Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #202 (04.07.2011)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 4 lipca 2011Numer 27/2011 (202)



Pierwszy lipcowy numer Pulse'a dla Dziecięcej Krucjaty. Szósty numer tej serii cieszył się największą popularnością w tym tygodniu. Jednak najwięcej pytań po lekturze zostawiła piąta część Future Foundation. Czy to on czy to nie on? BB powrócił? Zapraszam do lektury.



Amazing Spider-Man #664
S_O: Po pierwsze: O rany, jaka ta Carlie genialna! W porównaniu do reszty funkcjonariuszy NYPD, którzy najwyraźniej nie potrafiliby odkryć, jaki jest dzień tygodnia. Po drugie: poprzedni ASM skończył się z Anti-Venomem gotowym zabić Spider-Mana, jak zaczyna się ten numer? "I'm just yanking your chain, you're a wonderful person". Tani chwyt...
Ale, koniec końców, potrójny team-up wyszedł nie najgorzej, w końcu też coś się ruszyło w kwestii Negative'a. I Anti-Venoma - może teraz dostanie nową miniserię?

Volf: Slott bardzo fajnie pisze Anti-Venoma i jego relacje z Pająkiem są najlepszym, co mamy w tym numerze. Poza tym cała reszta, i tyczy się to w zasadzie niemal całego runu, a nie tylko tego numeru, wydaje mi się jakaś taka... bezpłciowa? Niby ciągle coś się dzieje, trudne decyzje, a w praktyce nie odczuwam w ogóle jakiejkolwiek dramaturgii ani zżycia z którymkolwiek z bohaterów - totalne przeciwieństwo Bendisa, gdzie zazwyczaj dzieje się mało albo nieciekawie, a mimo to bohaterów się po prostu czuje.

Avengers: Children's Crusade #6
Hotaru: Chyba nikogo nie zaskoczę, kiedy stwierdzę, że bardzo podobał mi się ten numer. Dlatego daruję sobie wymienianie wszystkich trafionych zagrywek zarówno ze strony scenarzysty, jak i rysownika, i dla odmiany napiszę o tym, czego mi brakowało, aby ten zeszyt był idealny. Zabrakło mi interakcji między Visionem a Wandą. Rozumiem, że głównymi bohaterami są Wiccan i Scarlet Witch, ale jakaś scena między Jonasem, a żoną jego poprzedniego wcielenia byłaby na miejscu. Ze strony Cheunga oczekiwałbym na kilku panelach trochę więcej dokładności w portretowaniu Jess i trochę bardziej pociągłych twarzy x-lasek. Poza tym - rewelka.
S_O: Yay, Scarlet Witch wróciła! W związku z tym już zaczynam się martwić tym, co zamierzają z nią zrobić, gdy miniseria się skończy. Podobne obawy miałem w związku z Hope w czasie Second Coming i choć znalazło się dla niej jakieś miejsce w świecie Marvela, co czeka Wandę?
Poza tym - świetny banter między Clintem i Beastem, Clintem i Kate... no, każdym i każdym. Chciałbym też zauważyć, że nie miał miejsca żaden paradoks czasowy - jeśli mnie pamięć nie myli, nigdy nie znaleziono ciała Ant-Mana, więc można przyjąć, że został wyciągnięty z linii czasowej na moment przed wybuchem - podobnie, jak to miało miejsce w Exiles Jeffa Parkera. To kiedy dostanę swój no-prize?

Cyclone: Jestem zawiedziony długością numeru... jak zwykle :P. Ledwo zdążyłem się rozkręcić - koniec. No trudno. Co my tu mamy; wzruszający moment, gdy Wanda przytula swych synów, Avengers, którzy dalej nudzą, tym razem na szczęście obyło się bez Wolverine'a. Jeśli Scarlet Witch zamierza wszystkim tak po kolei moc zwracać, to współczuję, będzie miała biedaczka sporo roboty :P. Rysunki jak zwykle genialne. Ogólnie numer na +.
avalonpulse202b.JPGLeGoL: Na początek muszę zaznaczyć, że czytałem od pierwszego numeru na raz, więc trochę się zdziwiłem, że właśnie skończyłem JUŻ szósty numer. Taki stan rzeczy biorę za ewidentny plus, bo oznacza to, że historia się zbędnie nie dłuży. I jest cacy. Tak samo jak ten numer, może nie najlepszy z dotychczasowych. Może zbyt słabo oddano rozpacz Wandy. Może debilnym pomysłem jest kolejne zmartwychwstanie. Może niepotrzebnie szukam minusów, zamiast uwydatnić plusy? A plusy są, szczególnie w dialogach. Wspomniany wyżej Speed z "Hawkette" jak i z wywodem do matki, "hustla-Hawkeye" mówiący o herbatce, czy X-Factor? Nie wiem, co mi się bradziej podobało, tym bardziej, że czytając serię od 1 do 6, to pojawienie się Madroxa i spółki zaskoczyło mnie jak brak playbacku Mandarynę. Rysunki? Cheung jest jednym z moich ulubionych rysowników, więc musiałby się mocno postarać, żeby mnie zawieść. Reasumując, rozpłynąłęm się trochę, a trzeba przypomnieć, że to nie jest numer doskonały, wiele można by poprawić, ale z drugiej strony: po co? Po co poprawiać coś, co i tak mi się świetnie czytało? Ocena: 8+/10, bo troszkę mnie martwi to, że napakowano multum postaci na początku, a teraz się o nich zaczyna zapominać.
Arachnid:
Po raz kolejny bardzo dobry numer. Świetne dialogi i rewelacyjne rysunki. Pomysł z przywracanie mocy mutantom jest całkiem niezły. Ciekawi mnie tylko, czy Wanda będzie przywracać moce każdemu z osobna, czy też może później będzie to robić hurtowo. Gościnny występ wesołej kompanii Madroxa również bardzo mi się podobał, zwłaszcza, że nie spodziewałem się ich obecności. Nie jestem wielkim fanem Young Avengers, ale tutaj bardzo mi się podobają ich przygody. Ogólnie jest to bardzo dobry numer, który czyta się praktycznie jednym tchem i zaskakujące jest, jak szybko dociera się do końca numeru. Jak dla mnie największą wadą jest to, że na kolejny numer trzeba dosyć długo czekać, ale myślę, że jest warto.

Captain America: First Vengeance #4
S_O: Filmowi Howwling Commandos są genialni. Jeśli tak samo zostaną przedstawieni w filmie, nie mogę się już go doczekać. No i niezła niespodzianka z ostatnim członkiem oddziału.
Resza - tak walka na froncie, jak i retrospekcje "Erskine'a" - nie przynoszą nic specjalnego, ale koniec końców ta seria spełniła swój obowiązek - teraz pójdę na "Captain America: The First Avenger" nie tylko dlatego, że to film marvelowy, ale też, a może przede wszystkim, dlatego, że naprawdę polubiłem postacie przedstawione w tym prologu.


FF #5
S_O: Ooooh-kaay... Czy oni właśnie wymordowali całą rasę? Wow. Hickman nie leci sobie w kulki. Swoją drogą, ciekawe, co będą miały o tym do powiedzenia te dwa dzieciaki z Future Foundation.
Na innych frontach równie ciekawie - Alex badassuje, Sue poznaje prawdę (co się nie skończy dobrze dla Reeda... żadnego z nich), Ben ma swój moment... No i Black Bolt powrócił. Nadal uważam, że to jakiś trik Kosmicznych Inhumans, ale jeśli nie, to... holy shit, Black Bolt wrócił.

LeGoL: To on? ON? Czy nie on? to byłoby zbyt piękne... Attillan to raczej nie jest. Nie wygląda tak, jak go pamiętam, gdy odlatywał z naszej planety. Gorgon jakiś taki mało "zwierzęcy". A powrót Blackagara raczej by nam się odbił echem w Annihilators, czy to może kwestia chronologii wydawniczej? Z drugiej strony powrót z martwych w serii (a przynajmniej jej kontynuacji), w której zaistniał? Logiczne. Raczej. Mam nadzieję, bo JEGO powrót przyćmił mi cały numer i nie pamiętam zbyt dużo co tam się działo... Czuć, że to już nie Fantastic FOUR, tylko FOUNDATION. Alex daje radę. Przyczepię się do kostiumów, bo w tych zmianach kolorów zaczynam się już gubić, pomijając 13256342 strój Parkera... Więcej Dooma też bym chciał... Ale jeżeli Black Bolt wraca i zrobione to będzie logicznie, to wybaczę każdy błąd w tej historii. Zatem na razie bez oceny.

Volf: Hickman w swoim stylu powoli posuwa akcję do przodu, pozwalając wszystkim elementom układanki stopniowo się układać. Lubię ten jego styl, więc i ten numer też mi przypadł do gustu. Co się tyczy zapowiadanego wielkiego powrotu, to z oceną poczekam na jakiekolwiek wytłumaczenie, skąd on się tam wziął.

Human Torch And Hulk - From The Marvel Vault
S_O: Ach, stara, dobra, nieporozumieniowa walka. Miła, rozrywkowo-wspominkowa lektura, choć niektóre związane z dzisiejszymi czasami żarty silnie kontrastowały z kreską Steve'a Fricking Ditko. Cóż mogę więcej powiedzieć?
Oprócz tego, że nie mam zielonego pojęcia, czemu naukowcy próbowali wykorzystać pole magnetycze Księżyca, skoro mają znacznie silniejsze źródło dosłownie pod nogami. Nie chcieli kopiować Tesli?

Incredible Hulks Annual #1
S_O: Cała ta historia była... interesująca. Choć nie jestem pewien, jak fakt, że wujek Ben został postrzelony w inne miejsce wiąże się z faktem, że Deadpool został Doctorem Doomem tego świata...
No, ale koniec końców była to znacznie lepsza historia niż "Escape from the Negative Zone".

Iron Age #1
S_O: Dwie historie, i obie zaczynają się dokładnie tak samo - od Iron Mana atakującego swoich "sprzymierzeńców". Rozumiem, że dopiero co był świadkiem zniszczenia całej planety (co, według mnie, nie było samo w sobie przyczyną jego depresji, lecz fakt, że teraz nie będzie mógł już przewidywać przyszłości), ale cała ta historia jest oparta na strasznie głupich założeniach. Po pierwsze - jeśli przeniósł się w czasie, znaczy to, że ma tyle czasu, by zapobiec katastrofie, ile tylko chce, a po drugie, czy nie wystarczyłoby ukryć - lub zniszczyć - jedną bądź dwie części wehikułu czasu Dooma, by zniweczyć plan Bircha?
No i Cap Britain używający najbardziej stereotypowych brytyjskich wyrażeń przyprawiał mnie o ból zębów. Brakowało jeszcze, żeby o piątej zaczął pić herbatkę.

Marvel Universe vs Wolverine #1
S_O: Nie wiem nic na temat tej miniserii oprócz tego, że pisze ją Maberry, czyli ten sam gość od historii "Punisher vs. MU". Nie wiem więc, czy jest to prolog do tamtej serii, czy po prostu podobny świat. Wiem tylko, że jak na razie prezentuje się świetnie. I mam dziwne wrażenie, że albo Wolvie jest już zarażony i sam o tym nie wie, albo pozostali będą tak myśleli po masakrze, jaką urządził na Utopii.

Marvel Zombies Supreme #5
S_O: Okej, co?
Historia miała chyba za zadanie tylko i wyłącznie przywrócić Hearta do życia. Zwłaszcza, że praktycznie nie miała ona sensu. Serio, klony Squadronu Supreme, o których nikt wcześniej nie słyszał? Moce Jacka leczące zombifikację? Co? Niech zgadnę: "It's Zero-point energy, we don't have to explain it."


Ultimate Comics X #5
Hotaru: Pozytywne zaskoczenie. Głównie dlatego, że wreszcie ta farsa się skończyła. Mam wrażenie, że Loeb zaplanował sobie jakiś finał, ale w końcu musiał zrezygnować ze ścieżki dojścia do niego, wszystko okroić i przyspieszyć. Przez to niektóre sceny z tego numeru wydają się z czapy wzięte i brak im spójności z poprzednimi numerami, ale co z tego - wreszcie Ultimate Mutanci wyrwali się z tego bagna. Trzymam teraz kciuki, żeby trafili w ręce kogoś, kto będzie wiedział, co z nimi zrobić.

Uncanny X-Men #539
S_O: Doskonale rozumiem ludzi, którzy uważają, że równie dobrze mógł to być numer Generation Hope. Ale nie zmienia to faktu, że była to całkiem przyjemna historia. Zobaczyliśmy Hope i Logana w akcji, dowiedzieliśmy się, czemu Wolvie tak jej nie lubi, no i pojawił się dawno nie widziany ex-mutant. No i Ibraim Robertson, którego kreska naprawdę mi się podoba.avalonpulse202c.JPG
LeGoL: Nie wiem, co o tym zeszycie myśleć. Z jednej strony nadal uważam, że Gillen w "Journey..." a Gillen u mutantów to jakieś dwie różne osoby. Nie chodzi o to, że jest źle. Jest bezpłciowo, bez charakteru. Z drugiej strony taki zeszyt był potrzebny. Dobra rozmowa koncowa Logana z Hope. Rzeczowa wymiana zdań dwóch żołnierzy, bez owijania w bawełnę. Rysunki? To samo. Z jednej strony dobre, zwyczajnie solidne, z drugiej zastanawaiam się, czemu dzieciaki z Generacji wyglądają, jakby były koło 30stki? Ale to wszystko może nie jest winą osób pracujących nad serią, a mamy tu zwyczajnie jakieś fatum UXM? Restart się chyba jednak przyda. 6+/10.
Arachnid: Numer średni. Nienajgorszy, ale też bez większych rewelacji. Rysunki osobiście bardzo mi się podobały. Na największy plus zasługuje przede wszystkim ciekawa relacja Logan–Hope oraz ich dialogi. Niestety oprócz tego, czegoś mi zabrakło w tym numerze, ale i tak nie jest źle.

X-Men: Prelude To Schism #4
Hotaru: To nawet nie było śmieszne. Nie łudziłem się, że dowiemy się, czym jest to karykaturalnie wielkie zagrożenie. Ba, nie sądziłem nawet, że fabularnie ten numer będzie prezentował poziom większy, od poprzednich (czytaj: żenująco niski). Ale kiedy dowiedziałem się, że za ilustracje odpowiadać będzie Clay Mann, pomyślałem, że chociaż wygląd będzie miało odpowiedni. Zapomniałem, że za odbiór rysunków oprócz szkiców odpowiadają jeszcze tusz i kolory. I kolory - mdłe, ciemne, monotonne - położyły ten numer.

Arachnid: Czyli rozmyślania przy oknie ciąg dalszy. I nadal jest bardzo słabo. Akcji nie ma tu prawie wcale. Bohaterowie siedzą i myślą. Tym razem otrzymujemy wspomnienia Wolverine'a i o ile to jest nienajgorzej przedstawione, to nadal nie rozumiem sensu całej tej miniserii. Ostatni numer i, jak przewidywałem, nie dowiedzieliśmy się, co jest tym strasznym zagrożeniem. Miałem nadzieję, że może pod koniec się jakoś rozkręci, ale, niestety, zawiodłem się. Ogólnie bardzo kiepska lektura. Osobiście nie polecam.




Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse202a.jpgAvengers: The Children's Crusade #6
Autor: Jimmy Cheung

Hotaru: Niektóre okładki są brzydkie. Inne wyglądają fajnie okalając zeszyt, a jeszcze inne są tak epickie, że powinno się je publikować w formie gigantycznych plakatów. Ten cover należy do tej trzeciej kategorii. Oczyma wyobraźni widzę go wiszącego na mojej ścianie, od sufitu po podłogę.









Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2011.06.29


Redaktor naczelny: Sc0agar4kKorekta: S_ORedaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.