Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #195 (16.05.2011)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 16 maja 2011Numer 20/2011 (195)



Najnowszy numer Pulse'a w większości poświęcimy mutantom. Aż cztery pozycje znalazły się w dzisiejszym wydaniu. Debiut DnA jako scenarzystów New Mutants zbiegł się w czasie z zakończeniem Age of X oraz Kolizją. Jak wypadli na tle innych? Przekonacie się sami zagladąc do środka. Oprócz tego, czeka ocena najnowszej odsłony New Avengers. Przyjemnej lektury.



Amazing Spider-Man #660
Arachnid: Numer całkiem niezły. Sporo akcji i przyzwoite walki. Występ Sinister Six również na duży plus. Jedynie co, to nadal nie podoba mi się design Octopusa. No i wolałbym Electra w starym wydaniu (w masce). Ale mimo to ich występ bardzo mi się podobał. Obecność Spider –Mana w FF coraz bardziej do mnie przemawia, więc jest OK. Jeżeli chodzi o podejrzenia Carlie, to no cóż, myślałem, że pójdzie to w jakimś dobrym kierunku. Niestety, myliłem się. Sprawę z tatuażem chyba najlepiej będzie przemilczeć. Ogólnie numer niezły, bez większych rewelacji.

Daken: Dark Wolverine #9
avalonpulse195b%20%5B1600x1200%5D.JPGKrzycer: ...I to tyle? Nie jest to szczególnie złe zakończenie. Dziwny rozejm i jeśli nie zbliżenie, to przynajmniej pewne zrozumienie między Dakenem i Laurą wypada całkiem fajnie, podobnie jak scena z wybuchem. Przewidywalne, że Daken zostawił sobie Colcorda. Ale czemu, czemu Tiger Tyger nie wykorzystała okazji, by dobić Dakena, kiedy ten czołgał się po wybuchu? Nie znajduję żadnego uzasadnienia. Tak czy inaczej, pierwsza połówka crossa wypadła dużo lepiej od drugiej, a z całej historii zapamiętam głównie wyczyny Gambita z poprzedniego numeru Dark Wolverine.
Zombie of MrG: Zadziwiająco sympatycznie rozstali się Laura z Dakenem. Tylko wątek Colcorda jakiś bez sensu. Co do zachowania Tiger Tyger, to raz, że ona nie chce chaosu w Madripoorze, a Daken jest teraz jedynym gwarantem spokoju, dwa - że pewno już się jego feromonów nawdychała. W sumie też szacun dla rysownika, bo daje radę rysować dwa komiksy miesięcznie i nie dawać dupy jak Romita. 7/10

Formic Wars: Burning Earth #5
Hotaru: Sytuacja robi się coraz bardziej beznadziejna. Mazer Rackham jest w samym centrum bałaganu, a to miejsce, w którym - wbrew rozkazom - chce się znaleźć kapitan O'Toole. Wydaje się, że to świetny start dla pełnej emocji beznadziejnej walki z najeźdźcą z kosmosu, ale... Jakoś emocji w tym komiksie zabrakło. Czytając ten numer odniosłem wrażenie, że to jedynie półprodukt, szkielet, który następnie ma zostać dopieszczony dawkami porywających emocji, których przecież tak dużo w powieściach Orsona Scotta Carda. Niestety, tak się nie stało. Wielka szkoda, bo ten projekt miał potencjał na pełnokrwisty prequel enderowej sagi. Jeśli dalej tak pójdzie, będzie on bezpowrotnie zaprzepaszczony.

Incredible Hulks #628
Arachnid: No i garniturek z niestabilnych molekuł szlag trafił. A szkoda, bo było to bardzo fajne rozwiązanie, zwłaszcza przy szybkich przemianach Hulk – Banner. Numer całkiem niczego sobie. Red She–Hulk nie irytuje mnie już aż tak bardzo, a jej relacje z Hulkiem są bardzo dobrze przedstawione. Jedynie co, to wolałbym, żeby klimat historii był bardziej szpiegowski aniżeli mitologiczny. Ale mimo to jest to bardzo dobra lektura. Rysunki także przyzwoite. Zakończenie całkiem niezłe, zachęcające do sięgnięcia po kolejny numer.


Journey Into Mystery #623
Hotaru: Gillen jest fenomenalny w tym projekcie i moim skromnym zdaniem powinien się ograniczyć tylko do niego. Jeszcze nigdy Loki nie był dla mnie tak... Ludzki. Klimat, jaki scenarzysta wespół z artystą budują w tej serii jest nie do przecenienia - na starych, mitologicznych podstawach budują współczesną, najeżoną odwołaniami do teraźniejszości fabułę. Bardzo mi się to podoba. Nie szkoda mi już nawet, że Thor Fractiona ma taki niski poziom - Journey Into Mystery rekompensuje to z nawiązką.

New Avengers Vol. 2 #12
Hotaru: Kolejny nudny numer. Tak nudny, że zupełnie nie pamiętałem lektury już dzień po przeczytaniu. Musiałem więc powrócić do tego zeszytu na potrzeby Pulse'a, co uważam za stracony czas. Jakoś w ogóle nie kupuję cliffhangera z Victorią i bardzo się zdziwię, jeśli okaże się tym, na kogo Bendis ją kreuje. Byłoby to przepiękne wyrzucenie w błoto tego, co do tej pory się o niej dowiedzieliśmy. Ale w sumie nie wiem, czemu mi jeszcze zależy...
Krzycer: W historii z lat pięćdziesiątych jak na razie nie było niczego, czego nie dałoby się zmieścić w dwustronicowej retrospekcji, która równie dobrze mogłaby dać nam wszystkie potrzebne informacje, kiedy ten wątek wreszcie stanie się istotny. Bo na razie nadal nie jest. W teraźniejszości dzieje się jeszcze mniej. Może przynajmniej Victoria Hand odegra wreszcie jakąś rolę. Pytanie tylko, kogo naprawdę robi w konia - Rogersa czy Superię? Obstawiam to drugie.
avalonpulse195c%20%5B1600x1200%5D.JPGArachnid: Niestety, nie ma poprawy. Historyjka z przeszłości, która do tej pory nie wnosiła zupełnie nic to teraźniejszej historii, zajmuje większą część tego numeru. A na dobrą sprawę można by ją było zmieścić na kilku stronicach. Według mnie najlepiej w tej opowieści wypada Sabretooth, który po prostu się nie cacka. Jeżeli chodzi o teraźniejszą historię, to niestety wieje nudą i to straszną. Na plus zliczyłbym reakcję Hawkeye’a oraz przesłuchanie prowadzone przez Wolverine’a (choć tutaj było to zdecydowanie zbyt krótkie). Największym plusem jest natomiast to, że nie wiemy, po której stronie stoi Victoria Hand. Poczekamy, zobaczymy. Może w końcu pan Bendis napisze coś lepszego, bo jak na razie jest słabiutko.
Zombie of MrG:
No i problem jest. Poziom tak New Avengers jak i Avengers gryzą ziemię. Mini Death of (Ultimate) Spider-Man póki co słaba. Moon Knight też na razie nie zabił. Scarlet było słabe. Obawiam się, że pan Bendis nam się solidnie popsuł. Jak utrzyma postęp to wkrótce dołączy do Loeba i Fractiona na liście "Nieeeeeeeee, tylko nie on".
A co jest nie tak? Hawkeye wydający po części wyrok śmierci i reszta Avengers pozwalająca na to. To samo z torturami i Wolverinem. Bezużyteczny Strange - NADAL. Lekarze i policjanci niekompetentni do granic możliwości. Jeśli na koniec nie będzie jakiegoś sensownego wyjaśnienia... A do tego mamy jeszcze historyjkę ze starymi Avengers - brzydką, bez sensu i o niczym. 3/10, z czego 2 za rysunki Deodato
.

New Mutants Vol. 3 #25
Hotaru: Zupełnie zapomniałem, że od tego numeru serię przejmują DnA - jaka miła niespodzianka! Wielka szkoda jednak, że wraz ze świetnym zespołem scenarzystów do serii nie przeszedł świetny artysta. Fernandez jest... W porządku. Żaden z jego kadrów nie spowodował u mnie szybszego bicia serca. Jego prace są nijakie, co dobitnie gryzie się z fabułą. No właśnie - fabuła. Jestem zadowolony, że reperkusje Age of X pozostawiono Mike'owi Careyowi, aby tutaj od razu ustanowić nowy kierunek dla serii. Kierunek, który w świetle ostatnich wydarzeń uznałbym za trochę odtwórczy (X-Force, anyone?), ale jakoś w rękach DnA nie sprawia takiego wrażenia. Jestem ciekaw, czy Moonstar pozostanie na pierwszym planie, czy Face to jedynie znak zachowania ciągłości, czy też wątek do wykorzystania w przyszłości. Już nie mogę się doczekać, kiedy się tego dowiem.
Krzycer:
Od początkowej bijatyki bardzo gładko przechodzimy do rozliczenia Cyclopsa z Illyaną - początek komiksu bardzo mi się podobał. Potem przychodzi pora na zaprezentowanie nowego status quo i - jak to z ekspozycją zwykle bywa - nie ma tu co liczyć na nie wiadomo jakie atrakcje. Mimo to rozmowa Dani z Cyclopsem wypada sympatycznie. Na końcu odwiedzamy X-Mana i mamy siurpryzę - coś jest w powietrzu, że po latach leżenia odłogiem wracają najbarwniejsi łotrzy z Age of Apocalypse.
Abnet i Lanning wprowadzają nas w swój pomysł na ten tytuł. Zapowiadany przez ten numer kierunek podoba mi się, pozostaje tylko czekać aż ruszy właściwa historia. Nie jestem za to przekonany do rysownika. Fernandez ma lepsze i gorsze kadry, zbliżenia wychodzą mu nieźle, ale już grupa X-Men w gabinecie Cyclopa woła o pomstę do nieba.
Detale:
- historia toczy się po AoX, ale Cannonball jest nadal obity po powrocie z Limbo. Niedopatrzenie redaktora.
- Fernandez rysuje Husk w kostiumie, w którym ostatnio występowała za Austena.


X-Men Legacy #248
Hotaru: Wyborne! Kiedy Carey ma pomysł, to nic nie jest go w stanie powstrzymać. I mówiąc "pomysł" mam na myśli jego pierwsze kilkanaście numerów z bezprzymiotnikowymi X-Men czy Age of X. Coś czuję, że to będzie historia, o której z niekłamana satysfakcją będę jeszcze wspominał przez lata. W końcu dowiem się, co się dzieje u Rachel, którą porzuciliśmy w tak intrygującym momencie. Drażnią mnie za to rysunki Moliny, które są bardzo niespójne. Tak niespójne, że podejrzewałem nawet, że ten numer ilustrowało kilku artystów. Facet ma schizofrenię, czy co?
avalonpulse195d%20%5B1600x1200%5D.JPGKrzycer: Rozrachunki z AoX. Podsumowanie zmian, kilkanaście deklaracji co bohaterowie sądzą o wydarzeniach z tamtego świata, zapowiedź nowych relacji między niektórymi postaciami. Jednak w przeciwieństwie do New Mutants, gdzie DnA po prostu kładli fundamenty, Carey udziela odpowiedzi na mniej lub bardziej palące pytania które pozostawiła lektura AoX i z tego powodu czytałem ten tytuł z dużo większym zainteresowaniem. Revenant okazała się zmyłką - o tyle rewelacyjną, że po tych paru latach myślałem o grupce Havoka raczej jako o tle kosmicznych wydarzeń niż o zagubionych w kosmosie X-Men. Choć wczorajszy news powinien był sprawić, że coś skojarzę. W każdym razie, dałem się nabrać. Z innej beczki - jeśli dobrze interpretuję wyjaśnienia doktor Rao, Pixie ma możliwość transformacji w Nightmare. Może ktoś kiedyś do tego wróci.
Chamber został zresetowany. Nie przeszkadzałoby mi, gdyby nadal był mini-Apocalypsem - gdyby tylko ktoś sobie przypomniał, że Akkaba nie tylko dali mu twarz, ale i oddali moce. A że nikt o tym nie pamiętał, to i ta opcja mi pasuje. Tyle tylko, że jeśli Carey nie dołączy szybko Chambera do swojego zespołu, to idę o zakład, że za moment nikt nie będzie pamiętał, że chłopak jest na Utopii i jeden z moich ulubionych mutantów znowu zniknie w wydawniczym Limbo. W każdym razie, wyjaśnienia i odpowiedzi są satysfakcjonujące, rozmowa Cyclopsa z Joanną ma swój dramatyzm, a rozmowa Gambita z Rogue jest czymś, na co czekałem od "Salvage". A sądząc po okładce w następnym numerze Magneto i Rogue wpadną do Polski. Tyle tylko, że okładki kłamią.
W każdym razie, po świetnym AoX wygląda na to, że Carey nie zamierza zwalniać, a X-Men Legacy pozostanie moim ulubionym - obok X-Factor - mutancim tytułem.

Zombie of MrG:
Carey znowu przypomniał mi, czemu jest moim ulubionym pisarzem. Zaskoczył wszystkich z Revenant, naprawił Chambera i Helliona. Poprawił lekko Pixie. Jakby jeszcze zrobił coś z włosami Legiona... Ale generalnie podoba mi się dokąd zmierza z jego postacią, tak samo jak z Frenzy, która w sumie w jego runie przewijała się od "Blinded by the Light", więc pewno pomysł ma. Tylko trójkąt Mags/Rogue/Gambit już mnie trochę nudzi. Czekam na więcej! 9/10

X-Men Vol. 3 #11
Hotaru: Ta historia powinna być wydana jako osobny one-shot. Albo najlepiej - w ogóle. W ogóle mnie nie zainteresowała, wcale mnie nie wciągnęła i jest kolejnym dowodem, że Gischler wkupił się w łaski X-Office historią z wampirami tylko po to, by potem zaprzepaścić jej potencjał. A teraz daje wyraz temu, że nie ma pomysłu, co dalej. A dalej powinna być zmiana warty - Chris Yost na stałe!

Krzycer: Pierwsze spotkanie profesora Xaviera z wampirami. Nie wiem czemu - chyba po prostu lubię odcinki z cyklu "Przygody młodego Indiany Xaviera", a może to kwestia przedłużającego się oczekiwania na premierę First Class - w każdym razie nie ma w tym numerze niczego specjalnego, a i tak podobał mi się na tyle, bym przymknął oczy na kurioza w rodzaju brytyjskiego myśliwego rodem z wiktoriańskiej powieści przygodowej (akcja toczy się w 1957).
Tak czy inaczej fajnie, że następną historię napisze Yost. Szkoda, że tylko jedną.





Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse195a.jpgNew Mutants Vol. 3 #25 (Adams Variant)
Autor:
Arthur Adams

Sc0agar4k: Dlaczego akurat ta? Jedno słowo: Magik! Jej poza i "kształty" mówią same za siebie, a nie można zapomnieć o tym spojrzeniu. Po prostu wszysto tutaj przyciąga wzrok. Całość uzupełnia jej Soulsword. Po prostu czysta fantazja, choć raczej powinienem rzec: czyste fantasy.








Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2011.05.11


Redaktor naczelny: Sc0agar4kKorekta: PuppetMasterRedaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.