Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #135 - The Amazing Spider-Man: American Son TPB

The Amazing Spider-Man American Son TPB lt135.jpg
Scenariusz:
Joe Kelly
Rysunki: Phil Jimenez, Dale Eaglesham, Paulo Siqueira, Marco Chechetto
Okładka: Phil Jimenez
Ilość stron: 136
Cena okładkowa: $16,99
Zawiera: Amazing Spider-Man #595-599, materiały z Spider-Man Extra #3

Demogorgon: Każdy szanujący się superbohater ma swojego arcywroga. Tego jednego, jedynego złoczyńcę, z którym dawno już rywalizacja przekroczyła wszelkie motywy i wyjaśnienia, jakie obie strony miały. Między nimi od dawna istnieje już tylko osobista obsesja, nieokiełznana niczym żądza patrzenia na ostateczny i nieodwracalny upadek tego drugiego, osobista więź nienawiści, spajająca ich mocniej niż więzy krwi. Dobry bohater może mieć samych beznadziejnych wrogów, jak długo ma tego jednego, arcywroga, jego mroczne uzupełnienie – spójrzcie na Supermana z pożałowania godną galerią złoczyńców i Lexem Kurde Luthorem. Supek mógłby nie mieć całej reszty wrogów, jeden Lex w zupełności wystarczy. W przeciwieństwie do Supermana, Spider-Man ma bogatą galerię złoczyńców, jedną z najlepszych w superbohaterskim głównym nurcie – Venom, Doctor Octopus, Morlun, Shocker, Lizard i inni to istna korona zła (no, może oprócz Wallrusa). A jej największym i najcenniejszym klejnotem jest, rzecz jasna, Norman Osborn. Green Goblin, morderca Gwen Stacy, człowiek odpowiedzialny za Clone Sagę, gość, który pewnie okaże się stać za One More Day pewnego dnia (i biorę Was wszystkich na świadków, że to przewidziałem). Jak łatwo się domyślić, gdy Osborn został Żelaznym Patriotą, symbolem Nowej, Lepszej Ameryki, ostatnim, pożegnalnym "p****ie się!" od George'a W. Busha, Spidey nie przyjął tego dobrze. Po fazie zaprzeczania, w której skierował się przeciw J. Jonah Jamesonowi, który akurat został burmistrzem Nowego Jorku, Spider-Man postanowił rozwiązać problem Osborna ostatecznie. Tymczasem sam Norman nie próżnuje i wprowadza w życie nowy plan poprawy swojego wizerunku. Plan, w którym ważna rolę odegrać ma jego syn, Harry.

Joe Kelly to prawdopodobnie najlepszy scenarzysta, jaki trafił się Spider-Manowi od czasów Joe Straczynskiego. W doskonały sposób łączy humor, akcję i dramat, trzy elementy, które charakteryzują najlepsze historie z Człowiekiem-Pająkiem. Tak jak czuje Deadpoola, tak samo czuje też pajęczaka i wie, jak sprawić, by był śmieszny, jednocześnie nie stając się bezmyślną maszynką do rzucania żartów, jak co po niektórzy scenarzyści. Humor jest sympatyczny i nienachalny, ale zapada w pamięć, jak słynny już "żółwik" Petera i Logana czy Bullseye dłubiący w nosie (nie, nie żartuję, nawet dłubanie w nosie jest tu zabawne). Z drugiej strony mamy dla równowagi kilka poważniejszych elementów, jak rozmowa Petera z Jayem Jamesonem, prawdopodobnie najlepsza scena z tą postacią, czy nowy etap w rozwoju Osborna w byciu skończonym kawałem drania. Kelly prowadzi równolegle wątki Petera, Harry'ego i Nory Winters, które ładnie się splatają w jedną całość. Na deser mamy zaś dodatkową, krótką historyjkę Kelly'ego z jednego z wydań specjalnych.

Muszę przyznać, że czytając komiks za pierwszym razem, nie patrzyłem po nazwiskach rysowników. I byłem w szoku, gdy zdałem sobie sprawę, że rysowało go kilka osób. Jest zdumiony, jak bardzo spójny styl udało im się stworzyć, w życiu bym nie przypuszczał, że tego komiksu nie zilustrował tylko jeden człowiek. Może nie jest to jakiś wyjątkowy styl ani fajerwerki graficzne, ale zasługuje na pochwałę.

Jest niewiele historii o Ścianołazie powstałych po One More Day, które mogę z czystym sumieniem polecić. "American Son" jest jedną z nich, a przy tym dowodem talentu Kelly'ego. Aż szkoda, że nie on zostanie regularnym scenarzystą przygód Pająka wraz z końcem tej ery jego życia.

Undercik: W momencie, kiedy postanowiono, że TASM będzie wydawany trzy razy w miesiącu, trzeba było też wymyślić system rotacji artystów, tak, aby wszystkim udawało się napisać komiks na czas i przy okazji nie rozmijać się z continuity. Może i ciągłość w pajęczym ongoingu była zachowana, jeśli chodzi o wydarzenia. Gorzej jednak było z poziomem tych historii. Nie oszukujmy się, nie był on wyrównany. Dobre numery były przeplatane z fatalnymi czy też przeciętnymi. Była jednak gwarancja naprawdę dobrego czytadła - Joe Kelly.

Joe Kelly, co pewnie większość przyzna, to najlepsze, co przytrafiło się Spider-Manowi ostatnimi czasy. Inni scenarzyści, nawet tacy jak Slott, potrafili zawieść. Wszyscy, ale nie on. Tak jak rewelacyjnie potrafi napisać Deadpoola, tak idealnie radzi sobie ze Ścianołazem. Kiedy czytam jego historie, czuje, że jest to ten prawdziwy Spider-Man, z jajem czy z charakterem.

No i tu właśnie wkracza wyczucie Kelly'ego. Co jak co, ale pozostawienie rządów Osborna bez reakcji Spider-Mana było dość dziwne. Przyjaciel z sąsiedztwa bujał się na pajęczynie po mieście, a Normanem jakby w ogóle się nie przejmował. No po prostu chłopak jest u władzy i tyle. Czy tak zachowałby się Parker? Raczej nie. W tym momencie z wybawieniem przychodzi American Son. W końcu postanawia zareagować na tę sytuację - o tym właśnie jest główny wątek. Pobocznie Harry dostaje zbroję, bo Iron Patriotowi zachciało się kolejnego PR, a Norah Winters postanawia zatrudnić się w Avengers Tower, aby przeprowadzić dziennikarskie śledztwo na temat Osborna. Wszystko to polane jest intrygą, humorem i zaskakującymi zwrotami akcji.

Co ciekawe, w historię rysowało trzech rysowników. Zdawać by się mogło, że będzie różnica poziomów. Nie dość, że wszystkie stoją na porządnym poziomie, to można także odnieść wrażenie, że wszystko tworzył tylko jeden artysta. Ciekaw jestem tylko, czy żółwik między Spider-Manem a Wolverinem był pomysłem Kelly'ego, czy może Jimeneza, który rysował numer 695.

Dodatkowo, jak to już bywa w standardzie w wydaniach zbiorczych związanych ze Spider-Manem, dostajemy bonusową historyjkę, pochodzącą z którejś z pajęczych antologii. Tym razem z trzeciego numeru TASM: Extra. Nie jest to jednak nic specjalnego i spokojnie mogłoby się bez tego obejść, ale jakoś specjalnie zła nie jest.

Czy polecam? Oczywiście. Najlepsza pajęcza rzecz od startu BND. Naprawdę warto wydać pieniądze na to wydanie zbiorcze. Na pewno się nie zawiedziecie tym, co uświadczycie w tym TPB. Naprawdę, gorąco polecam!

LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.