Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #10 - Ultimate Daredevil & Elektra vol. 1 TP

Ultimate Daredevil & Elektra vol. 1 TP
Scenariusz:
Greg Rucka
Rysunki: Salvador Larocca

Liczba stron: 128
Zawiera: Ultimate Daredevil & Elektra #1-4 + Daredevil vol. 2 #9, szkice Larroci
Cena: 11.99 $


Jackson: Tytuł jest trochę mylący, bo Murdocka widzimy głównie na drugim planie, a większość wydarzeń śledzimy z punktu widzenia Elektry. Historia zaczyna się w momencie, gdy dziewczyna wprowadza się do akademika tuż przed rozpoczęciem studiów na Columbia University. W trakcie nauki poznaje nowych przyjaciół i Matta Murdocka, który szybko wpada jej w oko. Akademicką sielankę przerywa Calvin Langstrom, syn bogatego przedsiębiorcy, równie egoistyczny i wyrachowany, co bezkarny. Dla zabawy kompromituje Mel, przyjaciółkę Natchios. Kolejne wydarzenia sprawiają, że Elektra postanawia wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę, co w efekcie doprowadzi do konfrontacji z Mattem.

Nie trudno się domyślić, że opowiedziana historia przypomina miejscami studenckie rozdziały TMWF Millera sprzed kilkunastu lat. Podobnie jak u Franka pojawia się zepsuty dzieciak znęcający się nad kolegami, z kolei Matt tożsamość skrywa pod maską identyczną jak ta, której używa w starej serii. Mimo to ultimate'owych zmian nie brakuje, jednak na szczęście nie są to modyfikacje tak bezczelne jak np. w Ultimate F4.

Przede wszystkim ojciec Elektry jest skromnym właścicielem pralni, a sama Elektra początkowo znacznie odbiega od swojego odpowiednika z 616. Jest zwykłą osiemnastolatką, oddaną dla przyjaciół i potrzebującą miłości. Daleko jej do zimnej i skrytej kobiety prowadzącej z Mattem swoistą grę. W zasadzie mamy tu do czynienia z odwrotną sytuacją - to Murdock ukrywa przed Elektrą swoje prawdziwe oblicze.

 

Jest to jedna z tych książek o superbohaterach, która stara się być jak najbardziej "ludzka".  Trzeba przyznać, że w przeciwieństwie do wielu komiksów młodzieżowych, temu poza staraniami to faktycznie wychodzi. W relacjach między bohaterami nie ma ani trochę "plastikowości", a postaci i ich emocje pokazano tak naturalnie, jak się dało.

 

Osią fabuły są wydarzenia na uniwersytecie, a do rangi głównego villaina urósł wspominany wyżej Langstrom.

 

Szkoda tylko, że historia została ograniczona do czterech rozdziałów, przez co poznajemy ją tak naprawdę po łebkach. Objętość prawdopodobnie była narzucona odgórnie i miejscami widać, że Rucka chciał pokazać coś więcej (choćby romans Matta i Elektry, tu ograniczony do niezbędnego minimum). Zastanawiam się, czemu darowano sobie całkowicie origin, rozpoczynając historię u progu dorosłego życia bohaterów. Fani znający historię z innych źródeł pewnie nie zwrócą na to uwagi, ale skoro linia Ultimate miała być przeznaczona dla czytelników-laików wydawca powinien wykazać się konsekwencją.

Mimo wszystko jest to ciekawy komiks (moim zdaniem jeden z lepszych ultimate'ów), w udany sposób przedstawiający początki jednej z najpopularniejszych par Marvela i wydarzenia, które ukształtowały postaci takimi, jakimi je znamy.

W ramach dodatków w TPB pojawiła się skromna galeria szkiców Salvadora [kilka rysunków z Elektrą] i dziewiąty odcinek DareDevil vol. 2.

 

 

Foxdie: Ultimate DD & E to pierwsza mini-seria, jaka ukazała się pod szyldem Ultimate. Przełom 2002 i 2003 był okresem, w którym regularne tytuły o postaciach z tego continuum czasowego ograniczały się do Spidera i X-Men, a liczba ogólnie przedstawionych postaci wciąż była niewielka. Marvel postanowił więc wprowadzić do zyskującego coraz większą popularność świata  jednego z najsławniejszych bohaterów - Daredevila. Przy okazji poznajemy również Ultimate Elektrę...a może na odwrót.

Historia nie zaczyna się, jak to zazwyczaj miało miejsce, od smutnego dzieciństwa, ratowania niewidomego staruszka i zalaniu oczu dziwną substancją. Poznajemy głównych bohaterów w czasie, gdy studiują już na uniwersytecie Columbia. Antagonistą w tej historii jest Calvin Langstrom któryś tam, syn wpływowego ojca, zakała uniwersytetu, gwałciciel. Przebieg akcji jest dość typowy. Na początku przedstawienie bohaterów, później protagoniści wymieniają "prztyczki" z antagonistą i na zakończenie grande finale, w którym Elektra przechodzi na ciemną stronę mocy.

Fabuła sama w sobie daje radę. Zmieniono kilka szczegółów odnośnie postaci, chociaż nie można tu mówić o rewolucji, jak to miało miejsce z Ultimate X-Men czy Ultimate Fantastic Four. Jeden tylko szkopuł nie dawał mi spokoju. W tytule nie powinien znaleźć się Daredevil, którego w pierwszej połowie historii jest jak na lekarstwo. Cała fabuła skupia się głównie na Elektrze i jej koleżankach, a Matt jest tak jakby miłym dodatkiem do dania głównego. Zapewne, wpływ na taki stan rzeczy miał fakt, że Rucka pisał w tamtym czasie Elektrę vol. 2. Wydaje się to złym posunięciem ze strony Marvela, aby przydzielać jednemu artyście pisanie jednej postaci w dwóch różnych uniwersach (takie cuda, to tylko Bendis). Nie wspominając już, że o czerwonym "diabelskim" stroju możecie zapomnieć, chyba że weźmiemy pod uwagę okładki.

W kwestii rysunków mamy do czynienia z Larrocą. Tak, tym samym Larrocą, który wypromował X-Treme X-Men, i tym samym, który w parze z Austenem pogrążył Uncanny. Rysując UDD&E był akurat w okresie przejściowym, dlatego nie zobaczymy tu tak pięknych arcydzieł jak w X-Treme, ale nie zostaniemy również sparaliżowani bazgrołami na miarę tych z Uncanny. Dobrze na ogólny odbiór rysunków wpływa też świetny inker, Danny Miki.

Pomimo niedosytu postacią Daredevila i przesytu Elektrą, trzeba przyznać, że UDD&E to lektura ciekawa i warta wydania tych kilku złotych. Jeśli nie dla scenariusza i zabawnych dialogów, to dla rysunków, bo to jedna z ostatnich pozycji, w których możemy podziwiać Larrocę w dobrej formie.

 

 


 

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.