Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #170 (22.11.2010)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 22 listopad 2010Numer 46/2010 (170)



Najwięcej uwagi ponowanie wzbudzają przygody Avengers, ten tydzień to również dwa debiuty oraz jeden jubileusz. Poza tym mamy sporo komiksów poświęconych mutantom - spod znaku X, choć nie tylko. A to wszystko w najnowszym numerze Avalon Pulse.



Avengers vol. 4 #7
Hotaru: Romita przekroczył kolejną granicę. Zlewa zupełnie na to, jak niektóre postacie powinny wyglądać i tworzy własne. Zgodne z jakimś nurtem brzydoty w sztuce. Rozumiem, że artysta może czuć taką potrzebę, ale wolałbym, aby uzewnętrzniał ją, bazgrząc na papierze toaletowym, a nie w mainstreamowym komiksie. Koloryści za to się postarali... na pierwszych kilku stronach. Potem najwyraźniej uznali, że nie ma sensu się starać i tracić czas na takie szkaradne szkice. W sumie, nie dziwię im się. Fabularnie też nie jest za słodko. Uwiera mnie, jak łatwo Hood zdobył dwa kamyczki i skąd do cholery wziął się tam Rulk. Jeśli to ma być flagowa seria o Mścicielach, to ta flaga jest już wyjątkowo styrana przez wiatry.
bKrzycer: Mój ulubiony marvelowy villain wrócił do gry. Jupi! I znowu jest głównym bohaterem numeru. Poza krótką - choć zabawną - scenką zbiorową w Avengers Tower i wcześniejszą rozmową Iron Mana i Thora z coraz mniej stabilnym (w paru znaczeniach tego słowa) Wonder Manem Avengers tu nie ma. Ale ponieważ to mój ulubiony marvelowy villain, to nic a nic mi to nie przeszkadza.
Przeszkadza mi co innego. Miałem już nie smęcić, ale nie mogę. "Who the hell do I look like?", pyta w pewnym momencie Red Hulk, i jest to bardzo dobre pytanie. Wygląda strasznie, ale jest czerwony na pysku, więc wiadomo, kim jest. Avengers da się poznać po kostiumach. Ale mój ulubiony marvelowy villain... Powinniśmy go poznać w momencie, gdy ściąga gogle. Nic z tego. Wygląda jak Mad Thinker. Czytałem zapowiedzi, więc skojarzyłem, że to on - ale dopiero po paru stronach. A i tak pewność zyskałem dopiero, gdy wymówił na głos swoje nazwisko...
Puenta jest taka, że nie lubię Romity Młodszego. A ponadto zastanawiam się, skąd ten Red Hulk się tam wziął - chyba, że to zadziałały nieskończone klejnoty mojego ulubionego marvelowego villaina.

wolvie111: Zgodnie z zapowiedziami mamy Red Hulka i tak jak to było ostatnim razem historia zaczyna się od tego, że ktoś wpada oknem do Avengerów, robiąc sporą rozpierduchę. Swoją drogą ciekawi mnie, co to za nowy bandzior, bo go nie kojarzę.
Rysunki w dalszym ciągu bardzooo słabe, ale nie aż tak drażniące jak zazwyczaj. Podsumowując, to nic ciekawego się nie wydarzyło... 6/10.

medyk: Nie chcę się już czepiać rysunków, więc tylko wspomnę, że również nie wiedziałem, kim jest ten koleś, dopóki się nie przedstawił, a jakby nie patrzeć, było to dopiero w połowie numeru. Poza tym całkiem fajne czytadło (ale brzydkie :) ). Dobrze, że Hood nie poszedł w odstawkę. Zobaczymy, jak historia potoczy się dalej, póki co zapowiada się ciekawie. 7/10.

Daken: Dark Wolverine #3
Krzycer: A więc to było ukartowane. To... w miarę sprytne. Spoko. Co nie zmienia tego, że nadal drażnią rzeczy w rodzaju Mystique, której przez Dakena miękną nogi czy Human Torch rozpaczający po nim, jakby w pożarze zginął Spider-Man. Może chodzi o pokazanie, jak działają jego feromony, ale czyta się to jak marne fan-fiction.
No i niech ktoś do cholery wyjaśni wreszcie, na czym polegało "imperium" Romulusa, na wzór którego Daken chce budować własne? Bo jak dotąd widzieliśmy tylko, że Romulus miał własny pociąg i spory notatnik z numerami do różnych ludzi. Uuuu. Scary.

Deadpool Corps #8
Krzycer: A tu mamy zaskakująco sympatyczny, absurdalny epizod z modernizowaniem planety pod przewodnictwem Deadpoola, który próbuje wyrolować wszystkie zaangażowane strony. Seria nadal jest absolutnie niepotrzebna, ale lepiej się przy niej bawię niż przy gischlerowych X-Men, więc...


DeadpoolMax #2

Pete: No tak, Wade + szpital psychiatryczny, to nie może się nie udać. Bob stopniowo zmierza do zostania najbardziej tragiczną postacią w moim małym rankingu i w zasadzie trudno mu nie współczuć po tym, co przeżywa u boku Deadpoola. Humor na poziomie i co dla mnie najważniejsze - kreska prezentuje się znacznie lepiej. W pierwszym numerze głowa Hammerheda zdawała się zmieniać kształt na każdym rysunku i jestem bardziej niż szczęśliwy, nie widząc kontynuacji tego trendu w tej części u kogokolwiek innego. Tak czy siak Deadpool godny polecenia - albo to tym razem ja wariuję.


Hulk vol. 2 #27
Krzycer: ...zapobieganie kolejnym schematom Spalonej Ziemi zrobiło się już nudne. Jakiegoś większego zamysłu nadal nie widać (poza tym, by Rulk zmierzył się z bohaterami, których wcześniej upokorzył). Ale przynajmniej dostaliśmy parę fajnych wymian między Bannerem i Rossem... i to właściwie jedyna zaleta. Dodatkowej historyjki o A-Bombie nie skomentuję.


Osborn #1
Krzycer: Nie wszystko mi się w tym komiksie podoba - zaczynając od rysunków Emmy Rios, a na niektórych detalach ze scenariusza skończywszy (najbardziej rzuca się w oczy prywatne więzienie, do którego pani senator - przed chwilą podkreślająca takie czy inne prawa, jakby jej na nich zależało - cichcem kieruje Osborna; dziwny pomysł, zobaczymy, jak się rozwinie).
To jednak nie zmienia tego, że najważniejsi bohaterowie - Osborn i Norah - są prowadzeni bardzo, bardzo dobrze. Kelly Sue DeConnick powinna się zabrać za poprawianie skryptów swojego męża.
Dodatkowa historyjka autorstwa Ellisa, prezentująca nową współlokatorkę Osborna - czyste szaleństwo. Mam nadzieję, że w ten sposób zostaną przybliżeni pozostali więźniowie.


Spider-Girl vol. 2 #1
Krzycer: Nawet mi się podobało, ale mój entuzjazm bierze się chyba jedynie stąd, że bardzo lubię tę bohaterkę. Bo w sumie co się tu dzieje? Nagle dowiadujemy się, że jej tata zna Invisible Woman na tyle dobrze, że ta wpada do nich na obiad (chyba, że zdążyłem zapomnieć o podobnej sytuacji z jej poprzedniej serii) a po niezobowiązującej - i niewiele wnoszącej - rozmowie Rulk z jakiegoś powodu atakuje bibliotekę. Chyba, że Rulk jest na miejscu by powstrzymać złoczyńcę napadającego na biblioteki, a F4 walczy z nim przez przypadek, co się zdarza. Wtedy całość będzie mieć trochę więcej sensu, ale nie zmieni to mojego
zdania o tym numerze. Jak na debiut - słabo. Jasne, Spider-Girl prezentuje się nieźle, a jej tacie udaje się parę dowcipów, ale wszystko co się dzieje dookoła tych postaci jest do bólu przeciętne.

Pete: Wiesz Krzycer, myślenie, że Urich ma wyłączność na wszystkich superbohaterów w NY byłoby aż zbyt naiwne, więc jak dla mnie to nic specjalnego. Biorąc dodatkowo pod uwagę bardziej publiczny profil FF, wyskoczenie na taki spacer może równać się spotkaniu na jakimś przypadkowym dachu Bena z Daredevilem czy innym Spider-Manem. No i chyba każdy, kto nie cierpi na przerost IQ, w końcu musi wyrwać się z Baxter B. Innymi słowy cała ta sprawa nie wygląda mi na w żaden sposób wymuszoną.
Oprócz tego jest naprawdę dobrze. Jakby nie było, mówimy tu o wprowadzeniu całkowicie nowego superbohatera. Plus nastolatki, więc trzeba przygotować się na trochę ględzenia o przyjaciołach, chłopakach oraz innych egzystencjalnych pierdołach. Nie da się tego zrobić bez momentami nużącego poznawania rodziny i otoczenia. Fakt, że mnie osobiście jakoś to nie znudziło sprawia, że wypada mi pochwalić. Jest już Rulk, a wątek z nim ma ciągnąć się przez przynajmniej dwa kolejne numery, więc może coś z tego wyjść. Jest też Fantastic Four, więc być może szansa na jakieś science mojo by Reed i powrót/rozwój/zmianę mocy. Jedyne, czego tak naprawdę się obawiam, to umierający ojciec, którego ostatnie słowa nawiązują do wielkiej mocy, odpowiedzialności i tak dalej.


Superior #2
Krzycer: Millar eksperymentuje z innym stylem prowadzenia historii. Nie pamiętam, kiedy ostatnio w dwóch numerach komiksu jego autorstwa wydarzyło się tak niewiele, co jak dotąd w Superiorze.
Innymi słowy: nuda... a i tak podoba mi się dużo bardziej od innych millarowych projektów, które się obecnie ukazują.


The Stand: Hardcases #5
Hotaru: Wiem, że od kiedy komiksowa adaptacja "Bastionu" zaczęła się ukazywać, jeżdżę po scenarzyście Roberto Aguirre-Sacasie jak po burej suce. Myślałem, że tak będzie i tym razem. Myliłem się. Nie znaczy to, że nagle ten numer stał się dobry - nie. Po prostu nie jest tak kiepski, jak pozostałe. Skrypt w końcu niesie ze sobą prawidłowo rozplanowane akcenty, nawet jeśli pomiędzy nimi nadal zdarzają się fałszywe nuty. Rysunki Mike'a Perkinsa, jak zwykle, są powodem, dla którego sięgam po każdy kolejny zeszyt.

cThunderbolts #150
Krzycer: Avengers kontra Thunderbolts, choć w przeciwieństwie do poprzednich starć tym razem nie zespołowo, a w podgrupach. Co pozwala na rozwinięcie paru relacji, wyjaśnienie paru spraw i, o ile dobrze zinterpretowałem całość, ugotowanie Crossbonesa tak, że będziemy niedługo mieć do czynienia z rodzinką Red Skulli.
A do tego rewelacyjne sceny w rodzaju powitania, jakie Thorowi zgotowały mieszkanki kobiecego skrzydła Raft czy wędkującego Ropucha.
Nie był to jubileuszowy numer jakiego oczekiwałem - możliwe, że był lepszy.

Pete: Przede wszystkim zdziwiła mnie ilość humoru, który zmieścił się w tym numerze. No, ale to tylko początek. Oprócz tego naprawdę fajna walka i kilka rzeczy, które dobrze prognozują. Przede wszystkim wylatuje Crossbones, jeśli mam być szczery, zawsze widziałem w nim tylko nieudaną podróbkę Punishera. Wreszcie jest też szansa na stworzenie w tym miejscu jakiegoś konkretnego zespołu. Cage pozbierał się do kupy, Marko+Ghost prezentowali się naprawdę dobrze, Man-Thing jak to Man-Thing. Ciekawi mnie natomiast, co w tej sytuacji zrobi Moonstone. Mam nadzieję, że nawet jeśli dalej będzie miała obsesję na punkcie manipulowania resztą, autorzy wpadną na coś bardziej oryginalnego niż wrzucanie jej do wyra z Lukiem, czy coś w ten deseń.

X-23 vol. 3 #3
chimp: Uff!! Bałem się, że Liu pójdzie tropem BW i trzeci numer będzie słaby, ale na szczęście tym razem Liu napisała dobry numer. Historia z Hellverinem dobiegła do końca i dobrze, bo teraz będziemy mogli przejść do jeszcze lepszych rzeczy. Bardzo dobre rysunki w wykonaniu Conrada i świetne retrospekcje w wykonaniu Takedy (ale tego pieska to szkoda :( )
.
Krzycer: Jak na razie ta historia jest najlepszym rezultatem całego zamieszania z Hellverinem. I kto by się spodziewał, że Laura ma takie bogate życie wewnętrzne? Hellverine, Gamemaster - kimkolwiek on jest (zakładam, że podobieństwo do poprzednich Gamemasterów jest przypadkowe), sama Laura i jeszcze jej świetlista lepsza połowa. Która pewnie w przyszłości okaże się kosmicznym pasożytem albo pozostałością po tym, jak Laura była Captain Universe.
Anyhoo, podobało mi się.


X-Factor #211
Hotaru: Świetny numer. Nie będę się jednak rozwodził nad skrzącym od dobrego humoru skryptem Petera Davida, ale nad rysunkami Emanueli Lupacchino. Są świetne! Ze stronicy na stronicę coraz bardziej zaczynają mi się podobać. Artystka jest dobra nie tylko w rysowaniu postaci, ale też pasuje mi sposób, w jaki rozkłada na stronie kadry i jak za ich pomocą opowiada historię, uzupełniając świetnie skrypt. Mam nadzieję, że ta pani zostanie z nami na dłużej.
medyk:
W końcu wracamy do Vegas. Numer napakowany akcją, w swoim żywiole jest Shatterstar, który jest obecnie najfajniejszą postacią w zespole. Jego teksty rządzą. Rysunki też tym razem mogą być, są czytelne i schludne ale bez zbędnych fajerwerków. Tylko szkoda, że oprócz bijatyki za wiele się nie wydarzyło i znowu z niecierpliwością trzeba czekać na następny numer. 9/10.
Krzycer: Z jednej strony - fajna walka, rewelacyjny Shatterstar i ocieplenie stosunków między Madroksem a Tereską, a do tego konwersacja Heli i Pipa. Z drugiej - chciałoby się, żeby w komiksie było więcej. A przynajmniej gęściej - mam wrażenie, ze krótszy niż zwykle skrypt rozciągnięto większymi niż zwykle kadrami (znaczy, że było więcej całostronicowych kadrów lub stron, na których były tylko po dwa kadry; a może tak mi się tylko wydaje).
Bsh^: Całkiem fajny numer, pełen humoru, akcji i zaskoczenia. X-Factorowy team-up z Thorem? Na to czekałem! Walka z armią truposzy bardzo ciekawa. W sumie, to historia bardzo mi się podoba i nie dostrzegam większych minusów. Strona graficzna również niezła. Skończyło się w najciekawszym momencie... Co dalej? Zobaczymy za miesiąc. 9/10.

dX-Men vol. 2 #5
Hotaru: Kaszana, mości państwo. Wprawdzie rysunki Paco Mediny momentami są całkiem fajne, ale cała reszta... zgroza. Wspominałem, że nie lubię wampirów, ale nawet ja spodziewałem się po nich czegoś więcej. Fabuła chwiała się już od drugiego numeru i w ten odsłonie wreszcie zaliczyła spektakularną glebę. Fraction byłby dumny...

Krzycer: Plusy: tough skin squad uwzględniający młodych mutantów (kiedy ostatnio kombinowałem, jaki byłby najlepszy skład, żeby powstrzymać Wolerine'a, jak po raz n-ty przestanie nad sobą panować, to mniej-więcej ten zespół przyszedł mi na myśl) i poświęcony Iceman jako wunderwaffe na wampiry, co w jakiś sposób skojarzyło mi się z "From Dusk Till Dawn".
Minusy: komiks nadal nie zaskakuje. No, może magiczny pilot do wyłączania Wolverine'a był zaskakujący, ale głównie dlatego, że sprawia wrażenie, jakby autor nie poświęcił ani chwili, by zastanowić się nad konsekwencjami. Wolverine'a można teraz wyłączyć naciśnięciem guzika? O ile pod koniec historii nie zostanie bardzo wyraźnie powiedziane, że Nemesis usunął te nanity lewatywą czy czymś, to Gischler strzeli sobie w stopę.





Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

aThe Stand: Hardcases #5
Autor: Thomas Lewis Cocker

Hotaru: Wybrałem tę okładkę, bo jest klimatyczna. Flagg wygląda na niej odpowiednio mistycznie i złowieszczo, a motyw ze wzbijającymi się w niebo krukami, choć do bólu ograny, nadal niesie ze sobą odpowiedni przekaz. A stanowcze, grube kreski i ubogi schemat kolorystyczny tylko podkreślają intencje przedstawionej na okładce postaci.








Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2010.11.17


Redaktor naczelny: Sc0agar4k
Korekta: S_O
Redaktor techniczny: Undercik
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.