Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #176 (03.01.2011)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 3 stycznia 2011
Numer 1/2011 (176)



Sylwester za nami, Nowy Rok za nami, a przed nami pierwszy tegoroczny numer Avalon Pulse. Najwięcej uwagi nasi recenzenci poświęcili kolejnym numerow Avengers oraz New Mutants. Widać zainteresowanie tymi seriami nie maleje. Inne pozycje, z którymi warto się zapoznać, to: ciąg dalszy procesu Kapitana Ameryki, niespodziewany powrót w Secret Warriors oraz przedostatni numer Astonishing X-Men: Xenogenesis. Zapraszam do czytania.



Astonishing Spider-Man/Wolverine #4
Krzycer: Pojawiło się sporo odpowiedzi. Nadal nie wiemy, kim jest osobnik z diamentowym kijem bejsbolowym, którego uderzenia posyłają ludzi w czasoprzestrzeń, ani o co mu chodzi, ale przynajmniej odkrycie z ostatniej strony... Może niewiele wyjaśnia, ale wpisuje się w zwariowany klimat całości.
Nadal warto się zabrać na tę jazdę.


Astonishing X-Men: Xenogenesis #
4

Hotaru: Wielka szkoda, że Ellis i Andrews nie dają rady produkować numerów z większą częstotliwością. Bardzo podoba mi się, co panowie osiągnęli w tej miniserii. Jak tylko człowiek zaakceptuje głębszy ukłon w stronę science-fiction ze strony scenariusza i kreskówkowej karykatury ze strony oprawy graficznej, wtedy nic już nie stoi na przeszkodzie, by podziwiać kunszt skryby i rysownika. Chyba nikt im wtedy nie odmówi, że stworzyli naprawdę ostry, świeży i zarazem respektujący historię kawałek świetnego komiksu.
Krzycer:
Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałem komiks Ellisa, w którym byłoby tyle akcji. I należą mu się gratulacje, bo tę akcję oglądałem z równą przyjemnością, z jaką czytałem rewelacyjne dialogi w poprzednim numerze.
I nawet do Kaare Andrewsa się przyzwyczaiłem.

Wilsonon:
Ua! Komiks przepełniony świetną akcją. Dawno nie widziałem, żeby ktoś tak stłamsił Wolverine'a. Parę strzałów i jego ciało zostało pozbawione kilku kilogramowych ochłapów mięsa. Oczywiście Logan nie odstawał i godnie oddawał. Porządni przeciwnicy i muszę przyznać, że czarno to widzę.
Rysownik tym numerem mnie kupił. Świetne, mroczne sceny w soczystej krwistej poświacie przypominają mi Craina w najlepszej formie. Rewelacyjnie odnajduje sie w dynamice postaci i w poprawnym usadowieniu ich środka ciężkości. Tak dobrej opinii nie zniszczy mi nawet nieazjatycka Armor i parodia Emmy.
Wg mnie nr tygodnia, nawet biorąc pod uwagę prace Wellsa.
Ocena 9/10
.

Avengers vol. 4 #8
Hotaru: Z miejsca zaznaczę, że Romita mnie pozytywnie zaskoczył. Jego prace w tym numerze są... znośne. Widać siły, jakie zakonserwował podczas bazgrania pierwszej historii, wykorzystał, nie zohydzając drugiej. Zobaczymy, na jak długo wystarczy zapasu. Fabularnie jest w porządku. Zabrakło trochę klimatu konspiracji znanego z Illuminati, a sposób, w jaki Hood zdobywa kamienie, jest śmiesznie wręcz łatwy, ale potencjał został zachowany i jestem ciekaw, czy scenarzysta go wykorzysta, skupiając się na fabule, a nie zadowalaniu fanboya w sobie.
avalonpulse0176b.JPGKrzycer: To byłby znacznie lepszy komiks, gdybyśmy nie wiedzieli, kto zbiera klejnoty. A tak oglądamy niezbyt zajmujące śledztwo zaskakująco łatwo dających się zaskoczyć Illuminati (serio... te wszystkie skanery Iron Mana i moce Xaviera, a i tak dopiero szczeknięcie Lockjawa ich ostrzega?). Ale, jak wiadomo, siłą Bendisa są dialogi - a tu zarówno rozmowę Rulka z Avengers jak i dywagacje Illuminati czyta się z przyjemnością.
Nie będę zwyczajowo czepiał się Romity, bobym tylko powtarzał te same argumenty, co zwykle. W tym numerze parę drobiazgów zapisuję mu jednak na plus - Jarvisa z miotłą, czapkę Spider-Mana czy nauszniki Thinga.
A w ogóle to w finale mamy jakąś dziwną mieszaninę wszystkich trzech zespołów Mścicieli i ciekaw jestem, czy będzie to jakoś uzasadnione. Może po tej historii nastąpią wreszcie z dawna wyczekiwane przetasowania w zespołach...

avalonpulse0176c.JPGWilsonon: Przyjemny numer mimo, że pojawiło się wiele nielogicznych elementów. Xavier nie wyczuwa pustych przestrzeni (jeżeli mieli osłony) lub nie wyczuwa zbliżających się źródeł fal mózgowych. Cała technologia Richardsa i Starka tłucze się o kant d**y. Tyle lat doswiadczenia i nikt nie raczył zostawić jakiś urządzeń monitorujących lub zwykłych wykrywaczy ruchu na wejściu lub w okolicy (tu chyba powieliłem kogoś opinię).
O tym, z jaką łatwością zdobywane są kolejne Infinity Gems nie będę pisać.
Dialogi to najmilsza część tego komiksu.
Rysunki... No dobra, tym razem tylko dwie uwagi. Pierwszy raz, gdy pojawił się Lockjaw, miałem wrażenie, że Medusa przywiozła ze sobą tego gluta, w którym trzyma się Cassandrę Nova. Po drugie, czemu wszystkie istoty większe od ludzi muszą wyglądać jakby miały metamery?
Ocena 5/10.

wolvie111:
Jestem nawet mile zaskoczony, a numer chyba najlepszy ze wszystkich dotychczasowych. Dialogi można uznać za plus, historia mnie zaciekawiła, tylko rzeczywiście trochę zbyt łatwo zdobywane są Infinity Gems. Nie wiem, czy już się przyzwyczaiłem do stylu Romity, choć na to bym nie liczył, ale rysunki były o wiele lepsze i nie drażniły mnie tak, jak ostatnio... może za sprawą pięknej Medusy? Pewnie dlatego lepiej odbieram ten numer. 7/10
colossus28:
Numer jakby ciutke lepszy niż pozostała siódemka, ale to chyba zasługa, o dziwo, dialogów Bendisa. Nie raz narzekałem na jego manieryzmy, ale tym razem wypadło to całkiem nieźle. Bo z resztą już troszkę gorzej, rysunki Romity na kolanie to już chyba zasłużyły na osobny dział na tym forum, fabuła ma straszne braki, co już wypunktowali poprzednicy. Numer ciut powyżej średniej, takie 6/10.

Captain America #613
Krzycer: Coś mi nie leży w tej historii. Albo to kwestia proporcji między tym, ile czasu jest poświęcone staraniom Rogersa i spółki a tym, ile widzimy Bucky'ego, a może to coś innego - ale zupełnie nie czuję tej sytuacji. Niby Bucky'emu grozi stryczek, ale... Nie czuć tego. Tym lepiej, że historia skończy się w następnym numerze.

chimp: Zgadzam się z Krzycerem. Mam wrażenie, że czyta się historię, która ma być zwykłą zapchajdziurą i skończy się starym oklepanym i przewidywalnym werdyktem - niewinny. Ale przynajmniej ładnie wygląda od strony graficznej.

Hulk vol. 2 #28
Krzycer:
Kontrolujące umysły pąkle i nuda. Z komiksu, który na każdej stronie wywoływał u czytelnika reakcję typu wtf, po odejściu Loeba zostało bardzo nijakie czytadło. I naprawdę nie jestem pewien, czy to zmiana na lepsze. A przecież Jeff Parker może lepiej. Może Hulk to po prostu nie jego bajka?
colossus28: O Boże, jak długo oni mają zamiar jeszcze ciągnąć te nieszczęsne "Wypalone Ziemie", z każdym odcinkiem pomysł na zniszczenie Ziemi jest głupszy. Pojedynek Hulk-Namor to żenada, potem ta wizyta na Wyspie Potworów, głupota goni głupotę. A najgorsze, że to nie koniec, bo widzimy się za miesiąc w tym samym miejscu. 2/10
.

New Mutants vol. 3 #20
avalonpulse0176d.JPG
Hotaru: Cały run Wellsa zaczyna się pięknie zazębiać. Rozumiem, dlaczego scenarzysta podjął się tej fuchy - miał pomysł. I chociaż żałuję, że niedługo odejdzie z serii, to jestem w stanie docenić, że kiedy pomysły mu się skończyły, zszedł ze sceny, by nie zamazywać swojego osiągnięcia jakąś poślednią fabułką. Chyba nikt już nie ma wątpliwości, że szykuje się nam iście epicki finał.
Wilsonon:
Miałem poczekać, ale nie wytrzymałem. Rysunki Kirka cieszą oczy. Szczególnie ostatni kadr z True Legionem, robi świetne wrażenie i sprawia, że już nie mogę się doczekać kolejnego zeszytu.
Wszystko się powoli skrapla i całkowity obraz runu Wellsa okazuje sie przyjemną, ciekawą historią.
Mam nadzieję, że udział Legiona nie skończy się jak w SC, na strzeleniu jakąś wiązką energii i zwymiotowaniu zielonej mazi.
Ocena 7/10.

wolvie111:
Cytat numeru: "Look at me. Good girl". Przede wszystkim Moonstar po prostu wymiata! Cała historia się rozkręca, a do akcji wkraczają X-Men i znów wszystko kończy się w najważniejszym momencie. To tylko sprawia, że nie mogę doczekać się następnego numeru. Rysunki bardzo dobre. Oceniam na 8/10.
colossus28:
Upadek był naprawdę świetny i mam nadzieję, że Powstanie osiągnie podobny poziom. Wszystko by mi się podobało, tylko znowu X-Men się zaangażowali. Ach, jakby było pięknie, gdyby Młodzi Mutanci sami sobie poradzili z niebezpieczeństwem. A tak to znowu Wolwerine wpadnie w swój szał bojowy i zanim Hell Babies i Marines się połapią, co ich siecze, połowa będzie już martwa. Sceny z Moonstar i Karmą świetne. 8/10.

S.H.I.E.L.D. #5
Hotaru: Czerpię przyjemność z lektury tego komiksu. Chociaż przyznam, że na razie jej źródłem jest fenomenalna oprawa graficzna Dustina Weavera. Nie wątpię, że Jonathan Hickman ma przedni pomysł na fabułę, podejrzewam jednak, że stanie się to jednak widoczne dopiero podczas lektury wszystkich numerów pod rząd. Na razie, długie odstępy pomiędzy kolejnymi odsłonami powodują, że niuanse umykają w bagnie pamięci, a nie chce mi się przy okazji każdego nowego numeru przypominać sobie poprzednich. Dlatego na razie będę ślinił się nad rysunkami, potem nad fabułą... jeśli okaże się tego warta.

Secret Warriors #23
Hotaru: Powoli Hickman domyka luźne wątki przed wielkim finałem. Ten wątek wprawdzie czekał na rezolucję, ale nie jestem pewien, czy poświęcenie mu całego numeru było dobrym pomysłem. Odniosłem wrażenie, że scenarzyście zostało za mało stronic, by je w ten sposób trwonić. Oprawa graficzna nie różni się od tego, do czego zdążył nas przyzwyczaić Alessandro Vitti. W porywach jest średnia. Szkoda.
Krzycer:
Montage! You've gotta have a montage!
Fajnie, że Druid wrócił, ale chyba wolałbym, gdyby jego wielkie wejście nastąpiło w poprzednim numerze, a ten tylko wyjaśniał, jak do tego doszło. Po odwróceniu kolejności scena, w której rozwala ścigające zespół śmigacze, jest... zaskakująco nijaka.


Ultimate Comics Avengers 3 #5
Krzycer: No, kiedy cliffhanger może zostać podsumowany jako "Attack of the 50-feet Vampire Man", to wiadomo, że mamy do czynienia z opowieścią najwyższych lotów... Mimo to ten numer podobał mi się bardziej od poprzednich czterech dzięki temu, że Millar sięgnął po Peruna, więc przez całą lekturę miałem w pamięć jego naprawdę dobre komiksy.
A teraz...


Ultimate Comics Thor #3
Hotaru: Trzeci komiks Jonathana Hickmana wydany w tym tygodniu i chyba oceniam go najsłabiej. Gdzieś w natłoku pozostałych numerów straciłem zainteresowanie tą serią. Coraz mniej chce mi się śledzić losy Thora, a kiedy dotarłem do ostatniej stronicy tego zeszytu uzmysłowiłem sobie, że wcale nie interesuje mnie, jak to się skończy. Szkoda, bo rysunki Pacheco są wcale fajne.
avalonpulse0176e2.JPG
What If #200
Krzycer: Hm... średnie to było. Szkoda, że jubileuszowy numer przypadł Guggenheimowi, bo strasznie szybko stoczył się w łotifowe koleiny i przeoczenia (nijak nieuzasadnione eliminacje postaci, które nie powinny paść tak łatwo albo - jak w paru wypadkach - są technicznie nieśmiertelne). Za to rysunki były ekstra, więc przynajmniej było na co popatrzeć.


Widowmaker #2
chimp: Numer dla fanów łubudu. 80% numeru to jedna wielka zadyma, gdzie co chwilę krew się leje, kości się łamią, a różne części ciała latają w powietrzu. Niestety nic poza tym. Graficznie całkiem nieźle.


X-23 vol. 3 #4
Krzycer: Marjorie Liu nie przestaje mnie zaskakiwać. Fajnie prowadzi Laurę, przekonała mnie już, że wie, jak prowadzić Gambita... jeśli jeszcze tylko podoła przy Miss Sinister, to będę spokojny o tę historię. Bo jak na razie nadal nie jestem przekonany do mieszania Mr Sinistera w powstanie X-23.
Poza tym to pierwsze spotkanie Gambita z Sinistrą i mam nadzieję, że nie będę nim srodze zawiedziony.


X-Men: To Serve And Protect #2
Hotaru: Czytam to tylko ze względu na historię z Anole i Rockslidem w rolach głównych. Ich bromance został tak fajnie ujęty przez Chrisa Yosta, że pozostaje mi jedynie żałować, że kumple z New X-Men nie dostali własnej serii. Innych historii z tego numeru już nie pamiętam.





Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse0176a.jpgWidowmaker #2
Autor: Jae Lee

Hotaru: Black Widow z Roninem na smyczy? Kupuję to ;)! Nie chodzi jednak o mój fetysz, ale o świetną kompozycję i - jak zwykle - wykonanie Jae Lee. Mistrz monumentalnych okładek nie zawodzi.











Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2010.12.29


Redaktor naczelny: Sc0agar4k
Korekta: S_O
Redaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.