Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #128 - New Avengers: The Reunion TPB

New Avengers: The Reunion TPBlt128.jpg
Scenariusz: Jim McCann
Rysunki: David Lopez
Okładka: Jo Chen
Liczba stron: 112
Cena okładkowa: $14,99
Zawiera: New Avengers: The Reunion #1-4

Jarou: Sekretna inwazja Skrullów na marvelową Ziemię miała konsekwencje większe i mniejsze. Do większych należało Dark Reign i, przynajmniej teoretycznie, cięższy, bardziej pesymistyczny nastrój komiksów z głównego nurtu. Pośród mniejszych możemy umiejscowić powroty postaci, które zmiennokształtni kosmici przechowywali w ukryciu, zastąpiwszy ich swoimi agentami. Właśnie ten zabieg utorował drogę do przywrócenia do życia Mockingbird, żony popularnego Hawkeye'a, bohaterki, której zmarło się jeszcze na początku lat 90. Piszący New Avengers: The Reunion Jim McCann nie mógł zatem trafić lepiej - nie dość, że status heroiny pozwalał mu na sporą swobodę, to jeszcze mógł skorzystać z panującego wokół klimatu i nieco pogłębić jej postać.

Nie, nie wykorzystał tej szansy. Przynajmniej nie w pełni - ale sam komiks wyszedł mu zupełnie nieźle.

McCannowi udało się przede wszystkim dobrze pokazać dynamikę relacji Hawkeye'a (wówczas Ronina) i Mockingbird. Chemię między tą parą czuć na każdej stronie The Reunion, chociaż scenarzysta trochę skomplikował im związek. Niestety, okupione to zostało sporym przegadaniem komiksu. Tekstu, jak na komiks reklamowany jako "marvelowa wersja Pani i Pana Smith", jest tu zdecydowanie za dużo. Czyta się to może nieźle, ale jednak dynamika - tym razem - akcji gubi się gdzieś w natłoku dymków.

Tak, McCann postawił w głównym wątku fabularnym The Reunion na akcję. Sama historia wybitnie odkrywcza nie jest, w napięciu też zbytnio nie trzyma - ale znowu, chłonie się ją zupełnie przyjemnie. Gdyby nie wspomniany nadmiar tekstu, akcyjniak byłby z tego zupełnie przyzwoity. Nieźle wyszło również lekkie pogłębienie postaci Mockingbird.

To Barbara Morse jest tu bowiem główną bohaterką. Hawkeye/Ronin/Clint Barton praktycznie stał się postacią drugoplanową, choć nie jestem pewny, czy takie do końca było założenie tego komiksu. Tak czy inaczej, bardzo dobrym pomysłem okazało się pokazanie wpływu, jaki miało na Mockingbird przetrzymywanie przez Skrullów. Widać to szczególnie w prologu do The Reunion, oryginalnie zamieszczonym w one-shocie Dark Reign: New Nation, w którym kobieta dokonuje testów próbek krwi, mających potwierdzić człowieczeństwo i Clinta, i jej. Trochę szkoda, że klimatu paranoi z tych kilku stron nie udało się przenieść na całą miniserię.

Całe to action love story świetnie zilustrował David Lopez. Jego styl przypomina mi Stefano Caselliego, takiego trochę ostrzejszego i bardziej kanciastego. Do komiksu pasuje idealnie. Bardzo dobry jest również redesign kostiumu Mockingbird, o wiele bardziej przystający do obecnych komiksowych realiów. Oprawa graficzna zdecydowanie jest jednym z mocniejszych punktów The Reunion.

Reasumując, czytać? Można, ale nie trzeba. Historyjka, pomimo przegadania, jest przyjemna i lekka - i o ile pierwsze to zaleta, to drugie już średnio. McCann mógł poświęcić więcej miejsca temu, co dzieje się w głowie Mockingbird, bardziej rozwinąć interesujący motyw gry, jaką prowadził z nią w trakcie jej porwania Skrull podszywający się pod Hawkeye'a. Tak czy inaczej, nie jest to zły komiks. Czy dobry? Zdecydujcie sami.

question: Muszę przyznać, że kiedy zobaczyłem w liście dostępnych recenzji New Avengers: The Reunion, myślałem, że jest to jakiś trade autorstwa Bendisa. Wcześniej nie interesowałem się zbytnio historią małżeństwa Hawkeye i Mockingbird, więc miniserię autorstwa McCanna kompletnie przeoczyłem.Przyznaję się również, że moja wiedza na temat byłej pani Barton ogranicza się tylko do tego, iż wiem, że zginęła, wróciła do życia i ładnie wygląda, a postać jej męża znam tylko z komiksów autorstwa Bendisa.Można więc powiedzieć, że napisałem tę recenzję w sposób kompletnie obiektywny, i niestety nieznajomość pary głównych bohaterów jest głównym powodem, dla którego ten komiks po prostu mnie znudził.

Akcja The Reunion rozpoczyna się na krótko po Secret Invasion, w czasie której małżonka Hawkeye'a z powrotem znalazła się w świecie żywych po dosyć długiej rozłące z mężem. Komiks jednak nie zaczyna się od radosnych scen, wypełnionych trzymaniem się za ręce i pląsaniem po łące z rozmarzonymi uśmiechami na twarzy. Bardzo szybko okazuje się, że kilka lat spędzonych na innej planecie czasami nie wystarcza na przewartościowanie swojego związku. Rozczarowany Hawkeye dostaje od swojej żony instrukcję, by przez najbliższy czas nie wchodził jej w drogę, którą po dwóch dniach postanawia zignorować. Kiedy odnajduje swoją drugą połowę, okazuje się, że ta w ciągu ostatnich 48godzin zdążyła powołać do życia organizację anty-terrorystyczną o zasięgu globalnym i wykryć groźny spisek wymierzony w czołowych naukowców świata. Dwójka bohaterów wkrótce wyrusza w podróż mającą udaremnić złowieszczy plan,przy okazji próbując poukładać swoje życie osobiste.

Jest tylko jedna kategoria ludzi, którym może spodobać się ten komiks, chodzi tu o fanów Marvela, którzy znają i wciąż czują nostalgię względem historii z lat 80-tych. Kiedy Bendis przywrócił Bobbi Morse do życia, Internet wypełnił się spekulacjami starszych fanów, jednocześnie podekscytowanych i zaniepokojonych zaistniałą sytuacją. The Reunion jest pozytywnie oceniany przez te same osoby, które wcześniej zastanawiały się, co "nowa krew" w Marvelu zrobi z ich ulubienicą. Ma to sens, ponieważ McCann napisał histori, której celem jest czysty fan-service. To opowieść o dwójce ludzi, która próbuje uratować swój związek, na tle przeciętnego drugiego planu opowiadającego o krwiożerczym spisku terrorystycznej organizacji. Jeżeli czytelnik nie darzy sympatią głównych bohaterów i nie kibicuje ich walce z przeciwnościami losu, to nie ma tutaj czego szukać. Bo cała reszta, od scenariusza, a na rysunkach kończąc, pozbawiona elementu nostalgii, jest po prostu przeciętna.

Tak więc, ponieważ fanom Bobbi Morse i Sokolookiego nie trzeba tej historiirekomendować, pójdę inną drogą, pisząc, że wszyscy inni (z fanami New Avengers włącznie) mogą spokojnie ominąć dzieło McCanna szerokim łukiem.

LTneutral.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.