Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1954 - Comics are bad, m'kay? cz. I

1954 - Comics are bad, m'kay? cz. I

coverNajważniejszym wydarzeniem tego roku, a właściwie całej dekady były bez wątpienia obrady specjalnej Podkomisji Senatu USA do spraw przestępczości nieletnich, której szczególnym zainteresowaniem były komiksy i ich wpływ na młodzież. Poziom agresji i brutalności w komiksach rósł coraz szybciej i zaczął przybierać niepokojące rozmiary. Główną linią większości wydawnictw były kryminały oraz historie z pogranicza horroru/fantasy/science-fiction. Ponieważ komiksy były wówczas niezwykle popularne i czytane przez zdecydowaną większość dzieci, a poziom wykroczeń i przestępstw nieletnich wzrastał, coraz częściej pojawiały się pytania o zgubny i deprawujący wpływ tego medium. Do wyjaśnienia tych wątpliwości powołana została podkomisja, w której skład weszło czterech senatorów: Robert Hendrickson (przewodniczący), Estes Kefauver, Thomas C. Hennings, Jr. oraz William Langer.

Całość obrad i przesłuchań komisji została zeskanowana i opublikowana w sieci przez Jamiego Coville'a. Wykonał on kawał dobrej roboty i dodał również własne komentarze i podkreślenia najważniejszych fragmentów posiedzeń, więc jeśli jesteście zainteresowani szczegółami przesłuchań to zachęcam do zapoznania się ze wspomnianą stroną.

Przesłuchania dotyczące komiksów trwały trzy dni (dwa posiedzenia w kwietniu, jedno w czerwcu) i były dość intensywne. Politycy przepytywali przedstawicieli największych wydawnictw, urzędników i ekspertów (czy też "ekspertów"...). Nastawienie senatorów były dalekie od obiektywizmu, do przesłuchań przystępowali uprzedzeni i znacznie przychylniej i delikatniej traktowali zwolenników cenzury w komiksach. Nie zmienia to faktu, że ich zarzuty wobec wydawców były często uzasadnione, bo kierowane do najmłodszych opowieści były drastyczne i bardziej nadawałyby się do dzisiejszej linii MAX, niż do Marvel Adventures. Tak czy inaczej, wydawcy stali na przegranej pozycji, a brak jedności i wspólnej linii obrony dodatkowo im zaszkodził.

DZIEŃ PIERWSZY - 21 kwietnia 1954 r.

Poranne posiedzenie otworzył senator Robert Hendrickson, który pokrótce opisał cele i zakres zainteresowania komisji. Przypomniał, że przedmiotem badań nie jest komiks jako medium, ale wyłącznie horrory oraz komiksy kryminalne. Przedstawił również niepokojące dane dotyczące gwałtownego wzrostu przestępczości wśród niepełnoletnich i podkreślił, że zadaniem komisji jest określenie czy brutalne komiksy mają negatywny wpływ na dzieci i młodzież.

1.jpg

Pierwszym przesłuchiwanym był Richard Clendenen, ekspert komisji, któremu zlecono przygotowanie raportu o ewentualnych zagrożeniach płynących z lektury komiksów. Ze swojego zadania wywiązał się całkiem solidnie i przedstawił przykłady dość drastycznych historii. Jednym z komiksów dołączonych do akt sprawy była opowieść o dziewczynce, która niezadowolona ze swoich rodziców zabija ojca i na dodatek wrabia w morderstwo matkę i jej kochanka. Oboje dorośli giną na krześle elektrycznym, a dziewczynka jest zadowolona, że przeniosła się do ulubionej cioci... Oberwało się również Atlas Comics: Clendenen wziął do ręki jeden z numerów Strange Tales i oznajmił, że w tym zeszycie znajduje się pięć historii, w których trzynaście osób ginie w brutalny sposób. Pojawiły się również pytania na temat kwestii dostępności komiksów (m.in. dopytywano o liczbę sprzedawanych egzemplarzy) oraz ich ewolucję w ciągu minionych dwudziestu lat. Clendenen dostarczył również Komisji cały zestaw różnych raportów i badań instytucji państwowych oraz artykułów publicystów. Opinie w nich zawarte były bardzo zróżnicowane - część ekspertów twierdziła, że komiksy mają znikomy wpływ na psychikę dzieci, na pewno nie większy niż radio i film. Inni wskazywali na zagrożenia i brak zainteresowania ze strony rodziców, ale odradzali państwową cenzurę. Najwięcej było jednak radykalnych głosów krytyki, która przypisywała wyjątkowo negatywną rolę komiksom. W jednym z raportów pojawiła się analiza 418 serii komiksowych, które poddano ocenie pod względem kulturowym, moralnym i emocjonalnym. Tylko 27% ocenianych serii otrzymało status "brak zastrzeżeń". Do 22% serii oceniający mieli "lekkie zastrzeżenia", do 34% "zastrzeżenia", a do 16% "poważne zastrzeżenia". Właściwie już po tym przesłuchaniu można było skończyć obrady, bo wyraźnie zarysowała się na nich teza przewodnia komisji: "Komiksy mają wpływ na psychikę dzieci i chociaż nie muszą prowadzić ich na złą drogę, to w połączeniu z innymi negatywnymi czynnikami często deprawują młodzież. Tak nam się przynajmniej wydaje." Najbardziej ostrożny w ferowaniu tej opinii wydawał się senator Hennings, który podczas rozmowy z Clendenenem i kolejnymi przesłuchiwanymi, dopytywał, czy nie można wysnuwać analogii pomiędzy komiksami, a baśniami braci Grimm, Andersena, powieściami o Sherlocku Holmesie, czy też twórczością Edgara Allana Poe. Stawiał tezę, że skoro wcześniejsze pokolenia dzieci również były narażone na te drastyczne opowieści i wyrosły na normalnych dorosłych, to może komiksy również nie zniszczą aktualnego pokolenia. Eksperci wskazywali jednak na znacznie większą brutalność, dodatkowe zagrożenie płynące z niepokojących ilustracji oraz powszechną dostępność i niską cenę komiksów.

2.jpg


Drugim świadkiem był psychiatra Harris Peck, który nie miał sprecyzowanego poglądu na wpływ komiksów. Według jego własnych słów nie należał do gorących przeciwników tego medium, ale też nie uważał sprawy za błachą. Jak na psychiatrę przystało, jego odpowiedzi na pytania senatorów można byłoby zamienić na słowa "a co wy o tym myślicie?". Jego przesłuchanie nie miało większego wpływu na obrady komisji.

coverOstatnim przesłuchiwanym w przedpołudniowej sesji był Henry Schulz z Association of Comic Book Publishers, czyli organizacji, która kilka lat wcześniej skupiła większośc wydawców w celu swoistej autocenzury. Jak już pisałem to zrzeszenie dość szybko straciło na znaczeniu i w 1954 roku nie miało żadnego realnego wpływu na rynek, bo najwięksi wydawcy opuścili jego szeregi. Schulz musiał przyznać że w związku z jej upadkiem i brakiem środków finansowych zaprzestano dokładnej analizy komiksów, które wydawane były z logiem organizacji (zostawiano to w gestii wydawców). Schulz zdradził, że we zrzeszeniu pozostało zaledwie dwunastu wydawców (co ciekawe, jednym z nich był Atlas), a na etacie pracują w nim jedynie dwie osoby (wliczając jego samego...). Senator Kefauver zadał wówczas retoryczne pytanie: "So, that two part-time employees - you as general counsel, and one employee - you make no effort really to look over and see what they are publishing and you have no sanctions, so actually you admit that the association has just about gone out of business?" Było to trafne podsumowanie sytuacji i Schulz przyznał, że to prawda. Pozostali senatorowie byli bardziej przyjaźnie nastawieni i chwalili pomysł "Comics Code", który sformuowano na początku działalności ACBP - Schulz zebrał pochwały za dobre intencje i wyrazy współczucia ze względu na ich niezrealizowanie.

Po trzech przesłuchaniach zarządzono przerwę, a popołudniową sesję rozpoczęło spotkanie z Frederickiem Werthamem, najgłośniejszym przeciwnikiem komiksów, który gościł już w Historii Marvela. Na początku 1954 roku wydano jego książkę "Seduction of the Innocent", która zdobyła spore zainteresowanie i była żywiołowo omawiana i cytowana. Wertham zawarł w niej druzgocącą ocenę komiksów, które jego zdaniem niszczyły psychikę nieletnich czytelników. Zarzucał im promowanie rasizmu, homoseksualizmu, pedofilii (którą widział np. w związku Batmana i Robina), podburzanie dzieci przeciwko rodzicom oraz zachęcanie do przestępstw. Dopatrywał się również ukrytych przekazów w ilustracjach, doszukując się poukrywanych męskich i żeńskich organów płciowych. Miażdżącą krytykę popierał w książce fragmentami komiksowych historii oraz wrażeniami z prowadzonych przez siebie terapii. Te pierwsze cytował czasem bezpodstawnie - wyrywał z kontekstu wygodne dla niego zdania i zniekształcał ich przekaz. Krytykując wydawców za niepoprawne komiksy, jednocześnie milczał o wielu opowieściach, które promowały tolerancję i otwartość umysłu. Wertham był bardzo enigmatyczny jeśli chodzi o swoich rzekomych pacjentów - nie podawał żadnych konkretnych informacji, ani szczegółów badań. Uznał, że czytelnik ma uwierzyć mu na słowo i samemu zrozumieć, że np. skoro opisywany przez Werthama prostytuujący się dwunastolatek czytał kilkanaście komiksów tygodniowo, to komiksy prowadzą do homoseksualizmu i zaburzeń seksualnych.

5s.jpgKsiążka została oceniona pozytywnie przez recenzentów i przyniosła jeszcze większy rozgłos Werthamowi. Psychiatra cieszył się wielkim szacunkiem pośród senatorów i jego wystąpienie przed komisją należy traktować raczej jako wykład, a nie przesłuchanie. Wertham zaczął od dokładnego przedstawienia swojej kariery lekarskiej i naukowej, a następnie zaatakował branżę komiksową. Powtórzył oskarżenia, które zawarł w "Seduction of the Innocent" i popierał je rzekomymi incydentami, w których dzieci naśladowały komiksowe przygody, robiąc krzywdę rówieśnikom. Zwracał również uwagę na problemy dziewcząt, które pod wpływem komiksów szybciej rozpoczynały życie seksualne i zachodziły w ciążę. Posunął się nawet do stwierdzenia, że komiksy indoktrynują nieletnich sprawniej niż sam Adolf Hitler. Jako jeden z przykładów szerzenia nietolerancji Wertham przywołał historię, w której dwunastokrotnie pojawiło się negatywne slangowe określenie latynosów - nie dodał jednak, że wszystkie padły z ust negatywnych bohaterów, a sama opowieść krytykowała rasizm. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że część opowieści, o których mówił Wertham została przez niego trafnie dobrana. Na komisji szczególne wrażenie zrobiła strona z komiksu wydanego przez EC Comics, na której rozgrywany jest mecz baseballa z użyciem zmasakrowanego ciała. Nie zmienia to faktu, że psycholog dopuszczał się manipulacji i mieszał prawdziwe oskarżenia z wymyślonymi, a senatorowie nabierali się na jego retorykę.

Kolejnym przesłuchiwanym był William Gaines, właściciel EC Comics, który chciał przekonać polityków, że oskarżenia Werthama są niesłuszne. Początek jego przesłuchania był obiecujący, Gaines przeczytał oświadczenie, w którym przedstawił historię swojego wydawnictwa (wspomniał m.in. że jego ojciec wydał adaptację Biblii) i wyrażał pogląd, że komiksy nie mają zgubnego wpływu na młodzież. Zacytował kilka nagłówków z gazet, które były równie szokujące jak tytuły komiksowych horrorów, żeby udowodnić, że nieletni natykają się na brutalność w wielu miejscach. Argumentował, że cenzura istnieje w krajach totalitarnych jak Rosja, Chiny czy Hiszpania i jest sprzeczna z amerykańskim duchem wolności. Wskazywał też na pozytywne przekazy niektórych historii umieszczanych w komiksach. Senatorowie przeszli do kontrataku i zwrócili uwagę na fakt, że jeśli Gaines twierdzi, że jeśli niektóre komiksy mogą mieć dobry wpływ na psychikę dziecka, to inne mogą mieć wpływ negatywny. Gaines nie do końca podzielał ten pogląd. Pod presją senatorów przyznał, że nałożył na siebie pewne ograniczenia jeśli chodzi o treść komiksów i nie kieruje się wyłącznie poziomem sprzedaży. Pytany o konkretne granice, powiedział, że kieruje się "dobrym smakiem" ("good taste"). To był błąd, który wpakował Gainesa w duże kłopoty, fatalnie wpłynął na całe przesłuchanie i późniejsze prace komisji. Senator Kefauver pokazał publice okładkę Crime SuspenStories #22 z EC Comics i rozpoczął dialog:
Kefauver: "Widzimy mężczyznę trzymającego zakrwawioną siekierę oraz odrąbaną głowę kobiety. Czy uważa Pan, że nie przekroczono tu dobrego smaku?".

Gaines: "Tak, bo to okładka horroru. O złym smaku można byłoby mówić, gdyby głowa była trzymana wyżej i widać byłoby krew kapiącą z szyi, a także gdyby widać było więcej leżącego na ziemi ciała i lejącej się z niego krwi."
Kefauver: "Krew wypływa z ust kobiety."
Gaines: "Troszkę."
Kefauver: "Jest też na siekierze. Myślę, że ten obraz szokuje większość dorosłych."
przewodniczący Hendrickson: "To kolejna okładka, którą chcę pokazać" (Crime SuspenStories #23)
Kefauver: "Z numeru lipcowego. Mężczyzna dusi łomem kobietę. Czy to też mieści się w granicach dobrego smaku?"
Gaines: "Tak uważam."
Tą odpowiedź ekspert komisji, Herbert Hannoch skwitował stwierdzeniem "w jaki sposób [ta okładka] mogłaby być w gorszym smaku?". Gaines wpadł w pułapkę, bo skoro przyznał, że duszenie kobiety nie przekracza dla niego dobrego smaku, to wszystko co opowiadał o pozytywnym przekazie stanęło pod znakiem zapytania. Dalsza część przesłuchania była kopaniem leżącego. Na chwilę uratował go senator Hennings, który skierował rozmowę na temat dystrybucji komiksów, ale po chwili głos przejął senator Kefauver, który podawał kolejne przykłady niepokojących historii w komiksach Gainesa. Ten z minuty na minutę tracił siły i ochotę do obrony. Później twierdził, że dodatkowo osłabiły go lekarstwa, które zażywał. Tak czy inaczej, Gaines wypadł fatalnie, a wymiana zdań dotycząca dobrego smaku okładek odbiła się szerokim echem w mediach. Informowano o niej w radio i telewizji, pojawiła się na czołowych stronach najpoczytniejszych gazet. Przeciwnicy komiksów otrzymali świetny argument potwierdzający tezę, że wydawcy są nieodpowiedzialni i mogą wypaczyć psychikę najmłodszych.

4s.jpg 3s.jpg

Pierwszy dzień przesłuchań zakończyło spotkanie z trójką twórców ze zrzeszenia National Cartoonist Society. Walt Kelly, Milton Caniff i Joseph Musial zajmowali się paskami komiksowymi w gazetach i nie mieli związków z horrorami i kryminałami. Rozmowa była grzeczna i miła, artyści i senatorowie przyjacielsko gaworzyli o pozytywnym przekazie, ale nic wielkiego z niej nie wyniknęło.

Lex
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.