Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1954 - Comics are bad, m'kay? cz. III

1954 - Comics are bad, m'kay? cz. III

DZIEŃ TRZECI - 04 czerwca 1954 r.

1954s.jpgKomisja wróciła do obrad po kilku tygodniach przerwy czwartego czerwca 1954 roku. W przesłuchaniach nie brał udziału aktywny wcześniej senator Kefauver oraz nieobecny również w pierwszych dwóch dniach przesłuchań senator Langer. Dodatkowo senator Hennings spóźnił się (dotarł na trzecie przsłuchanie), więc na początku na sali przebywał tylko jeden z czterech członków komisji. Senator Hendrickson wygłosił na rozpoczęcie dnia krótkie podsumowanie dotychczasowych efektów pracy komisji i zwrócił uwagę na pozytywne znaki płynące z branży komiksowej. Wyraził  zadowolenie tym faktem oraz nadzieję, że wydawcy konsekwentnie będą dążyć do poprawy jakości swoich komiksów. Transmitowane w telewizji obrady komisji rozpoczęły się od rozmowy z Jamesem Fitzpatrickiem, przewodniczącym komitetu do spraw komiksów stanu Nowy Jork. Polityk ten przedstawił najpierw sprawozdanie z działalności komitetu, który powstał w 1949 roku. Politycy z Nowego Jorku już wtedy próbowali zapanować nad wydawcami, ale bez większych rezultatów. Fitzpatrick powrócił w swym przemówieniu do przesłuchania Williama Gainesa i przeanalizował wydany przez niego Panic #1 (więcej skanów z tego numeru). Najwyraźniej nie zrozumiał przewrotnego humoru tego komiksu i strasznie poważnie podszedł do żartobliwego zeszytu. Ironiczne mrugnięcia okiem do czytelnika potraktował niezwykle serio i stwierdził, że obraża on kupujących. Nie przypadło mu też do gustu satyryczne przedstawienie policjantów oraz świętego Mikołaja, które uznał za deprawujące. Fitzpatrick nie do końca wierzył w samoregulację rynku i obawiał się, że autocenzura, o której coraz częściej wspominali wydawcy, może okazać się niewystarczająca. Sugerował senatorom wypracowanie odpowiednich przepisów, obowiązujących w całym kraju. Po raz kolejny powróciła również kwestia dystrybucji komiksów - Fitzpatrick pochwalił Nowy Jork za wprowadzenie zakazu sprzedaży wiązanej komiksów.

Sposób dystrybucji komiksów i rzekome wykorzystywanie sprzedawców końcowych bardzo zaabsorbował komisję. Pojawił się już w poprzednich sesjach, ale w trzecim dniu pracy wyszedł na pierwszy plan. Drugim przesłuchiwanym był Benjamin Freedman, prezes Newsdealers Association of Greater New York and America. Opisał szczegółowo to niepokojące zjawisko: według jego słów dostawcy dystrybutora dowozili sprzedawcom zapieczętowane paczki i nie pozwalali na wybranie komiksów, które chcą kupić. Właściciele punktów z prasą nie mieli więc szansy sprawdzenia zawartości przesyłki - w ciemno musieli kupować wybrane przez dystrybutora serie. Protestujący sprzedawcy mieli być szantażowani zaprzestaniem dostaw najpopularniejszych tytułów. Wobec niepokornych stosowano również inne szykany, na przykład późniejsze dostarczanie przesyłek, które powodowały niższą sprzedaż. Problem był również ze zwrotami. Co prawda były one możliwe i dystrybutorzy zwracali pieniądze, ale dopiero po 6-8 tygodniach od otrzymania i opłaceniu (często niechcianych) komiksów.

Całkowicie odmienna wizję przedstawił Harold Chamberlain, przedstawiciel dużego dystrybutora Independent News. Według niego, problem sprzedaży wiązanej nie istniał, a insynuacje Freedmana były kłamliwe. Podkreślił, że dotyczy to nie tylko jego firmy, ale i innych dystrybutorów, którzy w żaden sposób nie zmuszają sprzedawców do zakupu niechcianych tytułów. Chamberlain przyznał za to, że w ostatnich tygodniach jego firma, powiązana z ówczesnym DC Comics, wprowadzała zmiany w swojej ofercie. Ze względu na obrady komisji i narastającą niechęć dla brutalnych komiksów kilka serii zostało zlikwidowanych, a inne miały przejść poważne zmiany redaktorskie.

panic2s.jpg


Kolejnym wezwanym był Charles Appel, właściciel apteki w Minnesocie. Zdecydowanie twierdził, że problem sprzedaży wiązanej istnieje i podważał słowa swojego poprzednika. Poinformował komisję, że gdy w marcu odmówił kupowania niektórych tytułów został ukarany przez dystrybutora i przestał otrzymywać najpoczytniejsze magazyny i prasę.

Zaraz po nim do zeznawał George Davis, prezes dystrybutora Kable News. Raczej nie zaskoczy Was fakt, że podpisał się on pod słowami Chamberlaina i zapewniał, że sprzedawcy nie są zmuszani do niechcianych zakupów... Reszta przesłuchania była również dość przewidywalna i standardowa. Davisowi pokazano kilka odrażających okładek, które przeszły przez jego firmę, ale w pytaniach i odpowiedziach nie padło nic czego nie słyszelibyśmy wcześniej.

coverPrzedpołudniowa sesja nie przyniosła większych wydarzeń: ponownie skrytykowano brutalne komiksy; pochwalono próby autocenzury wydawców i skonfrontowano dwie wersje na temat sprzedaży wiązanej. Popołudniowa rozpoczęła się od wystąpienia przedstawiciela kanadyjskiej Izby Gmin, E.D. Fultona. Był on twórcą prawa, które zabraniało wydawania kryminalnych komiksów na terenie północnego sąsiada USA. Z bólem przyznał, że prawo to poza kilkoma przypadkami grzywien było praktycznie martwe. Wydawcy znajdowali kolejne sposoby na ominięcie zakazu, a także kierowali się w inne niepożądane gatunki (horrory, pikantne romanse).

Po Kanadyjczyku, przed komisją stanął Samuel Black, przedstawiciel Atlantic Coast Independent Distributors Association (stowarzyszenie dystrybutorów prasy). Zaprezentował oświadczenie swojej organizacji, którego motywem przewodnim było "co złego to nie my!". Black podkreślił, że dystrybutorzy nie są konsultowani przez wydawców i nie mają możliwości merytorycznej oceny ich komiksów. Brak im czasu, ale również środków do oceny opowieści pod kątem etyki, moralności oraz zgodności z prawem. Przyznał, że część dystrybuowanych komiksów może zawierać negatywny przekaz i wyraził ubolewanie z tego faktu oraz nadzieję, że wydawcy rozwiążą ten problem. Black sprzeciwił się również cenzorskim przepisom, które byłyby w sprzeczności z duchem wolności panującym w USA. Przez całe przesłuchanie przewijał się temat sprzedaży wiązanej i zarzutów kioskarzy pod adresem dystrybutorów. Black zapewniał, że każdy końcowy sprzedawca może podać dystrybutorowi listę tytułów, których nie chcę otrzymywać i będzie to respektowane. Niemalże identyczne poglądy wyraził William Eichhorn z American News Co., jednego z największych ówczesnych dystrybutorów prasy. Jego przesłuchanie nic nie wniosło do sprawy i było powtórzeniem słów Blacka i innych dystrybutorów, którzy trzymali jedną linię obrony.

coverOstatnim świadkiem zeznającym przed komisją był J. Jerome Kaplon, członek komitetu zajmującego się przestępczością wśród nieletnich w stanie New Jersey. Określenie go gorącym przeciwnikiem brutalnych komiksów to właściwie eufemizm - Kaplon szczerze nienawidził wszystkiego co mogło deprawować młodzież, a tych czynników widział wiele... To gniewne wystąpienie zakończyło trzeci i ostatni dzień pracy komisji. Dopiero w marcu 1955 roku powstał wstępny raport podsumowujący jej działanie, spisany przez senatora Kefauvera (w międzyczasie zastąpił on na stanowisku przewodniczącego komisji senatora Hendricksona, którego kadencja dobiegła końca). Nie jest on specjalnie porywająca lekturą i nie zaowocował konkretnymi zmianami prawnymi. Kefauver opisał w nim pokrótce historię rozwoju branży, możliwość negatywnego wpływu komiksów na młodego czytelnika oraz sugestie regulacji, któe miałyby temu zapobiec. Co ciekawe, senator zwrócił uwagę na wpływ komiksów na międzynarodową pozycję USA. Stwierdził m.in., że w ZSRR amerykańskie komiksy przedstawiające przestępstwa służą do oczerniania jego ojczyzny. Chyba najzabawniejszym fragmentem jest informacja, że komiksy są dystrybuowane również do krajów, których ludność nie jest biała. Zdaniem senatora komiksy, w których przestępcy są innej niż biała rasy, mogą być źle odebrane w takich państwach. Ciekawe, że Kefauver nie zauważył takiego problemu w USA, ale w końcu raport powstawał jeszcze w erze silnej segregacji rasowej, kilka miesięcy przed słynnym aktem nieposłuszeństwa obywatelskiego Rosy Parks.

Raport komisji nie miał wielkiego znaczenia przede wszystkim dlatego, że wydawcy postanowili nie czekać na niego. Wszysytko wskazywało na to, że będzie on niekorzystny dla branży i postanowili uprzedzić polityków. We wrześniu 1954 roku powołana została organizacja Comics Magazine Association of America, której szefem został Charles Murphy, doświadczony urzędnik z Nowego Jorku. Głównym zadaniem nowego tworu było wypracowanie sposobu na poprawę wizerunku branży komiksowej. Idąc w ślady ACMP, Murphy i jego pracownicy przygotowali listę zasad, które miały obowiązywać twórców komiksów. Oparte były one o reguły z końcówki wcześniejszej dekady, ale były bardziej szczegółowe i restrykcyjne.

Całość zasad możecie znaleźć na przykład tutaj, a najważniejsze z nich to:
- zakaz przedstawiania przestępstw w sposób, który może budzić sympatię do kryminalistów; brak zaufania do stróżów prawa; zachęcać do naśladowania złoczyńców lub szczegółowo pokazywać metody ich działania
- przestępcy mieli zawsze podlegać słusznej karze
- zakaz prezentowania nadmiernej przemocy i tortur
- odradzano pokazywania śmierci stróżów prawa
- szczególny zakaz na temat przedstawiania porwań
- odradzano używania słowa "crime" w nazwie serii - jeśli musiał być użyty to nie mógł być specjalnie wyróżniany (ta sama czcionka co pozostałe wyrazy)
- zakaz używania słów "horror" i "terror" w tytule serii
- zakaz szeroko pojętych scen horroru: poważnego rozlewu krwi, wyjątkowo brutalnych zbrodni, scen deprawacji, pożądania, sadystycznych oraz masochistycznych
- zakaz pojawiania się wilkołaków, wampirów, ghouli oraz zombie
- w dialogu nie mogły pojawiać się wulgaryzmy. Dopuszczano slang i kolokwializmy, ale zalecano ich ograniczanie do minimum i stosowanie poprawnej gramatyki.
- zakaz wyśmiewania religii oraz ataków rasistowskich
- zakaz eksponowania nagości oraz przedstawiania postaci w "sugestywnych" pozach. Bohaterowie mieli być ubrani w stroje "ackeptowane przez społeczeństwo", a kobiety miały nie mieć "wyolbrzymionych kształtów".
- nakaz pochwały świętości małżeństwa, szacunku dla rodziców, norm moralnych i honorowego zachowania
- zakaz brutalnych i anormalnych scen seksualnych, scen gwałtu, perwersji oraz uwodzenia
- zakaz reklamy: alkoholu, papierosów, seksu, erotyki, broni, hazardu, medykamentów.

Jednak to nie restrykcyjność zasad spowodowała, że CCA poradził sobie lepiej niż poprzednik stworzony przez ACMP - różnicą była surowość w egzekwowaniu regulacji. Przystąpienie do tej drugiej było dobrowolne i po obiecującym początku szybko stało się jasne, że wielu wydawców nie ma ochoty należeć do tej organizacji. Bezkarność dezerterów zachęcała kolejne firmy do pójścia w ich ślady i sprawiła, że w 1954 roku ACMP nie miała już żadnego realnego wpływy na rynek. CCMA miała tą przewagę, że przystąpiły do niej niemalże wszystkie liczące się wydawnictwa. Wyjątkiem było jedynie EC Comics (o nim więcej za chwilę) oraz Classics Illustrated i Dell Comics. Ta ostatnia para nie publikowała żadnych kontrowersyjnych komiksów i nie chciała być w jakikolwiek sposób łączona z "niegrzecznymi" wydawnictwami. comics-code.jpgWszyscy inni liczący się gracze dołączyli posłusznie do CCMA, która na poważnie wzięła się do roboty. Obowiązkiem zrzeszonych firm było przysyłanie wszystkich komiksów do recenzji przed ich wydaniem. Pracownicy CCMA skrupulatnie przeglądali je pod kątem naruszenia zasad i odsyłali je do wydawców z ewentualnymi sugestiami zmian. Recenzenci mogli przyczepić się do całych historii, ale również do ich fragmentów, czy wręcz konkretnych kadrów, które mogłyby źle wpływać na psychikę czytelników. Na grudniowej konferencji Charles Murphy z dumą oznajmił, że w ciągu pierwszych miesięcy działalności jego organizacja przejrzała 285 komiksów i zakwestionowała 126 historii oraz aż 5656 ilustracji! Wszystkie z nich zostały poprawione i wydrukowane jako "poprawne" ze stemplem CCA. Murphy okazał się dobrym wyborem i pomógł uspokoić złą atmosferę wokół komiksowej branży, chociaż odbyło się to kosztem cenzury i znacznego ograniczenia swobody wydawców. Praca CCMA została doceniona przez komentatorów i wcześniejszych krytyków komiksów, z wyjątkiem najbardziej zajadłego wroga branży, czyli Frederica Werthama. Psychiatra nie ustawał w swojej krytyce i doprowadził nawet do wprowadzenia w stanie Nowy Jork restrykcyjnego prawa zabraniającego wydawania szkodliwych komiksów. W kolejnych latach Wertham stopniowo tracił swoje wpływy, a "komiksowy kod" coraz lepiej spełniał swoją funkcję. Autocenzura wydawców wyciszyła oskarżenia, chociaż z drugiej strony branża potrzebowała kilku lat żeby na nowo odżyć i przekonać do siebie czytelników. Druga połowa lat pięćdziesiątych nie była udana finansowo dla wydawców i dopiero eksplozja komiksów superbohaterskich na początku lat sześćdziesiątych pobudziła rynek.
Największym przegranym zamieszania wokół CCA był William Gaines i jego EC Comics. Uważał on, że część przepisów została ustanowiona specjalnie pod kątem jego serii. EC Comics nie przystąpił do CCMA i wkrótce stanęło przed poważnymi problemami, bo dystrybutorzy i sprzedawcy komiksów (pod presją społeczną i polityczną) odmówili dalszej współpracy. Gaines próbował jeszcze kilku manewrów i walki z CCA, ale ostatecznie poniósł klęskę i zmuszony został do zamknięcia wszystkich swoich horrorów i kryminałów, które przyniosły mu rozgłos. Zastąpiły je bardziej realistyczne historie, które w końcu pojawiały się z logo CCA, ale sprzedaż stała na słabym poziomie. Gaines ciągle był uznawany za głównego autora kłopotów branży i Charles Murphy wyjątkowo restrykcyjnie przyglądał się jego poczynaniom, często rzucając mu kłody pod nogi. Ostateczne starcie odbyło się przy okazji przedruku antyrasistowskiej historii "Judgement Day", którą Murphy starał się na siłę absurdalnie ocenzurować. Gaines miał dość męczenia się z CCMA - wydał przedruk bez stempla CCA i zaprzestał wydawania komiksów, przekształcając ostatnią serię (Mad) w magazyn, o którego sukcesie mogliście już przeczytać.

Ucierpiało również wiele innych wydawnictw, między innymi: Quality Comics zbankrutowało i odsprzedało większość serii DC Comics; upadły Lev Gleason Publications (prekursor kryminałów), Ace Comics (słynące z kontrowersyjnych serii), Toby Press (znane głównie z adaptacji filmowych przygód Johna Wayne'a), a Eastern Color (wydawca słynnego Famous Funnies) porzuciło branżę komiksową. W drugiej połowie lat pięćdziesiątych zniknęło sporo wydawnictw i po raz pierwszy od dwudziestu lat nie zadebiutowała żadna nowa firma! Atlas Comics przetrwał zamieszanie i dotrwał do lat sześćdziesiątych, kiedy stał się liderem rewolucji superbohaterskiej, ale wcześniej również popadł w poważne problemy i stanął na granicy bankructwa o czym będziecie mogli poczytać w kolejnych odcinkach Historii Marvela.

Na koniec kilka słów o bohaterach przesłuchań:
senator Robert Hendrickson (pierwszy przewodniczący komisji, Republikanin z New Jersey): urodzony w 1898 roku, w chwili rozpoczęcia pracy komisji miał więc 56 lat. Prawnik, który w połowie lat trzydziestych na dobre zajął się polityką. Najpierw przez kilkanaście lat działał w senacie swojego rodzinnego stanu, a w 1948 roku został wybrany na senatora Stanów Zjednoczonych. Zajmował się głównie tematyką związaną z jego wykształceniem. Miał opinie spokojnego, solidnego i rzeczowego. Stronił od radykalizmu i dość szybko przestał popierać spiskowe teorie McCarthy'ego. Po upływie swojej kadencji nie walczył o reelekcję, wiedząc, że nie może liczyć na poparcie Republikanów ze swojego stanu. Opuścił Senat przed końcem pracy "komiksowej" podkomisji i został zastąpiony przez senatora Kefauvera w roli jej przewodniczącego. W 1955 został mianowany ambasadorem USA w Nowej Zelandii, skąd wrócił po dwóch latach. Napisał książkę "Youth in Danger" poświęconą problemom ówczesnych nastolatków. Zmarł w grudniu 1964.


kefauvers.jpgsenator Estes Kefauver (drugi przewodniczący komisji, Demokrata z Tennessee): młodszy o pięć lat od Hendrickson i zdecydowanie najbardziej znany polityk całej komisji. W dzieciństwie nie zapowiadało się, że zostanie gwiazdą sceny politycznej. Pochodził z rodziny o bogatym dorobku - jego przodkowie mieli ciekawe życiorysy (byli lokalnymi politykami, pastorami, prawnikami - nie stronili również od loży masońskich). Wydawało się jednak, że za kontynuowanie tej tradycji weźmie się jego starszy brat, Robert. Osoby znające Kefauvera w okresie dziecięcym wspominają go tak samo: sympatyczny, wręcz słodki chłopiec, który jednak niczym się nie wyróżniał (może poza donośnym krzykiem i sprawnością fizyczną) i był w cieniu swojego brata. To Robert wykazywał się inteligencją i był typowany do "wielkich rzeczy". Niestety, gdy Estes miał 10 lat zdarzył się tragiczny wypadek - czternastoletni Robert zaczął się topić podczas rodzinnego pikniku. Udało się go wyciągnąć z wody i przywrócić oddech. Wydawało się, że wszystko będzie w porządku, ale jeszcze tego samego dnia podczas kolacji Robert dostał drgawek i zmarł. Śmierć brata wpłynęła na dalsze losy Estesa i sprawiła, że sam skierował się w stronę polityki. Z wyróżnieniem skończył prestiżowe studia prawnicze na uniwersytecie Yale i rozpoczął pracę w zawodzie. Stopniowo wyrabiał sobie nazwisko i kierował w stronę polityki. W 1939 roku z łatwością wygrał wybory do Izby Reprezentantów USA i później jeszcze czterokrotnie miażdżył swoich rywali, dzięki czemu zachował swoje stanowisko do 1948 roku. W 1948 roku postanowił nie ubiegać się o kolejną reelekcję i wystartował do walki o fotel senatora.
Kefauver popadł wówczas w konflikt z E.H. Crumpem, szefem Demokratów w Tennessee, który miał znacznie bardziej koserwatywne poglądy. Crump chciał zablokować kandydaturę Kefauvera i w serii ogłoszeń prasowych zarzucał mu sympatie komunistyczne. Porównywał go do szopa pracza, który udaje niewiniątko, a w rzeczywistości ma nieczyste intencje. Kefauver zareagował oryginalnie - na konferencji prasowej wystąpił w garniturze oraz w charakterystycznej czapce traperów z ogonem szopa pracza... Zarzucił Crumpowi despotyzm i stanął do wyścigu po nominację swojej partii. Otrzymał ją, wyraźnie pokonując ubiegającego się o reelekcję, konserwatywnego senatora Toma Stewarta. Kampania i wybory były niezwykle ciekawe i dramatyczne, nie obeszło się nawet bez zamieszek i ofiar śmiertelnych, ale czytacie Historię Marvela, a nie Historię wyborów w Tennessee, więc to tyle o politycznym trzęsieniu ziemii w 1948 roku w tym stanie. ;)
Same wybory do Senatu były już formalnością, Tennessee było wówczas (i długo później) stanem tradycyjnie wybierającym Demokratów. Po zaprzysiężeniu Kefauver zajął się głównie walką z monopolami oraz zorganizowaną przestępczością. Zyskał popularność zwłaszcza dzięki specjalnej komisji, która zajęła się działalnością mafijną. Jego bezkompromisowość przysporzyła mu wielu wrogów, również w swojej partii (m.in. przyczynił się do przegranej senackiego lidera demokratów w reelekcji). Ta postawa kosztowała go szansę walki o prezydenturę. Starał się o nominację Demokratów w wyborach w 1952 roku i zdecydowanie wygrał prawybory w niemalże wszystkich stanach. Na jego nieszczęście, wówczas wynik nie zależał wyłącznie od wyników prawyborów i na konwencji w Chicago przegrał z Adlaiem Stevensonem, który był popierany przez szefostwo partii. Kefauver ponownie walczył o nominację w 1956 roku, ale po początkowych sukcesach w prawyborach znów musiał uznać zwycięstwo Stevensona. Tym razem został wybrany na kandydata na wiceprezydenta, ale Demokraci po raz drugi z rzędu przegrali z Dwightem Eisenhowerem. W kolejnych wyborach Kefauver nie wziął juz udziału, chociaż cieszył się sporym uznaniem. Pracował w Senacie do swojej śmierci w 1963 roku. Podczas obrad komisji "komiksowej" widać było jego dociekliwość, podejrzliwość oraz surowość. Nie był jednak ani totalnym radykałem, ani populistą, kierującym się oczekiwaniami wyborców i własnej partii - w 1956  roku jako jeden z nielicznych senatorów Południa nie podpisał się pod "Southern Manifesto", dokumencie popierającym segregację w szkołach. 

senator Thomas C. Hennings, Jr. (Demokrata z Missouri) - równolatek Kefauvera, o znacznie spokojniejszym usposobieniu. Wcześnie zaczął karierę polityczną i w wieku 31 lat trafił do Izby Reprezentantów, wygrywając później jeszcze dwie reelekcje. W latach czterdziestych udzielał się w rodzinnym St. Louis i prowadził praktykę prawniczą, aby w 1950 roku wrócić na krajową scenę. Najpierw wygrał zacięte prawybory o nominacje Demokratów do Senatu (głównie dzięki mieszkańcom St. Louis, w reszcie stanu miał wynik gorszy od kontrkandydata). Potem pokonał senatora Forresta Donnella i jako jedyny Demokrata w tamtym roku przejął fotel w Senacie od Republikanina. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że Hennings brał udział we wspomnianej konwencji w Chicago w 1952 roku, ale nie popierał ani Kefauvera, ani Stevensona, tylko Albena Barkleya, ówczesnego wiceprezydenta. W 1956 roku wygrał reelekcję, nie doczekał jednak kolejnych wyborów, umierając w 1960 roku.

senator William Langer (Republikanin z Północnej Dakoty) - ciekawa postać, ale niestety ze stenogramów omawianej komisji wynika, że nie brał udziału w jej posiedzeniach... [jeśli ktoś znajdzie inną informację, to proszę o kontakt - Lex] Urodzony w 1986 roku, miał przydomek "Dziki Bill" i był on uzasadniony. Niezwykle popularny w swoim stanie, dwukrotnie wygrywał w nim wybory na gubernatora, czterokrotnie wyścigi do Senatu. Zawsze mocno dbał o interesy farmerów, często podejmując nawet postanowienia niezgodne z prawem. W czasie swojej kariery politycznej miał problemy z sądami, został nawet pozbawiony stanowiska gubernatora (odzyskał je w kolejnych wyborach). Afera ciągnęła się za nim do Senatu, który debatował czy dopuścić go do zasiadania w tej instytucji. Na jaw wyszły dodatkowe nieczyste zagrywki Langera, w tym korumpowanie sędziów. Mimo tych ciężkich zarzutów został zaprzysiężony. Niestety, ta barwna postać nie wzięła udziału w obradach podkomisji do spraw przestępczości wśród nieletnich. Zmarł w 1959 roku.

Lex
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.