Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #155 - Secret Warriors vol. 1: Nick Fury, Agent of Nothing HC

lt%20155s.jpgSecret Warriors vol. 1: Nick Fury, Agent of Nothing HC
Scenariusz: Brian Michael Bendis, Jonathan Hickman
Rysunki: Stefano Caselli
Okładka: Jim Cheung
Ilość stron: 184
Cena okładkowa: $19.99
Rok wydania: 2009
Zawiera: Secret Warriors vol. 1 #1-6, Dark Reign: New Nation

Spell: Czas akcji: początek Dark Reign. Bohaterowie schodzą do podziemia, a ci źli przejmują rządy. Czy to nie wymarzona okazja to ukazania się komiksu ze słowem "Secret" w nazwie? W dodatku, kto jest jej głównym bohaterem? Super tajny przez mega poufny agent Nick Fury. Były szef wszystkich szefów zszedł do podziemia. Ma gdzieś, co się dzieje w rządzie. Swoje stosunki ze światem zewnętrznym i innymi bohaterami ogranicza do niezbędnego minimum. Ma jeden, jedyny cel i zamierza go osiągnąć. Czas zakończyć jego odwieczną wojnę z wielką i niezniszczalną Hydrą. No właśnie. Szybko wychodzi na jaw, że Hydra jest większa i potężniejsza niż ktokolwiek podejrzewał. Co ważniejsze podporządkowała sobie po kryjomu rząd USA i dowiadujemy się, że po kryjomu sterowała wszystkimi poczynaniami S.H.I.E.L.D.

Scenarzyści Brian Michael Bendis i Jonathan Hickman: pierwszy to stary wyjadacz, który przywrócił Avengers czytelnikom, a drugi to żółtodziób pełen energii i pomysłów. Mieszanka istnie wybuchowa. Wiem, że Bendis dziś kojarzy wam się raczej źle, ale wtedy pisał jeszcze poprawnie (może nie tak dobrze jak w Daredevilu, ale dobrze). Wystarczy przypomnieć, że innym jego dziełem z tego okresu byli Dark Avengers. Jeśli dobrze pamiętam, to prawie każdy numer tej serii zażarcie walczył o miano komiksu tygodnia.

Mamy więc niezłych scenarzystów, ciekawy pomysł na serię i ciekawego głównego bohatera. Co z tego wynika? Na szczęście dużo dobrego. Po Secret Wars Nick tak naprawdę zginął w tłoku i był traktowany po macoszemu. Tu jest na niego pomysł i jest naprawdę dobrze prowadzony. Dodatkowo dostajemy do pomocy jego młodych wojowników. Każdy jest oryginalny i ciekawy. Marvel ma szczęście to ciekawych grup nastolatków. Że wspomnę tylko o Runaways czy Young Avengers. Problem w tym, że nie chce ich psuć i żadko ich wykorzystuje. Tu dostajemy nową grupę i według mnie równie udaną. Mieliśmy już okazję ich lekko poznać przy okazji Secret Invasion (ten numer dodany jest do tego wydania zbiorczego) i teraz dostają szanse na pokazanie, na co ich stać. W pierwszej historii nie każdy ma okazję w pełni się wykazać. Na razie Bendis i Hickman pozwalają lekko rozwinąć skrzydła Quake, J.T. i Phobosowi. Jakby tego było mało Nick wprowadza do gry dodatkową siłę ognia w postaci jego Howling Commandos i innych byłych członków S.H.I.E.L.D. Ciekawych bohaterów dostarcza nam też w sama Hydra. Strucker zbiera pokaźną liczbę generałów, którzy mają doprowadzić terrorystów na sam szczyt. Oprócz dobrze znanych Viper i Madame Hydra mamy debiutujących The Hive oraz Krakena. Jakby tego było mało wskrzeszony zostaje... To niech zostanie tajemnicą i zachętą do przeczytania.

Oprócz dobrych postaci scenarzyści dodają genialne dialogi i sceny. Fury rozmawiający z prezydentem – super! Randka Nicka z Contessą – miodzio! Każde pojawienie się Phobosa – super miodzio!

Rysownik: Stefano Caselli. Kolejny młody gniewny. Dotychczas dostawał szansę przy paru pobocznych historiach Civil War i Secret Invasion. Dla mnie wybitny artysta jest niezbędny w momencie, kiedy scenariusz nie daje rady. Tutaj nie ma tego problemu. Historia jest naprawdę dobra i nie potrzebuję dla dobrego jej odebrania wirtuoza. Mimo to nie można narzekać. Rysunki nie przeszkadzają, ale i nie powalają na kolana. Prezentują równy dobry poziom przez cały czas. Odnosząc się to określeń szkolnych: dobry +.

Podsumowując: warto? No pewnie, że warto. Według mnie jest to początek jednej z najlepszych serii ostatnich lat. Mimo, że to co najlepsze jeszcze przed nami, początek jest rewelacyjny. Wart każdej złotówki bądź dolara.

Undercik: Do Secret Warriors podszedłem raz, przy pierwszym numerze. Potem zaczeły się robić zaległości i jeszcze większe zaległości, aż seria się skończyła. Jakoś specjalnie mnie nie ciągnęło żeby to nadrobić. Do czasu aż trafiłem na okazje i kupiłem całą serię w sześciu tomach. W tej chwili jestem po lekturze pierwszego tomu i mogę już powiedzieć - OPŁACAŁO SIĘ!

Zresztą z tych rzeczy które pisał Hickman tylko S.H.I.E.L.D. mi się nie podobało. Natomiast takie Fantastic Four, to najbardziej oczekiwany komiks od dłuższego czasu. Jednak w parze z Bendisem wspiął się na szczyt swoich umiejętności. Od razu zdążyłem polubić kilka postaci, które w momencie kiedy zadebiutowały, były mi kompletnie obojętne. Jednak najbardziej w tym wszystkim urzekają relacje między bohaterami, które widać, że są porządnie budowane (dlaczego Bendis ostatnio tego nie potrafi w Avengers?). Do tego dodać wciągającą fabułę, świetne rysunki Stefano Caselliego i mamy komiks idealny.

A co najlepsze, żeby wiedzieć o co chodzi, nie trzeba być specjalnie wgłębionym w świat Marvela. Wystarczy tylko zapoznać się w skrócie z wydarzeniami z Secret War i Secret Invasion, z czego z obydwu powinny interesować nas głównie konkluzje. Dlatego jeśli czytasz ten Living Tribunal, a nie czytałeś jeszcze Secret Warriors, to nie wiem co jeszcze tu robisz. A ja tym czasem idę czytać drugi tom.
lt_45pts.png

Korekta: Hotaru
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.