Avalon » Publicystyka » Artykuł

The Sentry vs. The Hoax

Kiedy w 1938 roku, Orson Welles przygotował słuchowisko radiowe na podstawie "Wojny Światów", setki, a może i tysiące Amerykanów wpadło w panikę wierząc, że Ziemia naprawdę została zaatakowana przez Marsjan. To wydarzenie uznaje się za początek kulturowo-artystycznych oszustw, których głównym celem jest przekonanie publiczności, że bierze aktywny udział w istotnym wydarzeniu.

The Sentry vs. The Hoax 

 

Kiedy w 1938 roku, Orson Welles przygotował słuchowisko radiowe na podstawie "Wojny Światów", setki, a może i tysiące Amerykanów wpadło w panikę wierząc, że Ziemia naprawdę została zaatakowana przez Marsjan. To wydarzenie uznaje się za początek kulturowo-artystycznych oszustw, których głównym celem jest przekonanie publiczności, że bierze aktywny udział w istotnym wydarzeniu. Obecnie, tego rodzaju interaktywne gry z publiką stają się niemal normą, ale jeszcze parę lat temu były czymś rzadko spotykanym - zwłaszcza na komiksowym poletku.

 

W lipcu 1999, w notatce edytorskiej na stronach Daredevil vol. 2 #9 znalazły się krótkie życzenia powrotu do zdrowia dla Artiego Rosena. Nikt chyba nie zwrócił na nie uwagi. Prawie pół roku później, w numerze 103. Wizard zamieścił informację o śmierci znanego artysty z czasów Srebrnej Ery komiksu, który rysował między innymi takie tytuły jak Exciting Comics czy Crime Can't Win ze stajni Atlas Comics, czyli późniejszego Marvela. To był właśnie Artie Rosen.

Dwa miesiące później, ten sam Wizard podał sensacyjną wiadomość o odnalezieniu materiałów, zawierających projekty i opis bohatera, stworzonego przez Stana Lee i Artie Rosena w początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, jeszcze przed powstaniem Fantastic Four. Zapytany o to, Stan Lee stwierdził, że z pamięcią u niego nie najlepiej i zdążył zapomnieć wiele postaci, które stworzył w ciągu swojej długiej kariery, ale szkice potwierdzają istnienie takiego bohatera, a imię Sentry również brzmi znajomo. Później wyjaśniono, że wdowa po Rosenie znalazła w jego rzeczach pudło z napisem "własność Marvel Comics", które postanowiła odesłać do właściciela. Przesyłka wylądowała gdzieś w archiwum, a tam trafił na nią Paul Jenkins, który akurat szukał starych postaci do odświeżenia. Wieść głosiła, że kiedy wmaszerował do biura Joe Quesady (wtedy edytora imprintu Marvel Knight) ze znalezionym w pudle numerem Startling Stories #1 i poprosił o dostęp do postaci, cały budynek został natychmiast postawiony na nogi, bo nikt nie słyszał ani o takim tytule, ani o Sentrym. Sam Stan Lee mógł powiedzieć tylko tyle, że coś mu się kojarzy. Później okazało się, że w archiwach brakuje niektórych numerów komiksów i nikt nie potrafił powiedzieć, co się z nimi stało. To dziwne wydarzenie stało się inspiracją dla Jenkinsa, do stworzenia nowej, oryginalnej historii, w oparciu o odnalezione projekty postaci, która została wydana w postaci miniserii. W oparciu o oryginalne szkice Rosena, Jae Lee opracował nowy wygląd bohatera oraz cały zarys jego ewolucji na przestrzeni lat. Każdy numer miniserii kończył się krótką rozmową między Joe Quesadą i Stanem Lee, w której wspólnie analizowali oryginalne elementy scenariusza i nowe pomysły Jenkinsa.

 

Kiedy seria dobiegła końca i emocje ucichły nieco, w numerze 116. Wizard znowu zaskoczył wszystkich ujawniając, że wszystkie wcześniejsze informacje o Sentrym były elementami kampanii promocyjnej, a w rzeczywistości jest on postacią całkiem nową, Stworzoną przez Paula Jenkinsa i Jae'a Lee, z drobną pomocą Ricka Veitcha.

 

Okazało się jednak, że prawda jest niewiele mniej ekscytująca. To, że Sentry zaistniał w uniwersum Marvela zawdzięczamy przede wszystkim... edytorom DC. Podstawy tej historii Jenkins stworzył z myślą o serii Hourman, której główny bohater zyskuje nadludzkie zdolności na okres jednej godziny, dzięki specjalnym pigułkom. Jenkins doszedł do wniosku, że można użyć tej postaci, by pokazać, jak bohater może się uzależnić od swoich mocy, ale pomysł ten był odrzucany za każdym razem, gdy przedstawiał go w nowym stylu. Powędrował więc na do szuflady, by wypłynąć ponownie, gdy jego autor zawędrował do Marvela. Wtedy naprawdę narodził się Sentry, ale opowieść miała inny charakter i zawierała się w jednym wydaniu specjalnym, dlatego znowu została cofnięta. Jenkins postanowił więc rozbudować historię i stworzył jej szkielet wspólnie ze starym znajomym, Rickiem Veitchem (wtedy rysownikiem serii Swamp Thing). Ponieważ wielkim sukcesem okazała się maxi-seria z udziałem Inhumans, którą stworzył razem z Jaem Lee, a Marvel postanowił maksymalnie wykorzystać popularność tego duetu, Jenkins raz jeszcze przedstawił swój projekt szefostwu i tym razem dostał zielone światło. To wszystko trwało siedem lat, ale dalej potoczyło się błyskawicznie.

 

Kiedy Joe Quesada przeczytał scenariusz, wpadł na pomysł wielkiej mistyfikacji, która przeniosłaby pewne elementy z historii do świata rzeczywistego, a przy tym przyciągnęła uwagę fanów. Paul Jenkins był raczej sceptycznie nastawiony do tego pomysłu, bo jak sam twierdzi, jest kiepskim kłamcą, ale widząc, że Stan Lee z entuzjazmem zgodził się wziąć udział w całej zabawie, wycofał swoje obiekcje, chociaż nadal nie brał aktywnego udziału w akcji promocyjnej.

 

Stan Lee miał ułatwione zadanie, bo tak właściwie nie musiał kłamać. W komentarzu do zbiorczego wydania serii napisał, że cała sytuacja mogła być bardzo bliska prawdy, bo napisał tak wiele rzeczy, że postać naprawdę wyglądała znajomo, a ponadto zawsze chętnie zbierał wszystkie zasługi dla siebie. Musiał tylko sprzedać historię o Artie Rosenie i jego żonie. To też nie było specjalne trudne, ponieważ tożsamość Artiego Rosena stworzona została z nazwisk pracujących przy Tales To Astonish Artiego Simeka i Sama Rosena, więc można powiedzieć, że Lee znał Artiego Rosena. Rzekomo odnalezione szkice z projektami postaci stworzył John Romita senior. Pozostało tyko wciągnąć do gry wydawców Wizarda, a i to okazało się nadzwyczaj proste, bo jak twierdzi Chris Lawrence, od razu załapali o co chodzi i chętnie dołożyli swoje trzy grosze. Jeden z pracowników redakcji poświęcił nawet zdjęcie dziadka, by dodać realizmu Artiemu Rosenowi.

 

Czy przynęta chwyciła? Ależ oczywiście! Serwisy internetowe huczały od plotek, a entuzjazm fanów narastał, chociaż z biegiem czasu część z nich zdołała przejrzeć chytre sztuczki wydawcy. Ostatecznie, seria nie osiągnęła takiego sukcesu jak Inhumans vol. 2, ale i tak miała wysokie notowania - zwłaszcza pierwszy numer, który zajął 31. miejsce wśród najlepiej sprzedających się komiksów 2000 roku, na liście Diamond Comics. Najwięcej zyskał jednak sam Sentry, który stał się bardzo popularną postacią zarówno wśród czytelników, jak i scenarzystów, dzięki czemu zajął istotne miejsce w uniwersum Marvela.

 

Gil Galad 

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.