Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Tajna Wojna - Gamart

Zastanawialiście się kiedyś, skąd c-klasowi złoczyńcy tacy jak np. Jack O'Lantern, Killer Shrike czy Scorcher mają pieniądze na zaopatrzenie się w najwyższej klasy technologię, którą później tak nieudolnie starają się wykorzystać w starciach z superbohaterami?
tw1a.jpgTAJNA WOJNA

Scenariusz:
Brian Michael Bendis
Rysunki: Gabrielle Dell'Otto
Okładka: Gabrielle Dell'Otto
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Liczba stron: 160
Cena: 69 zł
Zawiera: Secret War #1-5, reprinty artykułów występujących w komiksie, galeria rysunków Gabrielle Dell'Otto.

Zastanawialiście się kiedyś, skąd c-klasowi złoczyńcy tacy jak np. Jack O'Lantern, Killer Shrike czy Scorcher mają pieniądze na zaopatrzenie się w najwyższej klasy technologię, którą później tak nieudolnie starają się wykorzystać w starciach z superbohaterami? Spójrzmy prawdzie w oczy, jakbyśmy nie próbowali naginać konwencji komiksu superbohaterskiego i zawieszać niewiary, cała ta sytuacja wydałaby się dosyć idiotyczna. Przecież ci naprawdę podrzędni złoczyńcy, których w Uniwersum Marvela jest multum, dokonują najcześciej tak "prozaicznych" przestępstw jak napady na banki czy budki z hot-dogami. Dodając do tego fakt, że 90% tych złoczyństw jest przerywane przez superbohaterów, a ich sprzęt konfiskowany po każdej łapance, to nie mamy żadnego logicznego wyjaśnienia na to, w jaki sposób taka banda ćwoków może sobie pozwolić kilka razy do roku na załatwienie super-mega-zbroi, która wyposażona jest w technologie za kilkanaście milionów dolarów czy nawet tak prozaicznych rzeczy, jak pistolety laserowe czy podręczne promienie śmierci, które do najtańszych też pewnie nie należą. A gdzie tu jeszcze znaleźć pieniądze na jedzenie, opłatę rachunków, alimenty i inne przyziemne wydatki? Tak samo pomyślał chyba Brian Michael Bendis i postanowił w całkiem ciekawy sposób wytłumaczyć tę kuriozalną sytuację.

Ale po kolei, bo to, co wyżej nakreśliłem jest tylko punktem zapalnym historii Tajna Wojna. Tak naprawdę jest to opowieść o Nicku Furym – weteranie czego się tylko da, który wie wszystko o wszystkim i odpowiada za bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych. Historia zaczyna się następująco: pewnego razu S.H.I.E.L.D. odkrywa, że za technologicznymi złoczyńcami stoi ktoś wpływowy. Agenci zabierają się do pracy i po typowo "staroszkolnym" przesłuchaniu Killer Shrike'a dowiadują się, że za wyposażenie złoczyńców odpowiada Tinkerer – geniusz i klasyczny przeciwnik Spider-Mana – który to natomiast jest w kontaktach z premier Latverii, Lucią Von Bardas (mianowana na to stanowisko po tym, jak Doom został uwieziony przez Reeda Richardsa w Piekle – ot, typowy dla nich dzień]. Nick Fury od razu przedstawia sytuację prezydentowi, który jednak nie ma zamiaru nic zrobić w tej sprawie ze względu na to, że po raz pierwszy związki z Latverią jakoś sie układają (i prawdopodobnie dlatego, że rząd w Marvelu to banda skorumpowanych #$%&@#$, którzy sami czerpią z tego procederu korzyści. Życie.]. W tym momencie Pułkownik, który patriotyzm je na każde śniadanie, popijając go skrupulatnie wydestylowaną, wysookooktanową esencją badassowości, bierze sprawy w swoje ręce i robi "coś". To "coś", w które zamieszani zostali Wolverine, Spider-Man, Luke Cage, Captain America, Daredevil, Black Widow i pewna nastolatka o aparycji Angeliny Jolie uderza wszystkich w twarz z siłą Mjolnira dokładnie rok po tym, jak Fury postanowił zrobić porządek. Luke Cage zostaje zaatakowany przez techno-złoczyńców i w stanie krytycznym trafia do szpitala. Inni bohaterowie również muszą zmierzyć się z zamachowcami. Pytaniem jest, co zrobił Fury, że zasłużyl na bycie znokautowanym przez samego Captaina Americę? Czemu właśnie ci bohaterowie są atakowani? I dlaczego wydaje się, że ktoś usunął im wspomnienia o czymś bardzo istotnym?

Brian Michael Bendis, tworząc skrypt historii, posiłkował się wspomnieniami prawdziwego agenta służb specjalnych. I to widać. Mimo tego, że jest to w ogromnej części typowy komiks superbohaterski z wielką walką w tle, Bendis przedstawia nam działania Agencji Fury'ego i tego, jak działa on sam, "od kuchni". Mamy tutaj tajemnice, spiski, przedstawienie metod działania S.H.I.EL.D. i tego, jak zorganizowana jest cała agencja. To Fury dyryguje tutaj działaniami superbohaterów i rozstawia pionki w nierównej walce ze zorganizowaną przestępczością. Naprawdę przyjemnie oglada się to, jak Fury traktowany jest przez innych i jak on ich traktuje, szczególnie widać to na zebraniu głównych agentów S.H.I.EL.D. czy w jego rozmowach z Wolverinem i Captainem Americą. Dialogi są bardzo mocną stroną miniserii. Bendis od lat przyzwyczaja nas do tego, że nawet jeśli fabularnie gdzieś się zagubił, to postacie w jego komiksach zawsze zachowują się i rozmawiają jak normalni ludzie (minus emitowanie promieni z różnych części ciała i innych takich fanaberii). Scenarzysta często skupia się na przedstawieniu codziennego funkcjonowania postaci i ich relacjach, dlatego w dużym stopniu bohaterami tej historii będą nie tylko takie ikony, jak Spider-Man czy Daredevil, ale i normalni faceci w osobach Petera Parkera czy Matta Murdocka.

Niestety w pewnym momencie te budowany mozolnie klimat tajemnicy i niedopowiedzeń przeistacza się w rozciągniętą na dwa numery walkę w dokach Nowego Jorku i trochę szkoda, bo historia aż prosi się o większe rozbudowanie i szersze przedstawienie całej otoczki tego, jak finansuje się superprzestępców. Szkoda, że Bendis nie postanowił zrobić z tego czegoś na wzór obecnej pracy Jonathana Hickmana z serią Secret Warriors, ze starannym, wielowątkowym planowaniem. Jednak rozciągnięte sceny walk mają też swoje usasadnienie, które nazywa się Gabriele Dell'Otto.

Włoski ilustrator stworzył naprawdę imponujący materiał w warstwie artystycznej. Całość jest niezwykle dynamiczna i realistyczna. Walki zaplanowane przez Bendisa miały zbliżyć starcia superbohater-złoczyńca do tych przedstawionych w filmie Ridleya Scotta Helikopter w Ogniu i daje sie to wyraźnie zauważyć. Wszyscy uczestnicy walk odnoszą wyraźne obrażenia, a wszystko wokół zamienia się w gruz. Widzimy nawet najdrobniejsze szczegóły na kostiumach czy w mimice bohaterów, którzy wyglądają niczym wyjęci ze zdjęć – przypominając na swój sposób rysunki Alexa Rossa odpowiedzialnego za ilustracje z wydanych wcześniej przez Mucha Comics Marvels. Wszyscy różnią się także wyraźnie miedzy sobą, co ceni się w czasach, gdy duża część rysowników, na czele z Davidem Finchem i Gregiem Landem, korzysta zawsze tylko z kilku wzorów twarzy. Niesamowicie przedstawia sie również gra światła i cieni. Całość jest stonowana, przeważa ciemniejsza kolorystyka. Naprawdę, dla samych ilustracji warto już mieć ten album na swojej półce. Momentami przypomina to nawet starannie wyselekcjonowany artbook, a nie komiks mainstreamowy.

Podsumowując, jest to naprawdę solidnie napisany komiks szpiegowsko-superbohaterski z dialogami Bendisa z jego najlepszych czasów. Do tego w tej tylko miniserii udało mu się w jednym miejscu zebrać swoich ulubieńców, o których najczęściej pisze (c'mon, Cage, Daredevil, Spider-Man i Nick Fury? To wyraźnie był jeden z jego "mokrych" snów), a dodając do tego niesamowite ilustracje Dell'Otto dostajemy komiks uniwersalny, do którego można z przyjemnością wrócić co jakiś czas. Momentami trochę irytuje uproszczenie niektórych wątków, ale ze swojej strony komiks polecam, szczególnie dla osób, które lubią Nicka Fury'ego, bo to właśnie od tego momentu rozpoczęło się solidne rozwijanie tej postaci – postać zeszła do podziemia, wróciła w chwale, wymiernie przyczyniając sie do powstrzymania Sekretnej Inwazji, a obecnie znowu czynnie działa na wielu frontach. Należało mu się takie wyrwanie z wieloletniej roli jako "występ gościnny" w seriach Marvela.

Polskie wydanie od Mucha Comics, tak jak i ich poprzednie komiksy, jest staranie przygotowane i całkiem nieźle przetłumaczone przez Tomasza Sidorkiewicza. Dostajemy rysunki Dell'Otto na dobrym papierze, a wszystko zamknięte w twardej okładce. Jedynym mankamentem wydaje się być wysoka cena całości. Jednak jakość wydania i to, "co" zostało wydane, w jakiś sposób pozwalają o tym zapomnieć. Dodatkowo w komiksie dostajemy dodatkowe rzeczy, takie jak biosy postaci, szkice kostiumów, których używają w pewnym momencie bohaterowie i galerię malunków Dell'Otto.

tw2a.jpg tw3a.jpg tw4a.jpg

Gamart
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.