Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #8 - Incredible Hulk: Planet Hulk HC

Incredible Hulk: Planet Hulk HCpl0.jpg


Scenariusz: Greg Pak
Rysunki: Carlo Pagulayan, Aaron Lopresti, Juan Santacruz, Gary Frank, Takeshi Miyazawa
Okładka: Ladrönn
Liczba stron: 392
Cena: 39,99$
Zawiera: Incredible Hulk vol. 3 #92-105, Giant Size Hulk #1, historię "Mastermind Excello" z Amazing Fantasy #15. (na rynku są też wersje zawierające w swym opisie dodatkowo Planet Hulk: Gladiator Guidebook oraz większą ilość stron, ale nie wiadomo czy to tylko błędy redaktorskie, czy istnieją dwie wersje tego wydania)

 


Foxdie: Przyznam szczerze, że Hulk nigdy nie znajdował się w kręgu moich marvelowskich zainteresowań, a z obecnego voluminu przeczytałem jedynie tie-iny do House of M. Przychylne opinie i Zielona Wojna, skłoniły mnie jednak do zapoznania się z Planet Hulk.

Na pierwszy rzut oka, fabuła nie jest szczytem oryginalności. Wielka czwórka ziemskich herosów, postanowiła raz na zawsze pozbyć się zielonego "buldożera" i wystrzelili go na planetę która miała być rzekomo niezamieszkała, a tym samym stanowiłaby idealne miejsce dla potężnego alter ego Bannera. W efekcie Hulk ląduje na planecie Sakaar która pełna jest najróżniejszych istot, a rządy silnej ręki sprawuje Red King. Przez całą sagę widzimy jak z niewolnika, Hulk staje się nowym królem. Jak już mówiłem nic oryginalnego, ale diabeł tkwi w szczegółach. Sposób prowadzenia fabuły sprawia że nie znajdziemy w tym tytule "nudnych" momentów. Na dodatek Pak dokonuje czegoś, według mnie, niesamowitego. Ukazuje bardziej ludzką naturę Hulka, tutaj nie jest on już tylko bezmyślną zieloną masą, która kieruje się głównie podstawowymi ludzkimi emocjami. Trzeba przyznać że w dotychczasowej historii Hulka, poza kilkoma momentami, był on zawsze ucieleśnieniem ogromnej siły i mocy którą ciężko kontrolować, dlatego tak często Holku stanowił zagrożenie dla otoczenia. Co nie znaczy że w Planet Hulk zobaczymy Hulka "wykształciucha" rozmyślającego: "Smash or not Smash?". Wciąż im bardziej wściekły tym bardziej zabójczy, ale w chwili gdy opadają emocje, Hulk staje się normalną myślącą istotą. Proces jego "intelektualnej ewolucji" trwa prawie przez całą sagę, od niewolnika posługującego się prostymi, często niegramatycznymi zdaniami, po Zielonego Króla planety Sakaar który potrafi pokierować swoim narodem.

Na dodatek jest to historia przełomowa i to bardzo. Reperkusje wysłania Hulka na inną planetę i jego działań na niej, są odczuwalne do tej pory w postaci World War Hulka, a i sama wojna powinna przynieść spore zmiany. Wiele wydarzyło się również w życiu samego Hulka. Podczas Planet Hulk, Syn Sakaaru poczuł się wreszcie doceniony, był szanowany i wielbiony przez tłumy, zyskał nowych przyjaciół, wojowników z którymi zawiązał dożywotnie przymierze, a co najważniejsze doświadczył prawdziwej miłości. Nie, to nie Bruce Banner, a sam Hulk został pokochany w efekcie czego zmienił swój stan cywilny, a w drodze był już jego pierwszy pierworodny. Niestety stracił swój lud, stracił swoją miłość, a za wszystko obwinia czterech panów z układu. Nie ma co się dziwić że rozpętał im za to wojnę.

Do całości należy dorzucić jeszcze rysunki. Historia z racji dużej liczby numerów, rysowana była przez kilku rysowników (głównie był to Pagulayana i Lopresti) i trzeba przyznać że każdy z nich świetnie wczuł się w narzucony przez scenarzystę klimat. Pracę Pagulayana mogłem podziwiać po raz pierwszy i nie mam większych zastrzeżeń, jego szkice bardzo dobrze oddają charakter tej historii. Co do Loprestiego to jego styl był mi znany wcześniej i uważam go za dobrego artystę, co potwierdził swoimi pracami w Planet Hulk.

Podsumowując, mogę z czystym sumieniem polecić Planet Hulk każdemu czytelnikowi. Nie ważne czy jesteś fanem Hulka czy do tej pory nie przeczytałeś żadnego komiksu z jego udziałem. W Planet Hulk będziecie świadkami narodzin nowego wojownika, zielonoskórego syna Sakaaru który według przepowiedni miał ocalić ten świat lub doprowadzić do jego zniszczenia. Jak stało się naprawdę, przekonajcie się sami.

 

 

Lex: Po latach stagnacji, Marvel postanowił wreszcie gruntownie zmienić życie Hulka i ponownie włączyć go do czołówki swoich superbohaterów. Udało się tego dokonać w świetnym stylu.

 

Trzeci volume Incredible Hulk nie był wyjątkowo słaby - miał nawet swoich gorących zwolenników. Problemem była jednak jego hermetyczność, bo historia była zrozumiała tylko dla fanów, którzy od dłuższego czasu śledzili przygody Bannera. Na szczęście sięgając po Planet Hulk nie musicie wiedzieć nic o tajemniczym Mr. Blue, klonach i tajemniczych stowarzyszeniach, które przez ostatnich kilka lat uganiały się za naszym bohaterem. Musicie tylko wiedzieć, że Illuminati wysłali Hulka w kosmos, chcąc chronić Ziemię przed jego atakami furii. Planet Hulk tpb rozpoczyna się w momencie lądowania Hulka na nieznanej planecie i już na samym początku mamy dynamiczną akcję, która trwa nieprzerwanie przez kilkaset stron. Fabuła jest niezwykle dynamiczna - do głównego bohatera dołączają wkrótce sprzymierzeńcy, zmieniają się przeciwnicy i sojusznicy, ale ani przez moment nie będziecie się nudzić.

 

Greg Pak stworzył bardzo ciekawą grupę postaci towarzyszących Hulkowi. Miek, Korg, Brood, Hiroim the Shamed, Lavin Skee i Elloe Kaifi różnią się charakterami, lojalnością, tolerancją i umiejętnościami, ale połączyła ich wspólna walka ramię w ramię. Tak naprawdę Planet Hulk to nie solowe przygody Zielonego Stwora - mamy tutaj do czynienia z zespołem, który powstał w niecodziennych okolicznościach i który musi poradzić sobie z nieufnością i uprzedzeniami tworszących go bohaterów.

Przy okazji recenzowania tej historii nie sposób nie wspomnieć o dylematach Hulka, który zastanawia się, czy jest w stanie udźwignąć brzemię zbawcy. Przystosowany raczej do niszczenia, niż budowania znalazł się w niewygodnej sytuacji. Czy warto walczyć dla ludzi, którzy widzą w nim tylko potwora? Jak pogodzić zantagonizowane rasy? Czy jest to w ogóle możliwe? Czy po pokonaniu Imperatora będzie można zbudować lepszy świat na gruzach tyranii? Na te pytanie Hulk próbuje znaleźć odpowiedź i okazuje się, że część z nich niestety będzie dla niego bolesna.

Nie mam większych zastrzeżeń chociaż trochę irytowały mnie zaskakująco częste zmiany poglądów niektórych boahterów. Ta uwaga dotyczy głównie Mieka i Elloe, którzy co kilkanaście stron prezentują inny pogląd odnośnie postępowania Hulka i tolerancji względem innych ras. Można założyć, że to wynik dynamicznie zmieniającej się sytuacji i manipulacji przedstawiciela Brooda, ale trochę mi to przeszkadzało.

Pakowi udało się stworzyć historię rozwijającą się w błyskawicznym tempie, wciągającą czytelnika od pierwszego rozdziału. Do tego oryginalni bohaterowie, którzy idealnie pasują do fabuły i przede wszystkim otwarte zakończenie, które stało się prologiem wydarzeń, które wstrząsnęły światem Marvela. Żeby w pełni zrozumieć World War Hulk trzeba wcześniej przeczytać Planet Hulk, do czego gorąco was zachęcam.

 

 

LTplus.jpg

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.