Avalon » Publicystyka » Artykuł

Bo zupa była za słona - przemoc wobec kobiet w komiksach

Komiksy o superbohaterach to dość specyficzny rodzaj popkultury. Pod płaszczykiem spandeksowego uniformu można przemycić celne uwagi dotyczące kontrowersyjnych spraw, zachowując tym samym rozrywkowy charakter powierzchni fabularnej. Jednak nawet pomimo tego, jakiś porządek musi być i pewnych rzeczy nie przystoi pokazywać.
19120341_tigra_spot.jpgKomiksy o superbohaterach to dość specyficzny rodzaj popkultury. Pod płaszczykiem spandeksowego uniformu można przemycić celne uwagi dotyczące kontrowersyjnych spraw, zachowując tym samym rozrywkowy charakter powierzchni fabularnej. Jednak nawet pomimo tego, jakiś porządek musi być i pewnych rzeczy nie przystoi pokazywać. Wypracowany schemat stoi na straży dobrego komiksowego obyczaju.

Na pewno jedną z tych spraw, do jakich w komiksach podchodzi się z pewnym schematem wyznaczonym przez kanon, jest przemoc wobec kobiet. Nie oszukujmy się, jest jej mnóstwo. Nie dałoby się tego zrobić inaczej, bo przecież złoczyńcy nie będą próbowali obezwładnić Ms. Marvel różyczką (bez kolców), czy też nie będą chcieli wyłączyć z gry żeńskiej części X-Men jedynie siłą argumentów. Nie, argument siły jest w komiksach o superbohaterach wszechobecny, także w stosunku do płci pięknej.


Większość społeczeństwa uważa jednak przemoc wobec kobiet za niedopuszczalną, szczególnie, jeśli jej źródłem są mężczyźni (bo cóż zdrożnego jest w okazjonalnym oglądaniu zapasów płci pięknej, najlepiej w kisielu?). Na myśl mimowolnie przychodzi wtedy molestowanie seksualne. Jak więc pogodzić te dwie, na pozór sprzeczne, sprawy - brak przemocy wobec kobiet i silne superbohaterki walczące ze złem?

 

 

 
 

 

I właśnie tutaj wchodzi w grę wspomniany wcześniej schemat. Dawniej stanowił on, że superbohaterami i złoczyńcami są faceci i w ten sposób eliminował problem. Trochę później, kiedy zostały wprowadzone postaci kobiece, zastosowana została inna metoda zwana "damą w opałach". Chodziło o to, że w momencie, kiedy kobiecie zagrażała przemoc, zawsze w ostatniej chwili pojawiał się silny, przystojny i prawy bohater, który ratował ją z opresji, zanim zmysły czytelnika mogłyby zostać zaatakowane niewygodnym tematem.

 

 

 

 

 


Lecz potem emancypacja płci pięknej spowodowała, że i ta połowa ludzkości zyskała prawo sprawiania lania przestępcom. Aby poradzić sobie z tym problemem powstały dwa, niewykluczające się wcale, schematy. Jeden stanowił, że przemoc wobec kobiety będzie się odbywała za kadrem, podczas gdy jej riposta będzie widowiskowo zobrazowana. W ten sposób czytelnik nie był bezpośrednio narażony na niewygodne motywy. Drugim sposobem było dawanie postaciom kobiet olbrzymiej mocy, dzięki czemu, nawet jeśli jakieś razy spadały na superbohaterkę, to czytelnik wiedział, że są dla niej równie dokuczliwe, co ukąszenie komara, więc nie denerwowało go to. Przykłady można mnożyć: Ms. Marvel i Rogue są praktycznie niezniszczalne, Phoenix posiadała niemal boską moc, a także Storm czy Invisible Woman należały do potężniejszych reprezentantów swych drużyn, et cetera, et cetera.

 

 

 


I wtedy pojawił się New Avengers #35, gdzie powyższe schematy nie zostały wykorzystane przy bardzo brutalnej scenie masakrowania Tigry przez The Hooda. Przemoc wobec bohaterki, nie posiadającej przecież super-siły czy też niezniszczalności, została przedstawiona bardzo wyraziście. Chociaż niektórzy czytelnicy poruszyli się podczas lektury niespokojnie na krzesłach, to masowe powstanie przeciwko sadystycznemu scenarzyście nie miało miejsca. Dlaczego? Brian Bendis postarał się udzielić na to odpowiedzi podczas rozmowy z redaktorem Newsaramy.

 

 

 

 


Scenarzysta i rysownik zdawali sobie sprawę z tego, że dotykają bardzo drażliwego tematu. Dlatego też uczynili wszystko, co w ich mocy, aby nie osłabiając wymowy danej sceny, nie popełnić faux pas. Postarali się, żeby pomimo niewątpliwego seksapilu Tigry, w scenie tej nie było żadnego kontekstu seksualnego, który nawet podświadomie mógłby zasugerować gwałt. Z tego powodu wszystko odbywa się w kadrach, a nie poza nimi - aby nie było niedomówień. Ludzie przyzwyczaili się, że poza kadrami odbywa się zwykle coś, co nie wypada pokazywać, więc skojarzenia byłyby w tym momencie jednoznaczne. Również dlatego Hood nie jest sam na sam z ofiarą w mieszkaniu Greer Grant, a jest filmowany przez Jigsawa, co niweczy pewną pokręconą "intymność". Zabieg znany z filmu Hitchcocka Dial M for murder (po polsku M jak morderstwo), czyli szczegółowe opisanie zbrodni przed jej popełnieniem, również utwierdza czytelnika w przekonaniu, że o podtekście seksualnym nie może być mowy.

 

 

 

 


Ponadto, Tigra została wytypowana na ofiarę tego ataku ze względu na pewne niedomówienia co do jej postaci. Po pierwsze, nie jest powszechnie lubiana. Po drugie, istnieje dość duże prawdopodobieństwo, że tak naprawdę jest Skrullem: próbuje zbliżyć się do wpływowego Hanka Pyma, to ona zdradziła Kapitana Amerykę podczas Civil War. Słusznie założono, że mniej oburzające dla opinii publicznej będzie zmasakrowanie kogoś, co do kogo nie ma pewności, czy jest człowiekiem.


Wreszcie fakt, że Hood wybrał właśnie kobietę na przedmiot swej "prezentacji" świadczy o tym, że traktuje superbohaterki za równie wielkie zagrożenie, co jest pewnym wyrazem ich równego statusu. Ten aspekt sceny pobicia zamyka usta niektórym bojownikom o prawa kobiet.

A jakie jest Wasze zdanie? Czy szereg zabiegów zastosowanych przez zespół New Avengers zdał egzamin? Jakie są Wasze odczucia co do przemocy damsko-męskiej w komiksach Marvela?

 

Hotaru 

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.