Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #145 - Silver Surfer: Parable

Silver Surfer: Parable ss_parable_res.jpg
Scenariusz: Stan Lee
Rysunki: Moebius
Okładka: Moebius
Liczba stron: 72
Cena okładkowa: $5,99
Rok wydania: 1988
Zawiera: Silver Surfer (1998) #1-2
Uwagi: Omawiana historia została wydana również w Polsce nakładem wydawnictwa TM-Semic, pod tytułem "Silver Surfer: Przypowieść"

Demogorgon: Każdy z nas ma jakiś swój wymarzony zespół. Swoja drużynę gwiazd. Swój wyśniony skład Avengers. Swoja wizję najlepszej drużyny piłkarskiej na świecie. Neil Patricka Harrisa grającego złoczyńcę w filmie animowanym Disneya w reżyserii Tima Burtona. Człowiek ma swoich idoli i śni o dniu, gdy ci się spotkają, usiądą przy kawie i od słowa do słowa nagle odkryją, że chcą razem pracować. 

No i tak oto dochodzimy do pewnego stolika na pewnych targach książki. Z jednej strony siedzi jedno z największych nazwisk w historii komiksu. Po drugiej stronie siedzi Moebius. Po jednej stronie siedzi geniusz, potrafiący tchnąć w swoje pracę niespotykaną magię, po drugiej siedzi Stan Lee. Obaj chwalą nawzajem swoje prace. Nagle przyjaciel Moebiusa rzuca propozycją by stworzyli razem komiks. 

I tak dostaliśmy Silver Surfer: Parable. Niektórzy z czytelników zapewne znają ten komiks, albo nawet posiadają go w swojej kolekcji, pod nazwą "Przypowieść". Ja sam pierwszy raz zetknąłem się z nim w liceum, znalazłszy go w bibliotece, włożony do pudła z innymi komiksami. Pamiętam, że czytałem go wtedy z zapałem i podziwiałem kunszt obu twórców. Gdy sięgałem po niego na potrzeby tej recenzji, bałem się, czy po paru latach, w czasie których rozwinąłem się jako czytelnik, nie okaże się on rozczarowaniem – kilkakrotnie zdarzyło mi się, że to, co brałem za geniusz, okazywało się był dymem i lustrami, a ja musiałem zwyczajnie przejrzeć na oczy. Tak jak teraz - dostrzegam pewne wady, których nie widziałem czytając tytuł po raz pierwszy. Ale ogólne wrażenie jest wciąż pozytywne. To w dalszym ciągu niezwykła historia, która mnie urzekła tak jak niegdyś. 

Wyłączona z ogólnego kontinuum świata Marvela, historia opowiada o powrocie Galactusa na Ziemię. Pożeracz Światów ogłasza się bogiem i zwiastuje nastanie nowej ery w dziejach ludzkości. Szybko zaczynają tworzyć się wokół niego religijne ruchy, a na ich czele staje teleewangelista Colton Candell, żądny władzy oportunista, który mianuje się prorokiem Galactusa i chce wykorzystać go jako swoją przepustkę w drodze na sam szczyt. Gdy świat pogrąża się w anarchii wywołanej przez fanatyków Galactusa, Silver Surfer ponownie mknie przez niebo, po raz kolejny chcąc powstrzymać Pożeracza Światów. 

Praca nad tytułem była wyraźnym wyzwaniem dla obydwu autorów. Stan Lee starał się stworzyć komiks, który wykorzysta w pełni talent Moebiusa i będzie czerpał zarówno z dorobku komiksu amerykańskiego, jak i z - częściej zagłębiającego się w poważne kwestie - komiksu Europejskiego. Moebius musiał zmierzyć się z narysowaniem postaci Surfera i Galactusa i nadaniu im własnego stylu, jednocześnie pozostając wiernym dorobkowi ludzi, którzy rysowali te postaci wcześniej, jak John Buscema i Jack Kirby. Pierwszy raz miał okazję spróbować tak zwanej "metody Marvela" – Stan dał mu sześciu-stronnicowe streszczenie fabuły, a Moebius przeniósł je na papier, rozbijając na panele i sceny, po czym Stan do gotowej całości dodał dialogi. Obydwu autorom udało się wyjść z zadania obronną ręką. 

Stan zdołał opowiedzieć historię, która - jak sam Moebius zauważył w posłowiu - jest bardzo osobista, pisana przez kogoś, kto spogląda na świat z pesymizmem, ale jednak wciąż trzyma się mocno idealizmu i wiary w ludzkość. I chociaż dialogi są pełne patosu i kaznodziejskiego zapału, można to wybaczyć – w końcu to Silver Surfer, nikt nie oczekuje od niego, że będzie mówił powściągliwie, on ma dawać podniosłe przemowy. Chociaż wszyscy bohaterowie są prości, łatwo zrozumieć kierujące nimi motywacje, nawet Galactus, chociaż obcy jak zapewne jeszcze nigdy, wciąż jest kierowany zrozumiałymi motywami. Ludzie zachowują się jak głupcy – ale jest to zachowanie, którego bym oczekiwał od nich w tej sytuacji. Psychologia tłumu jest bardzo prosta i została przedstawiona wiarygodnie, to nie wina Stana, że człowiek jest osobą, a ludzie zwierzętami, i nasza tendencja do zachowywania się jak idioci wzrasta wprost proporcjonalnie do ilości osób w grupie. Każda postać, nawet te z trzeciego planu, ma swój wyraźny głos i charakter, a przesłanie jest podane w sposób prosty i zrozumiały. To smutna, refleksyjna historia o wierze i o tym, jak niebezpieczna jest, gdy jest używana nierozważnie, bądź z premedytacją. 

Moebius wysilił się przy tworzeniu oprawy graficznej, a praca w systemie, w jakim Stan Lee tworzył swoje największe działa z Jackiem Kirbym i Stevem Ditko, pozwoliła mu nadać historii klimat bliższy Europejskim komiksom. Wciąż znalazło się tu jednak parę scen niosących w sobie znamiona amerykańskich korzeni Surfera. Moebius oszczędnie pogrywa z detalami – jak sam stwierdza w posłowiu, uważa je za coś, czym należy obdarowywać strony ostrożnie, przez co wiele rysunków wygląda na niedokończone lub niedopracowane. Ale są to tylko sceny mało ważne, ponieważ gdy już dzieje się coś o dużym znaczeniu, detale uderzają z pełną mocą. Jego Surfer jest bardziej ludzki, niż zazwyczaj – mniej atletyczny, delikatniejszy, wydaje się zmęczony i smutny. Jego Galactus to prawdziwy majstersztyk. Jest potężny, pełen majestatu, przepełniony niesamowitą mocą, naprawdę można uwierzyć, że jest bogiem, za którego się podaje. 

Silver Surfer: Parable to świetny komiks, który nie zestarzał się ani o dzień, pomimo wszystkich lat, jakie minęły od jego wydania. Jest to pozycja obowiązkowa dla fanów bohatera, Stana Lee, Moebiusa oraz dla fanów dobrych komiksów, a może nawet zwyczajnie dobrych historii, w ogóle. Zaczynając od wstępu autorstwa Stana Lee, przez aktualną historię, a kończąc na wspomnianym posłowiu Moebiusa, udowadnia nam, że każdy bohater ma w sobie wspaniałą historię, której grzechem byłoby nie opowiedzieć, tak jak Surfer opowiedział swoją. Zdecydowanie polecam.

ArtX: Właściwie trudno mi dopisać coś nowego do recenzji Demogorgona; zgadzam się z jego opinią. Parable to komiks napisany teatralnym językiem, w którym Stan Lee ukazał gorzką prawdę o ludzkiej naturze, stale poszukującej przywództwa w postaci religijnych liderów, a zbyt rzadko używającej rozumu, który przecież jest nam dany przez Stwórcę. Ludzkie zaślepienie, wydające się być wręcz zaraźliwe, jest głównym tematem tego komiksu. Do tego mamy tu bohatera skazanego na wieczną tułaczkę we wszechświecie i jego samotność wśród innych istot.

lt_5pts.png

Korekta: Hotaru

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.