Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #198 (06.06.2011)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 6 czerwca 2011Numer 23/2011 (198)



Ten tydzień zdominowały dwa komiksy. Pierwszym z nich jest Fear Itself, drugim X-23. Oddają one idealny przykład, jak wiele zależy od scenarzysty i rysownika. O ile ten pierwszy ma twórcę, którego uważa się za poniżej przeciętnej (czytaj: Matt Fraction nie potrafi dobrze pisać), o tyle Laura w swojej serii ma duet idealnie do niej pasujący. O kim mowa? Zajrzyjcie do kolejnego numeru Avalon Pulse.



Amazing Spider-Man #663
Krzycer: Tak się zastanawiam... Slott chyba jest za sprytny, żeby tak od razu zdradzać kim jest Wraith, co oznacza, że wzmianka o masce w rękach oficer Watanabe jest prostacką zmyłką. A to jedyna ciekawsza rzecz w tym numerze. Słabo jest. Choć podobała mi się reakcja gangsterów przerywająca ponury monolog Brocka. Za to końcówka, w której zły Spidey rzuca się na niego... Dopiero co mieliśmy to samo z Venomem. W obu wypadkach wypada to idiotycznie.

Arachnid: Anti–Venom nigdy mi się nie podobał i chyba raczej nie przekonam się do niego. To samo tyczy się Mr Negative. Jak dla mnie numer średni. Nie zachwyca, ale też nie odrzuca. Rysunki całkiem znośne. Najbardziej podobała mi się scena, w której Spider–Man cieszy się z artykułu. Całkiem zabawne to było. Ogólnie numer średni, ale zakończenie zachęca do sięgnięcia po kolejny.

Astonishing X-Men Vol. 3 #39
Hotaru: O dziwo, podobało mi się. Nie, "podobało" to zbyt mocne słowo. Nie wynudziło mnie, jak dwa poprzednie numery napisane przez Waya. Z jednej strony czuję smutek, bo tym numerem Marvel udowadnia, że Astonishing X-Men wypadło z pierwszej ligi tytułów o mutantach (rysunki Bradshawa są tu wyjątkowo niestaranne), ale z drugiej czuję nadzieję, że w drugiej lidze zaczną przechodzić odważniejsze pomysły. A może sprzedaż tej serii tak spadnie, że wydawca będzie musiał podjąć jakieś drastyczne kroki, by go reanimować. I wtedy Astonishing powróci w glorii i chwale, jak przystało na serię stworzoną przez Jossa Whedona.

Avengers Academy #14.1
Hotaru: Całkiem przyjemny numer. Co więcej, z początku nie zorientowałem się, że jest częścią inicjatywy "Point One", co świadczy o tym, że Gage'owi świetnie udało się stworzyć fabułę, która równie mocno wciągnie czytelników, którzy są z nim od początku, co i tych nowych. Rysunki Chena coraz bardziej przypominają te McKone'a, co jest dla mnie jak najbardziej na plus. Ta seria podoba mi się bardziej, niż wszystkie tytuły Bendisa o Mścicielach razem wzięte.
Krzycer:
Kolejny bardzo fajny numer. W sumie szkoda, że nowy chłopak okazał się materiałem na villaina, bo to, co mówił miało sens. Ale coś marvelowi scenarzyści nie podejmują się poważnego przedefiniowania tego, kim ma być i co robić superbohater. W sumie szkoda. Ale to i tak był fajny numer.

Fear Itself #3
Undercik: Wiecie co? To już trzeci numer największego wydarzenia tego roku, a ja tego po prostu nie czuję. Niby wszędzie coś się dzieje. Cała Ziemia pokryta w chaosie, a ja tego absolutnie nie czuję. Takie jedno wielkie "dont' care". Kompletnie bezpłciowy ten komiks. Chociaż może to i dobrze? Lepiej bezpłciowo niż katastrofalnie, jak to ostatnio ma w zwyczaju Ułamek. Mam tylko nadzieję, że Fraction ostatecznie nie ukatrupi Bucky'ego, bo póki co ten event nie wyrządził jeszcze nic złego (no może oprócz wysypu tie-inów, na których połowę pewnie nawet nie rzucę okiem).
Krzycer:
No, wreszcie czuć, że to Fracion. Złe dialogi, brak jakiegokolwiek napięcia i najmniej poruszający komiksowy zgon od ładnych paru lat (jeśli Bucky zaliczy zgon). A i tak największym kuriozum jest Shang-Chi po prostu przelatujący z wykopem nad Waszyngtonem na jednej z pierwszych stron, by nie pojawić się przez resztę komiksu. A nie, przepraszam, stoi nad rannym/martwym Buckym, co i tak niczego nie zmienia.
avalonpulse198b.JPGDemogorgon: Jak na razie są może dwie okazje, gdzie czuć było narastającą atmosferę starchu i paniki - Fear Itself: Spider-Man #1 i Herc #4. W głównej mini najstraszniejsze co na razie mamy to Hulk cosplayujący jako postać z TRONa. Gdzie jest ten strach, który nam obiecali?
Worthy nie sprawdzają się jako złoczyńcy. Są zbyt jednolici. Jak na razie nie pokazali nic, co by ich od siebie odróżniało, można by ich zastąpić identycznym klonami Doomsdaya i byłoby to samo. Brak im jakichś definitywnych charakterystyk.
Event kłamie i nie zajmuje się poważnymi problemami które obiecywał, jedynie o nich napomyka. Ssie to niepomiernie, bo jest kłamstwem rzuconym w twarz czytelnikom, traktuje poważne problemy współczesnego świata jako coś drugiej wartości, coś co można rzucić, by być "na czasie" i przez to umniejsza ich wadze. Pewnie seria dostanie za to Eisnera.
No i na koniec - nie czuć nigdzie tego zagrożenia. Naprawdę, to jest prosta historia, ale Fraction nie potrafi uczynić złoczyńców dość groźnymi, by czuć było w jak wielkim niebezpieczeństwie jest świat. Anime Mazinkaiser Vs Great General Of Darkness zrobiło to o wiele lepiej, a to tylko godzinny filmik. No, ale już nie pierwszy raz Fraction przegrywa z anime. Znudzone 3/10.

Hotaru: Ulotka reklamowa Biedronki dostarcza mi więcej emocji. A nie robię tam zakupów. Serio, byłem tak emocjonalnie oderwany od fabuły podczas lektury, że to aż nieprawdopodobne. To było niemal jakbym wyszedł ze swojego ciała, spoglądał na siebie z góry patrzącego tępym wzrokiem w stronice i myślał: "po co tracisz na to czas"? No właśnie - po co? Chyba dla porządnych, choć nie powalających na kolana rysunków, bo innego wytłumaczenia być nie może.
Arachnid:
Powszechnie wiadomo, że jak Fraction jest scenarzystą, to cudów nie należy się spodziewać. I tak jest tutaj. Niby wszędzie wszechobecny chaos, ale jakoś nie czuć tego. Zero napięcia, zero akcji. Ogólnie tak nijak. Do tego fatalne dialogi. I jeszcze scena końcowa, czyli najgorzej przedstawiona śmierć w ostatnich czasach. O ile faktycznie Bucky nie przeżyje. Jedynie co, to rysunki dają radę, a poza tym jest słabiutko.

Fear Itself: The Deep #1
Krzycer: Wydaje mi się, że jeden wielki idiotyzm leży u podnóża tej miniserii. New Atlantis jest po sąsiedzku z Utopią. Jakim cudem X-Men mogą nie reagować na to, co Attuma wyprawia w ich piwnicy? Chyba, że we własnej miniserii wszyscy mutanci co do jednego opuszczą wyspę z jakiegoś powodu... Poza tym Loa ma nowy kostium i nie ma problemów z oddychaniem powietrzem. Mówiłem, że nikt nie będzie o tym pamiętał. A w ogóle to fajnie, że się ciągle gdzieś pojawia. Taka Surge, dla odmiany, wyparowała całkowicie. Co do samego komiksu - fabuły tu za grosz, ale grupa całkiem fajna.


Herc #4
Arachnid: Numer niezły, choć bez rewelacji. Liczyłem na bezpośrednią konfrontację Herca z Kyknosem, ale może innym razem. Natomiast napaść rozwścieczonego tłumu wyszła według mnie całkiem całkiem. Przemiana Griffina była dla mnie trochę dziwna, ale przynajmniej Herc dostał własny środek transportu. Fear Itself u Herca wypada całkiem nieźle. Numer jest niezły i mam nadzieję, że kolejne będą lepsze. Nie jestem jakimś wielkim fanem Herculesa, ale jego obecne przygody czyta mi się bardzo dobrze.

Heroes For Hire Vol. 3 #8
Arachnid: Jak dla mnie jest to numer tygodnia. W ogóle cała seria jest rewelacyjna. Dużo akcji, ciekawe walki i spora dawka humoru. Ciekawi mnie, czy w każdym numerze będzie pokazana współpraca Misty i Paladina z jakimś bohaterem, czy też zawiąże się jakaś konkretna grupka. Poczekamy, zobaczymy. Jak na razie mamy tutaj chyba najlepszy występ Spider–Mana w ostatnim czasie. Spider–Mana pisanego we właściwy sposób, który oddaje charakter postaci. Relacje między bohaterami również na duży plus. Rysunki także bardzo przyjemne dla oka. Ogólnie świetna lektura.


S.H.I.E.L.D. Vol. 2 #1
Krzycer: Dzięki krótkim biosom dołączonym do komiksu można sobie przypomnieć, o co właściwie chodziło w pierwszej miniserii i co się dotąd stało. Poza tym nic się nie zmieniło. Niby same najwspanialsze umysły w historii zaludniają karty tej historii, niby spierają się o losy ludzkości... Chciałem jeszcze napisać "niby mam przed oczami misternie ułożoną intrygę", ale - choć łudziłem się tak przy okazji poprzedniej miniserii - już w to nie wierzę.
W każdym razie podczas lektury czuję jedynie dotkliwe znudzenie. W gruncie rzeczy w moich oczach od Fear Itself S.H.I.E.L.D. różni się trochę lepszymi dialogami (za to bardziej nadętymi) i efektowniejszymi rysunkami. Po Hickmanie spodziewałem się dużo, dużo więcej. Poza tym - gdzie Kopernik?


X-23 Vol. 2 #11
Hotaru: Ta seria to dla mnie swego rodzaju objawienie. Przyznaję, że spisałem postać X-23 na straty, kiedy usłyszałem że zajmie się nią Marjorie Liu. Teraz biję się w piersi i przyznaję, że Kyle i Yost mogą być dumni ze swojej następczyni. Relacje pomiędzy bohaterami - Loganem i Gambitem, Laurą i Jubes - są fenomenalne i tętnią autentycznością. Tak, komiks o mutantach, wampirach i tajnych organizacjach jest autentyczny. Ze względu na emocje, jakie wprost wylewają się ze stronic. Do tego liryczna oprawa Sany Takedy... miodzio.
Krzycer:
Są komiksy, które podbijają czytelników jednym kadrem. Okejos Herculesa, paskudny uśmieszek Hulka z tie-inu WWH - tego typu rzeczy. Jeśli o mnie chodzi, ten kadr jest jednym z nich:
avalonpulse198c2.jpg

Poza tym dobrze podsumowuje wszytko, co fajne w tym numerze. A jest w nim fajne to, co w poprzednim - relacje między postaciami. Zabawne, miejscami wzruszające, ale przede wszystkim prowadzone konsekwentnie i zgodnie z charakterami postaci. Szczerze mówiąc nie rozumiem jak Liu mogła pisać tak dobre rzeczy, a jednocześnie przykładać rękę do Way'owego Dakena.
A tak na marginesie - Laurę dręczy ktoś o znanym jej głosie, a podczas crossa z Dakenem widzieliśmy tajemniczą kobietę dokonującą zakupów w Madripoorze. Jeśli to nie Kimura, to jakimś cudem wskrzeszona (i zła) mama Laury, innych opcji nie ma.
No, może to być jeszcze całkiem nowa postać. Lub Miss Sinister, albo Miss Bis. Ale poza tym innych opcji nie ma.

Arachnid: Bardzo dobry numer z pięknymi rysunkami Sany Takedy. Dziwne zakończenie poprzedniego numeru zostało wyjaśnione, jak dla mnie, w sposób zadowalający. Najjaśniejszym punktem tego numeru (tak jak i poprzedniego) są znakomicie pokazane relacje między bohaterami. Poza tym sami bohaterowie są ukazani we właściwy sposób. Bardzo podobała mi się scena, w której Laura kupowała sukienkę. Zawsze bawią mnie tego typu sceny. Ogólnie rzecz biorąc, jest to bardzo porządna lektura. A samo zakończenie sprawia, że nie mogę się doczekać kolejnego numeru.

X-Men Vol. 3 #12
Hotaru: Zacznę od rysunków, bo one pierwsze rzucą się w oczy - są świetne. Paco Medina, jak już wspominałem, jest u szczytu formy, a inker i kolorysta mu nie ustępują. Może i w Fear Itself mamy Immonena i Martin, ale to ten komiks (a raczej jego współczesna część) wygląda ładniej. Fabularnie też jest ciekawie. Retrospekcje przestały tak nudzić, jak ostatnio, a intryga i wplątanie w nią Magneto jest jak najbardziej logiczne. Przewiduję test lojalności dla Erica, z którego oczywiście wyjdzie obronną ręką. Pytanie tylko, jak to zrobi i ile przy tym zamiesza. Yost powinien wygryźć Gischlera. Rzekłem.

Krzycer: Rozplanowanie fabuły kuleje. Zaskoczenia z Magneto nie ma żadnego. Równie dobrze można było ten "zwrot" akcji upchnąć w one-shocie otwierającym historię.
Czyli tak - podczas tych dwóch odcinków Evolutionaries pojawili się znikąd, by wybić Neo (którzy pojawili się znikąd, by zginąć i by czytelnik wiedział, że Evolutionaries nie żartują) i znaleźć Magneto. W przeszłości Evolutionaries pojawili się znikąd, by pogadać z X-Men i znaleźć Magneto. Przerwy między tymi czynnościami wypełniono bijatyką.
Jak na razie - słabo. W one-shocie przynajmniej mieliśmy śliczną scenę z Emmą i Cyclopsem. Tu co prawda dialogi nadal czyta się dobrze, ale sprowadzają się do urywków zdań i rozkazów, więc w sumie nie ma o czym mówić.





Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse198a.jpgX-Factor #220
Autor: David Yardin

Hotaru: Może dlatego, że zostałem wychowany w tym kraju, ale witraże kojarzą mi się jednoznacznie. Kiedy więc widzę tak silnie oddziałująca kompozycję - rozświetlone witraże zawieszone w czerni, z moimi ulubionymi bohaterami, balansującymi na krawędzi obrazoburstwa, wprost nie mogę szatańsko nie zachichotać. Wielki szacun dla Yardina - tym rysunkiem udowodnił, że jest tak dobrym rysownikiem, jak Peter David scenarzystą.







Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2011.06.01


Redaktor naczelny: Sc0agar4kKorekta: PuppetMasterRedaktor techniczny: Sc0agar4k

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.