Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #178 (17.01.2011)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 17 stycznia 2011Numer 3/2011 (178)



Tylko siedem pozycji było wystarczająco interesujących, by zainteresować naszych recenzentów. Niby to mało, ale za to liczba szczęśliwa. A co było takiego interesującego? Dwa tie-iny do Chaos War, trzy komiksy dziejące się w Nowym Jorku, ciąg dalszy przygód szpiegów oraz, debiutujący w tym tygodniu, Matt Murdock na Dzikim (niekoniecznie aż tak dalekim) Zachodzie, czyli Daredevil: Reborn. Zapraszam.



Amazing Spider-Man #651
Krzycer: Czy tylko mi wydało się dziwne, że Parker od razu zaznaczył, że śmierć spadających na złamanie karku ninja Hand obciąża sumienie Fiska, podczas gdy bezpośrednią przyczyną zawalenia budynku było jego starcie z Hobgoblinem? :)
Mniejsza z tym... Numer niezły, ale nie przypadł mi do gustu ten oto prostacki manewr: "nikt mnie nie słyszy, stronę dalej już o tym nie pamiętam i dziwię się, że nikt mnie nie słyszy, a w ogóle to Felicia umiera na górze, bo jej nie słyszę, bo nikt mnie nie słyszy, bo już o tym zapomniałem".
A do tego Parker zrobił strój w technologii stealth w ile, jedno popołudnie? Co prawda to było w poprzednim numerze, ale nadal mnie gryzie. Można założyć, że oparł to jakoś na kostiumie od Starka, ale tak czy inaczej - dziwne to było.
No i rysunki z każdym numerem coraz bardziej mi nie pasują.

avalonpulse178c.JPG
Pete: Jestem zachwycony. Wreszcie jakaś konkretna walka, wreszcie popis nowego stroju, wreszcie nowy Scorpion, wreszcie Carlie wygląda!
Podobało mi się odwołanie do Trona, bo była to pierwsza rzecz, o której sam pomyślałem, kiedy zobaczyłem pierwsze szkice. Felicia to stara dobra Felicia i miło widzieć, że chociaż to się nie zmieniło. Generalnie numer jak najbardziej wart polecenia.
Trochę zastanawia mnie, jak Urich chce opłacać swoje zabawki z pracy reporterskiej, skoro czeki od Kingpina to za mało. Widocznie Peter był jedynym fotografem, któremu kiepsko płacili.

colossus28: Ponarzekałem trochę na poprzedni numer, że mało straszny, na szczęście w tym jest dużo lepiej. I to zasługa nie samej historii, ale chyba faktu, że pomału przyzwyczajam się do zmian, jakie zachodzą u Pająka. Można śmiało nazwać mnie tradycjonalistą, ale w końcu i mnie przekonuje do siebie idea Slotta. Podoba mi się to, że nareszcie ktoś pootwierał okna w pokoju o nazwie Amazing Spider-Man i porządnie go przewietrzył. Jest nowa jakość, świeżość i zabawa. Przekonał mnie do siebie nowy Hobgoblin, teraz daję szansę Garganowi i Zabójcom-Pająków. I nawet Ramos nie przeszkadza jak kiedyś. Mocne 7/10.

Black Panther: The Man Without Fear #514
Krzycer:
I like Vlad. He nice. Talk like Borat, a little, but it no problem.
Do tego podoba mi się poczucie humoru autora w scence z pozorowanym napadem i sprawne przejście w cięższe klimaty w końcówce. Nie jest źle.
Ale już spotkanie z Cagem wyszło marnie. Z jednej strony rozumiem, dlaczego T'Challa to robi, z drugiej - chyba ciężko będzie zbudować prawdziwe napięcie w sytuacji, w której w razie czego bohater może liczyć na żonę z mocami, armię i kilka zespołów superbohaterów, którzy uratują go choćby wbrew jego woli.
Więc w sumie szkoda, że Marvel zdecydował się zabrać T'Challę Maberry'emu. A już szczególnie szkoda, że u T'Challi i Storm wszytko w porządku i ptaszki ćwierkają po tej szpuli, którą wbił im Doom. Najlepsza scena DoomWar tak zmarnowana? A fe!

Pete:
Trochę to wszystko idzie za szybko. Nie wiem, czy to dlatego, że już planują powrót Daredevila, czy też może scenarzysta chce wprowadzić coraz to więcej wątków. Generalnie historia jest dobra, ale potwornie, potwornie dziurawa. Luke Cage superszpieg, tu jakiś romans, tam ktoś ginie, Black Panther namierzony w ciągu tygodnia.
Mam nadzieję, że wszystko trochę zwolni. No, i że T'Challa zmieni trochę nastawienie, bo to jest potwornie irytujące.

colossus28: Niestety, Pantera jako Człowiek Bez Strachu okazuje się na razie bladą kalką Daredevila. Jest dosyć nudno, ale to bardziej zasługa słabego przeciwnika, bo nie można Vlada nazwać chyba nawet trzecioligowym villainem. Jego synalek, który z uporem maniaka organizuje kolejne rozpaczliwe pułapki na naszego bohatera to już szczyt miernoty. Poza tym T'Challa ma branie, zraża do siebie potencjalnych sprzymierzenców, bo przecież musi być samotnikiem i sam sobie poradzić z problemem.


Chaos War: Dead Avengers #3
Demogorgon: Oj, spadek formy. Cała historia wypada niewiarygodnie pośpiesznie i chaotycznie, jakby dwa numery zostały upchnięte w jeden. Pojawiają się ciekawe elementy, które nie mają czasu na rozwinięcie i szybko schodzą ze sceny. Serio, chciałbym zobaczyć więcej tego, co się stało z Deathcry czy Doctorem Druidem. Końcówka wyszła nawet klimatycznie, to muszę przyznać. Historia nie jest zła sama w sobie, ale brak miejsca jej nie służy, elementy, które powinny być bardziej rozbudowane, tracą na tym, że to ostatni numer.

Daredevil: Reborn #1
colossus28: Sam nie wiedziałem, czego się spodziewać po tym komiksie, ale zostałem pozytywnie zaskoczony. Historia ma fajny klimat, bardziej przypomina mi on przygody Punishera niż Śmiałka, ale to chyba dlatego, że za bardzo kojarzę go z wielkim miastem. Teraz Murdock wylądował w przysłowiowej "dziurze", ale to nie znaczy, że zło tam jest mniejsze. Miasteczko skrywa tajemnice i fajnie będzie zobaczyć, jak Daredevil działa w nie swoim środowisku. Żałuję tylko, że ten powrót następuje tak szybko, mogli się z nim ciut wstrzymać. 8/10
.

Heroes For Hire vol. 3 #2
Dżentelmen: Ta zgraja świetnie się sprawdza jako "drużyna". Ilość postaci pojawiających się w kolejnych numerach jest zadowalająca. Dostajemy tylko tych bohaterów, którzy wprowadzają coś do historii. Trochę dziwnie jednak wychodzi, że takie rzeczy rozwiązują w ciągu jednego numeru. Mam nadzieję na jakąś dłuższą akcję, jednak nie będę narzekał, bo dobra nawalanka, wejście GR-a i cliffhanger.

Krzycer: Kolejna fajna przygoda, tylko narastają wątpliwości... Skąd Misty ma kasę, by zatrudniać Silver Sable? I co może zaoferować Ghost Riderowi, że jest - najwyraźniej - dostępny 24/7?
No, ale przede wszystkim już widać wady rozwiązania, na które narzekałem przy pierwszym numerze - gdyby Puppet Master odpuścił sobie utrzymywanie Misty w śpiączce i kontrolował ją normalnie, to sprawa by się nie wydała tak łatwo.


Incredible Hulks #620
Demogorgon: Jest tu jedna rzecz , której nie rozumiem - Kiedy na końcu historii Hulki zostały wezwane na pole bitwy z Chaos Kingiem, czemu nie wezwano wszystkich pozostałych? Strange czy Hiroim byliby chyba dosyć użyteczni, nie sądzicie? No, ale do rzeczy. Numer jest przepełniony akcją i to bardzo dobą. Spodobała mi się konfrontacja Hulka z ojcem, w tej jego potwornej formie (która przypomina nieco Guilt Hulka - biorąc pod uwagę, że powstała ze strachu i nienawiści Bruce'a, czy to oznacza, że Banner czuje się winny za śmierć matki?) oraz wejście Śmierci. avalonpulse178d.JPGKońcówka, prócz tego, o czym wspomniałem, też była niezła. Rysunki są dobre, nie znalazłem tu niczego, do czego bym się naprawdę mógł przyczepić. Ogólnie, jako tie-in do crossovera, sprawdza się bardzo dobrze.
Pete: Do poprzedniego numeru myślałem, że to jedyny pozytywny akcent w Chaos War i jakkolwiek nadal odstaje od reszty, coś zaczyna się psuć. Straszny bałagan, co chwila ktoś zmartwychwstaje, o dziwo w idealnym momencie, multum wątków i charakterów jednocześnie. Do tego najbardziej banalny motyw i znowu zawracanie gitary siłą przyjaźni, miłości, bla bla bla.
Pozytywny akcent to na pewno końcówka. Jestem ciekaw, jak będzie to wyglądało po połączeniu bandy Bannera z tym, co zostało z bandy Herca. Cały Cross powoli zbliża się do końca, ale nadal mam nadzieję, że w ostatnich numerach scenarzyści czymś błysną i Chaos King nie zostanie po prostu "sklepany".
colossus28: Tak jak uważam Chaos War za słaby event, tak hulkowy tie-in również nie wybija się ponad ogólny dość mizerny poziom. Odnoszę wrażenie, że ten numer powstał tylko po to, by Pelletier mógł sobie porysować umięśnione zielone potwory w różnych pozach i scenkach. Bo rysunki to najlepsza część tego komiksu, historyjka, jak cała Chaos War, jest zwyczajnie kiepska.

Widowmaker #3
Krzycer: Aj waj. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak mnie rozczarowała jakaś historia... Wróć, pamiętam. Shadowland. Jak się skończył ten "uliczny event" wszyscy wiemy, tu zaś szpiegowska rozgrywka stoczyła się do tradycyjnego "podbiję świat, muahahahaha!". A odkrycie tożsamości Ronina... Cóż... Powiem tylko tyle: byłoby lepiej, gdyby autor nie próbował wciskać w ten kostium znanej już skądinąd postaci, tylko powołał do życia jakąś nową. Bo to się kupy nie trzyma.
Zwłaszcza to, jak ów pan pluje się na panoszącą się w Rosji demokrację :).





Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hity tygodnia:

avalonpulse178a.jpgAmazing Spider-Man #651 (Tron Variant)
Autor: Mark Brooks

Hotaru: Zeszły tydzień nie obrodził w komiksy, więc i pula okładek była wyjątkowo mała. Dlatego wybór był bardzo prosty. Wielokrotnie komplementowałem styl Brooksa, więc nie jest totalnym zaskoczeniem, że wytypowałem jego pracę. Nawet jeśli jednego z elementów charakterystycznych jego stylu, czyli twarzy, tutaj nie uświadczymy. Za to pozostałe elementy - dbałość o szczegóły, ciekawa kompozycja i dynamika - mówią same za siebie.






avalonpulse178b.jpgChaos War: Dead Avengers #3
Autor: Tom Grummett

Demogorgon: Tobie było łatwo, a ja miałem dylemat między Daredevil: Reborn a tym. W końcu padło na tę okładkę, bo, chociaż brak jest artystycznego wykonania Reborna, to urzeka pomysłem. Lubię, jak się pokazuje, że nieważne są różnice między ludźmi, ich natura, umiejętności, pozycja - po śmierci i tak wszyscy są tacy sami. Świetny pomysł i dobre wykonanie. Ja to kupuję.









Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2011.01.12


Redaktor naczelny: Sc0agar4kKorekta: S_ORedaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.