Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #175 (27.12.2010)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 27 grudnia 2010Numer 51/2010 (175)



Za nami Boże Narodzenie. Czas obfitego posilania się zakończony, prezenty otrzymane. A jakimi prezentami uraczyło nas w tym tygodniu wydawnictwo Marvel? Przede wszystkim stare klasyki: F4 i UXM i kolejne części historii rozgrywających się w tych numerach. Warty polecenia jest niewątpliwie pierwszy numer Ultimate Comics Doom, a na deser sugeruję zapoznać się z przygodami Sekretnych Mścicieli.



Deadpool: Pulp #4
Krzycer: Dobre! Satysfakcjonujące wyjaśnienia, mocna akcja, lekko surrealistyczne pozbycie się Stryfe'a, znakomita ostateczna konfrontacja z Outlaw i zakończenie z cyklu "znacie? znamy".
Obok DeadpoolMax to zdecydowanie najfajniejsze podejście do Deadpoola od dłuższego czasu. Przy okazji uświadamiające mi, jak bardzo stęskniłem się za trochę poważniejszym Deadpoolem, w rękach scenarzysty, który nie zrównuje szaleństwa z poczuciem humoru gimnazjalisty (niniejszym przepraszam czytających to gimnazjalistów, jeśli poczuli się urażeni).


avalonpulse0175f.JPGFantastic Four #586
Pete: Stara, dobra cisza przed burzą. W przyszłym numerze podobno ktoś polegnie, więc póki co trzeba zbudować napięcie. Nie dzieje się nic oprócz rozwinięcia trzech toczących się wątków. Zostaje mieć nadzieję, że wraz z nowym zeszytem fabuła trochę przyspieszy. Szczególnie, że pojawiają się tu trzy dość monumentalne konflikty. Choć trzeba przyznać, że potencjalna wojna, która obejmie swoim zasięgiem wszystkie morza i oceany na Ziemi, w porównaniu z resztą jakaś taka mała.
Krzycer: Nadal świetnie się to czyta. W sumie trudno uwierzyć, że to już w następnym numerze z kimś przyjdzie się nam pożegnać - mam wrażenie, że historii jeszcze trochę brakuje do tego punktu... Ale to dobrze - mam wrażenie, że Hickman unika schematycznych rozwiązań i cokolwiek się wydarzy, będzie autentycznie zaskakujące.
A tak na marginesie to po śmierci Nightcrawlera, odejściu Beasta i odsunięciu Gambita na szósty plan Namor jest bliski zostania moim ulubionym X-Manem :).


Incredible Hulks #619
Pete: Nie ma to jak rodzinka bardziej pokręcona niż ta Richardsów. Z przypadku wciągnięci w Chaos War, co sprawia, że są chyba jedyną pozytywną stroną tego crossovera. Dla mnie bomba, choć muszę przyznać, że ten Strange w swojej demonicznej formie nadal do mnie nie przemawia. No ale zawsze miło zobaczyć, jak Banner okłada się z Blonskym.

Punisher: In The Blood #2
Krzycer: Wygląda na to, że Remender się godnie pożegna z Punim. Na początek fajna rozmowa tatusia z synkiem, jeszcze lepsza Jigsawa#2 z Microchipem (choć tutaj trochę się gubiłem, bo nie wiem, jak Microchip rozstał się z Castlem, a tego pierwszego w ogóle nie znam) a na końcu naprawdę zaskakujące odkrycie, kim jest jedna z zaprezentowanych jakiś czas temu postaci... (choć skąd u niej militarne przeszkolenie?).
Tak czy inaczej - warto.


Secret Avengers #
8

Hotaru: Rysunkom Deodato trudno cokolwiek zarzucić. Wydaje się, że artysta w końcu dotarł się ze scenarzystą, bo niektóre kadry i stronice są równie dobre, jak za czasów końcówki Dark Avengers. I to tyle dobrego, co mogę powiedzieć o tym komiksie.
Zastosowanie Beasta jako dyżurnego nerda siedzącego na tyłku i wysnuwającego różne teorie oraz Sharon jako panienki do uratowania uderza w tak ograne schematy, że to aż niesamowite, że tak doświadczony skryba jak Brubaker się na nie pokusił. To widocznie kolejny dowód na to, że nie potrafi on pisać tytułów zespołowych. Więc dlaczego wciąż się do nich pcha...?
avalonpulse0175e.JPGPete: Trudno cokolwiek poradzić, to chyba po prostu taki tydzień pełen komiksów, których głównym zadaniem jest wypełnienie fabuły. Niby jest walka, niby Max kolejny raz wpada w odwiedziny do supertajnej, ruchomej siedziby Secret Avengers, robiąc, co mu się podoba, tylko po to, by osiągnąć to, czego można było spodziewać się od początku. Nadal jestem jednak ciekaw, jak zakończy się ten cały epizod z Shang Chi i jego pokręconym staruszkiem. Plus co wreszcie wykombinują panowie z Shadow Council. No i miło było wreszcie zobaczyć jakiś teamwork.

Thor: Wolves Of The North
Krzycer: One-shot o Thorze. Bóg gromu pomaga Wikingom rozprawić się z nadnaturalnym zagrożeniem, ostatecznie tryumfuje wyłącznie dzięki pomocy otrzymanej od śmiertelników. Było? Było. A jednak warto po ten komiks sięgnąć - dobre dialogi, wartka akcja i szczypta humoru ("this may be a personal question..." i, jakby to ująć, "bezkompromisowa postawa Wikingów wobec swoich bogów"). Do tego, nie ukrywajmy, rewelacyjne przedstawienie Heli przez rysownika.


Ultimate Comics Doom #1
Hotaru: Świetny numer. Zarówno strona graficzna, jak i fabularna mile mnie połechtały. Sandoval, Bonet i Wilson tworzą świetny zespół, efekt ich pracy aż skrzy jakością. Artysta nie unika dużych, zajmujących po dwie stronice kadrów, stosuje dynamiczne ujęcia, intrygująco planuje stronice i to wszystko nie zapominając o tym, by i wnętrza ramek były pierwszorzędne. Do tego ta dramatyczna fabuła... palce lizać.

medyk: Wow, Reed naprawdę zachowuje się jak wariat. Sue pewnie przeżyje, w nieciekawej sytuacji jest natomiast Jessica. Powoli zbliżamy się do końca, mam nadzieję, że Bendis nie zawiedzie, ładnie połączy wszystkie wątki i dostaniemy naprawdę miażdżące zakończenie. Ciekawe, czy pojawi się Doom, np. by powstrzymać Reeda (cokolwiek chce zrobić).

Ultimate Comics Spider-Man #151
Hotaru: Kolejny świetny numer. Może i nie dzieje się w nim zbyt dużo wstrząsających wydarzeń, ale za to przygotowywany jest pod nie grunt. Standard Bendisa, jak na ten tytuł przystało, został zachowany. Za to Sara Pichelli... cud, miód i orzeszki! Artystka jeszcze bardziej wczuła się w klimat tej serii i genialnie go oddała. Lafuente, do którego zdążyłem przywyknąć, może zacząć drżeć o swoją robotę, bo ta pani go miażdży!


Uncanny X-Men #531
Pete:
Było fajnie, w zasadzie jeden z lepszych numerów od jakiegoś czasu. Gdyby tylko wszystko nie skończyło się powrotem do historii z Shawem, która jest zdecydowanie najgorszym epizodem we wszystkiego, co ostatnimi czasy zdarzyło mi się przeczytać. Nudna, dziwacznie rozciągnięta i prowadząca donikąd. Jakby tego było mało , odciągająca Fantomexa, którego ostatnimi czasy polubiłem, od czegoś bardziej interesującego.
medyk: Nie wierzę, że to piszę, ale… fajnie się czytało. Nawet ciekawie pokazane zmagania z wirusem na wyspie i ogarnianie sytuacji w San Francisco przez resztę mutantów. Fantomex na końcu też dał radę. Reszta taka sobie, a już historia Shawa i Emmy głupkowata strasznie. W sumie stąd zrozumiała reakcja Fantomexa :D. Ale gratulacje dla Fractiona, w końcu napisał komiks, który da się czytać bez skrzywienia. Chociaż może to bardziej zasługa Gillena, ale skoro wspólnie są autorami, to pochwały dla nich obu.

avalonpulse0175b.JPGKrzycer: Nie lubię pokładać za dużo wiary w jednym autorze (chyba, że to PAD lub Carey ;)), ale Gillen wyrasta na cudotwórcę. Gdyby nie plastikowi bohaterowie Landa (...niech ktoś mu wyśle memorandum o tym, że Idie ma dwanaście lat, na litość) i te irytujące ramki opisujące wszystkich pomyślałbym, że czytam zupełnie inny komiks. Różnica między tym a poprzednim numerem jest ogromna. Fajne dialogi, kilka rewelacyjnych. Nadal nie podobają mi się Copy-X-Men, ale zaczynam mieć nadzieję, że wystarczy zacisnąć zęby i przetrzymać jeszcze parę numerów, aż wszystkie fractionowe ziarna wydadzą swój plon i potem będzie już naprawdę dobrze :). Do tego mi akurat historia o dwóch psiapsiółach Emmy się spodobała, choć jej główną zaletą jest to, że wreszcie kopnęła ten straszny wątek do przodu.

What If: Dark Reign
Krzycer: Wreszcie trafił się jakiś lepszy łotif. Bez kosmicznych bzdur i wykoślawiania postaci (Peter the Hunter!), ale i nie popadający w nurt "nieważne, co się stanie, charakter się nie zmienia" (patrz "nieważne, co się stanie, Daken pozostanie irytującym sadystą"). Ot, jedna, dwie drobne zmiany, całkiem realistyczne konsekwencje i autentycznie ciekawa sytuacja na końcu. Podobało mi się.
W ostatnim odcinku również koszmar o Venompoolu okazał się całkiem znośny. Co nie zmienia tego, że taki retcon expungifier przydałby się parę razy w 616...





Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

avalonpulse0175a.jpgNamor: The First Mutant #5
Autor: Mike Mayhew

Hotaru: Czasami po prostu nie sposób nie docenić hołdu złożonego starym, dobrym czasom. Szczególnie, kiedy jest on całkiem dobry i aż bije old-schoolowością, jak Namor bije rybą. Chociaż panience na okładce wydaje się to nie przeszkadzać. Amatorka sushi?









Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2010.12.22


Redaktor naczelny: Sc0agar4kKorekta: S_ORedaktor techniczny: Sc0agar4k
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.