Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #196 (23.05.2011)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 23 maja 2011Numer 21/2011 (196)



Dzisiejszy numer zdominowała dyskusja o Mścicielach i kilku drużynach X-Men. Która postać przeszła kolejną metamorfozę? Kto spożywał potrawy na surowo? Który numer urzekał rysunkami? Odpowiedzi na te pytania oraz ocenę poszczególnych komiksów znajdziecie oczywiście w tym numerze Pulse'a. Zapraszam do lektury.



Alpha Flight Vol. 4 #0.1
Krzycer: Jeśli Northstar chce podkreślać, że nie jest Alpha Flighterem to powinien nosić ciuch z iksem. Poza tym, było tu parę zabawnych kwestii, trochę niezłych akcji - no i była tu Kara Killgrave. Były też idiotyzmy w rodzaju gigantycznego człowieka złożonego z ludzi, którzy... trzymali się bardzo mocno? Ale mniejsza z tym, to nie jest największy problem jaki miałem z tą lekturą. Największy mój problem polegał na tym, że Alpha Flight mnie nie obchodzi i choć to już trzecia inkarnacja tego zespołu z którą się spotykam (po v3 i Omega Flight) to nadal nic się w tym względzie nie zmienia.


Amazing Spider-Man #661
Krzycer: Po nudnym wstępie i Pająku, który wypada wyjątkowo żałośnie, żaląc się FF i Pymowi, że nikt nie pamięta jakim to wspaniałym był nauczycielem, dostajemy nudną - choć w zamierzeniu zabawną - godzinę wychowawczą w akademii, nudne zatrzymywanie bandytów i zarzuty Pająka względem dzieciaków i wreszcie trochę ciekawszą akcję po przybyciu Psycho Mana. Ogólnie - słabo.

Arachnid: Numer raczej kiepski. Jedynie co zabawnie wyszło, to Pym proponujący pracę nauczyciela Benowi i reakcja Spider–Mana. Również to kto jako pierwszy mówił o wielkiej sile i odpowiedzialności, mnie osobiście lekko rozbawiło. Niestety Spider–Man jako nauczyciel w akademii jak na razie się nie sprawdza. Akcja w terenie również bez rewelacji. Ogólnie nie podobało mi się to za bardzo.

Astonishing X-Men Vol. 3 #38
Hotaru: Wraz z opuszczeniem serii przez Jossa Whedona, Astonishing X-Men przestało być... "astonishing". I może uzmysłowienie sobie tego to klucz, aby czerpać frajdę z lektury. Czasy "Torn" czy "Dangerous" już nie wrócą. Z jednej strony szkoda, a z drugiej... cóż, otwierają się nowe horyzonty. Jedne intrygujące (Ellis), inne karykaturalnie nudne (Way), a jeszcze inne, takie jak ten numer, nieskrępowanie zabawne. Bo nie oszukujmy się, o wiele bliżej temu zeszytowi do S.W.O.R.D. Gillena niż do jakiejkolwiek z poprzednich odsłon serii, ale kiedy wreszcie to zaakceptowałem, bawiłem się przednio. I nawet naprawdę zryta interpretacja niektórych postaci przez rysownika mi tego nie odebrała.
Krzycer:
Coś jest w tym Klingonie. Kolejne tego typu mutacje Beasta sprawiają, że zaczynam tęsknić za tym jak Land wklejał mu niebieską głowę lwa. Zresztą wszyscy X-Men wyglądają tu cokolwiek... funky. ;) Ponieważ jednak Lockheed z butelką wynagradza wszystko, to nie będę się więcej czepiał. Jest zabawnie, jest akcja, jest Lockheed... swoją drogą wydawało mi się, że on się nie przyznawał Kitty, że gada?

Avengers Academy #14
Hotaru: Całkiem przedni numer. Podobało mi się, że młodzi dostali piękne bęcki od bądź co bądź bardziej doświadczonych złoczyńców... nawet jeśli ich doświadczenie sprowadza się raczej do dostawania bęcków. Coraz bardziej podoba mi się też kreska Chena. Artysta nie wyzbył się wprawdzie do końca dziwnej maniery, która kojarzy mi się z amatorskimi rysunkami, ale to prawie niezauważalne. Teraz czekam na dalszy ciąg, chcę się dowiedzieć, co planował Otto.
Krzycer:
Octopus buduje sobie reputację występami gościnnymi, w których gnoi bohaterów serii u których gości. Muszę przyznać, że na pewnym poziomie to działa - pozostaje pytanie, czy jak już wcieli ten swój master plan w życie to znowu padnie od jednego ciosu Pająka.
Ale w AA poczyna sobie nieźle a starcie przyjemnie się czyta - dawno nie widziałem walki dwóch zespołów, która nie sprowadzałaby się do dwóch rozkładówek, gdzie wszyscy biją wszystkich. Tutaj każdy ma swoją rolę do odegrania, bohaterowie nie trzymają się tego samego przeciwnika przez całe starcie i jest parę zaskoczeń. Niby nic specjalnego, ale jak się zastanowić to nie jest standard wszystkich komiksów zespołowych - a powinien być.


Avengers Vol. 4 #13
Hotaru: Co za... bezużyteczny numer. Bendis ma fetysz pisania "zabawnych" dialogów, ale bez przesady - żeby poświęcać im cały komiks? Co on, ma jakieś haki na wydawców, że pozwalają mu na takie grafomańskie berserki? Współczuję Bachalo, że musiał to wszystko ilustrować. Nie dziwię się, że ten numer wygląda tak kiepsko, bo mi też nie chciałoby się tego rysować... Tragedia.avalonpulse196b%20%5B1600x1200%5D.JPG
Krzycer: Zaburzenie ciągłości narracji, narracja polifoniczna, a wszystko to składa się na... Hm. Może tak - Volstagg podrywający Ms. Marvel? Czyste złoto. Girl-talk Ms. Marvel i Spider-Woman? Tak samo. Rulk wcinający jaja na surowo? Ma swój urok.
Reszta? Jaka reszta? Nic poza tym się nie wydarzyło. Coś mi mówi, że to będzie rozwlekła historia.
Bachalo nie miał się czym popisać - fajna jest rozkładówka z Blitzkriegiem i kolejna z ucztą w ruinach Asgardu, ale poza tym - nic szczególnego, bachalowy standard - człowiek w muszce i dziwne proporcje twarzy.

czarny_samael: Na plus: Wszystko w resztkach Asgardu i scenka z Rulkiem, Protectorem i jajkami. Ale... Jesteśmy na początku super-hiper-mega eventu stulecia (etc.) i przez cały komiks dostajemy wewnętrzne rozważania członków zespołu? W ogóle nie powiązane z tytułową mini eventu? Nie tego się spodziewałem, zresztą pewnie nie tylko ja. Chciał Bendis umieścić ten wstęp do konferencji prasowej? Ok, ale trzeba było to wpleść w akcję po wysłanie Avengers przez Steve'a. A tak mamy tak przegadany numer, że nawet jego najlepsze momenty tracą na śmieszności po totalnie nudnym wstępie. Treść: 5/10 (byłoby 3/10, ale jednak te śmieszne momenty cokolwiek ratują numer, inna sprawa, że z jakąkolwiek akcją byłoby spokojnie 7,5/10).
Co do rysunków, to wyszła tylko Carol. Na Thora nie mogłem patrzeć, a Spider-Woman wyglądała niekiedy jak Mockinbird. Rysunki: 3,5/10 i powyżej 2 jest tylko za Carol. W sumie: 4,5/10 (zaokrąglone, bo jednak treść > rysunki)
.
lunatik8:
In plus: to już nie jest Romita. In minus: Ale czy to na pewno był plus?
Historii nie mamy, ciężko to nazwać wstępem do FI, gdyż nawiązanie do eventu było niemal niezauważalne. Rulk jedzący jajka był fajny, ale jego zachowanie bardziej przypominało typowego lekko głupiego Hulka niż generała Ross'a, a przecież jego psychika po zmianie się niemal nie zmienia. I od kiedy mamy pajęcze feromony? Myślałem, że to specjalność Dakena.

Arachnid:
O czym tak właściwie był ten numer? Nie mam pojęcia nawet po dwukrotnym przeczytaniu. Ni to wstęp do czegoś, ni jakaś konkretna historia. Ale ma to też swoje plusy. Np.: Rulk i Protektor jedzący surowe jajka i reakcja Spider–Mana na ten niecodzienny widok, czy też babska rozmowa Ms. Marvel i Spider–Woman. Nie podoba mi się pomysł, aby wiązać Spider–Woman z Hawkeye’em. Do tej pory czytaliśmy o jego wielkiej miłości do Mockingbird, a teraz co, odwidziało mu się? Ciekawi mnie bardzo w jakim kierunku to zmierza. Co do rysunków to według mnie jest lepiej, niewiele lepiej, ale lepiej. Generalnie numer kiepski i w zasadzie o niczym.

Heroes For Hire Vol. 3 #7
Arachnid: Świetny numer. Sporo akcji, dużo humoru (Paladin i taksówkarz) i całkiem przyzwoite dialogi. Rysunki również przyjemne dla oka. Bardzo podoba mi się sposób w jaki prowadzony jest Spider–Man. Według mnie pająk właśnie tak powinien być pisany. No i jak dla mnie to całkiem nieźle sprawdza się on w roli bohatera do wynajęcia. Ogólnie kolejny świetny numer z bardzo dobrej serii. Z niecierpliwością czekam na kolejny.


Thunderbolts #157
Krzycer: Jeśli Parker chciał się pobawić strachami bohaterów to lepiej by było, gdyby przeznaczył na to większą część numeru. Jeśli nie chciał się bawić strachami bohaterów to cały motyw nawiedzonego zamku nie miał wiele sensu - chyba, że jako zajawka; w końcu Baron Jakmutam obwieścił, że wróci z armią.
Zostawienie Juggernauta wyszło trochę dziwnie, jakby na siłę, żeby tylko znalazł się tam, gdzie był na początku Fear Itself.
Drugi wątek - briefing zapasowych Boltów i początek akcji w Iraku - podobał mi się bardziej. Mam wrażenie, że ten Hyde ma więcej wspólnego ze swoim odpowiednikiem z Ligi Niezwykłych Dżentelmenów niż z marvelowym Hyde'em - co niekoniecznie jest zarzutem. No i ciekawe, czy padł już pierwszy trup? Dopiero co zebrany zespół, naprędce rzucony w wir walki... konwencja wymaga...


Ultimate Comics Avengers vs New Ultimates #4
Krzycer: Ok, Millar zamiata również po Loebie, niech będzie. Nadal uważam, że wyciąganie Gregory'ego Starka z kapelusza jest idiotyczne, zwłaszcza jeśli ma do odegrania tak dużą rolę - to powinna być postać z dłuższą historią, tak sprawa robi się jasna od pierwszej sceny w Białym Domu.
No i ciekawe, czy to co zobaczyliśmy w końcówce naprawdę miało miejsce.


Ultimate Comics Spider-Man #158
Hotaru: Zawiodłem się na tym numerze. Wielka "Śmierć Spider-Mana" powinna zostać sprecyzowana, jako "Śmierć inteligencji Spider-Mana". Bo wszystkie postaci zachowują się jak tępi idioci, poczynając od tytułowego bohatera, poprzez jego pożal-się-Boże superbohaterskich kumpli, na znajdujących się na poziomie przedszkola antagonistów. Taki zawód...
Krzycer:
Fajny numer. Trochę za długo Szóstka robi zakupy u Tinkerera na początku, niepotrzebnie przeciąga to numer, za to kiedy tylko akcja przenosi się do Queens robi się zabawniej (przynajmniej na początku) i ciekawiej. Tylko Torch i Iceman mogliby być trochę bardziej skuteczni... Coś mi mówi, że Bendis spacyfikował ich już teraz, żeby nie mogli w kluczowym momencie pomóc Peterowi.
Którego wejście w końcówce robi duże wrażenie.


Uncanny X-Force #10
Hotaru: Remender ma dryg do jedno-zeszytowych historii. W tej świetnie przedstawił, jak to całe "X-Force" jest grubymi nićmi szyte i że naprawdę niewiele brakuje, by gówno trafiło o wentylator. Już zacieram ręce na myśl o tej perspektywie. Metaforycznie mówiąc. Jakoś Logan w tej serii wyjątkowo działa mi na nerwy i nie mogę się doczekać, aż wyjdzie na kretyna. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Krzycer:
Dobry numer. Z jednej strony kolejna zamknięta historia - o tym, jak druga połówka Warrena radzi sobie z przeciekiem - z drugiej wstęp do kolejnej, większej historii. No i zawsze miło zobaczyć ciągłość - Dark Beasta aresztowali w bezprzymiotnikowych, odbili tutaj... zaraz, a kiedy zdążył przewinąć się przez więzienie w Thunderboltach?
Może pod koniec historii go tam odstawią. Kto wie.


X-23 Vol. 2 #10
Hotaru: Co za przepełniony emocjami numer! Nie spodziewałem się, że Marjorie Liu tak trafnie przedstawi stan ducha, w jakim znajduje się Laura. Relacje między nią, Gambitem, Wolverinem i Jubes wydają się... rzeczywiste. Do tego Sana Takeda tak przepięknie to zilustrowała, że liryzm fabuły zaczyna mi przypominać najlepsze klasyki literatury. Nie zrozumcie mnie źle, wiem, że to "tylko" komiks, ale kurcze... więcej takich komiksów!
Krzycer:
Nie licząc dość dziwnego zakończenia to jest to śliczny numer - raz, że ślicznie narysowany i pastelowo pokolorowany, dwa, że fajnie rozgrywa interakcje Gambit-Laura, Logan-Laura i Gambit-Logan. Tym bardziej, że Marjorie słuszne argumenty daje Gambitowi w tej ostatniej rozmowie.
Klasycznie pojmowanej akcji niemal tu nie ma, ale podobało mi się bardzo.


X-Factor #219
Hotaru: Kolejny fenomenalny numer duetu Peter David-Emanuela Lupacchino. Nie jestem chyba w stanie wyrazić, jak wiele frajdy przynosi mi ta seria. W przeszłości zdarzało się, że strona graficzna nie dorastała do poziomu scenariusza, ale teraz fantastycznie uzupełnia skrypt. Skrypt przepełniony intrygą, akcją i emocjami... do tego emocjami Monet, a jej jedna emocyjka jest warta tyle, co dziesięć normalnych. Chce więcej, i więcej, i więcej...

X-Men Giant-Size #1
Hotaru: Paco Medina znowu z formie! Zapomniałem już, jak zdolny potrafi to być artysta! Rysowane przez niego stronicę są bardzo estetyczne, naładowane dynamizmem i emocjami. Na ich tle drugi rysownik tego numeru, Dalabor Talajic, wypada bardzo blado. Za fabułę odpowiedzialny jest Chris Yost (znowu pisze o mutantach, hurra!), więc nie mogło być kiepsko.avalonpulse196c.JPG Wprawdzie gdyby to zależało ode mnie, ograniczył bym trochę część retrospekcyjną (i pisząc "trochę" mam na myśli "znacznie"), ale koniec końców całość wypada jak najbardziej pozytywnie.
Krzycer: Początek - przebudzenie Cyclopsa, rozmowa z Emmą - to najlepszy punkt numeru. Reszta dość konwencjonalna - ot, Neo atakują z Limbo w którym tkwili od niepamiętnych czasów tylko po to, by Evolutionaries mogli pokazać jacy są źli. Akcja w przeszłości jest podobnie drętwa, ale ma lepsze rysunki. Pierwsze pojawienie się Sentinela - rewelacja. (A że wiemy już, że po wszystkim Evolutionaries wymażą im pamięć, to jest to kanoniczne pierwsze pojawienie się Sentinela). Anyhoo, Yost raczej nie zawiedzie, ale historie, które jak dotąd pisał bez Kyle'a, nie wybijały się ponad porządność. Zobaczymy jak będzie tym razem.
Arachnid: Całkiem nieźle mi się to czytało. Zwłaszcza początek, w którym Emma stara się, by jej ukochany mógł się w końcu wyspać. Dalsza część historii też całkiem ciekawa. Rysunki również przyzwoite. Ogólnie jest nieźle. Bez większych rewelacji, ale i tak jest ok. Sporo akcji i ciekawa fabuła. Szczerze mówiąc spodziewałem się czegoś znacznie gorszego, a tak jestem dobrej myśli jeżeli chodzi o kolejny numer, po który z pewnością sięgnę.

X-Men: Prelude To Schism #2
Hotaru: Kolejny nudny, przegadany numer, który dąży tylko do jednego - wystawienia kaplicy pod wezwaniem Świętego Cyclopsa od Arbuzowych Jajców. Zaiste, jeśli te numery mają być jakimś wskaźnikiem co do całego eventu "Schizm", to wróżę tu naprawdę wielką, spektakularną klapę.
Krzycer:
...tak, stanie przy oknie i gadanie o nadciągającej zagładzie to cały pomysł na tę serię. Ojej. Do tego wracamy do niejakiego Maksa Eisenhardta, kimkolwiek on jest i wystarczy, żebym miał dość tego schematu. Nie wiem jakim cudem ktoś w Marvelu pomyślał, że to dobry pomysł - zwłaszcza, że od jakiegoś czasu co parę miesięcy raczą nas one-shotami z cyklu [ksywa mutanta]: Origin, spełniającymi tę samą funkcję.
Swoją drogą czy Paul Jenkins napisał kiedykolwiek dobrą historię o mutantach?
Ok, wiki przypomniała mi miniserie Wolverine: Origin i Generation M.





Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse196a.jpgAvengers vol. 4 #13 (X-Men Art Variant Edition)
Autor: Paul Renaud

Hotaru: Wybrałem tą okładkę nie dlatego, że tęsknię za Jean Grey - wręcz przeciwnie, w niebycie jej do twarzy. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że Ruda była częścią mutancich historii, które darzę niekłamanym sentymentem. Sentyment ten odżywa, kiedy patrzę na te inkarnacje. Za rok chętnie jeszcze raz obejrzę podobną okładkę.









Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2011.05.18


Redaktor naczelny: Sc0agar4kKorekta: PuppetMasterRedaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.