Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1962 - Marvel się rozpędza! cz. I

1962 - Marvel się rozpędza! cz. I

Za początek Silver Age w Marvelu słusznie przyjmuje się rok 1961, ale to był dopiero nieśmiały start. Przyspieszenie, jakie Srebrny Wiek osiągnął w 1962 jest powalające - liczba debiutów kultowych postaci była bezprecedensowa.

ffs.jpgZaskakująca popularność Fantastic Four, która sprzedawała się lepiej niż Journey Into Mystery oraz inne horrory, zaowocowała debiutem kolejnych serii o superbohaterach, a także przekształceniem FF w miesięcznik. W 1962 roku po raz pierwszy można było przeczytać przygody Hulka, Thora, Spider-Mana, czy Iron Mana oraz całkiem pokaźnej kolekcji złoczyńców i postaci drugoplanowych. Najwięcej działo się oczywiście w FF. Przy okazji poprzedniego odcinka Historii Marvela wspominałem, że Human Torch opuścił grupę w #3. W kolejnym zeszycie Johnny przypadkiem trafił na Namora, dzięki czemu mieliśmy pierwszy powrót słynnego bohatera Golden Age. Streszczenia pierwszych lat FF znajdziecie na Avalonie, więc nie będę wgłębiał się w szczegóły, ale relacje Namora z tą grupą były dość skomplikowane od samego początku (i dalej są). Od razu pojawił się dobrze znany wątek miłosny pomiędzy Sub-Marinerem i Sue, co oczywiście nie podobało się Reedowi. Dynamiczne relacje, napięcia i ostre starcia - tego nie brakowało już w 1962 roku. Johnny błyskawicznie wrócił do grupy i bardzo dobrze, bo w #5 na scenę wszedł Victor von Doom. Ten kultowy złoczyńca (minimalnie przegrał w finale plebiscytu Vicious Villains) i największy wróg F4 będzie od tej pory wielokrotnie stawał na drodze grupy. Z ciekawostek warto zwrócić uwagę na scenę, w której Johnny czyta komiks Incredible Hulk - taki product placement charakterystyczny dla tamtych czasów. W #6 fanów czekała kumulacja - pojawili się zarówno Namor, jak i Doctor Doom (ten pierwszy stanął w końcu po stronie herosów). Ciekawą odmianę mieliśmy w kolejnym odcinku, gdzie zniszczenie siał Kurrgo, tradycyjny potwór, których setki pojawiły się w horrorach Marvela. Ma on też wątpliwy zaszczyt bycia pierwszą postacią z łam FF, która nie zrobiła kariery i nie pojawiła się później ponownie. W #8 wszystko wróciło do normy i pojawiły się kolejne niezwykle istotne dla F4 postacie: niewidoma Alicia Masters oraz jej ojczym Philip Masters (lepiej znany jako Puppet Master). W tymże numerze pojawił się wątek romansu/przyjaźni pomiędzy kobietą i Benem, która w różnych formach trwa do dziś. W #9 znów pojawił się Namor, ale ciekawszym faktem jest pomysł fabularny: F4 bankrutują. Podobno nie bez znaczenia na pojawienia się tej historii był fakt, że czytelnicy serii byli starsi niż typowi fani komiksów (tak przynajmniej wynikało z treści listów). Pomysł powrócił zresztą w XXI wieku, w serii Marvel Knights: 4. W 1962 roku herosów "uratował" udział w filmie, w którym zagrali... samych siebie. W październikowym #10 pojawił się ponownie Doom, ale także... Stan Lee, Jack Kirby. Było to kolejne mrugnięcie okiem do fanów, z lekką nutką autoironii (Thing zarzucał Kirby'emu, że powinien go ładniej rysować). W listopadzie zadebiutował Impossible Man, oraz odświeżony Willie Lumpkin, kolejna kultowa postać drugoplanowa. Grudzień zaś był areną starcia z potężnym Hulkiem, o którym więcej za chwilę.


ff2s.jpg

Mam wrażenie, że po pierwszym pełnym roku wydawania FF wyklarował się już obraz grupy, który prezentowany jest bez większych zmian do dziś. Skład pozostaje klasyczny - owszem czasem brakuje kogoś, ale w porównaniu z X-Men, czy Avengers... Dynamiczne, konfliktowe, ale jednocześnie pełne miłości relacje między członkami? Są do dziś. Charaktery głównych bohaterów? Niemalże bez zmian. Główni wrogowie: Doom, Mole Man, Skrullowie, Puppet Master, Namor - wszyscy debiutowali w pierwszych dwunastu numerach. Może później doszło trochę kosmicznych postaci, ale w końcu w pierwszym roku pojawili się przecież obcy Impossible Man i Kurrgo. Wątki miłosne? Reed-Sue-Namor, Thing-Alicia, Johnny-młode kobiety - było już w 1962 roku... Zdążyły się już nawet pojawić rozterki Thinga, który źle czuł się w swojej dziwnej formie i chciał wyglądać jak zwykły człowiek.

Czy w takim razie można zaryzykować tezę, że przez kolejne pięćdziesiąt lat scenarzyści odgrzewają wyłącznie to co w pierwszym roku swojego runu stworzyli Stan Lee i Jack Kirby? To dość kontrowersyjne stwierdzenie, ale moim zdaniem ma pewne poparcie w faktach.

Warto również odnotować, że od czerwca Fantastic Four stało się miesięcznikiem oraz zmianę jaka zaszła w Strange Tales od lipca. Począwszy od #101 regularnym gościem na łamach tej serii był Human Torch w swoich solowych przygodach. Na okładce sierpniowego numeru pojawił się oczywiście sam Johnny, a także informacja "By Permission of the... Fantastic Four Magazine". W kolejnych odcinkach pojawiali się gościnnie inni członkowie FF, a niecały rok później Johnny dzielił łamy ST z Doctorem Strange. Autorami pierwszych przygód nastoletniego bohatera byli oczywiście Stan Lee i Jack Kirby.

6

Redaktor naczelny Marvela był zaskoczony zalewem listów, które zaczął dostawać od fanów. Szybko pojawił się pomysł zamieszczania wybranej korespondencji w komiksach i w Fantastic Four #3 ruszyły słynne "letters page", które z czasem miały przyjąć nazwę "Bullpen Bulletins". Początkowo większość odpowiedzi pisała Flo Steinberg, sekretarka, a właściwie kobieta od wszystkiego w ówczesnej redakcji. Odpowiedzi były pisane z humorem, ale jednocześnie szacunkiem dla fanów - budowały przyjacielskie więzi z czytelnikami, którzy czuli się doceniani. Kolumna ewoluowała i pojawiały się w niej dodatkowe sekcje, na przykład "Stan's Soapbox" z przemysleniami Stana Lee. To właśnie tutaj pojawiały się kultowe dziś zwroty w stylu "'Nuff said", czy "Excelsior!". Nie można nie doceniać wpływu "Bullpen Bulletins" na sukces Marvela: wydawnictwo przedstawiało w nim swoją ludzką twarz, lekko zdradzało swoje tajemnice, promowało projekty i budowało unikalny wizerunek. Swój kultowy status Stan Lee w sporej części zawdzięcza właśnie tym stronom i anonimowym odpowiedziom "Fabulous Flo".

Wróćmy do Hulka, który zagościł w FF #12. Incredible Hulk był drugą serią o superbohaterach w okresie Silver Age Marvela. Pierwszy numer ukazał się na początku marca, ale tytuł nie zrobił tak zawrotnej kariery jak FF. Hulk był nietypową postacią, inspirowaną po części Frankensteinem, po części historią Doktora Jekylla/Mr. Hyde'a, z zimnowojennym akcentem w postaci radiacji i komunistycznych szpiegów. Każdy fan Marvela dobrze zna Hulka, ale jeśli nie czytał pierwszych jego przygód, to może być zaskoczony pewnymi informacjami. O tym, że kolor jego skóry był pierwotnie szary, a nie zielony pewnie wielu wie (drukarnia nie radziła sobie z szarą barwą, więc w kolejnych przygodach Lee postawił na wersję prostszą dla drukarzy), ale o sposobie transformacji może już nie. Przez lata przemiana spokojnego doktora Bannera w Hulka ulegała modyfikacjom. Najczęściej wywoływana była wściekłością, ale były też okresy, gdy transformacja była pod kontrolą Bruce'a. W Incredible Hulk #1 mamy inną sytuację - przemianę wywoływały wschód i zachód słońca... Gdy zapadał zmrok Bruce stawał się Hulkiem, a z pianiem koguta automatycznie powracał do ludzkiej postaci. Później Banner stworzył urządzenie, które umożliwiało mu przemianę w jedną i drugą stronę, więc Hulk nie pojawiał się już wyłącznie nocą. Ten stan trwał całkiem długo, bo dopiero począwszy od Tales to Astonish #60 (wydany w sierpniu 1964 roku) pojawił się pomysł na transformację wywoływaną gwałtownymi uczuciami. 

5

Ciekawie wygląda również kwestia imienia doktora Bannera. W pierwszych komiksach przedstawiano go jako Bruce'a Bannera, ale gdy jego występy stały się rzadsze Stan Lee zapomniał o tym i na łamach komiksów kilkukrotnie pojawił się Bob Banner. Ponieważ uważni czytelnicy wytknęli ten błąd Lee znalazł ciekawe wyjście z sytuacji i w Fantastic Four #28 opublikował notkę, którą widzicie poniżej. Od tej pory oficjalnie Hulk to Robert Bruce Banner.

4.jpg

Nie tylko Lee się mylił - Kirby (ewentualnie ktoś kto poprawiał jego rysunki) kilkukrotnie błędnie rysował palce Hulka. W większości przygód ma ich pięć, ale zdarzają się komiksy, w których są jedynie cztery. Podobno pierwotnie miał ich mieć tylko trzy, ale widocznie ten wariant nie przeszedł.

W Incredible Hulk #1 zadebiutowało również najważniejsze kilkoro najważniejszych bohaterów z otoczenia Hulka. Wierny sidekick (Hulka i nie tylko) Rick Jones, ukochana Betty Ross i jej ojciec, a jednocześnie zaciekły wróg Hulka generał Thadeus Ross. W przeciwieństwie do FF pierwsi wrogowie Zielonego Stwora nie zrobili wielkiej kariery (oczywiście z wyjątkiem generała Rossa) - wystarczy powiedzieć, że najważniejszym z nich był Tyrannus...

ff3s.jpgPierwszy volume Incredible Hulk dotrwał zaledwie do szóstego numeru. Podobno wyniki sprzedaży nie były spektakularne, a pojawiali się nowi herosi, którym Martin Goodman chciał dać szansę. Ponieważ Marvel ciągle mógł wydawać ograniczoną liczbę tytułów, to nowe serie oznaczały kasację starych (na miejsce IH wskoczyły przygody Nicka Fury'ego). Nie oznaczało to jednak, że zielony kolos zniknął całkiem z komiksów Marvela. Jeszcze przed zakończeniem własnej serii wystąpił w Fantastic Four #12. W tym numerze generał Ross zwrócił się o pomoc do Fantastycznej Czwórki. Chodziło o powstrzymanie serii sabotaży, o które podejrzewano Hulka. Współpraca nie była łatwa, bo Ross i Thing mieli wyjątkowo choleryczne charaktery, Johnny imponował lekkomyślnością, a Sue z przerażenia stawała się niewidzialna (swoją drogą, to największa zmiana w charakterze członka FF - z zahukanego dziewczęcia Sue stała się z czasem wyjątkowo twardą kobietą). Ostatecznie okazało się, że za działaniami dywersyjnymi stoi nie Hulk, a Wrecker. Bohaterowie poszli we własne strony, ale nie było to ich ostatnie spotkanie. Hulk stał się również częstym gościem w Avengers - pojawił się w czterech z pięciu pierwszych numerów. Od 1964 roku był jednym z dwóch regularnych bohaterów Tales to Astonish, które cztery lata później przekształciło się w Icredible Hulk vol. 2 (ten tytuł z kolei nieprzerwanie dotrwał do 1999 roku).

Za dwa tygodnie poznacie okoliczności kolejnych debiutów i innych kluczowych wydarzeń 1962 roku.

Lex

Korekta: Hotaru
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.