Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1955 - ... a telewizja jeszcze gorsza!

1955 - ... a telewizja jeszcze gorsza!

Po wydarzeniach z 1954 roku, branża komiksowa stanęła przed trudnym wyzwaniem. Zła prasa, którą przysporzyła książka doktora Fredericka Werthama oraz późniejsze przesłuchania w Senacie Stanów Zjednoczonych bardzo negatywnie wpłynęły na wizerunek wydawców. Był to jednak dopiero początek kłopotów, które w drugiej połowie lat pięćdziesiątych czekały Atlas Comics.

tv_.jpg Kolejnym problemem, który dotknął wydawców była popularyzacja telewizji. Możliwe, że był to czynnik bardziej szkodliwy dla branży niż nagonka polityczna. W 1955 roku w sprzedaży były już kolorowe telewizory i chociaż były jeszcze sporym wydatkiem, a większość programów nadawana była w czerni i bieli, to rewolucji nie można było zatrzymać. Telewizja wygrywała z komiksami, a także kinem, prasą oraz radiem. Dzieci i ich rodzice coraz częściej spędzali czas przed szklanym ekranem. Nowa rozrywka była darmowa, niewymagająca i coraz powszechniej dostępna. Paradoksalnie było w tym coś dobrego dla branży komiksowej - wszelkiego rodzaju organizacje zarzucające wydawcom deprawowanie młodzieży, teraz skupiły się na telewizji oraz na kolejnej pasji, która miała właśnie zawładnąć sercami młodzieży: rock'n'rollu. Krytyka nowego rodzaju muzyki, który był sprzeczny z grzecznymi, konserwatywnymi poglądami wielu starszych amerykanów sprawiła, że doktor Wertham i podobni mu działacze przeciwni komiksom zeszli na drugi plan. Wraz ze stonowaniem nagonki malała jednak popularność komiksów i większość wydawców zanotowała znaczący spadek sprzedaży, co zaowocowało licznymi bankructwami.

coverPodobnie jak większość innych wydawców, Martin Goodman musiał dostosować swoje komiksy do zasad Comics Code. Postanowił on wykorzystać rosnącą popularność telewizji i stworzyć komiksy z udziałem bohaterów znanych ze szklanego ekranu. Nakładem Atlasa ukazała się adaptacja przygód Pinky'ego Lee, popularnego wówczas komika dziecięcego (taki dawny Krusty); seria Della Vision, której tytułowa bohaterka była gwiazdą telewizji, a także przygody wesołego ducha Homera, który był (nieoficjalnym rzecz jasna) bratem bliźniakiem bardziej znanego Kaspra, Przyjaznego Ducha. Niestety żadna z tych pozycji nie zrobiła kariery. Smutny koniec spotkał również Sub-Mariner Comics, którego ostatni odcinek pojawił się w sprzedaży późnym latem 1955 roku. Był to ostatni komiks superbohaterski spośród kilku, które powróciły w 1953 roku do oferty Marvela. Eksperyment trwał niespełna dwa lata, a i tak Namor miał szczęście, bo jego okres wydawania przedłużyła perspektywa nakręcenia poświęconego mu serialu. Gdy projekt ten ostatecznie upadł, słabo sprzedający się dwumiesięcznik poszedł na dno. To był koniec superbohaterów na kilka dobrych lat, bo właśnie zaczynała się najdłuższa w dziejach Marvela przerwa w wydawaniu komiksów z nadludźmi.

Warto jeszcze wspomnieć o kilku ciekawych debiutach. Atlas zaczął wydawać więcej westernów, a dwa z nich szczególnie zasługują na uwagę. Wyatt Earp odniósł spory sukces i przetrwał do początku lat sześćdziesiątych, będąc jednym z poczytniejszych tytułów tego gatunku w ofercie Martina Goodmana. Na sukces opowieści o znanym rewolwerowcu bez wątpienia miał popularny serial telewizyjny, który zadebiutował w tym samym roku. Jeszcze lepiej poradził sobie Rawhide Kid, który doczekał się aż 150 numerów i dotrwał aż do 1979 roku, z krótką przerwą między 1957 i 1960 rokiem. On również odniósł sukces dzięki telewizji, a konkretnie serialowi "Rawhide" (z m.in. młodym Clintem Eastwoodem - polecam oba linki), który zdobył popularność we wczesnych latach sześćdziesiątych. Po zakończeniu pierwszej serii Rawhide Kid powracał jeszcze kilkukrotnie w różnych miniseriach, a w 2003 roku było głośno, gdy w MAXowej miniserii przedstawiono go jako homoseksualistę.

coverInnym bohaterem z przeszłości, który zadebiutował w 1955 roku był Black Knight. Opowieść o sir Percym of Scandia stworzył duet Stan Lee/Joe Maneely. O ile tego pierwszego nie ma potrzeby przedstawiać, to prawdopodobnie niewielu fanów Marvela kojarzy drugiego twórcę. Maneely był wyjątkowo zdolnym rysownikiem i w latach pięćdziesiątych stał się jednym z ulubieńców Stana Lee, który doceniał jego styl, ale również dużą szybkość ilustrowania. Niezwykle wszechstronny artysta zajmował się w Atlasie wszystkim co mu przydzielono - od komiksów dziecięcych poprzez romanse do westernów. Był młodą, wschodzącą gwiazdą i w niczym nie ustępował Johnowi Romicie, czy Steve'owi Ditko, który później przeszli do historii jako legendarni twórcy sukcesu Marvela. Maneely niestety nie dołączył do nich na skutek tragicznego wydarzenia, na opis którego przyjdzie pora przy okazji roku 1958. W 1955 roku wszystko było jeszcze w najlepszym porządku, Maneely rozwijał się, a owocem jego kolejnej współpracy ze Stanem Lee był średniowieczny rycerz w czarnej zbroi. Obdarzony przez czarnoksiężnika Merlina mieczem wykutym z meteorytu, sir Percy bronił Camelotu przed złym Mordredem. Seria przetrwała tylko pięć numerów, ale pomysł Black Knighta nie zginął - tytuł ten piastowali później inni bohaterowie, a najbardziej znanym z nich był Dane Whittman, wieloletni członek Avengers, na którego debiut trzeba było jeszcze poczekać ponad dekadę.

Lex
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.