Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #164 (11.10.2010)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 11 października 2010
Numer 40/2010 (164)



W tym tygodniu debiutują m.in. trzy pozycje. Najważniejsza z nich to oczywiście Uncanny X-Force. Nieco z tyłu plasuje się początek Chaos War. "And last but not least": Thor w wydaniu Ultimate Comics. Największą popularnością, oprócz ww pozycji, cieszą się przygody młodych rekrutów w Avengers Academy. Na koniec pozostawiam kilka smaczków. Zapraszam do lektury.



Avengers Academy #5
Hotaru: Myślę, że Gage jest dość konsekwentny w podejściu do tej serii, więc ten numer nie przyniósł mi wiele niespodzianek. Historia Strikera jest dość... absorbująca, aczkolwiek mało oryginalna. Ale nie wadzi mi to. Bardziej nie podoba mi się, że niektóre stronice są przeładowane tekstem, przez co komiks czyta się opornie. Jorge Molina spisał się świetnie, mając na uwadze, że do tej pory chwaliłem McKone'a. Zastępczy rysownik nie zrobił rewolucji w oprawie graficznej, stawiał na spójność i to mi się podoba. Co nie znaczy, że nie wolałbym dotychczasowego artysty.
Krzycer:
Striker awansował do wąskiego grona postaci z tej serii, które mają potencjał (cały skład to on i Finesse). Poza tym serii nadal brakuje jakiegoś kierunku... I nadal wolałbym czytać o postaciach z Inicjatywy, a nie o tych nowych podróbkach.
Pariah:
Podobało mi się. Gage przyjemnie mnie zaskczył. Już w pierwszym numerze Striker wydał mi się postacią z potencjałem i nie myliłem się. To chyba najciekawszy z dotychczasowych numerów AA, zaś Stryker i Finesse to zdecydowanie najciekawsi bohaterowie tej serii. Ciekawe, co dalej. Skoro zapoznaliśmy się już z naszymi bohaterami, to teraz czas na jakąś akcję. 7/10.
colossus28:
Mam nadzieję, że to koniec, po pięciu częściach pięciu młodzików zostało przedstawionych i teraz ten komiks ruszy trochę do przodu. Bo na razie stoi w miejscu i nie chce za cholerę się ruszyć. Striker zaskoczył mnie w pozytywny sposób, co nie daje dobrego świadectwa jego opiekunom. Ogólnie odnoszę wrażenie, że młodzież za często gra na nosie swoim nauczycielom: akcja Strikera, czytanie z ruchu warg Finesse, rozmowa z Osbornem w poprzedniej części. Pym i spółka mało wiedzą o swoich podopiecznych, chyba, że jest to jakaś gierka. 5/10.

wysiwyg/publicystyka/Avalon%20Pulse/avalonpulse0164/avalonpulse0164c.jpgChaos War #1
LeGoL: Ożesz ty! Herc ma teraz omnipotencję?! Słodko, zwłaszcza początek, jak nie ogarniał tej mocy. Muszę przyznać, że w zapowiedziach intrygowało mnie to, że postaciami centralnymi ma być God Squad, a Lew Olimpu na zwiastunach zbierał wszystkich herosów. Wyjaśniło się to, powiem, że nawet bardzo ładnie się wyjaśniło. Co prawda teraz, gdy to piszę, przypomniało mi się, że zapowiadano wielkie "bum" w pierwszym numerze. Spekulowaliśmy, że już na starcie Chaos King rozwali całe zaświaty, a tu tylko to? To jest ta wielka śmierć? Kiepsko. Khoi Pham nie rysuje brzydko, ale coś mi tu nie pasi, zwłaszcza twarze momentami mnie odrzucają, ale są gusta i guściki. A zapowiedź następnego numeru? "Even Death can die!"? Serio? Już o tym wiemy z Thanos Imperative...
Reasumując: po pierwszej lekturze oceniłbym na 10, po drugiej chciałem dać 9, bo ochłonąłem i nie spodobały mi się rysunki. Finalnie, znów jestem wkurzony na zapowiedzi, bo chciałem więcej i choć jest naprawdeędobrze, to... Chciałem więcej! Ech, ten marketing. 8/10.

Pete: Generalnie jak w tytule - jeden wielki chaos. Naprawdę współczuję każdemu, kto nie miał przed tą serią dobrego przygotowania. Wszyscy latają, teleportują się, zyskują supermoce, bogowie dostają łomot, brakuje jeszcze tylko, żeby Hercules okazał się być Skrullem. Jeśli o mnie chodzi, odniosłem w pewnym momencie wrażenie, że wszyscy w tym komiksie mają facjaty pokryte laminatem.
colossus28: Czy naprawdę nie można było tego napisać lepiej? Początek tej miniserii jest tak sztampowy, że bardziej już chyba nie może. Można to śmiało wpasować w te kilka zdań: pojawia się kosmiczne (magiczne) zagrożenie -> bohaterowie zbierają się pod dowództwem kogoś znacznego -> pierwsze starcie oczywiście musi być przegrane z zaskakującym clifffhangerem. Wystarczy teraz dopasować imiona odpowiednich bohaterów i mamy komiks. Takie scenariusze to ja sam pisałem 15 lat temu, jak mi się wydawało, że każdy może pisać historyjki obrazkowe. Ogólnie na razie wielkie rozczarowanie, ale na zachętę dam 4/10.

S.H.I.E.L.D. #4
Hotaru: Ten tytuł ma ambicje. Nie wątpię, że w wydaniu zbiorczym będzie się to czytało naprawdę świetnie, ale tymczasem forma zeszytówek nie do końca mu służy. Za to rysunki Weavera - wow! Mógłbym rozpływać się w zachwytach, ale zwrócę tylko uwagę na podobieństwa sceny narodzin Celestiala z pewnymi monumentalnymi obrazami z jednego z moich ulubionych filmów "End of Evangelion". Fanboy we mnie sika z uciechy.

Taskmaster #2
colossus28: Ha, a tutaj mamy znowu jazdę bez trzymanki. Dostajemy mordobicie, dobre dialogi z jajem no i Tasky nauczył się szarpać struny. Można tylko żałować, że komiks to medium bez dźwięku, bo ciekaw jestem, jak mu poszło. Mercedes okazała się kimś zupełnie innym, co było do przewidzena, ale i tak ubaw podczas tego komiksu miałem niezły. 7/10
.

Ultimate Comics Thor #1
Hotaru: Carlos Pacheco to porządna firma. Jego rysunki są ostre, estetyczne i momentami natchnione. Do oprawy graficznej nie mam się jak przyczepić. Do samej fabuły również nie miałbym wielu zarzutów... może poza tym, że trochę za mało to "ultimate'owe" no i cała akcja zbyt przypomina mi origin Hellboya. Ale może to tylko ja. Nie zmienia to faktu, że jestem całkiem pozytywnie nastawiony do kolejnego numeru.
Krzycer:
Tu też jest ciekawie... Diabli wiedzą, co wyjdzie z rozbicia akcji na trzy sekwencje dziejące się w różnych czasach - ale sama inwazja nazistów na Asgard może być czymś, dla czego warto będzie przeczytać tę serię. Może.

dUncanny X-Force #1
Hotaru: Remender dał radę. W tym sensie, że jego skrypt i klimat, w jaki się wcelował, pozostaje spójny z tym, do czego zdążyli przyzwyczaić nas Kyle i Yost przy swoich X-Force. Nie jestem za to przekonany do Openy. Niektóre jego kadry są prześliczne - wizjonerskie wręcz. Inne... epatują szkaradnością. Nie pomagają im kolory Deana White'a. Podejrzewam, że to kolejny pseudonim Dave'a McCaiga, bo to ten sam obrzydliwy schemat kolorystyczny. Liczę na poprawę w tym zakresie.

Krzycer: Jest inaczej. Zdecydowanie inaczej. Ale od pierwszych stron wyraźnie widać, że Remender ma konkretny pomysł na tę grupę i jej poszczególnych członków i z chęcią będę się przyglądał, jak ten pomysł realizuje. Po Morrisonie chyba nikt nie miał pojęcia, co zrobić z Fantomexem. Na razie wypada ciekawie, zobaczymy, co dalej. I czym niby mają być te jego "misdirections"?
Nic to. Pożyjemy, zobaczymy. Zaczęło się dobrze.

LeGoL: Hm. Kyle i Yost odeszli, Choia i Craina też już nie ma i... (o dziwo) jest dobrze. Podoba mi się prowadzenie Fantomexa i Warrena. Logan, dzięki Bogu, nie jest postacią centralną, a i Deadpool jest dobrze napisany. Remender daje radę na starcie. Rysunki też mi się spodobały. Zmiana owszem, ale na pewno nie na gorsze (a przynajmniej nie na wiele gorsze). Zobaczymy, jak się to rozwinie. 8/10.
Pete: Spodobał mi się Fantomex. Bardzo ciekawa postać i podobnie jak przedmówców, ciekawi mnie to jego "misdirection". Jak dla mnie to póki co nie tyle tworzenie potężnych iluzji, co zdolność do przekonania innych, że te są naprawdę realne. No, przynajmniej tak realne, żeby doprowadzić kogoś do autodestrukcji.
Przypadł mi do gustu sam dobór członków grupy oraz jej charakter. Innymi słowy naprawdę czekam na kolejną część serii.

colossus28: Oczekiwania po poprzednich X-Forcach były ogromne , więc Remender musiał prawie stanąć na głowie, by nas, czytelników, zadowolić. I trzeba przyznać, że mimo trudności zadania dobrze je wypełnił. Drużyna wydaje się dobrze dobrana, nie jest to piątka postaci wybrana na chybił trafił, ale widać wyraźny klucz. Wszystko rozwija się nader dobrze i teraz tylko trzeba czekać, aż Apocalypse zakończy edukację. 8/10.

Wolverine vol. 4 #2
Krzycer: W sumie to cierpienia i katusze Wolverine'a w Piekle* są najnudniejszą częścią tego komiksu. Choć przyznaję, że to, jak wprowadzono Creeda i Mariko, zrobiło na mnie wrażenie.
Also: Puck! I... stary ogrodnik Logan?
*- mam wątpliwości co do natury tego Piekła. Bądź co bądź Marvel zawsze karmił nas jakimiś substytutami w stylu Limbo, Mephisto's Realm i innych takich... Z drugiej strony Hellstorm występuje jako Son of Satan, więc w sumie sam już nie wiem. Ale miałem wrażenie, że dotąd unikano wprowadzania chrześcijańskiego Boga, Nieba, Piekła i reszty.




Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hity tygodnia:

aS.H.I.E.L.D. #4
Autor: Gerard Parel

Sc0agar4k: Choć to Nostradamus zajmuje pierwszy plan, największe wrażenie wywarło na mnie tło. Obraz wybuchów na Słońcu i ukryty wewnątrz wizerunek embrionu dziecka naprawdę porusza. Parel doskonale oddał na tej okładce wszystko to, co znajduje się wewnątrz tego numeru.






bWolverine vol. 4 #2
Autor: Jae Lee

Hotaru: Wielokrotnie już wyróżniałem okładki Jae Lee ze względu na ich monumentalność. Artysta stawiał postacie niczym posągi na cokołach, ale tym razem jest inaczej. Bo w tym przypadku artysta pozbył się cokołu i wprowadził dynamikę. Co dziwne, monumentalność pozostała ta sama. Jak on to robi?








Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2010.10.06


Redaktor naczelny: Sc0agar4k
Korekta: S_O
Redaktor techniczny: Undercik
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.