Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #203 (11.07.2011)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 11 lipca 2011Numer 28/2011 (203)



Tydzień zdominowany przez Fear Itself. Oprócz głównej serii, mieliśmy w tym tygodniu kilka tie-inów. Czy można było znaleźć coś oprócz tego? Na wyróżnienie zasługują dwa numery: Astonishing Thor oraz X-23. Dlaczego akurat one? Zajrzyjcie do środka. Zapraszam.



Astonishing Thor #5
S_O: Podobała mi się pierwsza scena. Jasne, to ograny schemat - pranie mózgu bądź iluzja, która ma zlikwidować zagrożenie ze strony bohaterów, niejasne przeczucie, że coś jest nie tak... ale po prostu lubię tego typu chwyty.
Cała miniseria była godna polecenia. Jak zwykle u Rodiego, nie jest to zwykła historia typu "goście w piżamach dają sobie nawzajem po mordach", ale na dobrą sprawę spojrzenie na ludzkość jako taką. Zaprezentował on za pomocą bogów i innych nieśmiertelnyh istot nasze, ludzkie wady - zazdrość, małostkowość - ale także pokazał, że każdy z nas, nawet uznawany za największe monstrum, może znaleźć w sobie pokłady dobra. Bardzo dobra lektura. Czekam na kolejną historię Roberta i kolejną serię wydaną jako część imprintu "Astonishing".

Fear Itself #4
Hotaru: Wow! To tak mało godny zapamiętania numer, że na potrzeby napisania tej opinii musiałem jeszcze raz zajrzeć do środka, bo w ogóle go nie pamiętałem. Po kolejnym przekartkowaniu pamiętam zaś, że Von Grawbadger skrzywdził Immonena grubymi jak Missisippi krechami, że tie-iny wciskane są do gardeł czytelników jeszcze mniej subtelnie, niż w Secret Invasion, motyw z "modlitwą" Starka jest tak niedorzeczny, że aż śmieszny, a całość niesie ze sobą mniej powagi, niż kreskówki o Tomie i Jerrym. Najbardziej jednak wyprowadza mnie z równowagi to, że za Wielką Wodą ludziom się ta chryja podoba! A to znaczy, że Marvel będzie serwował więcej tej pozbawionej wartości odżywczych papki.
avalonpulse203b%20%5B1600x1200%5D.JPGS_O: Stężenie... klisz... i banałów... zbyt... wysokie... Muszę... mówić... jak... William... Shatner...
Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że nic się w tym numerze nie stało. Stało się dużo. I głupio. Serpent dostał facelift i ujawnił, że jest a) bratem Odyna i b) najwyraźniej Ragnarokowym Wężem Midgardu. Co może by mnie zmartwiło, gdyby nie fakt, że Thor położyć już Bora we własnej osobie. Steve z powrotem założył swoją właściwą flagę, co zostało przeprowadzone bez uczucia, a do tego Fraction wcisnął mu w ręce karabin i kazał kosić neonazistów. Rany boskie, toż to nawet Reb Brown wiedział, że jak się jest Captainem Americą, to się tego nie robi.
No i scena najbardziej napakowana akcją, czyli Tony rąbiący z flaszki, najwyraźniej uznając, że żałosny frajer wracający do butelki jest czymś na tyle rzadkim i widowiskowym, że zainteresuje boga, którego pomysł na raj to "walka za dnia, biba w nocy, i tak przez całą wieczność". Krótko mówiąc: Ten numer był sponsorowany przez literki B i S. I numer 0.
Krzycer:
Muszę przyznać, że podoba mi się koncept wojny Asgardczyków i Odyn chcący zastosować taktykę spalonej ziemi. Mieszkańcy Broxton przeganiający Thora i Stark składający w ofierze swoją godność i abstynencję by zwrócić na siebie uwagę Odyna również wyszli dobrze.
Reszta... nie bardzo. A nawet wcale. Kwestie Wdowy nad zwłokami Barnesa są tragiczne. Wejście Rogersa do akcji jako Kapitana - idiotyczne. Cytaty z filmów ("We're going to need a bigger boat" i, zwłaszcza, "Oh captain, my captain") pasują jak pięść do nosa, kwiatek do kożucha i tak dalej.
A poza tym nic się nie dzieje. Ta seria jest zła. Nie jest jeszcze bardzo zła, ale jest zła.
Na szczęście niektóre tie-iny to nadrabiają.


Fear Itself: Wolverine #1
S_O: Podobnie jak nasi dzielni łotrzy nie mam zielonego pojęcia, czemu polecieli do Nowego Jorku. Ale wierzę, że, w przciwieństwie do głównej miniserii eventu, cokolwiek zostanie wytłumaczone i będzie miało jakiś sens.
Nie mogę się również powstrzymać od zauważenia, że Wolvie posłał Melitę do Avengers Tower, żeby była bezpieczna. Ten, tego...
Chciałbym też pochwalić pomysł na osbornowy Helicarrier napakowany każdą możliwą bronią masowej destrukcji (chociaż co to jest jedna atomówka w dzisiejszych czasach?). Było to całkiem w stylu Normiego - przez cały czas gdzieś w chmurach krąży gigantyczna latająca forteca, która może zrobić ze stolicy twojego państwa dymiący, radioaktywny krater. To mówisz, że co ci się nie podoba w naszym nowym traktacie?
Krzycer:
W sumie nic szczególnego się tu nie dzieje. Aż szkoda, że taki fajny pomysł z porwaniem helicarriera marnuje się w nic nie znaczącym tie-inie. Ale cieszy mnie wykorzystanie Melity, bo to w sumie fajna postać, a dotąd nie opuszczała komiksów Aarona.

Fear Itself: Youth In Revolt #3
S_O: Ojej, czyż to nie słodkie, chcą, żebym martwił się losem jakiegoś dzieciaka. Powiedzmy sobie wprost - każdy, kto stał się Avengerem później, niż koło setnego numeru, jest tylko mięsem armatnim i prędzej czy później dostanie kulkę. A im później zadebiutował, tym większa na to szansa. Tak samo, jak w X-Men. A że McKeever zaczął jeszcze od monologu o tym, jak Hardballs próbował odzyskać honor i takie tam, było prawie pewnym, że kupi farmę.
A Gravity nadal jest małą, płaczliwą dziwką. Czego się tak boi, że zginie? Już raz mu się zdarzyło, nie wytrzymał w grobie nawet pół roku.
Krzycer:
Sean McKeever jest kolejnym scenarzystą lepszym od Fractiona. Wystarczy porównać last stand Bucky'ego i Hardballa.
Co powiedziawszy, szkoda, że odstrzelono Hardballa. Wątpię, by miał kiedyś wrócić - raczej nie jest wystarczająco popularny - a ponieważ przyszło mu się poświęcić w starciu z Juggerubernautem, o którym wiemy, że przybiegnie do San Francisco bez zadyszki, to mimo fajnego przedstawienia, jego śmierć nic nie dała. A to zawsze szkoda.


Heroes For Hire vol. 3 #9
avalonpulse203c.JPGS_O: Czyli że jeden kontrolujący ludzi łotr był kontrolowany przez innego kontrolującego ludzi łotra? Czy za pół roku okaże się, że mastermindem za tym wszystkim był Corruptor?
Dobra, brzmię trochę, jakby mi się ten pomysł nie podobał, ale to nieprawda - jest całkiem intrygujący. Choć nie powiem, trochę mnie dziwi, że Cage baczniej nie obserwował, było nie było, nemesisa swojej żony.
Obawiam się też trochę o to, czy DnA skoordynowali tę historię z Parkerem.
Krzycer:
Tie-in, chaos i skaczemy od bohatera do bohatera. Nieszczególnie podobało mi się poświęcenie tylu stron na origin nowego łotra (raczej wątpię, by pan chemik miał zostać bohaterem). Na szczęście akcje Shrouda i Elektry oglądało się fajnie, a przy okazji wyszło na jaw, kto odpowiadał za wszystko, co spotkało Misty. A ponieważ to jeden z najfajniejszych i najrzadziej wykorzystywanych (a przynajmniej najrzadziej efektywnie wykorzystywanych) łotrów Marvela, to nie mogę się doczekać kolejnego numeru.

Hulk vol. 2 #36
S_O: Najważniejsza i najlepsza wiadomość: gwałt na Mini-Marvels, uprawiany przez trzy lata przez pannę Loebównę, w końcu dobiega końca! Oh, happy day!
Wracając do głównej historii... Miałem nadzieję, że jak nowy MODOK się już ujawni, to zrobi to z wykopem. A tak, stracił swoją największą przewagę - element zaskoczenia - praktycznie bez powodu. Bo trzeba to powiedzieć: o ile numer ten nie miał na celu wprowadzić wątek, do którego Parker za jakiś czas wróci, to nie było powodu, by go wydawać.
No, ale miło przynajmniej, że Jeff pamięta o starych historiach...

Moon Knight vol. 6 #3
S_O: Okej, nie pamiętam już nawet, co się wydarzyło w tym numerze. Oprócz tego, że Moonie znalazł sobie nowego sidekicka. Nadal czekam na wyjaśnienie, czemu postanowił się przeprowadzić na drugi koniec kraju i czemu wymienił swoje dotychczasowe tożsamości na kserokopie trykociaków (poza faktem, że Cap, Spidey i Wolvie na okładkach przyciągnąłby klientów).

Red Skull #1
S_O: Rozumiem, że Pak przeczytał dwie czy trzy książki na temat historii Niemiec, co czyni go ekspertem... ale Azjata-Amerykanin piszący o historii Europy? Nie za bardzo pasuje.
Inna rzecz... Podobnie jak Krzycer mam wątpliwości co do wciskania do genezy Skulla wydarzeń "typowych" dla psychopatów. Psychopaci siłą rzeczy nie są typowi, więc kopiowanie dzieciństwa Charlesa Mansona czy kogoś tam wydaje się być tanim chwytem. Zobaczymy, co z tego wyjdze. Ja na razie spróbuję sobie odświeżyć informacje o Puczu Monachijskim, żeby sprawdzić, czy to, jak przedstawił go Greg, ma jakikolwiek związek z prawdą.

Krzycer: Z jednej strony zapowiada się to lepiej od Magneto: Testament, choćby z tego prostego powodu, że nie przekręca tak podstawowych rzeczy jak imię bohatera. Z drugiej strony... Red Skull zaczął od zabijania psów? W posłowiu Pak poleca książkę o psychopatach i seryjnych mordercach... To jest jego podstawa naukowa? Sam nazywa go "najbardziej złym łotrem Marvela", a jednocześnie robi z niego zwykłego psychopatę? Marnowanie potencjału.
W najgorszym razie po serii zostaną rewelacyjne okładki Aji.
A skoro o nim mowa - dlaczego Aja ostatnio tylko okładki rysuje?


Thunderbolts #160
Krzycer: Fajny numer. Co prawda występuje tu "problem Juggerubernauta", no i część numeru zajmuje koordynowanie akcji z innymi tie-inami (Cage z Avengers, zniknięcie Man-Thinga by mógł wystąpić w koszmarnym Frightful Four), ale jest tu wystarczająco wiele fajnych interakcji w drużynie i dziwna, ale dobra, wyprawa wgłąb Caina, by zapewnić sporo dobrej zabawy.


Uncanny X-Men #540
Krzycer: Fajne sceny - Scott u pani burmistrz, ostatni tekst Namora do Emmy, wejście Juggerubernauta z heroldem do SF - i koszmarne, koszmarne rysunki. Zwłaszcza Shadowcat została pokrzywdzona.
Natomiast nie przekonuje mnie pomysł zamknięcia Magik w podwodnym więzieniu.
Ogólnie - było nieźle.


X-23 vol. 2 #12
avalonpulse203d.JPGHotaru: Nie spodziewałem się nigdy, że do grona moich ulubionych x-tytułów zaliczę kiedyś serię o X-23, którą poprowadzi ktoś inny niż Kyle & Yost. Naprawdę lubię takie niespodzianki. Widać, że Marjorie Liu ma pomysł nie tylko na Laurę, ale i na postacie z jej najbliższego toczenia - relacje między drugoplanowymi bohaterami są autentyczne i absorbujące równie mocno, co i pierwszy plan. Do tego Sana Takeda odwaliła kawał świetnej roboty, sama jedna tworząc od zera całą oprawę graficzną. Jej rysunki są wybitnie klimatyczne, a ich liryczny posmak świetnie odzwierciedla głębsze emocje, które w skrypcie umieściła Liu. Świetny komiks, czekam na więcej.
Krzycer: Numer tygodnia. Rewelacyjne rysunki, świetne dialogi i rewelacyjna scena z Jubilee i Laurą na Wieży Eiffela, wynagradzająca koszmarną kliszę, jaką była rozmowa Laury z Tajemniczą Kobietą (Która Jednak Nie Jest Kimurą). Choć nawet tu Liu trochę zakręciła z tym listem.
Tak czy inaczej - numer tygodnia, wieńczący bardzo sympatyczną historię (i ślicznie narysowaną - nie wiem, czy już o tym wspominałem :)). Nie mogę się doczekać trade'a.


X-Men vol. 3 #14
Hotaru: "I remember everything"... Rączka w górę, komu ten kadr wydał się zrzyną z House of M i pozbawienia amnezji Logana. Jest to jednak jedyny zgrzyt. Bardzo cieszy mnie, że Yost pamięta o swoich podopiecznych z New X-Men. Cieszy mnie, że Logan nie gra tu pierwszych skrzypiec. Cieszą rysunki Mediny i świetne kolory Gracii. Cieszy też, że to jeszcze nie jest ostatni numer.

Krzycer: Abstrahując od niezwykle potężnych małp w pancerzach bojowych, to ten numer mi się bardzo podobał, ponieważ Yost jak chyba nikt przed nim wykorzystał potencjał tkwiący w tym, że na Utopii nie siedzą wyłącznie X-Men. Do tego New X-Men podnieśli głowy i coś zrobili.
No i to zakończenie... Obiecuje bardzo wiele. Mam nadzieję, że następny numer mnie nie zawiedzie.
Sidenote - Yost jest chyba pierwszym scenarzystą od kilkunastu lat, który pamięta o tym, że Toad dostał kiedyś upgrade pozwalający mu rozkazywać osobom, które poliże. Szok!





Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse203a.jpgHulk vol. 2 #36 (I Am Captain America Variant)
Autor: David Mack

Hotaru: Muszę coś wyznać. Zdarza mi się obejrzeć "Grey's Anatomy". Z postaci występujących w tym serialu Christina należy do moich ulubionych. I może to świadczy o mojej ignorancji, ale jak zobaczyłem skośnooką laskę w kitlu, od razu pomyślałem o niej. Podoba mi się eteryczny klimat, akwarelowa technika. I gdyby tylko ten tekst przysięgi Hipokratesa lepiej współgrał z resztą...








Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2011.07.06


Redaktor naczelny: Sc0agar4kKorekta: S_ORedaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.