Avalon » Publicystyka » Artykuł

Must Read #5: X-Men

Tym razem przedstawiamy wam to co najlepsze wśród komiksów o X-Men. Grupa redaktorów Avalonu, zebrała pozycje, które uważa za absolutny Must Read. Jeśli zastanawiasz się co przeczytać z mutanckich pozycji, ten artykuł ułatwi twój wybór.
Must Read #5: X-Men

1. Astonishing X-Men by Joss Whedon and John Cassaday Omnibus

AXM1.jpg

Undercik: Jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza seria o X-Men wydana w XXI wieku. To tutaj Cyclops otrzymał olbrzymie cojones, to tutaj powrócił Colossus, to tutaj dowiadujemy się, że Danger Room był czymś więcej niż się wcześniej wydawało oraz tutaj zadebiutowało S.W.O.R.D. i agentka Brand. Za to wszystko odpowiada Joss Whedon - scenarzysta i reżyser Buffy the Vampire Slayer, Firefly, Dr. Horrible's Sing-Along Blog, a także zbliżającego się filmu o Avengers. Za świetną warstwę graficzną odpowiada John Cassaday. Wystarczy?

2. X-Men: The Complete Age of Apocalypse Epic Book 1-4

AOA1.jpg

Foxdie: Ten mega zbiór chociaż może na początku zniechęcić swoją objętością, jest niewątpliwie jednym z największych wydarzeń nie tylko w uniwersum mutantów, ale w całej komiksowej branży. Pierwszy raz dla potrzeb przedstawienia alternatywnej wersji rzeczywistości, wycofano z rynku oryginalne serie z mutantami i na cztery miesiące zastąpiono je seriami alternatywnymi przedstawiającymi świat pod rządami Apocalypse. Już sam ten fakt może świadczyć o skali rozmachu z jakim przedstawiono wydarzenia, które chociaż nigdy nie miały miejsca w świecie 616 to odcisnęły swoje piętno na mutantach Marvela.

3. House of M

 
cover

Foxdie: Event całkiem świeży, w którym świat po raz kolejny zostaje wywrócony do góry nogami za sprawą mutantów. Chociaż dotknął całego marvelowskiego świata, to właśnie X-Men i pozostali mutanci zagrali tu pierwsze skrzypce, a konsekwencje z tym związane mają swoje reperkusje aż po czasy obecne. Na dodatek całość zilustrował mistrz dynamicznej kreski Olivier Coipel. Pozycja obowiązkowa, a gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości do zachęcam do dłuższej recenzji House of M.

4. X-Men: The End

 
cover

Foxdie: Tylko czekać aż podniosą się głosy oburzenia, że ten tytuł znalazł się na liście. Chociaż jest to współczesny Claremont już u schyłku formy, to według mnie w tej trylogii udało mu się wrócić do czasów swojej świetności dzięki czemu powstała alternatywna opowieść o tym jak wyglądałby koniec X-Men. Podobno The End miało być marvelowskim odpowiednikiem Władcy Pierścieni - czy tak się stało ciężko mi ocenić, ale na pewno nie brakuje tu epickich momentów, zaskakujących zwrotów akcji i praktycznie całej plejady X-Men i ich przeciwników. Trzeba przeczytać chociażby po to aby sprawdzić czy to jeszcze ten dobry czy już ten zły Claremont.

5. The Fall of the Mutants

FOM1.jpg

Sc0agar4k: Żywię do tej historii prawdziwy sentyment. Dlaczego? To moja pierwsza KIEDYKOLWIEK przeczytana historia o mutantach. Oczywiście są to czasy ukazywania się w Polsce wydawnictwa TM-Semic, które to czasy wielu z nas wspomina z sentymentem. Ale do rzeczy. W numerach 2. i 3. w roku '94 ukazała się historia: Upadek Mutantów. Była to część, dotycząca wydarzeń dziejących się na łamach Uncanny X-Men (oczywiście dopiero później dowiedziałem się, że Upadek miał miejsce jeszcze w dwóch innych seriach). Mutanci (kto to taki?) walczący z jakąś organizacją, tajemnicze zjawiska, dziury w niebie, dinozaury. Byłem zachwycony tą ilością barwnych i niecodziennych postaci. Dla takiego podlotka to był zupełnie inny świat. Świat, który wciągnął i trzyma do dziś. Jak wspominałem, pozostałą część historii poznałem wiele lat później, już w oryginale. Wtedy też zrozumiałem, że Upadek Mutantów miał większy zasięg i konsekwencje. Żeby nie zdradzać za dużo, to tutaj narodził się, odmieniony, jeden z pierwszych X-Menów, śmierć miała znaczenie i umierający bohater nie powracał po kilku numerach, a walka mutantów została udokumentowana, by pokazać, że walczą dla dobra ludzi. Szczerze polecam zapoznać się z tą historią. Naprawdę warto.

6. God Loves, Man Kills

GLM1.jpg

Mute: W 1963 roku pojawił się pierwszy numer komiksu X-Men, który w dużym stopniu odnosił się do uprzedzeń rasowych panujących w tamtych czasach. Występujące w nim ludzkie postawy przedstawiały te, które pojawiały się na ulicach USA, zaś głównych przywódców porównywano z prawdziwymi postaciami - Profesora X do Malcolma Luthera Kinga Jr., a Magneto do Malcolma X. Czasy jednak się zmieniały i historie mutantów zaczęły upodobniać się do innych komiksowych superbohaterów, którzy toczyli wspaniałe walki z potężnymi przeciwnikami w kolorowych strojach.
 19 lat po wydaniu pierwszego numeru X-Men, Chris Claremont u szczytu swego twórczego geniuszu postanowił przypomnieć czytelnikom, że uprzedzenia wciąż istnieją na tym świecie. I zrobił to w sposób iście nietypowy jak na tamte czasy. Historia "God Loves, Man Kills" jest przeznaczona dla dojrzalszego odbiorcy (a powstała w 1982 roku, na długo przed wydaniem The Watchmen Alana Moore'a), nie ma w niej potężnego i złego przeciwnika w trykotach, którego wystarczy pokonać w walce i problem sam zniknie. Jest za to wielebny William Stryker - normalny, przeciętny człowiek bez żadnej mocy, super zbroi czy też arsenału broni, uzbrojony za to w swe przekonania i wiarę. Za pomocą zwykłych słów, prostych argumentów, wykorzystując strach i niewiedzę, jest w stanie przekonać ludzi, że powinno się zabijać innych, tylko dlatego, że się od nich różnią. Claremont po mistrzowsku tworzy historię, wprowadzając co chwilę zaskakujące wydarzenia, aż do samego końca, który zmusza czytelnika do refleksji. Przesłanie tego komiksu jest dosyć oczywiste: powinniśmy myśleć, powinniśmy zadawać sobie pytanie: dlaczego kogoś tak naprawdę nienawidzimy? Po obejrzeniu wieczornych wiadomości stwierdzam, że to przesłanie jest w dzisiejszych czasach jak najbardziej potrzebne.

7. New X-Men Granta Morrisona

cover

redevil:
- A gdyby tak zdmuchnąć kurz z tego tytułu? Dam postaciom odetchnąć, żeby pokazały, że nie są papierowymi tworami, ale ludźmi z problemami, namiętnościami i słabościami. To może jeszcze pozbawię ich kolorowych trykotów, naruszę kilka rzeczy, które zawsze kojarzyły się z serią - pobawię się związkami, usunę kilku głównych bohaterów, wykreuję nowych? Zrobię z tą serią to, na co nie odważył się nikt.
 - Dobrze Grant, rób co chcesz, a zapytam z ciekawości - jak zaczniesz?
 - ... zabije 16 mln mutantów...

8. X-Men: Massiah Complex HC

cover

Demogorgon: Jako dzieciak, w czasach TM-Semic, nie lubiłem X-Men. Nie przepadałem też za nimi w czasach Dobrego Komiksu. Dopiero gdy sięgnąłem po Messiah Complex wybuchła moja miłość do mutantów i trwa do tej pory. Gwiazdorski zespół scenarzystów i rysowników ustawił poprzeczkę, względem której oceniam wszystkie crossovery ze świata X-Men, jakie czytam. I jak na razie żaden nie zdołał mu dorównać.

9. X-Men: The Dark Phoenix Saga

lt15.jpg

Undercik: Jedna z najbardziej znanych historii związanych z X-Men. Pojawiła się nawet w TASie. Najlepsze dzieło Claremonta, w jego długim runie w Uncany X-Men. To właśnie jej dotyczyła najlepsza dyskusja w historii Avalonowych Aren. Jak to okreśił Demogorgon "Phoenix Saga to serious business". Jeśli lubisz X-Men, a tego jeszcze nie czytałeś, to nawet się nie odzywaj, tylko marsz do lektury.

10. Ultimate X-Men Vol. 1: The Tomorrow People

tomorrow_peoples.jpg

Bertoluccio: Kiedy w roku 2001 Marvel zabrał się za odświeżanie i uwspółcześnianie swoich komiksów w postaci imprintu Ultimate, nie mogło tam zabraknąć również X-Men. Mark Millar oraz Adam Kubert zaprezentowali czytelnikom zmodernizowanych mutantów bez prawie 40 lat bagażu skomplikowanej historii, jaka toważyszyła im w głownym nurcie. Komiks, jak łatwo się domyśleć, okazał się ogromnym sukcesem i w znaczący sposób wpłynęła na późniejszą ewolucję klasycznych serii o X-Men.



Na koniec, bonusowo wrzucamy informacje o najciekawszych komiksach z początków X-Men, czyli właśnie komiksowej pierwszej klasy. Nr 1. to oczywisty wybór, więc go pomijamy by zwrócić uwagę na trzy inne.

Ucanny X-Men #4

cover

Mr. M.: W pierwszym nrze serii zadebiutował najsłynniejszy oponent grupy mutantów, lecz dopiero w 4. nrze stworzył on swoją własną grupę nazwaną Brotherhood of Evil Mutants. Czwarte spotkanie z X-Men jest również ważne z innych przyczyn. Tutaj bowiem debiutują Scarlet Witch i Quicksilver, późniejsi członkowie Avengers oraz X-Men. Scarlet Witch w przyszłości doprowadzi także niemal do wyginięcia mutantów. Co więcej poznajemy tutaj także pierwsze szczegóły z jej przeszłości. Ponadto swój pierwszy występ w komiksie mogą odnotować również Toad i Mastermind.

Oprócz ważnych debiutów, jest to komiks ze sprawnie i interesująco opowiedzianą fabułą, która robi świetny użytek z mutanckich mocy swych protagonistów. Iluzoryczna armia Masterminda, prędkość Quicksilvera oraz umiejętności innych członków Braterstwa Złych Mutantów odnajdują swój użytek zawsze kiedy jest na to miejsce, skutecznie przeciwstawiając się członkom X-Men. Co więcej, należy zwrócić uwagę na fakt, iż Magneto odnosi tutaj niemal zwycięstwo nad swymi przeciwnikaimi, co jest w tej serii novum. Superbohaterowie wpadają w jego pułapkę i jedynie sumienie jednego z ich wrogów sprawia, że uchodzą z tego komiksu z życiem.

Motyw Braterstwa będzie jeszcze kontynuowany w serii, z przerwą, do nru 11. i przewiną się przez niego postaci Bloba, Sub-Marinera i Unusa. Tym samym czwarty nr „X-Men” jest ważnym komiksem, dzięki wprowadzeniu ważnych postaci, klasycznej drużyny przestępczej oraz nowego, wielokrotnie powracającego wątku.

Ucanny X-Men #12-13

cover

Mr. M.:
Juggernaut atakuje! Jeden z najpotężniejszych oponentów X-Men, przyrodni brat Charlesa Xaviera pojawia się po raz pierwszy i od razu rzuca cień porażki na grupę herosów. Dwuczęściowa historia trzyma w napięciu, gdy potężny wróg niszczy każdą obronę X-Men nieustannie zbliżając się do znienawidzonego brata, a Xavier opowiada swoją i Juggernauta genezę. W finale zaś otrzymujemy wyczerpujące sceny akcji i gościnny udział Human Torcha, który pomaga kolegom-mutantom.

O tym komiksie napisać można krótko. Doskonale stopniująca napięcie historia, debiut Juggernauta, odkrycie przeszłości Profesora X – konieczna lektura.

Ucanny  X-Men #14-15

cover

Mr. M.: X-Men zawsze mieli wpisany w swoją egzystencję strach człowieka przed nieznanym. Uprzedzenia, próby eksterminacji, rasizm – z tymi niematerialnymi przeciwnikami wychowankowie Charlesa Xaviera musieli staczać cięższe boje niż z przeciwnikami z krwi i kości. Mimo że wątek nieprzychylności ludzi wobec mutantów pojawiał się już wcześniej, najsilniej w X-Men #8, to dopiero w trzyczęściowej historii opowiedzianej na łamach nrów 14-16. strach i nienawiść skierowane w stronę homo superior stają się decydującą siłą napędową fabuły. Motywują one znanego, posiadającego wielką renomę naukowca do stworzenia Sentinelów, inteligentnych robotów, mających chronić rasę ludzką. Okazują się one jednak bezlitosnymi narzędziami do eksterminacji, które wymykają się stwórcy spod kontroli.

Osoba o wielkiej renomie, która wykorzystuje media by zniszczyć „źródło zła” tego świata, gdy pojawia się w komiksie zawsze kojarzy mi się z postacią Fredrica Werthama, motyw stworzenia istot wymykających się spod kontroli nasuwa skojarzenia z „Frankensteinem” – całość więc staje się przypowieścią o niewłaściwym wykorzystaniu autorytetu, nadużywaniu władzy, złych skutkach fanatyzmu i bezpodstawnej nienawiści, co w dalszym planie konotuje z uprzedzeniami rasowymi. Na szczęście pojawia się nadzieja. Konstruktor bezdusznych maszyn odkrywa błędy swego postępowania, za późno jednak by nagła iluminacja mogła uratować jego samego.

Posiadająca swoją, dość poważną wymowę, historia została opowiedziana w przyjemnym, rozrywkowym stylu nie epatując moralizatorstwem. Stanowi dzięki temu klasyczną pozycję w historii rodzenia się nienawiści ludzi oraz prezentuje po raz pierwszy Sentilneli, którzy jeszcze nie raz powrócą by zagrozić X-Men oraz innym postaciom z uniwersum Marvela.



Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.