Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1963 - Hi, I'm a Marvel... cz. I

1963 - Hi, I'm a Marvel... cz. I

Wydawałoby się, że ciężko będzie przebić liczbę i wyjątkowość wydarzeń z roku 1962. Tymczasem w kolejnych dwunastu miesiącach działo się przynajmniej tyle samo, co rok wcześniej. Zaczęło się od oficjalnego przyjęcia nowej nazwy wydawnictwa, która stała się kultową marką.

Na początku lat 60 na okładkach komiksów Martina Goodmana pojawiał się skrót "IND." (od Independent News), ale w kwietniu 1961 roku doszły dodatkowo dwie, pisane pod sobą literki: "M C". Potrzeba było dwóch lat, żeby wykonać kolejny krok. W lutym 1963 roku doszło do małej rewolucji w lewym górnym rogu. Od tej pory, przez długie lata, miał tam się znajdować prostokąt, w którym widoczne były twarze głównego bohatera lub bohaterów komiksu, cena oraz podpis "Marvel Comics Group" (całość pewnie dobrze kojarzy się również polskim fanom z okładkami TM-Semica).


Stan Lee zaczął chętnie używać słowa "Marvel" w celach marketingowych. Na okładkach i stronach z listami stałymi gośćmi stały się kultowe zwroty "Make Mine Marvel", "Marvel Age of Comics", "Marvel Marches On". Świat przedstawiany w komiksach zyskał miano Marvel Universe, a liczne gościnne występy znanych bohaterów budowały jego spójność i chęć czytelnika do sięgania po kolejne komiksy.

Pierwszą ważną premierą tego roku było Sgt. Fury and his Howling Commandos. Jeśli wierzyć anegdocie, to jej powstanie zawdzięczamy zakładowi między Goodmanem i Lee. Podobno szef Marvela twierdził, że pasmo sukcesów jego wydawnictwa wynika z odpowiednio "wybuchowych" tytułów serii ("fantastic", "amazing", "incredible"). Z kolei Lee upierał się, że ważniejsze jest nowe podejście do bohaterów i zdolności twórcze. Żeby to udowodnić wymyślił fatalny tytuł nowej serii i dodatkowo wziął na tapetę nie superbohaterów, tylko żołnierzy. Na początku 1963 roku USA (jeszcze pod wodzą Johna F. Kennedy'ego) dopiero pakowało się w tragiczną wojnę w Wietnamie, a ostatnie konflikty zbrojne (Korea, próba interwencji na Kubie) nie były triumfalne, więc Lee cofnął się do II Wojny Światowej.

coverPodobno przy tworzeniu przygód sierżanta Fury'ego Lee mocno inspirował się pomysłami Jacka Kirby'ego. Ten artysta miał ponoć wizję stworzenia bardziej dojrzałej wersji swojego dawnego hitu "Boy Commandos". Tak czy inaczej, w lutym do sprzedaży trafił Sgt. Fury and his Howling Commandos #1. Był to komiks grupowy, z wyraźnym liderem w postaci Fury'ego. Oprócz niego do zespołu należeli: Dum Dum Dugan, Gabriel Jones, Isadore Cohen, Robert "Rebel" Ralston, Jonathan Juniper i Dino Manelli. Seria była przełomowa pod kilkoma względami. Przede wszystkim, zaskakujący mógł być kolor skóry Jonesa, który był czarnoskóry. Zaskoczyło to nawet samą drukarnię i w pierwszym numerze Gabriel mylnie został przedstawiony jako biały... Lee musiał interweniować i upominać techników, że czarny kolor skóry jest zabiegiem celowym, a nie przypadkowym błędem. Z drugiej strony w czasie II Wojny Światowej Murzyni i biali nie służyli wspólnie, więc może stąd wynikało niedowierzanie drukarzy. Z kolei "Izzy" Cohen był pierwszym bohaterem otwarcie przyznającym się do bycia Żydem. Motyw rasizmu i antysemityzmu przewijał się przez Sgt. Fury... i w czasach gdy równouprawnienie wcale nie było jeszcze takie oczywiste, Lee i Kirby mieli odwagę wyraźnie opowiadać się za tolerancją. Wielkim szokiem był również #4, w którym poległ Juniper - śmierć bohaterów była czymś niezwykle rzadkim w ówczesnych komiksach. Z kolei w #18 zginęła miłość Fury'ego, angielska pielęgniarka.

Cała seria doczekała się aż 167 odcinków i przetrwała do 1981 roku, chociaż od pewnego momentu znajdowały się w niej przedruki wcześniejszych numerów. Fury zrobił wielką karierę i do dziś jest jedną z ciekawszych postaci Marvela. Jeszcze przed końcem roku Nick pojawił się w Fantastic Four #21 w roli pułkownika CIA, a dwa lata później stał się regularnym bohaterem Strange Tales, już jako agent S.H.I.E.L.D.. Na łamach Sgt. Fury and his Howling Commandos #5 zadebiutował Baron Strucker, który stał się nemesis Fury'ego i których zmagania toczyły się później w wielu seriach. 

Fani duetu Lee/Kirby nie doczekali się zbyt wielu numerów Sgt. Fury and his Howling Commandos w wykonaniu tej dwójki. Od #8 Kirby ustąpił miejsca Dickowi Ayersowi, który z zaledwie kilkoma wyjątkami, przygotował ilustracje do wszystkich kolejnych numerów serii! Lee dotrwał do początku 1966 roku, po czym przekazał rolę scenarzysty Royowi Thomasowi, którego wkrótce zastąpił Gary Friedrich. Sgt. Fury and his Howling Commandos okazał się sukcesem i udowodnił rację Lee - znalazł on formułę na tworzenie hitów.

coverPewnie sukces przygód Fury'ego i jego kompanów byłby jeszcze bardziej doceniany, gdyby nie to, że w 1963 roku zadebiutowały jeszcze dwa komiksy grupowe, które okazały się megahitami. Z opisu roku 1962 wiecie, że przełomowym dniem był w nim piąty czerwca (dzień debiut Thora, Spider-Mana i Ant-Mana). W przypadku 1963 roku na to miano zasłużył drugi lipca. Powrót herosów do wydawnictwa Martina Goodmana zainspirowany był sukcesem JLA z DC Comics. Po dwóch latach Marvel miał już wystarczająco wielu bohaterów, żeby stworzyć odpowiednik tej supergrupy. Debiut Avengers nastąpił właśnie na początku lipca, a oryginalny skład zespołu tworzyli Hulk, Iron Man, Thor, Ant-Man i Wasp. Najmłodsza stażem była ta ostatnia - pojawiła się po raz pierwszy zaledwie trzy miesiące wcześniej w Tales to Astonish #44. Główną fabułę tego numeru obmyślił Stan Lee, a szczegóły dopracował Ernest Hart. Ten niezbyt znany scenarzysta najlepiej radził sobie w czasach popularności humorystycznych komiksów o zwierzętach i był twórcą Super Rabbita, największego hitu ówczesnego Timely Comics. W latach 50 i 60 udzielał się sporadycznie w komiksach Marvela, aż w końcu trafiło mu się napisanie kilku pierwszych wspólnych przygód Ant-Mana i Wasp. Co ciekawe, w tym samym numerze po raz pierwszy pojawiła się Maria Pym, czyli pierwsza żona Ant-Mana, która została zabita przez komunistów. Janet przypominała Hankowi ukochaną i szybko zdradził jej swój sekret. Błyskawicznie poczuli do siebie miłość, chociaż ujawnili to dopiero po roku przygód. Janet była typową superbohaterką ówczesnych czasów - obdarzoną potężną mocą, ale strachliwą, humorzastą i niezbyt sprytną. Tak jak Invisible Girl polegała na Mr. Fantasticu, tak Wasp przeważnie musiała być ratowana przez Ant-Mana.

wasps.jpg

Pozostała czwórka pierwotnego składu Avengers była topowymi herosami Marvela. Do grupy nie załapali się tylko członkowie Fantastic Four, Spider-Man i Doctor Strange, który zadebiutował niewiele wcześniej. W pierwszej przygodzie celem grupy było uspokojenie Hulka i rozgryzienie podstępnego planu Lokiego. Współpraca herosów nie obywała się bez zgrzytów, a w Avengers #2 doszło do pierwszej roszady w składzie - wyalienowany Hulk opuścił zespół. W 1963 roku ukazał się jeszcze jeden odcinek dwumiesięcznika, w którym doszło do starcia osłabionych Avengers z Namorem i Hulkiem! W pierwszych trzech odcinkach regularne epizodyczne występy zaliczali inni bohaterowie Marvela: FF, Spider-Man, Rick Jones i jego Teen Brigade oraz... X-Men.

av2s.jpg

To właśnie mutanci byli drugą kultową grupą, która zadebiutowała drugiego dnia lipca 1963 roku. Podobno Stan Lee nie miał głowy do zapamiętywania i wymyślania szczegółów originów bohaterów, a dotychczasowi herosi Silver Age otrzymali swe moce w wyniku przeróżnych zbiegów okoliczności. Z nową grupą miało być inaczej - jej członkowie mieli mieć zapisane w genach nadludzkie zdolności, które aktywowały się w okresie dojrzewania. Nie dość, że było to ogromne ułatwienie przy tworzeniu genezy herosów, to jeszcze musiało rajcować młodych czytelników zbliżających się do okresu dojrzewania...

O dokładnych okolicznościach debiutu (plagiatu?) mutantów będziecie mogli poczytać już za dwa tygodnie.

Lex

Korekta: Hotaru
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.