Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #130 - Punisher Present: Barracuda MAX TPB

Punisher Presents: Barracuda MAX TPBlt130.jpg
Scenariusz: Garth Ennis
Rysunki: Goran Parlov
Okładka: Goran Parlov
Liczba stron: 120
Cena okładkowa: $17,99
Zawiera: PUNISHER PRESENTS: BARRACUDA MAX #1-5

Spell: Garth Ennis to geniusz. Po przeczytaniu jego wszystkich komiksów o Franku jak i wszystkich numerów Boys i wielu, wielu, wielu, wielu innych komiksów nie boję się użyć tego określenia. Człowiek urodzony by pisać scenariusze. Ale nie byle jakie. Musi mieć do tego odpowiednie warunki, a przede wszystkim dużo swobody w działaniu. Takie warunki znalazł w wydawnictwie Dynamite i takie warunki znalazł w Marvelu w imprincie MAX. Dzięki temu pokazuje nam jak pomysłowym jest pisarzem. Jego chore poczucie humoru oraz genialne dialogi to to co tygryski lubią najbardziej.

Punisher Presents: Barracuda MAX to kolejny diamencik jaki napisał dla domu pomysłu. Barracuda to chyba najciekawszy złoczyńca jaki został wymyślony dla Franka w ciągu co najmniej ostatnich 10 lat jak nie więcej. Ten wielki, czarny kizior jak równie chory i spaczony jak nasz ulubiony bohater. Dla niego zabijanie jest równie naturalne jak oddychanie. Omawiany komiks to jego solowa historia dziejąca się krótko po jego pierwszym spotkaniu z Punisherem. Najemnik dostaje zlecenie od mafijnego bosa, aby zabrał jego syna do Ameryki Południowej i zrobił z niego prawdziwego mężczyznę. W tym celu mają zabić prezydenta państewka, który żąda zbyt dużych pieniędzy na narkotyki. Barracuda nie byłby soba, gdyby nie posłuchał zlecenia i nie wykorzystał całej sytuacji aby samemu na tym nie wyjść na swoje. Okazuje się, że prezydent jest jego starym znajomym, a młody mafioso staje się zakładnikiem. Po drodze, czarnuch rekrutuje kilka ciekawych postaci ze swojej bujnej przeszłości, które mają pomóc mu w dokonaniu małego przewrotu w kraju. Zakończenia zdradzać nie będę, ale zabawa jest przednia.

Słabą stroną komiksu są rysunki. Parlov jest zdolny, ale tutaj zostawił dużo niedopracowanych kadrów. Wychodzi to zwłaszcza przy bardziej dynamicznych scenach przy większej ilości osób do narysowania. Tusz dodatkowo pogłębia te odczucia niedopracowania. Na szczęście scenariusz jest tak dobry, że rysunki obchodzą was mało i zależy wam tylko na tym, aby dowiedzieć się, co zdarzy się dalej. Za okładki także odpowiada ten sam artysta i tutaj sprawa ma się dużo lepiej. Te są dopracowane, dobrze pokolorowane i idealnie oddają to co możemy znaleźć w środku. Jako okładkę całego zbiorczego komiksu wybrano okładkę numeru pierwszego tej miniserii, ale w środku znajdziecie okładki pozostałych zeszytów.

W tej historii trup ścieli się gęsto, wszyscy rzucają mięsem na prawo i lewo i co chwilę ktoś wyciąga penisa ze spodni. Jeśli ten opis pasuje do waszego poczucia humoru to jest to komiks dla was.

Jarou:
Barrakudowate (Sphyraenidae) - rodzina drapieżnych, morskich ryb okoniokształtnych, do której zaliczany jest jeden rodzaj – barrakuda. Niebezpieczne dla człowieka. Poławiane dla smacznego mięsa*.

“Niebezpieczne dla człowieka” - do tego momentu definicja się zgadza. Bardzo się zgadza. “Poławiane dla smacznego mięsa” - tu już jest gorzej. Powody są dwa. Raz, Barracuda raczej łowi niż jest łowiony. Dwa - dobrego smaku w pięcioczęściowej mini-serii Gartha Ennisa i Gorlana Parlova nie uświadczysz. Jeśli mierzi cię estetyka, w jakiej obraca się scenarzysta, możesz przestać czytać ten tekst i odpuścić sobie również komiks. W końcu Punisher Presents: Barracuda to Ennis do kwadratu, Ennis śpiewa i tańczy, koncentrat z Ennisa, 120%, z certyfikatem ISO, atestem Instytutu Matki i Dziecka, naklejką “Dobre bo irlandzkie”.

Czegóż to nie ma w tym komiksie? Jest hemofiliczny syn stylizowanego na Christophera Walkena gangstera, którego wielki złotozębny morderca o rybiej ksywie i więcej niż optymistycznym podejściu do życia ma wyszkolić na zimnokrwistego mafiosa. Jest południowoamerykański watażka z ambicjami politycznymi. Jest ksiądz, w sumie już były, były z “wiadomych powodów”. Jest pornogwiazda, jest żołnierz transwestyta, jest szanowany biznesmen, w poprzednim wcieleniu cwel spod celi głównego bohatera. Jest krew, wybuchy, cycki, broń palna, rasistowskie odzywki, brzydkie wyrazy. Wszystko jest.

I to wszystko razem tworzy koktajl o mocy spirytusu zapijanego wódką. Bardzo nieprzewidywalny koktajl. Poziom ciężkiego popieprzenia tego komiksu sprawia, że możesz zapomnieć o domyślaniu się, co będzie na następnej stronie. A może robi to jednak dobrze skonstruowana historia? Ciężko powiedzieć, bo gdy czytasz Punisher Presents: Barracuda, nie zwracasz uwagi na takie bzdury. Po prostu cieszysz się literkami poukładanymi przez Ennisa i opakowanymi w obrazki Parlova.

Idealne są te obrazki, przynajmniej do takiej wesołej opowieści. Niby niedbałe, ale jednak dobre. Bardzo dobre. Trafiające prosto w klimat. Takie, które sprawiają, że aż widzisz się na miejscu Parlova. Z jedną ręką wymachującą ołówkiem, a drugą - szklanką czegoś jadowitego, w rytm jakiejś muzyki, o której sąsiedzi z dołu mówią  “dzika” i w jej rytm stukają miotłą w swój sufit, a twoją podłogę.

Reasumując, czytać? Pewnie - oczywiście jeśli bawią cię takie czytanki i czarny humor cię nie przyprawia o skurcze dwunastnicy i innych narządów wewnętrznych o zabawnych nazwach. Chociaż jeśli lubisz się czasem święcie pooburzać, też na tej lekturze się nie zawiedziesz.

* Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Barrakudowate

LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.