Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #220 (07.11.2011)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 7 listopada 2011Numer 45/2011 (220)



Pierwsze listopadowe, czterdzieste piąte w tym roku, dwieście dwudzieste w historii wydanie Avalon Pulse obfituje w recenzje. Działo się wiele, na wszystkich możliwych frontach. Wydarzenie tygodnia: debiut Uncanny X-Men vol. 2. Czy sztandarowa seria o mutantach, wraz z wyzerowana numeracją, powraca do swojej świetności? Przekonajcie się sami.



Amazing Spider-Man #673
Szczepi: Epilog do "SPIDER ISLAND" otwiera bardzo wiele ciekawych wątków. Po pierwsze - jest szansa, że Peter i Mary Jane wrócą do siebie, co by mnie, jako wieloletniego fana Pająka, niezmiernie ucieszyło. Po drugie - Slott delikatnie wycofuje się z tego całego "It's Magic" Quesady, co mnie jeszcze bardziej raduje. Po trzecie - wraca Scarlet Spider, choć nie ten, jakiego fani by się spodziewali. Intryguje mnie też przepowiednia nowej Madame Webb odnośnie przyszłej tajemniczej straty Spider-Mana. Poczekamy, zobaczymy.
Krzycer: Poza chwytem z Jackalem, który jednak żyje (to był klon! muahahaha! - poza "to Skrull" to chyba jeden z najstarszych chwytów), to był nawet przyjemny numer. Choć treści nie było tu za wiele, poza mięsistym momentem między Peterem a Carlie. Good riddance swoją drogą.
Potem mamy wizytę u Strange'a i nic tu nie trzyma się kupy. "Slott wycofuje się z 'It's magic' Quesady"? Niby jak, niby gdzie? Ok, zbliża do siebie Petera i MJ, ale to jeszcze nic nie znaczy. Natomiast jeśli chodzi o dosłowne wykorzystanie magii... Strange nie może odnowić czaru. Czemu? It's magic. Czar przestał działać, bo Peter wystąpił przed kamerą. Czemu? It's magic.
Z drugiej strony stoi w cywilu przed Avengers Mansion i wrzeszczy, zamiast skorzystać z klucza i pogadać za ścianami, więc chyba Parker sam się prosi, żeby wszyscy sobie przypomnieli jego tożsamość.
Ogólnie najlepiej wypadł początek komiksu z mnóstwem nagich ludzi, i dzięki niemu zachowałem dobre wspomnienie z całej lektury. Dalej było słabiej. Numer nie był zły, po prostu domykał taką sobie historię, więc wiele się z tego nie dało wyciągnąć.
EndrjuSzopen: Na bieżąco poczynania Pająka śledzę mniej więcej od Civil War, głównie czytając streszczenia, itd. Potem kilka komiksów osobiście, a od połowy lipca tego roku - na bieżąco czytam wszystkie zeszyty, które na Pająka mają wpływ i z Pająkiem są związane (no może oprócz Avengers itp.). Tak czy siak - los chciał, że zacząłem tuż przed rozpoczęciem "Spider Island", co mnie cieszyło, bo w perspektywie było sporo tytułów do czytania. Jednak... Tak, "Spider Island" był dla mnie eventem mocno przeciętnym (jeśli nie gorzej) i nie mogłem się doczekać jego końca. I oto go mamy - epilog zamykający tą historię, zamykający to i owo, a także otwierający kilka ciekawych opcji na przyszłość (osłabienie zaklęcie Strange'a może mieć związek z zapowiadanym na 2012 'The End of Spider-Man', czyż nie...?). I tak naprawdę jest to jeden z najlepszych zeszytów związanych ze "Spider Island" (obok trzech numerów Venoma), ale i tak szału nie ma. Mam tylko nadzieję, że w #674 nagle Nowy Jork nie wróci do normalności tak szybko i skutki czegoś tak dużego jak zamiana wszystkich mieszkańców w wielkie pająki będzie chociaż trochę odczuwalna...

avalonpulse220b.JPGAvengers Academy #21
Hotaru: Jakoś większość tego numeru mi nie przypasowało. Niby powinno być logiczne, że po ostatnich wydarzeniach dzieciaki będą u kresu wytrzymałości i byle iskra może spowodować wybuch, ale ten wybuch, który dostaliśmy? Nie przemówił do mnie. Za to wątek Jocasty został moim zdaniem poprowadzony wzorowo i jestem bardzo zaintrygowany tym, w którym kierunku podąży dalej. Sean Chen rysuje poprawnie, ale kadr z Jocastą w fotelu to majstersztyk.
Krzycer: Myślałem, że poświęcimy chwilę na poznanie nowych uczniów, ale najwyraźniej spełnią się moje obawy, i poza dziewczyną z Power Pack i jeszcze nowszą White Tiger reszta będzie ruchomym tłem. Szkoda.
A same starcia między uczniami i nauczycielami - choć ciekawe - sprawiły, że zacząłem się nudzić podczas lektury. A to dopiero drugi przegadany numer z rzędu. PAD może pisać całą serię opierającą się na tym, że bohaterowie się kłócą, Gage'owi jeszcze sporo brakuje. Trochę akcji mogłoby pomóc. A scysja z Avengerami się nie liczy. Żadna walka, która kończy się oślepiającym błyskiem, się nie liczy.
Za to zakończenie spodobało mi się bardzo. Ciekaw jestem, czy Gage będzie się bawił w Bendisa i spróbuje nas przekonać, że podmiana miała miejsce ileś numerów wcześniej...
wolvie111: Po pierwsze uważam, że Chen jest chyba najlepszym rysownikiem jaki młodym Mścicielom się trafił. Jest duża różnica w lekturze, gdy kiepskie rysunki notorycznie mi nie przeszkadzają. Poza tym bardzo ciekawy numer. Fajnie wyszło starcie studentów z legendarnymi Avengerami... uczniowie pokazali na co ich stać. Trochę nie podobało mi się tak wielkie nagromadzenie nowych studentów (naliczyłem ich aż czternastu), ale całe szczęście tylko dwójka doszła na stałe. Uff... nie wiem czy zniósłbym na dłuższą metę Bouldera, czy jak mu tam. Wraz z nadejściem nowych uczennic zapowiadają się nowe, ciekawe relacje między członkami klasy. Na pewno warto zwrócić uwagę na starcie Hazmat- Lightspeed.
Arachnid: Całkiem niezły numer, choć trochę zbyt przegadany. Co do nowych studentów, to również liczyłem, że do stałego składu dołączy więcej postaci. Choć z drugiej strony, w myśl zasady: co za dużo to niezdrowo, może nie będzie tak źle. Starcie studentów z Avengerami wyszło całkiem przyjemnie. Zwłaszcza podobała mi się potyczka Mettle – Luke Cage. Ogólnie całkiem przyjemny numer. Świetne rysunki, ciekawe relacje między bohaterami i przede wszystkim rewelacyjne zakończenie. Z niecierpliwością czekam na kolejny numer.

Fear Itself #7.1
Krzycer: Fastest comeback ever? (Nie licząc zgonów trwających pół cliffhangera.) Nie sądziłem, że to jeszcze możliwe, po nie wiadomo ilu bzdurnych wypowiedziach Bendisa i kłamiących okładkach, ale... czuję się oszukany. Z jednej strony fajnie, bo Bucky jest zbyt ciekawą postacią, żeby zginąć z rąk Fractiona, i to w tak nudny sposób, w tak marnym komiksie. Z drugiej strony... czuję się oszukany. Ale sam komiks był w porządku.
Undercik: Yes Yes Yes! Powiedzmy sobie szczerze, cały numer przyćmiła informacja, że jednak Bucky żyje. Bardzo dobra informacja, zważywszy na to, że śmierć na łamach "Fear Itself" była kompletnie wyprana z emocji. Idąc za ciosem, to może jeszcze się okaże, że Thor też żyje w swoim point one. W końcu w 2012 na ekrany wchodzi Avengers. Wracając jednak do 7.1 - dobrze napisany numer jak przystało na Bru piszącego Captaina.
Arachnid: W przyrodzie i w Marvelu nic nie ginie. Po lekturze numeru, w którym Bukcy zginął, zastanawiałem się czy to prawda. Po kolejnych numerach uwierzyłem w to, a teraz... No cóż, zdziwiłem się, że tak szybko go przywrócili do życia. Ale powrót ten bardzo mnie cieszy, gdyż Bucky jest naprawdę interesującą postacią i fajnie mi się czyta jego przygody. Poza tym jego „śmierć” była przedstawiona w fatalny sposób. Co do samego numeru to bardzo przyjemnie się go czytało. Następny numer ma być o Thorze. Ciekawe czy i jego tak szybko przywrócą do życia.

Fear Itself: The Fearless #2
Krzycer: Wampir-samuraj z występu na występ prezentuje się ciekawiej. I... to właściwie wszystko. Poza tym, najlepszą częścią komiksu były poszukiwania prowadzone przez Crossbonesa. Nie wiem, czy Walkiria nie jest wystarczająco ciekawa, żeby utrzymać własną historię, czy po prostu nie interesuje mnie wystarczająco, żeby utrzymać moje zainteresowanie.
Arachnid: Zdecydowanie słabiej niż poprzednio. Solowe przygody Valkyrie nie są tragiczne, ale też jakoś specjalnie nie zachwycają. Dużo bardziej wolę, gdy występuje ona z jakąś drużyną, dlatego też mam nadzieję, że kolejny numer będzie lepszy. Oczywiście najlepiej w tym numerze wypada Crossbones i jego sposób na rozwiązanie problemu napotkanych tam ludzi. Ogólnie średni numer.

Hulk vol. 2 #44
Krzycer: No nie, jednak Aaron został wykastrowany z charakteru. Oburzyło mnie to na tyle, że przestałem zwracać uwagę na komiks. Choć interesuje mnie, co będzie dalej. Z jednej strony mamy - wydawałoby się - złego władcę, z drugiej - jego ludzie są szczęśliwi w oazie zbudowanej z niczego. Pozbawienie ich tego byłoby wyjątkowo chamskim superbohaterstwem ze strony Rulka i ciekawi mnie, w którą stronę Parker rozwinie tę historię.

New Mutants vol. 3 #33
Hotaru: Numer, w którym nie dzieje się wiele. Numer, którego nie można odłożyć, nie przeczytawszy do końca. DnA chyba w końcu zaczynają łapać rytm. Wprawdzie nie czują się jeszcze z tymi postaciami równie swobodnie, jak wcześniej z Guardians of the Galaxy, ale mam wrażenie, że wreszcie odnaleźli głos tych bohaterów. Rysunki Davida Lopeza nie należą może do ekstraklasy, ale przebijają ostatnie wybryki Lafuente. Ta seria może jeszcze zaskoczyć.
Krzycer: Cały numer by pokazać jak zespół podejmuje decyzję, której wynik znamy od dawna. No, z wyjątkiem tej części z przeprowadzką do SF, ale temu akurat poświęcono może cztery strony.
Przynajmniej było trochę rozwijania postaci. Tylko Sunspot i Magma ciągle stoją w miejscu, i to jeszcze od runu Wellsa.
venom: Najsłabszy jak dla mnie komiks o mutantach w tym tygodniu i jeszcze ta okładka, która strasznie jakoś mnie drażni. Wcześniej wiedzieliśmy kto poszedł za Cyclops’em a kto za Wolverine’m, a teraz dowiadujemy się właściwie dlaczego. I niby wszystko ok., taki spokojny numer, ale czegoś mi w nim brakuje. Może wyprowadzka z Utopii dobrze zrobi bohaterem i w ogóle całej tej serii. Poza tym kolejny numer wydaje się całkiem interesujący.

Uncanny X-Men vol. 2 #1
Hotaru: Nie pamiętam, kiedy ostatni raz opiniowałem numer Uncanny X-Men. Obiecałem sobie nie wracać do tej serii, dopóki nie stanie się... dobra. Okazja do powrotu była już w chwili, kiedy tytuł przejął Kieron Gillen, ale wahałem się. Przekonała mnie zmiana numeracji. I powrót Sinistera, który zalicza się do moich ulubionych złoczyńców. To dopiero pierwszy numer nowo-wytyczonego kierunku, więc trudno szafować ostatecznymi opiniami. Rysunki Carlosa Pacheco odpowiadają mi, choć mógłby popracować nad twarzami. Ratuje go jednak kolorysta Frank d'Armata i inker Cam Smith. Trzymam za tą serię kciuki.
Szczepi: W końcu w tym numerze widać, że X-Men Cyclopsa są armią, a nie ekipą superbohaterów. Jest generał, są jego żołnierze podzieleni na wyspecjalizowane oddziały z misją do wykonania. Podobało mi się też to, że Gillen kontynuuje wątek Storm, której tak do końca nie podoba się to, że została na Utopii. No i jest jeszcze główny zły - Mr. Sinister, który zachowuje się jak Joker z supermocami. Co czyni go ciekawa postacią.
avalonpulse220c.JPGKrzycer: Co mi się podobało:
Status quo, poświęcenie chwili na każdego członka zespołu ("pierwszy numer" zobowiązuje), zapowiadana skala działania, rysunki Pacheco (głównie za niebycie Landem i/lub Dodsonami), Sinister, wykorzystanie Śniącego Celestiala.
Co mi się nie podobało:
Plan Sinistera. Poprzedni numer rewelacyjnie wprowadził "nowego" Essexa, a w tym dostajemy... wielką latającą głowę i zmienianie ludzi w kopie samego siebie? To nie jest modus operandi Sinistera tylko Mojo lub Arcade'a. Naprawdę, naprawdę liczę, że to tylko zasłona dymna, mająca odwrócić uwagę X-Men od prawdziwego celu Essexa...
straznik: Nie czytałem Wolverine.. a na pewno dużo fajniejsze od X-Men. Plan Cyclopsa oczywisty i sensowny. Pokażmy, że jesteśmy tymi dobrymi, ale też pokażmy, że jesteśmy najsilniejsi z tych dobrych. (Co przy nieobecności Thora z tym składem może być i prawdą.) Tak czy inaczej niezłe dialogi, dobre rysunku, pomysł Sinistera ciekawy i chyba pierwszy raz od Eternals Gaimana wykorzystano 'złotka'?
venom: Przydzielenie ról poszczególnym mutantom na wyspie fajnie wyszło, choć niektóre drużyny mają niewielu członków. Poza tym miło popatrzeć jaki stosunek do siebie mają poszczególni X-Meni i do swoich poglądów – jak chociażby relacje Storm - Magneto, Ilyana - Colossus (swoją drogą kiedy Ilyana odzyskała wolność na dobre?), Emma Frost - Namor. Mamy tu też jednego z moich ulubionych wrogów X-Men. To wszystko sprawia, że z chęcią sięgnę po kolejny numer. Mam wrażenie, że "Schism" na dobre wyszła komiksom z mutantami, oby tak dalej.
Arachnid: Ogólnie bardzo dobry numer. Świetne rysunki, ciekawy skład. Colossus mający problem z nową mocą. I Namor pożądany przez Scotta. Jest jeszcze Sinister. Scena, w której zabija on gościa, tylko dlatego, że jest „tylko człowiekiem” bardzo mi się podobała. Sądziłem, że po poprzednim numerze scenarzyści pójdą w dobrym kierunku i będą rozwijać tę postać. I ta scena mnie w tym utwierdziła. Niestety tylko przez chwilę, gdyż później pojawiła się latająca głowa i zacząłem się nieco obawiać o postać Essexa. Mam nadzieję, że to tylko taka zmyłka i prawdziwy plan Sinistera będzie czymś więcej niż tworzeniem swoich kopii. Ale ogólnie podobało mi się.

Villains For Hire #0.1
Krzycer: Ciekawe. I... tyle, właściwie. Zaintrygował mnie ten numer, zadanie point one spełnione.
Oczywiście, pozostaje kwestia tego, jak idiotycznym pomysłem jest point one, jeśli nie ukazał się jeszcze nawet numer pierwszy. Z drugiej strony kiedyś ukazywały się numery zerowe, więc co ja tam wiem.
Swoją drogą czy to znaczy, że miniseria tak naprawdę będzie liczyć sześć numerów?

X-23 vol. 3 #16
Hotaru: Świetny początek. Później jest jednak trochę gorzej. O ile Valeria sama w sobie jest już trochę przerażająca, o tyle na widok Val opętanej przez demona popuściłby nawet Chuck Norris. Dlatego napięcie wyraźnie spada, kiedy demon przechodzi do ciała Laury. I już się nie podnosi. Jakoś nie kupuję tej symbiozy z kosmiczną siłą, a końcówka wydaje mi się trochę zbyt ckliwa. Jestem to jednak w stanie wybaczyć, bo wiem, że to podwaliny pod kolejną - mam nadzieję lepszą - fabułę. Liu daje radę. Phil Noto też.
Krzycer: Nie uśmiecha mi się szczególnie ładowanie Laury kosmiczną energią i sugerowanie jakiegoś niebiańskiego przeznaczenia. Z drugiej strony to tylko druga strona medalu z wątkami piekielnymi, które Liu ciągnie od początku serii, więc może nie powinienem się tak przejmować.
Poza tym numer był w porządku, ale najciekawszego - relacji Laury z otaczającymi ją ludźmi, czy to Gambitem i spółką, czy FF - było mało. Zdaje się, że następny numer ma mi to wynagrodzić.

X-Men vol. 2 #20
Hotaru: Will Conrad - niemal już zapomniałem, jak bardzo podobały mi się jego rysunki w Black Panther. Po ten numer warto sięgnąć tylko po to, by sobie popatrzeć na jego pięknie pokolorowane rysunki. Mało który artysta przykłada się tak do teł, jak Conrad w tym numerze. Fabularnie zaś, jest w porządku. Gischler nie uniknął kilku wytartych schematów, ale miło zobaczyć Storm w roli dowódcy. Nawet jeśli "dowodzenie" polega na przekomarzaniu się z potencjalnym sprzymierzeńcem. Miłe czytadło, jeszcze milsze dla oka.
avalonpulse220d.JPGKrzycer: Pomysł wyjściowy - Sentinele nie wiadomo w czyich rękach, nie wiadomo w jakim celu i Domino w niebezpieczeństwie - jest najlepszy ze wszystkich, jakie dotąd proponował Gischler. Spotkanie z War Machine o tyle unikalne, że najpierw pogadali, a dopiero potem zaczęli się bić. Gdyby tylko humor był lepszy, byłoby już całkiem, całkiem.
Ogólnie - chyba najlepszy numer, który dotąd zaoferował Gischler.
Natomiast mam jeden zarzut koncepcyjny. "Regenesis" jest - z tego co dotąd widzieliśmy - całkiem fajnie rozplanowane, poszczególne tytuły zajmują się konkretnymi bohaterami, czego od jakiegoś czasu mi brakowało.
Niestety, "X-Men" w dalszym ciągu - najwyraźniej - dubluje się z "Astonishing X-Men" i obie serie będą dalej opowiadać pojedyncze historie z mutantami dobieranymi według widzimisię scenarzysty. I o ile jeden taki tytuł mógłby sobie być - albo mogłyby sobie być nawet dwa takie tytuły, gdyby jeden był poświęcony mutantom z Utopii, a drugi tym z Westchester - o tyle jeden z ciekawszych pomysłów "Regenesis", grupa ulicznych X-Men walczących z przestępczością na ulicach SF, nie ma własnej serii. I właśnie o tej grupie powinien opowiadać ten tytuł.
wolvie111: Tu również dużym plusem były dla mnie rysunki. Nie przepadam zazwyczaj za stylem Conrada, ale tym razem się spisał. Mięśniaki wyglądają jak na mięśniaków wypada, a panie prezentują wdzięczne pozy i piękne ciała. Numer podoba mi się też może z powodu sympatii do Ororo jako przywódczyni, a w tej roli dawno jej nie widziałem. Dobra historia, fajne dialogi i oczywiście nie mogę doczekać się starcia Storm vs. War Machine.
straznik: Nie jest źle. Ale też nic w tym 'pierwszym' numerze nie zachwyca. Wygląda na to, że od strony Cyclopsa praktycznie ciągle te same osoby będą grały pierwsze skrzypce i że Jubilee wzięta jest trochę na sile, (chyba, że później będą rozwijane wątki z wampirami). Nie wierzę w ostatnią stronę, chociaż kadr narysowany fajnie.
venom: Fajny numer. Skład drużyny przypadł mi do gustu, poza tym Storm jako głównodowodząca, tego chyba już dawno nie było albo przynajmniej ja tego nie pamiętam. Dziwne tylko, że wzięto dwóch siłaczy – Colossus’a i Warpath’a, wystarczyłby spokojnie jeden. Ogólnie traktuję ten numer jako wstęp do akcji, której zresztą tu też już troszkę było, ale mam nadzieję, że w kolejnym numerze będzie jeszcze więcej. Poza tym pierwszy raz podoba mi się numer bezprzymiotnikowych X-men a to dobry znak ;) .
Rysunki również przypadły mi do gustu, choć muszę przyzwyczaić się do sposobu przedstawiania Psylocke, bo jej twarz wygląda jakoś inaczej niż zazwyczaj do tej pory a może mi się tylko wydaje?
Arachnid: Tutaj również mi się podobało. Świetne rysunki, dobre dialogi i fajny skład. Cieszy mnie obecność Domino. I również Storm w roli przywódczyni. Konfrontacja z War Machine również całkiem niezła. Ogólnie jestem dobrej myśli.




Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse220a.jpgShame Itself
Autor: Skottie Young

Hotaru: Wreszcie ktoś odważył się pokazać prawdę o herosach Marvela. Jakie jest prawdopodobieństwo, że liczący sobie tysiące lat facet, obżerający się niedźwiedziami, fokami i innymi morsami, popijający to wszystko ale w ilościach hurtowych, latający wszędzie, bo nie chce mu się chodzić, będzie miał figurę jak z posągu Apolla? No właśnie. Tak naprawdę wygląda bóg piorunów. Szacun dla Skottiego Younga za odwagę.








Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2011.11.02


Redaktor naczelny: Sc0agar4kKorekta: Sc0agar4k Redaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.