Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #229 (09.01.2012)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 9 stycznia 2012Numer 2/2012 (229)



Ubiegły tydzień należał do Avalonów oraz Zvalonów, dlatego dzisiejszy Pulse trochę skromniejszy (jeśli chodzi o ilość recenzentów), jednak w dalszym ciągu jest o czym poczytać. Dlatego serdecznie zapraszam i życzę przyjemnej lektury.



Avengers Academy #24
Hotaru: Numer pełen niespodzianek. Pierwszą z nich była dla mnie osoba rysownika - spodziewałem się Toma Raneya, więc styl Toma Grummeta zaskoczył mnie i to pozytywnie. Zaskoczyła mnie też fabuła, chociaż o pozytywnej niespodziance w tym wypadku nie może być raczej mowy. Oczekiwałem dość mrocznej historii, z ciężką atmosferą, gdzie obserwowałbym kolejne nieszczęścia powodowane przez Reptila i miotających się protagonistów próbujących dojść do sedna. Zamiast tego, kawa została wyłożona na ławę w przeciągu kilku stronic - zamiast thrillera superhero będziemy mieli kolejną nawalankę. Stracona okazja.
Krzycer:
Numer w porządku, choć to trochę naiwne, że Future-Reptil tak sobie chodzi i łowi frajerów i nikt się nie orientuje. Z drugiej strony trudno powiedzieć, jak właściwie wygląda codzienne życie AA, może mają dużo na głowie.
W każdym razie nie ma tu tyle rozmów i rozwijania postaci, co w poprzednim numerze - właściwie poza udzieleniem paru odpowiedzi n/t White Tiger nie ma tego w ogóle. A to, co otrzymujemy w zamian, jest dość nudne.
Na koniec drobna uwaga. Ok, Gage nie do końca czuje X-23. Może jeszcze się wyrobi. Może jeszcze nie czytał jej ongoinga. Ale czemu rysownik zostawia ją w samym staniku? Mam nadzieję, że to nie jest jej nowy kostium...

avalonpulse229b%20%5B1600x1200%5D.JPG
Avengers vol. 4: Annual #1
Hotaru: Kiepski komiks, ale to było do przewidzenia. Rysunki Dell'Otto wykazują niewykorzystany potencjał, artysta przykładał się do pojedynczych kadrów, inne traktując po macoszemu. Sceny walk są powtarzalne i mało emocjonujące. Motywacje zespołu Simona to już w ogóle kpina. Jedyny względny pozytyw to to, że Bendis pamiętał o przyjaźni Wonder Mana i Beasta. Chociaż sposób, w jaki ją wykorzystał, i w jaki ich rozmowa się zakończyła, był raczej niezamierzenie zabawny.
Krzycer: Plusy: Wonder Man mówi, co mu leży na wątrobie. To, co mówi, ma nawet trochę sensu. To, jak Bendis go pisze, sprawia jednak, że Simon staje w szeregu obok innych maniaków i superłotrów, którzy szukali guza wpadając do Avengers Mansion.
Z innych plusów - oczywiście rysunki. No i Bendis nie zapomniał, że Hank był najlepszym kumplem WM.
Minusy: Mniejsza o to, że Bendis pewnie wkurza fanów Wonder Mana, ale jeśli na dodatek robi pośmiewisko z całej jego ekipy - która w poprzednim annualu jakoś potrafiła sobie poradzić z New Avengers - to coś jest tu nie tak.
Poza tym Avengers powinni zainwestować w jakieś alarmy. A Rogers podobno dostał "fuchę Nicka Fury'ego"? Jakoś tego nie widać. "Gdzie oni są?" "O, patrzcie, Atlas wspiął się na nasz dom. Niepostrzeżenie." Już o tym, że Wonder Man z zaskoczenie zwołuje konferencję prasową, nie chce mi się pisać.
Oraz uwaga ostatnia: nic dziwnego, że publika jest skłonna wysłuchać Osborna, jeśli Bendis prowadzi Avengers jak idiotów, którzy nie są w stanie poświęcić pięciu minut, żeby wyjaśnić mediom zamieszanie z Wonder Manem.

Avengers: X-Sanction #2
Hotaru: Rysunki to jedyny pozytyw tego numeru. Cała reszta to bezsensowna naparzanka. Obiecywano nam epickie starcie Cable'a ze Mścicielami, a w tym nudnym okładaniu się nie odnajduję nic epickiego. Do tego w retrospekcjach z przyszłości (hehe, zabawne) pojawiła się irytująca Hope Summers, co jest kolejnym minusem. Ale hej, dotarliśmy już na półmetek - chyba dużo gorzej już nie będzie?
Krzycer: Jak na Loeba, to jest całkiem nieźle. Czytaj: nudna walka, ale przynajmniej bez bezdennych idiotyzmów i nie mających sensu szokujących niespodzianek (jakby ktoś nie wiedział, o co mi chodzi, niech sięgnie po run JL w Hulku). Przerywana niezłymi retrospekcjami z przyszłości. Co prawda nigdy wcześniej nie widziałem, żeby technowirus rzucał się na ludzi, ale mniejsza o to.

Defenders vol. 4 #2
Krzycer: Jest głupiej niż w poprzednim numerze. Niczego konkretnego nie mogę wskazać (może poza Iron Fistem, którego banter w czasie walki sprowadza się do powtarzania "stupid tiger ass"), po prostu czuć, że pisał to Fraction.
Poza tym - trzecioosobowy, wszechwiedzący narrator? Ojej. Nie sądziłem, że ktoś jeszcze to robi w komiksach.
Nie mogę jednak nie wspomnieć o fragmencie, który spodobał mi się bardzo, czyli scenie, w której doktor Strange szepce coś Srulkie na uszko. To się Fractionowi udało.


Fear Itself: The Fearless #6
Hotaru: Trochę rozlazły ten numer. Za dużo retrospekcji, za dużo gadania, za dużo kadzenia, zdecydowanie za mało konkretów. Teraz już nie interesuje mnie zbytnio wynik potyczki Sin i Valkyrie, a chcę jeszcze zobaczyć kilka starć między tymi dobrymi - więcej po tej serii nie oczekuję.
Krzycer: Nuda. Znowu. I to jest seria, która miała katapultować Walkirię na pierwszy plan? Kiepsko.
Przynajmniej w następnym numerze Wolverine będzie siekał Crossbonesa... ale to dopiero połowa serii, Wolverine występuje gościnnie, więc Rumlow jakoś go pokona. Miło by było, gdyby przynajmniej autor nawiązał do tego, że Logan go sprał, kiedy Crossbones siedział w areszcie po zamachu na Rogersa.


Hulk vol. 2 #47
Krzycer: Aj. Aaron zostaje w tytule na dłużej. Jedną historię, w której jest wyprany z charakteru, zniósłbym, a tak... Poza tym na razie nie zaszło nic ciekawego na linii Rulk-Srulkie. Może w następnym numerze.
Sporo sobie obiecuję po starciu z Zero/One, o ile tylko nie sprowadzi się do tego, że Z/O będzie napuszczać na Rossa kolejne eksperymenty.

Punisher vol. 5 #7
Krzycer: Morgan Freeman bawi się nożem przez cały numer. Na wypadek, gdyby ktoś jeszcze nie załapał, że Rucka pożyczył tego bohatera z "Siedem".
Nie wiem, co poza tym mogę napisać. Mogę po raz siódmy napisać, jak bardzo podoba mi się opowiadanie o Punisherze przez pokazywanie jego wpływu na ludzi i miasto. Tu i teraz deklaruję, że jeśli Rucka utrzyma tę formę, to w grudniu będzie jednym z moich kandydatów do Avalonów.


Uncanny X-Force #19.1
Hotaru: Billy Tan to dla mnie zagadka. Kadry, w których nie widać jego charakterystycznego stylu, są całkiem fajne. Ale kiedy tylko jego kreska - a szczególnie oczy - wracają do trybu domyślnego, to zaczyna mnie odrzucać. Fabularnie jest równie nierówno. Z jednej strony świat "Age of Apocalypse" ma swój magnetyzm, założenie, że ludzie walczą o przetrwanie, tak jak u nas mutanci, również, ale sama intryga... już nie. Pomysł na wykorzystanie klona Wandy, bezsensowne ukatrupienie kilku fajnych postaci było groteskowe, a nie dramatyczne. Przy okazji "The Dark Angel Saga" Remender mówi, że zdaje sobie sprawę z ograniczeń Wolverine'a, a tutaj zupełnie się tego wyparł. Za hipokryzję wielki minus.
Krzycer: Fajny numer... choć znowu padają trupy... Czemu "Age of Apocalypse" musi być odświeżane tak, jak Ultimate Universe? W każdym razie cieszę się, że Blink AoA nie wróciła do domu razem z Creedem, bo jeszcze Remender w przypływie entuzjazmu odstrzeliłby i ją. W końcu mamy teraz - znowu - Blink 616.
A w ogóle, to trochę dziwi mnie, że ten numer - bądź co bądź wprowadzenie do serii, która zaraz zacznie się ukazywać - wyszedł spod ręki Remendera a nie Laphama, który będzie pisał ww serię.
Słowo końcowe - spojler! - ciekawe może być obserwowanie pozbawionej mocy Jean Grey.


Uncanny X-Men vol. 2 #4
Hotaru: Średnio mi się to podobało. Nie spodziewałem się, że kiedyś powiem, że w komiksie pisanym przez Kierona Gillena oprawa graficzna weźmie górę nad scenariuszem. Ale tak jest w tym przypadku. Historyjka jest ewidentnym wstępem do przyszłej historii, skupienie się na antagoniście pozwoliło czytelnikowi zauważyć tragizm tej postaci, ale przez to pojawienie się Exctinction Team (do której teraz należy Psylocke) wyskoczyło jak królik z kapelusza. Do tego fatalnie nietrafiona charakteryzacja Storm (najpierw harde teksty podczas walki, a potem równie harde wyrzuty sumienia) przepełnia dla mnie czarę goryczy.
Krzycer: Niezły numer, ale czegoś mi w nim zabrakło. Tzn. historia jest skonstruowana jak jedna z tych opowieści, w których mamy współczuć przeciwnikowi, ale Phalanx było nie było pożarł miasteczko, a to, że zrobił to, bo był samotny, niewiele zmienia.
Na marginesie: czemu ten nasz biedny Phalanx nie mógł nawiązać kontaktu z resztą kolektywu? Miałem wrażenie, że Annihilation: Conquest zakończył się tylko zniszczeniem Ultrona, a nie całej Phalanx.

avalonpulse229c%20%5B1600x1200%5D.JPG
Wolverine And The X-Men: Alpha And Omega #1
Hotaru: Warto sięgnąć po ten komiks wyłącznie ze względu na te kilka stron narysowanych przez Marka Brooksa (chociaż kolory nie wbijają w fotel). Pozostałe stronice wyglądają średnio, a fabuła nie rzuca na kolana - wręcz jest nienatchniona. Przez większość czasu Quentin gada do siebie na głos... i tyle. Epizod z Broo to jedyna fajna scena, chociaż jak teraz o niej myślę, to sam nie wiem dlaczego - widać Broo jest tak fajną postacią, że ulepsza komiks samą swą obecnością.
Krzycer: Nie chcę wyciągać pochopnych wniosków, ale Brian Wood powinien natychmiast zastąpić Aarona na stołku scenarzysty WatXM. Jego Quire wydaje się dużo ciekawszy od ujęcia Aarona. Mam tylko nadzieję, że konstrukt, w którym uwięził Logana, albo stanie się ciekawszy, albo nie będzie zajmował zbyt wiele miejsca. W tym numerze akcja na tym planie była raczej nudna.
Uwagi końcowe: po pierwsze, bardzo podoba mi się to, jak pokazano Armor na początku - z pancerzem tylko na dłoniach i stopach. Dotąd, jak ktoś próbował zrobić coś nowego z jej możliwościami, to sprowadzało się to do przywoływania zbroi rozmiarów Godzilli.
Po drugie, kim są ci wszyscy ludzie na korytarzu Instytutu? W tym momencie chyba nawet nie ma tam aż tylu uczniów...


X-23 vol. 3 #20
Hotaru: Nie potrafię... nie chcę czerpać frajdy z tego komiksu. Bo i po co, skoro Marvel i tak go zarzyna? Gdybym sobie pozwolił, ekscytowałbym się tradycyjnym meczem na początku numeru, nawiązaniem do początków Laury w seks-biznesie, a także pojawieniem się pewnej Mścicielki, ale moje rozgoryczenie mi na to nie pozwala.
Krzycer: Phil Noto nie jest Saną Takedą, niestety. Szkoda. Sam numer jest w porządku - podoba mi się, że na koniec Liu postanowiła odnieść się do komiksowych początków Laury - ale czegoś mi w nim zabrakło. Chyba pokazanie Helliona na początku sprawiło, że spodziewałem się go jeszcze zobaczyć przed końcem. Może w następnym/ostatnim numerze.
Z drobiazgów: "You know, from this angle your scowl looks like a smile" było urocze, choć jeśli ten komiks ma zapaść w pamięci fanów to głównie jako "ten, w którym Laura kastruje alfonsa".


X-Club #2
Krzycer: Jest lepiej niż w poprzednim numerze, głównie dzięki rozgwieździe Nemesisa. Również wątek Danger staje się ciekawszy - nie wiem, czemu mają służyć interludia pokazujące inne maszyny, ale chętnie się dowiem.
Innymi słowy: wygląda na to, że coś z tej miniserii jeszcze będzie. Może poprzedni numer okaże się wypadkiem przy pracy. Oby.


X-Men vol. 2 #23
Hotaru: Ach, Will Conrad - narysuj mi coś jeszcze! Epicko, dynamicznie, oryginalnie, starannie, przepięknie i charakterystycznie. Jego Betsy w końcu wygląda na Azjatkę, Ororo ma dla odmiany negroidalne rysy - małe, a cieszy. Nie cieszy za to fabuła. Obyło się bez większych niespodzianek, oprócz jednej, która zapewne doprowadzi do kolejnej nienatchnionej historii na ulubiony temat Gischlera. Nie mogę się doczekać...
Krzycer: Rozrywkowe czytadło to najlepsze, co mogę napisać o tym numerze. Gischler dobrze zaczął tę historię, ale chyba pomysły skończyły mu się przy pierwszym numerze.
Co nie zmienia tego, że to jak dotąd jego najlepsze historia w tym tytule. Co, oczywiście, nadal niewiele znaczy.
A w następnej historii wracają wampiry. Nie mogę się doczekać, aż Raizo Kodo będzie trenował Jubilee. Mam nadzieję, że będą ćwiczyć szermierkę a w tle będzie leciała muzyka Queen.





Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse229a.jpgX-Men vol. 2 #23
Autor: Adi Granov

Hotaru: Adi Granov ma estetyczny, rozpoznawalny styl, ale czasem jago kompozycje są zbyt posągowe. Ta okładka uniknęła tej pułapki. Ciekawa perspektywa, dwie przepiękne mutantki na pierwszym planie i złowieszcze tło to iście wybuchowa mieszanka.









Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2012.01.04


Redaktor naczelny: Sc0agar4kKorekta: Sc0agar4kRedaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.