Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1956 - Powrót Króla


1956 - Powrót Króla

Gdyby zrobić zestawienie kolejnych lat historii Marvela pod względem liczby przełomowych wydarzeń, to rok 1956 znalazłby się bardzo nisko. Można nawet zaryzykować, że byłby na szarym końcu, gdyby nie jedno niezwykle istotne wydarzenie z jego końcówki. Do ilustrowania komiksów Domu Pomysłów powrócił Jack "Król" Kirby.

Rozłąka tego wyśmienitego rysownika z wydawnictwem Martina Goodmana trwała bardzo długo. Kirby wraz trafił do Timely Comics w 1940 roku i wraz z Joe Simonem stworzył postać Kapitana Ameryki, którego przygody okazały się wielkim sukcesem. Niestety już w kolejnym roku duet twórców opuścił wydawnictwo ze względu na nieuczciwe praktyki Goodmana. Simon i Kirby mieli w umowie zagwarantowany procent od zysków ze sprzedaży przygód Kapitana Ameryki, ale Martin Goodman nie grał fair i celowo zawyżał koszty produkcji tej serii. Simonowi zdradził tą informację księgowy Morris Coyne, jednocześnie założyciel wydawnictwa MLJ Comics (później przemianowane na ciągle świetnie prosperujące Archie Comics). Prawdopodobnie Coyne liczył na odejście Simona i Kirby'ego z Timely oraz ich zaangażowanie w swojej firmie, która miała w swoim repertuarze Shielda, bohatera niemalże identycznego do Steve'a Rogersa. coverPlan ten powiódł się tylko połowicznie - artyści odeszli od Martina Goodmana (w nieprzyjemnej atmosferze), ale nie do MLJ, a do DC Comics. Ponieważ mieli wyrobioną markę, czekała na nich wysoka podwyżka i status gwiazd. Szefowie ówczesnego DC nie mieli początkowo pomysłu jako wykorzystać nowych pracowników i dali im wolną rękę. Kirby i Simon przedstawili koncepcję przygód Super Sherlocka Holmesa, ale z powodów prawnych zarzucono ten plan. Żeby nie siedzieli bezczynnie dostawali od redaktorów tymczasowe przydziały na zastępstwa innych artystów, ale ich prace często były tak zbliżone do przygód Kapitana Ameryki, że konieczne były poprawki i przeróbki. W końcu dostali przydziały na stałe i zajęli się solowymi przygodami Sandmana i Manhuntera oraz stworzyli od zera grupy Newsboy Legion i Boy Commandos. Ci dwaj pierwsi mieli sporo zbieżności z Kapitanem Ameryką, a dwie grupy były mocno wzorowane na Young Allies, których przygody Simon i Kirby pisali dla Timely Comics, ale obyło się bez pozwów o plagiat i co najważniejsze - czytelnicy bardzo pozytywnie zareagowali na te opowieści. Ponieważ USA przyłączyły się do zmagań wojennych, wiadomo było, że twórcy wkrótce mogą zostać powołani do wojska. W związku z tym DC zadbało o to, żeby przygotowali spory zapas komiksów, który jak się później okazało wystarczył na kilka lat. W 1943 roku Simon został powołany do Straży Przybrzeżnej, a Kirby do sił lądowych. Wylądował w Normandii niecałe dwa tygodnie po D-Day i uczestniczył w kolejnych walkach na szlaku w kierunku Berlina. Dane mu było spotkać nawet słynnego generała Pattona i to w dość niecodziennych okolicznościach. Dowódca dostał błędną informację, że oddział Kirby'ego został zniszczony i wyruszył wraz z posiłkami na inspekcję. Gdy okazało się, że nastąpiła pomyłka, Patton głośno wyrażał złość, jakby mając za złe żołnierzom, że raporty były nieprawdziwe i wprowadziły zamieszanie w jego skomplikowanej strategii. Kirby z czasem przekonał się do charyzmatycznego dowódcy i docenił jego zdolności. Na jego nieszczęście, jeden z poruczników docenił także zdolności Kirby'ego. Gdy oficer dowiedział się, że ma w oddziale zdolnego rysownika skierował go do zwiadu, gdzie miał rysować mapy i obrazy terenów interesujących amerykańską armię. Był to jeden z najniebezpieczniejszych przydziałów i Kirby wielokrotnie znajdował się w niezwykle groźnych sytuacjach. Zimą 1944 roku Kirby trafił do szpitala w Londynie z powodu poważnych odmrożeń nóg. Na szczęście udało się uniknąć amputacji i na początku 1945 roku wrócił do USA, a w lipcu został przeniesiony do rezerwy.

young romance.jpgPo wojnie Kirby wrócił do współpracy z Simonem, jednak nie w DC Comics, tylko w innych wydawnictwach, przede wszystkim w Harvey Comics i Crestwood Publications. Po wojnie komiksy superbohaterskie straciły na popularności, więc duet wszedł na nieznane dla siebie rejony takie jak kryminały, komedie dla dzieci, czy horrory. Szło im przyzwoicie, ale na wielki hit trzeba było poczekać do 1947 roku, gdy do sprzedaży trafił Young Romance. Wielki sukces nowego gatunku dał Simonowi i Kirby'emu stabilizację finansową i pozwolił na znaczną poprawę warunków życiowych. Dzięki kilkumilionowej sprzedaży kupili sąsiadujące domy na spokojnych i malowniczych przedmieściach Nowego Jorku. Było ich stać na zatrudnienie innych artystów-podwykonawców, którzy pomagali im w pracy nad Young Romance i jego spin-offami (jednym z nich był Steve Ditko). Simon i Kirby próbowali również swoich sił w innych popularnych gatunkach, między innymi w westernach, czy horrorach. W 1954 roku do sprzedaży trafił Fighting American, próba powrotu duetu do superbohaterskich korzeni. Analogie tytułowego bohatera do Kapitana Ameryki, oraz jego sidekicka Speedboya do Bucky'ego były oczywiste. Początkowo seria miała być poważna i powstała na fali McCarthyzmu. Kirby przyznawał zresztą, że nagonka na rzekomych ukrytych komunistów i polowanie prowadzone przez senatora McCarthy'ego początkowo wydawało mu się uzasadnione. Z czasem artysta, podobnie jak większość jego rodaków, zmienił zdanie i odrzucił paranoiczne poglądy senatora z Wisconsin. Odbiło się to na tonie Fighting American - po kilku poważnych numerach seria stała się pastiszem na McCarthyzm i swojego rodzaju komedią. Nie uratowało to jej jednak - w latach pięćdziesiątych nie było zapotrzebowania na superbohaterów. 

foxholes.jpgW powojennym okresie największe hity Simon i Kirby stworzyli dla wydawnictwa Crestwood. Niestety, podobnie jak w przypadku współpracy z Timely Comics, pojawiły się problemy z rozliczeniami dochodów. Duet twórców miał dość męczenia się z nieuczciwymi wydawcami i w połowie lat pięćdziesiątych załozył własne wydawnictwo, Mainline Comics. Rozpoczęli od czterech serii: Foxhole (wojenna), In Love (romans), Bullseye (western) oraz Police Trap (kryminał). Repertuar był szeroki, zgodny z preferencjami czytelników, a wyrobiona marka dawała szanse na powodzenie. Niestety, debiut wydawnictwa zbiegł się z największą nagonką na branżę, publikacją książki doktora Werthama i przesłuchaniami w senacie. To był zły okres dla wydawnictw i Mainline szybko wpadło w kłopoty. Zaczęło się od problemów dystrybutora, Leader News, który utrzymywał się głównie ze współpracy z EC Comics. Gdy to wydawnictwo znalazło się na celowniku polityków i CCMA, dystrybutor wpadł w poważne tarapaty i wkrótce zbankrutował. To oznaczało koniec Mainline Comics, które zdążyło wydać zaledwie 17 komiksów. Na dodatek pogorszyły się relacje twórców z Crestwood. W jednym z numerów In Love Kirby wykorzystał ilustracje, które wcześniej zamieścił w Young Romance (zmienił jedynie dialogi i opis historii...). Gdy Crestwood to odkryło, zagroziło procesem, a w końcu zamroziło wypłacanie pensji obu twórcom. W odpowiedzi Kirby i Simon wynajęli księgowego, który miał sprawdzić rzetelność wydawnictwa. Okazało się, że Crestwood jest im winny astronomiczną sumę 130 tysięcy dolarów (biorąc pod uwagę inflację, dziś byłby to ponad milion dolarów). Okazało się, że to wydawnictwo również ma spore problemy finansowe i odzyskanie długu jest niemożliwe. Simon i Kirby musieli zadowolić się jedną dziesiątą tej kwoty... Upadek Mainline i zamieszanie z Crestwood spowodowało napięcie w tym zgranym duecie. Stworzyli jeszcze kilka komiksów (w tym m. in. dla Crestwood...), ale ich drogi już się rozchodziły. Simon zdecydował się na przejście do branży reklamowej, a Kirby pozostał przy komiksach. 

Końcówka lat pięćdziesiątych nie była łatwa dla Kirby'ego. Kurczący się rynek utrudniał mu znalezienie stałej pracy, która dałaby mu środki na utrzymanie żony i trójki dzieci. Z tego powodu musiał zapomnieć o konflikcie z początku lat czterdziestych i powrócił do współpracy z Marvelem. Niegdysiejszy pomocnik, a obecnie redaktor naczelny, Stan Lee przydzielił mu Yellow Claw, serię o chińskim agencie, który przybył siać chaos i zamieszanie w Stanach Zjednoczonych. Na jego drodze stanął Jimmy Woo - obaj bohaterowie należą do nielicznych postaci Marvela, które zadebiutowały w latach pięćdziesiątych i pojawiły się we współczesnych nam komiksach. Pierwszy numer serii stworzył duet Stan Lee/Joe Maneely, ale trzy kolejne samodzielnie opracował Kirby. Jego charakterystyczny styl i odważne eksperymenty z układem strony (widoczne poniżej) sprawiły, że Yellow Claw #2-4 to warta uwagi lektura. Seria nie doczekała się piątego numeru, ale najważniejsze, że Kirby ponownie nawiązał współpracę z Marvelem. W końcówce lat pięćdziesiątych pracował jeszcze nad kilkoma westernami i historiami wojennymi, a na początku kolejnej dekady był współtwórcą ogromnego sukcesu Marvela.



Polityka wydawnicza Martina Goodmana w 1956 roku nie zmieniła się znacząco. Pod względem liczby wydanych komiksów był to rekordowy rok w historii Marvela - ukazało się ich niemal 450. Przycichło zamieszanie związane z nagonką na drastyczne komiksy w 1954 roku, więc do łask wracały horrory. Oczywiście już nie tak drastyczne jak kilka lat wcześniej, ale jednak ciągle trzymające w napięciu czytelnika. W 1956 roku co trzeci komiks Marvela należał do tego gatunku i przez kilka kolejnych lat ich wysoka pozycja będzie się dalej utrzymywać. Podobnie stabilny los czekał westerny, które w latach 1954-1960 utrzymywały dwudziestokilkuprocentowy udział w ofercie wydawnictwa. Po kilkanaście procent miały historie wojenne, romanse oraz opowieści o nastolatkach. Cała reszta gatunków popadła w niełaskę: nie ukazał się żaden komiks superbohaterski; a kryminałów wydano zaledwie dziesięć zeszytów.

Lex
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.