Knight" zapewne będzie kolejną odsłoną mrocznego dramatu samotnego mściciela.

imaxavengersposterlarge_res.jpg

Mam problem z oceną strony wizualnej. Nie zrozumcie mnie źle, wszystko wygląda wspaniale. Kostiumy zaprojektowane są co do najmniejszego detalu, efekty specjalne powodują wypieki na twarzy i do tego nie wyglądają jak bezczelna komputerowa fikcja. Ale możliwe, że moje doznania były spotęgowane mocą IMAX-a, w którym na dodatek byłem po raz pierwszy. Dlatego z chęcią na kolejny seans wybiorę się do zwykłego kina, aby porównać skok jakościowy. Całość oczywiście w 3D, którego fanem nie jestem, ale podobało mi się dużo bardziej, niż efekt prezentowany w "Avatarze" Jamesa Camerona. Z tym, że to też może być zasługą IMAX-owego "cudu". Mimo wszystko ani razu nie odniosłem wrażenia, żeby Mjolnir lub tarcza Capa miała wylecieć na mnie wprost z ekranu. Wracając jeszcze do efektów specjalnych, na szczególne uznanie zasługuje wykonanie Hulka, Helicarriera i Iron Mana. Ten ostatni w drugiej części swoich solowych przygód wyglądał czasami jak zabawkowa figurka. Tutaj z kolei jest pełny realizm. Jak dla mnie mistrzostwo, któremu póki co w drodze po Oscara w tej jednej kategorii może zagrozić chyba tylko nadchodzący "Prometeusz".

Najsłabiej w całym filmie wypada muzyka, która jest zwyczajnie nijaka. Ważne, że nie przeszkadza i komponuje się z akcją na ekranie, ale w żaden sposób nie jest wyrazista. Nie ma motywu przewodniego, który mógłbym zanucić nawet tuż po wyjściu z kina. Po prostu dobre rzemiosło i nic poza tym.

13_150.jpg 14_150.jpg 15_150.jpg 16_150.jpg 17_150.jpg 18_150.jpg

Po zakończonym seansie, chociaż czułem się nasycony, to scena po napisach spotęgowała apetyt na sequel i każdy fan poczuje to samo, gdy zobaczy kto następnym razem ma zostać głównym łotrem.

Miałem to szczęście, że oglądałem film za granicą i nie musiałem martwić się o to, czy seans będzie z dubbingiem czy bez. A słuchając polskich trailerów warto się zastanowić, czy chcecie męczyć się z kiepskiej jakości, infantylnym dubbingiem zaserwowanym przez dystrybutora, czy lepiej rozkoszować się oryginalną ścieżką dźwiękową. Swoją drogą, jestem ciekaw, czym w polskiej wersji zastąpiono takie zwroty jak "Live Model Decoy", "Hulk, Smash" czy "Puny God" i czy będzie to równie żałosne jak tłumaczenie "Juggernauta" na "T.I.R-a" w "X-Men: Ostatni Bastion".

Nie wyobrażam sobie, że jest jakiś fan komiksów Marvela, który filmowymi Mścicielami będzie kompletnie rozczarowany. Większość będzie reagować raczej w ten sposób. Pewnie znajdą się drobne mankamenty, bo nic nie jest idealne, ale poza nimi my – fani – dostaliśmy film powodujący "nerdgasm" w pierwszych kilku minutach, który trwa przez ponad dwie godziny. Z kolei nie-komiksowi miłośnicy kina akcji, przygody i s-f powinni wyjść z kina zadowoleni z ponad dwugodzinnej rozrywki na wysokim poziomie.

Ja już rezerwuję bilety na kolejny seans, bo jeden raz to zdecydowanie za mało.

theavengerspresale.jpg

Autor: Foxdie
Korekta: Hotaru

*Oczywiście Foxdie mieszka obecnie na stałe w Australii, także nie było mowy o wysyłaniu go tam specjalnie :) .
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.