Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #224 (05.12.2011)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 5 grudnia 2011Numer 49/2011 (224)



I nastał grudzień. Robi się coraz zimniej, dni skracają się niemiłosiernie, a w niektórych miejscach pewnie już pojawił się śnieg. Pierwszy grudniowy Pulse również w wersji skróconej, ponieważ ostatni tydzień nie obfitował w dużą ilość pozycji. Mimo wszystko, recenzje ośmiu najnowszych komiksów powinny dać wam odpowiednią wiedzę na ich temat. Zapraszam do czytania.



FF #12
Krzycer: Dzieci były jednym z fajniejszych elementów runu Hickmana. Teraz wygląda na to, że będą niemal same utrzymywać ten tytuł... i chyba dadzą radę. Hickman wywiązał się pierwszorzędnie. Za to Juan Bobilo... Ojej. Pan rysownik jest autorem najbrzydszego Reeda Richardsa jakiego kojarzę. Skrzywdził również dzieci, zwłaszcza chłopców, których da się odróżnić tylko po goglach. Mam nadzieję, że wkrótce do tytułu zostanie przydzielony inny rysownik.
Przy okazji wypada przyznać dodatkowe punkty za Valerię z mieczem świetlnym.

Ghost Rider vol. 6 #6
Krzycer: Kolejna jednostrzałowa historia. W sumie szkoda - gdyby ją trochę rozciągnąć, tak na dwa-trzy numery, można by z niej sporo wycisnąć. Skompresowana do jednego numeru nie daje czasu, by przejąć się losem uwięzionych morderców i nieszczególnie rusza. Może poza końcową eliminacją Earle'a. Chyba nie lubię tej Ghost Rider.

Herc #10
Krzycer: Kolejna wyjątkowo szybko zakończona historia. I znowu - szkoda, bo interakcje Herculesa z Zeusem były rewelacyjne. Trochę zabrakło miejsca dla Elektry w tym komiksie. Przy okazji - czemu w spisie stoi, że to 'last issue'? Przegapiłem ogłoszenie kasacji tego tytułu?
Arachnid:
Pomijając wszelkie absurdy typu domek z kurzymi łapkami, skrzaty i Baba Jaga, to był to naprawdę świetny numer. Warto go przeczytać choćby dla samych relacji Herca z Zeusem, które są przezabawne. Śmiertelny Zeus był rewelacyjny. A Elektra też niczego sobie. Oczywiście mogło być jej trochę więcej, ale i tak jest OK. Rysunki też przyjemne dla oka. Mam nadzieję, że to „last issue” oznacza tylko koniec tej konkretnej historii (która i tak skończyła się niezwykle szybko), a nie zakończenie całej serii, gdyż jest ona na bardzo wysokim poziomie i czyta mi się ją rewelacyjnie.

Red Skull #5
Krzycer: Końcówką Pak się trochę zrehabilitował. Początki Red Skulla były wyjątkowo nijakie, ale jego ostatnia sztuczka była całkiem, całkiem.
Mimo to uważam tę historię za straconą szansę... ale i tak lepszą od Magneto Testament, bo przynajmniej nie mieszała nie wiadomo jak z postacią. Chyba.

Thunderbolts #166
Krzycer: Sensu w tym wiele nie ma, ale zabawa jest przednia. Numer mógłby się składać z samych T-Boltów udających wiktoriańskich londyńczyków i byłbym zadowolony. Ba, numer mógłby się składać wyłącznie z Centuriusa edukującego Troll i też byłbym zadowolony.
A Fixer mógłby zostać w tym przebraniu na stałe.

Ultimate Comics: The Ultimates #4
Krzycer: Thor się powściekał, Thor został pokonany, Thor został odesłany... Ale czytało się to nieźle. Choć nie wiem co sądzić o nawiedzającym go legionie martwych Asów. Za to kompletnie się nie spodziewałem, że Fury przyjmie rozejm. Dotąd w Ultimate Universe tylko mieszkańcy Nowego Jorku i Waszyngtonu mieli przerąbane, teraz oberwało się Europejczykom. Sucks to be us.
Nie rozumiem tylko, czemu ten numer jest skonstruowany tak, jakby tożsamość Makera miała być wielką zagadką. Przecież los Richardsa był pokazany... w którymś numerze Ultimate Fallout? Gdzieś w każdym razie było to otwarcie pokazane.

Spartan: Dla mnie kolejny świetny numer. Richards mnie zaskoczył, podobnie jak Fury. Ciekawi mnie jednak jak Ultimates odpowiedzą, bo że to zrobią jest pewne. Rysunki to ciągle poezja i mam nadzieję, że szybko nie zmienią Ribicia, bo byłoby szkoda. Co do tożsamości Makera, to owszem było to pokazane w Ultimate Fallout, ale przecież nikt na Ziemi tego nie widział, więc to powinno być zaskoczenie dla wszystkich bohaterów.

avalonpulse224b%20%5B1600x1200%5D.JPGUncanny X-Men vol. 2 #2
Hotaru: Jestem trochę zdezorientowany po tym numerze. Coś mi w nim nie gra, coś nie pasuje, coś uwiera, ale nie potrafię tego namierzyć. Czytałem go już trzy razy, zastanawiając się, czy chodzi o tę czy inną postać, o ten czy inny zabieg, a ten czy inny koncept, ale poległem - kiedy się zastanawiam, to wszystko pasuje. Więc czemu czuję inaczej?
Krzycer: Nie jest to Sinister, którego się spodziewałem - więcej gada, ma idiotyczny plan i siedzibę modelowaną na podstawie własnej głowy - ale ten... szalony entuzjazm, którym obdarzył go Gillen, sprawia, że nie mogę go nie polubić. Służą temu również rysunki Pacheco - na niektórych kadrach Essex wygląda po prostu sympatycznie. Wciąż liczę, że to wszystko zasłona dymna, ale nawet jeśli nie - to mogę polubić nowego Sinistera. Nie rozumiem tylko, czemu dał się zastrzelić Hope.
Arachnid: Nadal jest bardzo dobrze. Plan Sinister’a i ta latająca głowa są głupkowate, ale jego dążenie do doskonałości naprawdę imponuje. Ten Sinister mógłby być pisany nieco lepiej, ale i tak jestem pod niemałym wrażeniem. Oczywiście duży plus za scenę z Hope i jej tekst o celowniku, jak również za scenę z Colossus’em, który dosłownie zmiażdżył głowę Sinister’a. Ogólnie bardzo mi się podobało. Ciekawa fabuła i dobre rysunki. Jak na razie komiksy związane z ugrupowaniem Cyclops’a czyta mi się o wiele lepiej niż te związane z Wolverinem.

X-Men Legacy #259
Hotaru: Ostatni raz widzieliśmy ją w X-Men: Legacy #235. Wydawałoby się, że po raz ostatni. Wydawałoby się. Teraz więc wiemy kto, ale pytania, kiedy, jak i dlaczego są równie intrygujące. Mam nadzieję, że Khoi Pham nie zawali rysunków. Te w tym numerze są minimalnie lepsze od ostatnich jego "dokonań" i mam nadzieję, że artysta nie wróci do starych nawyków. O fabułę się nie martwię. Carey na pewno nie zawiedzie.

Krzycer: Rozterki Rogue są fajnie, nienachalnie przedstawione. Jak zwykle Carey jest w stanie przedstawić problem, nie robiąc idiotów lub fanatyków z postaci popierających jedną lub drugą opcję. Ten wątek jest świetnie poprowadzony.
Natomiast wątek tajemniczej obecności w umysłach bohaterów... Intryguje, aż do ostatnich dwóch stron, na których zagadka się wyjaśnia (choć na razie wiemy tylko "kto", "jak" pozostaje niezrozumiałe). I tutaj, niestety, nie mogę pojąć, dlaczego autor postanowił poświęcić ostatnie dwa numery swojego runu postaci, która od swojego debiutu dwadzieścia parę lat temu wystąpiła łącznie na dziesięciu stronach komiksów... Cóż, każdy ma swojego konika.

Arachnid: Kolejna przyzwoita lektura, której najciekawszą część stanowią rozterki Rogu na temat tego do kogo dołączyć, Cyclopsa czy Wolverine’a, a może raczej Magneto czy Gambita. Jest to rewelacyjnie przedstawione. Co do pozostałej części numeru, to też jest całkiem nieźle. Rysunki także całkiem całkiem. Ogólnie jest OK.




Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse224a.jpgX-Men: Legacy #259
Autor: Clay Mann

Hotaru: Ten tydzień wyjątkowo nie dopisał, jeśli chodzi o okładki. Dlatego zmuszony byłem wytypować cover "jedynie" poprawny. Clay Mann miał fajny pomysł na zobrazowanie życia uczuciowego Rogue, niestety kadr skomponował niefortunnie. Gambit i Magneto wydają się zmagać się z czymś z offu, podczas gdy Rogue spokojnie klęczy sobie na zgliszczach, trzymając dłonie swych adoratorów. Mogłoby to być trochę lepiej pomyślane.







Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2011.11.30


Redaktor naczelny: Sc0agar4kKorekta: Sc0agar4k Redaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.