Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #225 (13.12.2011)

avalonpulse0.png
Wtorek, 13 grudnia 2011Numer 50/2011 (225)



Pięćdziesiąty Avalon Pulse w tym roku wyjątkowym zbiegiem okoliczności przypada w trzydziestą rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego. Zapewne niewielu naszych czytelników miało wtedy tyle lat, by o tym pamiętać, jeszcze mniej żyło w tamtych czasach. A wspominam o tym dlatego, ponieważ już jutro (a na łamach Pulse'a za niecały tydzień) "stan wojenny" zagości w Marvelu, a wszystko za sprawą Avengers: X-Sanction, czyli prologu do "Avengers vs. X-Men". Wracając do tego numeru: X-Factor kolejny raz miażdży konkurencję, debiutujące: Villains for Hire pozytywnie zaskakuje, Defenders oraz X-Club już trochę mniej.



Amazing Spider-Man #675
Szczepi: Bardzo fajny numer, taka mieszanka prostego CSI i komiksu superbohaterskiego. Co prawda nie lubię Carlie Cooper, ale w tym komiksie i podczas przekomarzania się z Pająkiem mój wskaźnik like do tej postaci skoczył o dwa punkty. Plus dopakowany Vulture robi naprawdę zabawne wrażenie. Taki niewymagający komiks do przeczytania.
EndrjuSzopen: Druga część historii przedstawionej w poprzednim numerze z Vulturem jako głównym 'namieszywaczem'... I tak naprawdę na tym mógłbym skończyć wydawanie mojej opinii na temat najnowszego numeru TASM. Bo ani nie razi on w mózgownicę jak "Spider Island" (tak, tak, będę wracać do tego eventu, bo był straszny!), ale też nie ma tutaj zbyt wiele do cieszenia się. Ot, jeden z wielu numerów, który jedynie wypełnia lukę między większymi aferami, nawet mimo pojawienia się Vulture'a.
Arachnid : Średni, to chyba najodpowiedniejsze słowo na temat tego numeru. Ma kilka zalet w postaci całkiem niezłych rysunków oraz finałowej walki, ale poza tym nie zachwyca. Współpraca z Carlie niespecjalnie mi podobała, ale to pewnie przez to nigdy nie lubiłem tej postaci. Vulture i jego skrzydlata ferajna – myślę że było ich stać na więcej. Szczerze spodziewałem się czegoś lepszego, aniżeli średniego zapychacza, z jakim mamy tutaj do czynienia.

Avenging Spider-Man #2
Krzycer: Jest zabawnie, jest ciekawa oprawa graficzna i jest chyba pierwsze użycie "Rulka" w komiksie. Jest tu również koszmarnie naciągany cliffhanger - Zeb Wells umie lepiej, więc trochę się obawiam, czy nie wyszedł z założenia, że jak seria z założenia ma być nie do końca serio to nie trzeba się starać.
EndrjuSzopen: Drugi numer nowej serii ze Spider-Manem w roli głównej z dodatkami w postaci pomagających mu znajomych wyszedł na średnim poziomie. Tzn., żeby nie było - nie jest źle, ale też wiele ciekawego nie ma, a w śmierć Red Hulka nie wierzę, także tutaj jest podobna sytuacja jak z wyżej opisanym przeze mnie nowym TASM. Taki niekolący w oczy wypełniacz.

Defenders vol. 4 #1
Hotaru: Z ciekawości sięgnąłem po ten komiks. Z miejsca mogę pochwalić Sonię Oback za kolory. Widać nie tylko współpraca z Mikiem Choi jej wychodzi i potrafi też ożywić szkice Terry'ego Dodsona. Dzięki temu oprawa graficzna jest zdecydowanym silnym punktem tego komiksu. I chyba jedynym. Fabuła wcale mnie nie wciągnęła, z każdą kolejną stroną byłem coraz bardziej znudzony. O wiele lepiej czytało mi się wywiady z Fractionem, w których opowiadał o tym komiksie, niż sam komiks. Raczej już nie wrócę do tej serii.
Krzycer: Jestem tym cokolwiek zaskoczony, ale - fajnie mi się to czytało. Nie pamiętam, kiedy ostatnio mogłem to napisać o komiksie Fractiona. Bierze się to pewnie z tego, że poza Iron Fistem i Namorem bohaterowie tego komiksu nie są mi zbyt dobrze znani - więc nie mogę ocenić, czy Fraction pisze ich in-character czy nie. Niby znam jeszcze Red She-Hulk, ale Betty w sumie zmartwychwstała niedawno i po transformacji dopiero czeka, aż ktoś ją napisze na nowo (Loeb się nie liczy).avalonpulse225b%20%5B1600x1200%5D.JPG
Parę razy zostałem autentycznie rozbawiony, przeciwnik jest dość intrygujący (głównie dlatego, że widzimy jego wpływ i jego samego zaledwie na dwóch stronach), drużyna - ciekawa. Wiem, że Fraction wszystko potrafi spieprzyć, ale liczę, że tym razem mu się uda. Nie chciałbym się znowu rozczarować.
wolvie111: Naprawdę przyjemna lektura. Podoba mi się skład drużyny tak różny i spójny zarazem, po prostu interesujący. Tak jak nie znosiłem kreski Dodsona w UXM, tak tutaj rysunki były w porządku i nie psuły mi odbioru. Było parę ciekawych i zabawnych momentów, więc jak na tę chwilę zamierzam dodać Obrońców do listy swoich lektur.
Arachnid: Ogólnie rzecz biorąc to jest średnio, ale patrząc na to, jako na „dzieło Fractiona”, to jest całkiem przyzwoicie. Czyta się to całkiem przyjemnie. Może nie zachwyca, ale też nie ma tragedii. Skład grupy jest bardzo ciekawy, choć nie darzę większą sympatią żadnej z tych postaci. Historia ciekawie się rozwija, a chwilami jest całkiem zabawna. Rysunki także nienajgorsze. Nie skreślałbym tej serii od razu. Dajmy szansę panu Fractionowi.

Fear Itself: The Fearless #4
Arachnid: Czy było coś ciekawego i porywającego w tym numerze? Absolutnie nic. Wątek Valkyrie jest strasznie nudny. Wątek Sin i Crossbones’a i ich konfrontacja z Namorem wypada lepiej, lecz również nie zachwyca. Bardzo słabiutki numer. Mam nadzieję, że przy pozostałych ośmiu numerach poziom wzrośnie, bo jak na razie to jest nędznie.

Hulk vol. 2 #45
Krzycer: Porządne rysunki, porządny choć niezaskakujący scenariusz. Mam problem z koncepcją - Dagan Shah zrobił oazę na środku pustyni i zapewnił fajne życie ludziom, którzy nie mieli na nie szans. Skąd te porównania z Latverią? Jest złym gościem, bo jak Rulk kogoś chce pobić, to musi być zły? Coś mi tu nie pasuje.

Moon Knight vol. 6 #8
Krzycer: Za wolno się ta seria toczy. Nadal czytam to głównie ze względu na Echo - Bendisowi dzięki, że odjapońszczoną - ale dylematy Spectora (...czy jak on się właściwie naprawdę nazywa; gubię się) nieszczególnie mnie interesują. Cliffhanger obiecuje akcję w następnym numerze - zobaczymy.

Venom vol. 2 #10
Krzycer: Fenomenalny początek numeru. Druga połowa nudniejsza, ale chyba nie można było się spodziewać czego innego. To w końcu superhero, starcie musi być, a zaskoczyć w tej walce można było chyba tylko odgryzając Rogersowi rękę... co nie mogło się wydarzyć. Ale zerwanie z rządem - jeśli to zapowiedź trwałej zmiany status quo - zapowiada się ciekawie.
Szczepi: Po raz kolejny Rick Remender ma mnie w swoich szponach. Ten komiks jest świetny. Zaczyna się jak dobry film akcji, gdzie akcja stopniowo narasta, by później mieć swoją puentę w ucieczce i w walce Captainem Americą. Być może się powtarzam, ale doskonale rozumiem i czuję sytuację, w jakiej znalazł się główny bohater i naprawdę zależy mi, aby Flashowi się udało przezwyciężyć wszelkie przeciwności. Mr. Remender, wielki szacunek. Czekam na więcej.
EndrjuSzopen: ...czyli seria, na której kolejne tytuły czekam z wytęsknieniem. Tym razem mamy wstęp do większej historii w życiu Flasha Thompsona, który z racji chęci chronienia swojej matki oraz Betty ma w głowie myśli, które potencjalnie pod wpływem Venoma na pewno rozrosną się do czegoś większego (już przedsmak mieliśmy w #9), co daje nam w perspektywie kolejne mocne i dobre psychologiczno-moralne momenty, czyli to za co tą serię uwielbiam.

avalonpulse225c%20%5B1600x1200%5D.JPGVillains for Hire #1
Krzycer: DnA są sami sobie winni, że im skasowano serię. Za długo ją rozkręcali, niepotrzebnie wplątali w dwa eventy, zmarnowali połowę numerów. Główna historia, którą zaplanowali, zaczyna się tu - i zaczyna się z hukiem. Chwyta od pierwszej strony, zaskakuje - na dodatek w miły sposób kojarzy się z historiami w rodzaju Suicide Squad (od razu mówię, że znam ich tylko z kreskówki).
Jedyne, co trochę mnie rozczarowało to mały spojer: fakt, że wszystkie zgony okazują się zmyłkami - jakiś trup by się przydał dla podgrzania atmosfery. No i Avalanche przestał łotrować odkąd przeprowadził się do San Francisco.
Ale poza tym - kosmiczny poziom. Którego od zakończenia Novy i GotG panom nie udało się osiągnąć.
Szczepi: „Hello villain. Are you for hire tonight?” – te dwa zdania na początku rozwaliły mnie a łopatki. „Italian Job” w wydaniu superłotrów pod kuratelą Purple Mana bardzo mnie urzekło, mimo, że podobny chwyt został już zastosowany w przypadku Heroes for Hire. Intryguje mnie zwłaszcza plan dokopania Killgrave’owi przez Misty przy użyciu innych złoczyńców. Szkoda tylko, że jest to czteroczęściowa miniseria, w której raczej nie będzie miejsca na to, w jaki sposób Misty przekonała villainów do współpracy. Mam jednak nadzieję, że duet DnA przyciągnie mnie na dłużej tą miniserią niż miało to miejsce w przypadku ekipy superbohaterów panny Knight.
Arachnid: Jestem pod bardzo dużym wrażeniem. Ciekawa fabuła, niesamowite zwroty akcji i świetne rysunki. DnA w swojej rewelacyjnej formie. Miałem złe przeczucia co do tego komiksu, gdyż ostatnie numery Heroes for Hire nie za bardzo mi się podobały. Na szczęście bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Warto sięgnąć po ten numer, gdyż jest on na bardzo wysokim poziomie.

X-23 vol. 3 #18
Hotaru: Coś poszło nie tak. Zabrakło tego elementu, dzięki któremu historie o X-23 są zawsze słodko-gorzkie, tego emocjonalnego tła i wyalienowania Laury. Pozbawiony tego komiks jest po prostu... dziwny. Nawet wspaniałe rysunki Sany Takedy nie pomogły. Zacząłem mieć wrażenie, że scenariusz napisał Jason Aaron, a nie Marjorie Liu. Czyżby scenarzysta po tym, jak dowiedziała się o anulowaniu serii, przestała się starać?
Krzycer: Dziwny numer. Bardziej w stylu FF niż X-23. Już przy poprzedniej historii nie podobało mi się pakowanie Laury w kosmiczne zawieruchy, więc spotkanie z Collectorem mi nie leży. Przynajmniej Valeria dalej jest uroczo rysowana. No i mamy tu Helliona i liczę, że ta historia jakoś pchnie ten nieruszany od dawna wątek.
Arachnid: Przede wszystkim piękne rysunki. Co do reszty to jest nieźle. Wątek Laury i Helliona idzie w ciekawym kierunku. Natomiast Valeria i Franklin są po prostu niesamowici. Wątek z Collectorem niespecjalni mi się podobał. Ale mimo wszystko fajnie mi się to czytało.

X-Club #1
Hotaru: Ale suchar. Rozumiem, że Cyclops to nadęty bufon, ale żeby od razu robić z niego nadętego przygłupa z parciem na szkło? Paul Davidson też się nie popisał i nie dziwię się kolorystce, że się nie postarała - bo i po co? Wygląda na to, że ta miniseria będzie zwykłą zapchaj-sklepową-półką. Bo jakoś nie widzę, żeby ktoś to kupił.
Krzycer: Po poprzednich one-shotach o X-Clubie nie mogłem się doczekać, aż Spurrier otrzyma własną miniserię. Wreszcie ją otrzymał i... jestem rozczarowany. Miejscami jest zabawnie, ale cała historia nie ma żadnego napędu. Z wątku Danger coś może wyjść, ale zmutowane żółwie mnie nie interesują (o ile nie są na dodatek nastoletnimi ninja).

avalonpulse225e%20%5B1600x1200%5D.JPGX-Factor #228
Hotaru: Co za dramaturgia! Wstrzymywałem oddech czekając, aż Peter David pchnie do przodu wątek zdolności nekromancji Layli i nie zawiodłem się. Chcę więcej. Dużo, dużo więcej. Jestem też usatysfakcjonowany tym, że Madrox jeszcze do nas nie wrócił. Czy to możliwe, że już nie wróci? Ach, Peterze David - nie przestawaj!
Krzycer: Wyłożenie części kart na stół jest szalenie satysfakcjonujące ale największym osiągnięciem PADa jest poprowadzenie zgonu Madroxa - jednej z najprostszych do wskrzeszenia postaci - w taki sposób, że naprawdę zaczynam się zastanawiać o co tu chodzi i czy aby jednak to nie było na poważnie. Nadal tak nie uważam, ale - powtórzę: zaczynam się zastanawiać.
Mam dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, Kirkowi się nie poprawia i nadal zdarzają mu się babole. Po drugie - trochę niewiarygodnie wypada time-out w środku walki. W wielu starciach coś takiego by przeszło, ale nie nad stygnącymi zwłokami przywódcy drużyny.
Szczepi: Wow, to było naprawdę mocne. Teraz już rozumiem dlaczego Havoc i Polaris będą potrzebni ekipie do podniesienia ich morale. Nie dość, że zginęła jedna z najważniejszych postaci w serii, to jeszcze główny zły zdradził sekret Layli odnośnie wskrzeszania ludzi, co może, ale nie musi, niekorzystnie wpłynąć na jej relacje z pozostałymi członkami X-Factor. Na plus wypadł też Bloodbath, który szczerze mnie rozbawił swoimi docinkami. No i oczywiście ukazana została magiczna potęga panny Miller. Widać, że podczas swego pobytu w zamku Dooma dziewczyna nie próżnowała.

X-Men vol. 2 #22
Hotaru: Gischler przypomniał, że to on pisze tą serię. Wygląda na to, że pojawienie się bezsensu było tylko kwestią czasu. Lepiej późno, niż wcale? Na szczęście Will Conrad nie zawodzi, chociaż nie zdołał narysować całego numeru. Steve Kurth dociągnął to do końca bez jakichś większych wpadek, ale jednak spadek wartości estetycznych był odczuwalny. Mam nadzieję, że Kurth przejmie ten tytuł, a Conrad dostanie fuchę z jakimś zdolnym scenarzystą. Uncanny X-Men anyone?
Krzycer: O, Gischler przypomniał sobie, że Jubilee jest wampirzycą. Marnie to wyszło. Za to pokaz mocy Storm z końcówki - a przynajmniej jego zapowiedź - sprawia, że czekam na kontynuację.
Czekam również, aż ktoś kiedyś zmieni design Sentineli. Mieliśmy już Sentinele, które potrafią być groźne. Co prawda mega-Sentinele z runu Morrisona osiągały to głównie rozmiarami, ale już dzikie Sentinele wprowadzały jakieś nowe elementy na mniejszą skalę. Mamy również rewelacyjnego Sentinela z X-Men: Evolution. Kostiumy bohaterów zmienia się co parę lat albo częściej, więc czemu Sentinele nadal wyglądają tak, jak czterdzieści lat temu? Nie jestem w stanie brać ich na poważnie.
Arachnid: Podobało mi się. Ciekawe walki, fajna współpraca z War Machine i przyjemne dla oka rysunki. Duży plus za Domino i jej tekst, że znudziło się jej czekać na ratunek, więc uratowała się sama. Najsłabiej według mnie wyszła skacząca po Sentinelach Jubilee. Za to manifestacja mocy Storm z ostatniej strony była naprawdę imponująca. Z niecierpliwością czekam na kolejny numer.




Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse225a.jpgX-Factor #228
Autor: David Yardin

Hotaru: Po raz n-ty wyróżniam okładkę Yardina do X-Factor. Tym razem pomyślałem trzy razy - chciałem się upewnić, czy nie jestem uprzedzony. Ale nie - to naprawdę najlepszy cover tego tygodnia. Trzy dominujące kolory, czerwony akcent przy źrenicach, i ten wyraz twarzy. Niemal tak mocne, jak zawartość numeru.








Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2011.12.07


Redaktor naczelny: Sc0agar4k
Korekta: Sc0agar4k
Redaktor techniczny: Sc0agar4k

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.