Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse Movie Special #1: X-Men: Pierwsza Klasa

avalonpulse0.png
Środa, 8 czerwca 2011Filmowe wydanie specjalne #1



Od filmu X-Men: Pierwsza Klasa zaczynamy filmowe wydania specjalnych Avalon Pulse. Teraz przy okazji każdego filmu na podstawie komisu Marvela, w środę po premierze, będziemy wam przedstawiać opinie użytkowników naszego forum, na temat ekranizacji. Jeśli zamierzasz czytać dalej to ostrzegam - UWAGA SPOILERY!!



X-Men: Pierwsza Klasa


Mr.M.: Po wyjściu wczoraj z kina pomyślałem, że to chyba najlepsza adaptacja komiksów Marvela, a przynajmniej nie pamiętam bym od czasu drugiego filmu o X-Men miał tak pozytywne wrażenia (gdyż jeśli chodzi o walory rozrywkowe, to bawiłem się jeszcze świetnie na "Spider-Man").


movie3.jpgKrzycer:Po seansie. Rewelacja. Główne role zagrane pierwszorzędnie, Fassbinder jest rewelacyjny, postaci na ekranie jest dużo ale dla większości znalazło się co najmniej trochę czasu na rozwinięcie (a niektóre mają go zaskakująco dużo). Niestety jest też parę "paprotek", ale trudno, nie można mieć wszystkiego.
Fabularnie - bardzo porządny, niektóre wątki - znakomite (praktycznie wszystko o Magneto).
Jedyne, do czego mogę się w tym momencie przyczepić to niektóre efekty specjalne - zarówno pod względem wyborów stylistycznych (kuriozalne rozdwajanie się Shawa gdy wchłania energię) jak i wykonania (tory lotu latających postaci wyraźnie sugerujące linki które ich podtrzymywały i ta nieszczęsna komputerowo animowana moneta). Ale to naprawdę drobnostki.
Do tego klimat filmów z lat sześćdziesiątych, muzyka, wnętrza... i chwyty wprost z klasycznych Bondów, w tym jedna scena która jest chyba bezpośrednim nawiązaniem. A przynajmniej można ją tak interpretować.
Jedna z wczesnych recenzji cytowanych na Comic Book Resources porównywała First Class to ostatniego Star Treka - że równie dobry, i że daje równie dobrą szansę na nowe otwarcie. Coś w tym jest, ale sądzę - może to entuzjazm tuż po seansie - że całkiem na miejscu byłoby również porównanie, że First Class to Batman Begins dla Batmana Forever i Batmana i Robina którymi były X3 i Wolverine.
Jak teraz czytam, co napisałem to widzę, że przestrzeliłem. Tzn jakościowo porównanie do restartu Batmanów jest jeszcze uzasadnione, ale tu nie ma takiej różnicy w klimacie i ogólnym podejściu do tem atu co tam.

Film jest świetny. Ogólną opinię wyraziłem wyżej, tu lecę szczegółami:
- bardzo spodobała mi się (i całkiem zaskoczyła) relacja Xaviera i Mystique.
- ...również dalsze prowadzenie Mystique - relacje z Hankiem i Ericiem były bardzo porządne.
- Skoro przy tym jesteśmy - dzięki niech będą twórcom że przynajmniej tu nie wpakowali jeszcze Maksa Eisenhardta 
Właściwie mógłbym długo wymieniać co mi się podobało, a podobało mi się prawie wszystko, więc dla zaoszczędzenia miejsca przejdę do detali, które mi się nie podobały:
- Postaci, które były na ekranie i niczego z nimi nie zrobiono. Czy Riptide w ogóle się odezwał? (Azazel miał może trzy kwestie, ale nadrabiał rewelacyjnymi walkami.) Angel mogło być trochę więcej, jej zmiana stron przychodzi jako spore zaskoczenie, szkoda, że trochę tego nie rozwinięto. Z drugiej strony mogłoby to dublować wątek Mystique, więc może to i lepiej? Banshee i Havok mogli dostać coś poza wątkiem panowania nad mocami, ale to co było, było fajne.
- Liczyłem, że Darwin się odrodzi blisko końca, jak w Deadly Genesis. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem film w którym z pierwszo- i drugoplanowych postaci pozytywnych ginie tylko murzyn.
- Cała obsada gra co najmniej porządnie... z wyjątkiem pani grającej agentkę MacTaggert.
- Szkoda, że całe szkolenie zostało upchnięte w tydzień. To właściwie nie wpływa na to, jak jest pokazane (zestaw bardzo fajnych scen), równie dobrze podczas tego montażu na ekranie mógłby minąć cały rok, po prostu coś mi nie leży w tym, że z fabularnego punktu widzenia to było tak przyspieszone.
- Skoro jesteśmy przy tej części filmu - nie mam nic przeciwko podziałowi ekranu i równomiernemu prowadzeniu akcji, ale ponieważ pojawia się tylko w tym segmencie to jakoś mnie to wybiło z rytmu.
- Nadal nie podoba mi się to, jak zrobiono diamentową Emmę. 
- ...i to właściwie tyle.
Miałem nie przeciągać pisząc o dobrych stronach, ale chcę wspomnieć o rzeczach, które nie były jeszcze wymieniane:
- Wreszcie widzimy trening mutantów. I to fajny.
- Wreszcie walki są zespołowe, z wymianą przeciwników i bez ograniczania się do starć jeden na jednego.
- Muzyka wpada w ucho. Może wreszcie będę w stanie zanucić motyw filmowych mutantów, ten z TASu zaczyna mi się nudzić 
- Telepatyczne igraszki Emmy z radzieckim generałem - komiksowy standard, miło go zobaczyć na ekranie.
- W ogóle rozwinięto używanie telepatii w stosunku do tego, co było w poprzednich film ach.
Do tego wszystko,co było już wymieniane - znakomity Fassbinder, świetny McAvoy, bardzo dobre prowadzenie postaci i rozwijanie ich relacji... Przezabawny występ Hugh Jackmana, strasznie się cieszę, że powstrzymałem się przed przeczytaniem spojlera z opisem tej scenki.
Pierwsza klasa kina komiksowego. Potrzebuję jeszcze jednego obejrzenia, żeby się zdecydować, czy wolę First Class od X2, ale to zdecydowanie najlepsze z marvelowych ekranizacji. Spoza Marvela jest parę filmów które ustawiłbym na tej samej półce ale nie chcę jeszcze zabierać się za tego typu zestawienia.
Kończąc, zastanawiam się, co dalej. Jeśli dojdzie do kontynuacji - czy będą budować w kierunku poprzednich filmów? Czy przestaną się bać słowa "reboot" i zdecydowane od nich odejdą? A może będą dalej balansować pomiędzy, jak w tym filmie? Tak czy inaczej - jeśli weźmie się za to ekipa Singer/Vaughn, to będę spokojny.
Oczywiście, Fox nie raz i nie dwa udowadniał, że potrafi zarżnąć każdą serię...

movie6.jpgowcaboski: Film bardzo mi się podobał kawał dobrej rozrywki, akcja czasami zwalnia ale konsekwentnie idzie do przodu - pod względem fabularnym filmowi nie mam nic do zarzucenia.
Świetnie dobrane główne postaci Profesora X oraz Magneto - choć w mojej opinii to Michael Fassbender ukradł film dla siebie i zdystansował Jamesa MacAvoya, nie mogę jednak powiedzieć, iż ten drugi zagrał słabo. No i oczywiście nie sposób nie wspomnieć o cameo Jackmana - normalnie mistrzostwo świata 
Ciekawy dobór postaci - kilka nowych kilka starych trochę pomieszania originami. Ale wszystkie produkcje firmowane "X-men" mają tą zaletę, iż mogą budować uniwersum od podstaw. Na dłuższą metę nie dało się utrzymać originów zgodnie z komiksowymi i pewne rozbieżności musiały nastąpić.
Podobało mi się odwzorowanie klimatu zimnej wojny, choć w mojej opinii dekoracje w niektórych scenach trąciły przysłowiową myszką...
Na pewno wyjdzie nam kilka zgrzytów w continuity ale większość ma w miare sensowne i logiczne wytłumaczenie - wózek inwalidzki Charlesa, ukształtowanie się ideologii Magneto i jego hełm.
Z niecierpliwością czekam na Sequel - czy to "First Class" czy może regularnych X-Men.
Ocena: mocne 8/10

Xavier83:
Właśnie wróciłem z seansu i muszę powiedzieć: Mało! Nawet nie wiem kiedy ten czas w kinie zleciał. Na samej sali było jakieś 7 osób, ale przynajmniej byli też Avalończycy. 
Właśnie w ten sposób powinno się robić filmy panowie z Marvela! Relacje Xavier/Magneto, Raven/Hank i Raven/Xavier stoją na najwyższym poziomie. Osadzenie filmu w realiach kryzysu kubańskiego wypadło nad wyraz efektownie. Spotkanie z Loganem przeprowadzone po mistrzowsku i skutkowało uśmiechem na mojej twarzy. Zagrożenie ze strony Hellfire Club pod przewodnictwem Shawa jest jednym z lepszych jaki widziałem jeśli chodzi o złoczyńców w filmach Marvela. Brawo, jeszcze raz brawo dla Marvela.

Gieferg:
Seans w sosnowieckim Cinema City, 4 osoby na sali, uważam za udany. Nawet bardzo.
Film trzyma klimat serii, a jednocześnie zdaje się być czymś więcej. Nacisk położono na Magneto i Xaviera i wyszło to bardzo dobrze. Szczególnie Fassbender jest świetny w swojej roli. Nieco gorzej wypada ekipa dzieciaków, z których tylko wysunięta na pierwszy plan Mystique się wyróżnia, reszta trochę taka nijaka, raz że ich postacie kojarzą mi się raczej z X-menową drugą ligą (albo w ogóle mi się nie kojarzą - jak np lasia ze skrzydełkami, która była chyba elementem, który mi tu pasował najmniej, zwyczajnie mnie drażniła), dwa, że nie mają za wiele ciekawego do roboty, ale może to i lepiej bo jest więcej czasu dla tych, którzy tu naprawdę błyszczą. Niezły jest też Bacon w roli Shawa.
First Class to bez dwóch zdań prequel i nie ma tu miejsca na żadne dyskusje, zgrzyta jedynie trochę zgodność z Last Stand; szczególnie w kwestii wieku Moiry, poza tym wygląd Xaviera w prologu X3 też ni gra z tym filmem, ale to szczególy. Wiek Mystique wyjaśniono, jednym zdaniem, ale jednak.
Jest to też pierwszy film z serii z którego po obejrzeniu kojarzę jakąkolwiek muzykę. Szczególnie motywy powiązane z Magneto, ale nie tylko. Ogólnie pod tym względem było bardzo ok. Co do strony wizualnej i efektów - jest poprawnie, nie na tym się ten film skupia, ale końcowa akcja robi niezłe wrażenie.
Na plus również końcówka, z tym że głośno woła "SEQUEEL!!" i szczerze mówiąc bardzo chętnie bym takowy zobaczył i życzę sukcesu w BO.
Krótko mówiąc - film bardzo dobry, mooocne 8/10, myślałem też o 9, ale to się okaże po powtórnym obejrzeniu. Najlepszy film serii i najlepszy film o superbohaterach Marvela jaki do tej pory powstał. Jest to również mój pierwszy tegoroczny 100% pewniak do zakupu na BD.
PS. cameo też fajne. I jedno i drugie (przy którym się zastanawiałem czy widzę to co widzę).

movie7%281%29.jpgDżentelmen: Po filmie odnoszę dziwne wrażenie, że to Eric był głównym bohaterem a Xavier służył tylko jako wsparcie awesomowości tego pierwszego.
Po połowie filmu zacząłem się nieco niecierpliwić, bo nie widziałem nigdzie młodych mutantów, ale gdy już się pojawili dali taki występ, że mogę im wybaczyć spóźnienie. Jednak poza śmiesznymi scenkami i akcją nie dostajemy od nich za wiele. Darwin umarł nie pokazując praktycznie nic ze swojej mocy i rzeczywiście nic z charakteru. Nie podobało mi się jakiego kołka zrobili z Havoka który powinien jednak być bardziej poważny. Zaś Banshee przywodził mi na myśl Rona z Harry'ego Pottera i mimo wszystko liczyłem, że dostanie jakąś miłosną scenę z Angel. Przynajmniej to czego nie zobaczyłem w FC może ujrzę w sequelu.
A Wolverine jednym zdaniem potrafi przyćmić innych lepiej niż Stan Lee.

Arachnid:
Kiedy dowiedziałem się, że powstanie film X – men: First Class miałem bardzo mieszane uczucia i myślałem, że będzie to film robiony na siłę. I szczerze mówiąc mało mnie obchodził. Podchodziłem do tego filmu bardzo sceptycznie, gdyż obawiałem się, że dostaniemy coś na podobieństwo X – Men: The Last Stand. Moje podejście co do filmu zmieniło się po obejrzeniu pierwszego zwiastuna i wtedy postanowiłem dać mu szansę. I muszę powiedzieć, że opłacało się.
Film jest rewelacyjny. Czy jest to najlepsza adaptacja Marvela? Nie potrafię odpowiedzieć. Na pewno znajduje się w ścisłej czołówce najlepszych. Moim zdaniem jest to najlepszy film o mutantach. Najlepszy film spod znaku X. Oczywiście można się przyczepiać, że film nie jest wierny komiksowi, ale według mnie nie ma to tutaj znaczenia, gdyż film ten jest naprawdę niesamowity.
Dużo akcji, niezwykły klimat tamtego okresu i przede wszystkim świetna muzyka, która oddaje ten klimat i zapada w pamięć.
Wspaniała gra aktorska na czele z McAvoy’em i Fassbender’em, który jak dla mnie skradł ten film. Na pochwałę zasłują również Mystique i Beast, którzy jak na postacie drugoplanowe są bardzo dobrze wykorzystani. Niestety Havok i Banshee są potraktowani z lekka po macoszemu, ale i tak mają swoje pięć minut. Postać Moiry wypada dosyć słabo.
Co do postaci negatywnych to Shaw jest niezły, choć mocno przepakowany, ale dobrze zagrany. Nie przepadam za Kevinem Baconem , ale tutaj poradził sobie znakomicie. Azazel nie miał za wiele kwestii, ale walki z jego udziałem są naprawdę imponujące. Azazel nie miał wiele do powiedzenia, za to Riptide (którego do tej pory w ogóle nie znałem) nie odezwał się ani słowem. Swoimi zdolnościami także nie zrobił na mnie wrażenia. Jak dla mnie całkowicie zbędna postać. Angel Salvadore postać z potencjałem choć niewykorzystanym. No i jest jeszcze Emma Frost, która jest przedstawiona dobrze, ale nie rewelacyjnie. Jako telepatka wypada świetnie, natomiast jej diamentowa forma niezbyt mnie przekonuje (nie podobało mi się, że jej ubranie również się zmieniało).
W filmie jest również dużo humoru. I jak ktoś wcześniej zauważył niewymuszonego humoru. Warto tutaj wspomnieć o krótkim występie Wolverine’a, przy którym cała sala wybuchła gromkim śmiechem. Nie spodziewałem się, ze będzie to tak zabawna scena.
Bardzo podobały mi się sceny treningu poszczególnych postaci oraz scena poszukiwania mutantów, przez Charlesa i Erica.
No i na koniec największa zaleta tego filmu, czyli relacje pomiędzy postaciami. Przyjacielska: Charles – Eric. Relacja brat – siostra: Charles – Raven. A także inne: Raven – Hank, Raven – Eric, Eric – Shaw. Relacje te, budowane przez cały film wypadają znakomicie.
Zakończenie filmu również bardzo dobre i jeżeli w przyszłości mieliby zrobić sequel, to ja jestem jak najbardziej za.
Największym zaskoczeniem dla mnie była scena po napisach, której najzwyczajniej w świecie NIE BYŁO.
Czy warto pójść na First Class. Zdecydowanie tak. I nie mówię tak, ponieważ niedawno wróciłem z seansu i nadal jestem pod ogromnym wrażeniem. Ale dlatego, że jest to naprawdę kawał dobrego kina. Dużo akcji, sporo niewymuszonego humoru i przede wszystkim wspaniała gra aktorska. Olbrzymia liczba zalet oraz niewielka liczba wad, utwierdzają mnie w przekonaniu, że X – Men: First Class jest filmem REWELACYJNYM!!!!!!!!

movie5.jpgMiki1234:X-Men: First Class jak wiadomo jest to prequel trylogii Singera
Miło że na początku ''POLSKA 1944''
Ale przejdzmy do rzeczy. Początek jest fascynujący , przede wszystkim scena jak Shaw wymusza na młodym Eriku uniesienie monety, pokój w którym był Shaw naprawde przyprawiał o ciarki, te noże i inne narzędzia do tortur były naprawde przerażające, Magneto został pokazany jako człowiek chcący się zemścić za swoich rodziców jak i za to ile musiał się nacierpieć w obozie.
Fassbender to idealny Magneto, zagrał go idealnie, naprawdę,
Ale wątek z Xavierem to inna bajka, Xavier jak wiadomo to zamożny człowiek posiadający ogromny dom , dobrze zostały pokazane relacje Mystique - Xavier.
Warto wspomnieć o krótkiej scenie z Wolverinem która jest naprawde śmieszna, tylko no widać że włosy nie były taki ''Loganowe'' (mogę się mylic)
Efekty specjalne to było naprawde coś niesamowitego, Azazel to co prawda nie byłą jakaś ważna postać w filmie ale został pokazany super (to jego znikanie), zawiódł mnie Riptide który nic nie powiedział przez cały film, Emma Frost to też plus,
Przejdzmy do Shawa
Pokazano go jako manipulanta, widać że Bacon naprawde odwalił kawał dobrej roboty gdyż bardzo podobała mi się jego rola, przede wszystkim finał (ta moneta).
I tak apropo smaczków
- Widać Storm i Cyclopa w filmie (scena z Cerebro)
- Wolverine
Wyjaśnienie
Cyclops to chłopak w okularkach z koszulką chyba koszykarza  i piłką (mogę się mylić, zaś Storm to dziewczynka która pisze coś chyba w pamiętniku
A Wolvie to chyba wszyscy wiedza.

Bertoluccio: Poszedłem, obejrzałem i podobało mi się. Nawet bardzo. W zasadzie zaczynam podejrzewać, że studio filmowe celowo puszczało plotki o tym, jaki ten film będzie zły, żeby potem zaskoczyć ludzi jego wysokim poziomem.
Ale bardziej serio - klimat lat 60 sprawdził się świetnie. Twórcy wysoko powiesili poprzeczkę nadchodzącemu Captainowi America, jeżeli chodzi o "historyczne" filmy komiksowe. Gra aktorska nie schodziła poniżej pewnego poziomu, ale największe brawa należą się Jamesowi McAvoy, jako wyluzowanemu Xavierowi (sceny w barze rządzą), który stara się żyć w zgodzie ze swoimi ideałami, chociaż nie jest to łatwe i Michaelowi Fassbender będącemu twardy, a jednak cierpiącym wewnętrzne Erikiem. Obydwaj spisali się znakomicie.
Fabularne użycie Kryzysu kubańskiego okazało się bardzo dobrym pomysłem. Gorzej jeżeli chodzi o rozwinięcie na ekranie charakterów niektórych postaci, ale tak to już jest przy filmach z dużą główną obsadą. Z tego co słyszałem Vaughn nakręcił masę niewykorzystanego materiału (chociażby cały wątek miłosny między Xavierem i Moirą), kierując się zasadą - lepiej wyciąć w montażu niż się zastanawiać, czy można jeszcze dokręcić. Jest więc nadzieja na rozszerzoną wersję reżyserską na DVD, albo chociaż same scenki w bonusach.
Teraz coś co mnie zastanawia, ale nie miało wpływu na przyjemność z samego oglądania filmu - jaki był punktu wyjścia tego filmu? X-Men Origins: Wolverine raczej się nie liczy. Tak samo X3, a na pewno jego scena początkowa. Czyli zostaje X1 i X2 Singera. Co byłoby w miarę ok, chociaż gdzieś tam przeczytałem o kilku liniach dialogowych (bo sam już nie pamiętam, muszę sobie odświeżyć te filmy), gdzie Xavier mówi, że poznał Erica mając 17 lat i wspólnie zbudowali Cerebro. No i dochodzi jeszcze cały wątek relacji Xaviera z Raven (który przypadł mi bardzo do gustu). Osobiście wolałbym kompletny reboot, dzięki czemu nie mielibyśmy pewności w jakim kierunku rozwinie się fabuła kolejnych części.
Oceniając - 9/10.

kasjan: Fassbender ukradł show w ten sposób, że po finalnej bitwie każdy z widzów chciałby stanąć po jego stronie. Wspaniale odegrał dramat Erika, i ta muza podczas przeprowadzanych przez niego akcji. Rewelacyjna fabuła i efekty specjalne sprawiają, że Thor wygląda przy tym jak kolejna bajeczka dla dzieci.
Przesadzili z mocami Shawa, zbędne było to naładowywanie energią kogoś innego, ale musieli podrasować głównego bad guya, by sprawiał wrażenie gościa nie do powstrzymania.
Zgrzyty z innymi filmami o X-Men do przełknięcia, dlatego nie chcę nawet słyszeć słowa reboot. Jeśli to miałby być reboot to powinni startować z oryginalnym składem, to jest wyraźny prequel.
Oczywiście najlepsza scena należała do Logana, cała sala pękała ze śmiechu przez dobrą minutę, po kilkusekundowej scenie.
IMO Angel do wywalenia, bo wyglądała jak latający smok, kogoś innego niech Magneto zwerbuje w sequelu.
W swoim gatunku 10/10, najlepszy film o marvelowych postaciach jak do tej pory.

movie4.jpgtosca: Wczoraj w Łodzi nawet sporo ludzi przybyło do Silvera (Bałtyk nie ma XMFC w repertuarze :? ). Ale większość wiedziała o co kaman, bo po reakcjach można było ocenić, ile smaczków z filmu wyłapali. I rzeczywiście fajnie to wszystko zrobione, ciekawe relacje, nawiązania do komiksu i wcześniejszych filmów; ale jakoś mi nie podszedł ten film. Miałem wrażenie, że jest taki trochę porozbijany i przez to nijaki. Ogólnie wyglądało to tak: retrospekcje - akcja - retrospekcje - akcja - wprowadzenie - nuda - akcja - nuda - akcja - nuda... Może wymagam nie wiadomo czego, ale nie oglądałem tego filmu z zapartym tchem. Wad filmu nie było wiele, ale jednak zepsuły mi ogólną jego ocenę:
- nie zbudowano Cerebro;
- Xavier przestaje chodzić znim werbują z Erikiem kolejnych mutantów;
- no i niech mi nikt nie mówi, że tych kilka dni ćwiczeń mutantów to od razu narodziny wielkiej przyjaźni między Xavierem i Magneto; można było trochę rozciągnąć w czasie te relacje.
A, no i zgodzę się z tym, że Magneto ukradł film. Ale dlatego, że pokazano, jak bardzo podobny jest do tych, którzy zniszczyli jego życie; też podzielił mutantów i - jak pokazano w "X-Men" także chciał zmutować ludzi (co prawda motywy troche inne, ale jednak).
no i mogliby sobie darować gesty McAvoya, bo wyglądał, jakby sobie wizjer regulował.

bartes12: Słuchajcie no troszkę na siłę czepiacie się szczegółów:
- MacAvoy i ręka przy skroni - przecież film obejrzało mnóstwo widzów, a w śród nich fani X-Men to niewielki odsetek. A skąd zwykły zjadacz chleba ma wiedzieć, że Xavier to telepata? Stąd też Fassbender pokazuje dłońmi w przedmioty, które chce poruszyć. Poza tym to przecież początki Magnusa i Xaviera, pewnie potem się wyrobią. Jak najbardziej jest to do kupienia, ba mnie się nie rzuciło w oczy.
- czasokontinuum, no sorry, ale przy Ostatnim Bastionie a potem przy X0 dokonali takich gwałtów na czasokontinuum X-Menowskiego świata, że teraz już niewiele można zrobić, tylko szyć aby szwy były najmniej widoczne.
- przyjaźń Charlesa i Magnusa - co prawda to był "tylko" 4 tygodnie, ale pamiętajcie, że to dwaj młodzi mężczyźni, niezwykle uczuciowi i ekspresywni, z czego jeden z nich to telepata. Do zakochania starczy czasem 1 sekunda, do zbudowania przyjaźni 4 tygodnie to za dużo?
MacAvoy zagrał moim zdaniem fenomenalnie - idealistę akademika, który chce zmienić świat za wszelką cenę. Który jest tak zaślepiony współpracą z ludźmi, że nie zauważa, że stara się pomóc Magnusowi, który nie robi nic innego jak mści się na bydlęciu, które wymordowało jego rodzinę a na nim robiło eksperymenty. Świetnie zagrana rola, dokładnie takiego Xaviera oczekiwałem, a nie łysego Pickarda.
Trójkąt Xavier-Magnus-Mistique - coś wspaniałego.
Co mnie wnerwiło najmocniej to młodzi mutanci. A dokładniej:
-Havok i hula hop? Nie odnieśliście wrażenia, że tak mocno starali się go zrobić na Scotta, że nawet mu pseudowizjer zamontowali na klatce piersiowej? A tymczasem Alex był młodszym o parę sekund bratem Scotta, a nikt się nie czepia różnic w wieku, co mnie uderzyło. Havok był złym wyborem na bohatera IMO
-Angel - no bez komentarza. To już nawet nie jest zły wybór, to jakaś popierdółka.
-Emma - czy w takim kimś mógłby się Scott zakochać? Dla mnie wyglądała jak bambera z wiejskiej dyskoteki. Kupuję postać, nie kupuję aktorki. Trzeba było zrobić Emmę jako White Quenn (tą złą) i dać rolę Kate Blanchett - jest tak zimna, że aż mrozi jak się na nią patrzy.
-Darwin - hahahaa, w którejś recenzji wyczytałem, że miał swoją rolę do odegrania. Od siebie dodam, że tak samo ważną jak aktorzy którzy spadali na dach Instytutu jako strażnicy... Kompletny bezsens.
-koleś od wiatrów...
-Banshee - Sean chyba był nieco starszy, a nie jak Ron Weasley...
Za to na gigantyczny plus Azazel - ale widać było że scenarzyści wzięli do siebie oburzenie fanów, gdy w Bastionie NightCrawlera zabrakło.
No i wreszcie, bo to wszystko to takie małe drzazgi w bucie marki Puma albo Adidas - da się chodzić komfortowo, ale uwiera, to to co mnie odrzuciło, że zacząłem rechotać jak głupi w kinie, to scena ostatnia, gdy Magnus, najpotężniejszy mutant na świecie, wchodzi w czerwonym nocniku i w garniturku z targu XXX-lecia. Po prostu zmasakrowała mnie ta scena.
Natomiast stroje X?? Fenomenalne. Nie spodziewałem się, że mogą tak dobrze wyglądać. Miałbym marzenie, żeby w taki stroik wcisnęli Jackmana.

Recenzje

Undercik: "X-Men: Pierwsza Klasa". Gdyby ktoś zapytał mnie o ten film pół roku temu, powiedziałbym mu, żeby raczej nie szedł, bo to może być nieudana adaptacja. Czas jednak płynął, pojawiały się pierwsze grafiki i nagle opublikowano zwiastun. W mojej głowie zaświeciła się lampka nadziei, że jednak coś może z tego być. Tak więc, ze zbliżaniem się daty premiery, byłem coraz bardziej pozytywnie nastawiony i ostatecznie nie zawiodłem się. Czytaj dalej...

Zakrza: Film "X-Men: Pierwsza klasa" miał być powrotem serii o mutantach Marvela do wysokiego poziomu, jaki prezentowała przed mniej udanymi: "X-Men: Ostatni Bastion" oraz "X-Men Geneza: Wolverine". Pomóc w tym miał powrót Bryana Singera (producent) oraz Matthew Vaughn (reżyser), znany z ciepło przyjętego przez fanów "Kick-Ass" - adaptacji innego komiksu Marvela. Czy to się udało? Czytaj dalej...




Spośród plakatów X-Men: Pierwsza Klasa najbardziej wyróżniły się:

Hit:

Hotaru:movie1.jpgWybrałem ten plakat, bo moim zdaniem jest najbardziej w mutancim stylu. Z jednej strony z miejsca przypomniała mi się okładka New X-Men #114 - żółte akcenty strojów i poważne miny bohaterów. Z drugiej strony użyta perspektywa, ujęcie Xaviera i Magneto z trochę niższego "pułapu", nie tylko przywodzi na myśl okładkę Dark X-Men: The Beginning, ale jeszcze tworzy minimalne wrażenie, że główni bohaterowie są pewni siebie... może nawet zbyt pewni. Co w tytule o początkach i rozwoju postaci jest jak najbardziej trafione. Podoba mi się też wyeksponowanie kilku młodych mutantów i użycie Blackbirda - samolotu, który fanom kreskówki "X-Men TAS" na pewno nie jest obcy, o fanach komiksów nie wspominając.



Gniot:

movie2.jpgHotaru:To świetny przykład jak skopać plakat, którego teoretycznie skopać się nie da. Wystarczy ustawić niemal roznegliżowaną modelkę w jak najmniej korzystnej pozie, oświetlić ją inną żarówką z każdej strony, ułożyć włosy tak, by głowa wydawała się nieproporcjonalnie wielka w stosunku do zgrabnego ciałka, a potem użyć MS Painta by nieudolnie wyciąć te marnej jakości zdjęcie i wkleić na komputerowo wygenerowane tło tak, by nie miało to żadnego sensu. January Jones pewno zgrzyta pięknymi ząbkami, jak to widzi...








Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie X-Men: Pierwsza Klasa


Redaktor naczelny: UndercikKorekta: PuppetMasterRedaktor techniczny: Undercik
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.