Avalon » Publicystyka » Artykuł

Wolverine - sekret popularności

Jak doszło do tego, że drugoplanowa postać ze śmiesznego kraju (tak Kanadę postrzegają Amerykanie) stała się jednym z najpopularniejszych superbohaterów na świecie, nie ustępując pola takim ikonom jak Spider-Man, Superman czy Batman?

Dlaczego on, a nie kto inny? Zadając sobie to pytanie sięgnąłem do artykułu Petera Sandersona o rozwoju postaci Rosomaka, który ukazał się w TPB pt. "Hulk vs. Wolverine". Komiks ten zawiera "Incredible Hulk" # 180-182, czyli spektakularny debiut Logana. Niestety tekst okazał się miejscami nudny jak flaki z olejem, nieaktualny (1986), a poza tym pełen lania wody i powtórek. Trzeba go było pociąć, poprawić, zaktualizować i pouzupełniać. I tak powstał ten artykuł.

WOLVERINE - SEKRET POPULARNOŚCI

Nie będę zaczynał od przeszłości Logana, bo uważam, że jest ogólnie znana [patrz BIOS]. Wiemy co łączyło go z Japonią, jak został X-Manem, skąd ma adamantium - spróbuję więc to maxymalnie poskracać. Najciekawsze w artykule Sandersona okazały się wypowiedzi twórców postaci Wolverine'a odnośnie bardzo ważnego tematu: rozwoju i ewolucji tej postaci. Zanim jednak przejdziemy do tych filozoficzno-etycznych rozważań na temat psychiki Logana garść faktów:

Akta X
Wolverine (Logan) jest Kanadyjczykiem, który wiele lat pracował dla Departamentu H, jako tajny agent rządowy. Zrezygnował z tej fuchy w połowie lat siedemdziesiątych i wstąpił do "Szkoły dla Młodych Talentów Charlesa Xaviera". Jak wszyscy doskonale wiecie Instytut Xaviera w Salem Center to przykrywka dla tajnej bazy operacyjnej X-Men. Tak, X-Men to mutanci i Wolverine też nim jest. Jego nadludzkie moce to duża szybkość, siła oraz zwierzęco wyostrzone zmysły (głównie węchu i słuchu). Dodatkiem jest jeszcze tajemniczy czynnik samogojący, który nie dość, że uodparnia go na wszystkie trucizny, to powoduje również natychmiastowe zasklepianie się nawet bardzo ciężkich ran. Ten sam czynnik spowalnia też jego proces starzenia - dlatego Wolverine wygląda dość rześko jak na (!) osiemdziesięciolatka.
Jednak to co jest w nim najbardziej oryginalne (i, jak się okazało popularne) to jego pazury, czyli jedyny widoczny element adamantowego (najtwardszy metal universum Marvela) szkieletu Wolverine'a. Niezniszczalne i niesamowicie ostre pazury mogą się wysunąć na mentalny rozkaz z grzbietów obu dłoni, co czyni go niesamowicie morderczym przeciwnikiem. Historia napełnienia kośćca Logana adamantium opisana jest dość szczegółowo w "Weapon X" ("Mega Marvel" 4/94), więc nie będę jej powtarzał. Jak się okazało w siedemdziesiątym piątym "Wolverine" (kiedy to mistrz magnetyzmu, Magneto pozbawił w dość bolesny sposób Logana adamantium) poczciwy Rosomak urodził się z pazurami z kości. Nie były więc one efektem ubocznym wszczepienia adamantium. Dlatego też po niecnym zabiegu Magneto mógł dalej ścinać i ciachać. Niewtajemniczonym, bądź naiwnym wyjaśniam, że był to oczywisty zabieg marketingowy, mający ożywić koniunkturę. No, bo po co uśmiercać komercyjną kurę znoszącą Marvelowi złote jajka.

Tworzenie superbohatera
Jednak coś więcej niż nadnaturalne dodatki uwiodło serca fanów Rosomaka. To ta dzika, zwierzęca natura, która wydaje się być czasem poza kontrolą. Nawet gdy Wolverine w pełni panuje nad sobą w stosunku do przyjaciół, wciąż jest bezlitosny dla przeciwników.
Jak dowiadujemy się z artykułu Sandersona początki Wolverine'a sięgają znacznie dalej niż 180 numer "The Incredible Hulk". Z pomysłu Roy'a Thomasa (ex-naczelnego) na stworzenie nowego, międzynarodowego składu X-Men, skorzystał Dave Cockrum, który miał narysować tę historię. Stworzył on "podstępnego, zwierzęcego, bestialskiego, dzikiego typa, którego nazwał Wolverine". Nie miał on może pazurów, ale miał już kły i w zasadzie te samą co teraz fryzurę. Dużo czasu minęło zanim projekt znów wypłynął. W międzyczasie Thomas (zainspirowany dużym popytem komiksów w Kanadzie) wpadł na pomysł, aby stworzyć kanadyjskiego superherosa. Kreskę powierzył jednak nie Cockrumowi, lecz Johnowi Romicie Sr. Len Wein, który współtworzył postać tak wspomina te chwile: "Wyszedłem i przeczytałem coś o rosomakach i odkryłem, że są małymi, złośliwymi stworzeniami, które bez skrupułów atakują zwierzęta dziesięć razy większe, w obronie małych lub swojego terytorium". Wein nie mógł sam stworzyć nowego składu X-Men. Wykreował więc samego Wolverine'a. Uczynił go jednak mutantem, aby mógł on później wstąpić do X-ludzi. Na początku pazury Logana nie były planowane jako część szkieletu: "Kiedy stworzyłem postać, adamantowe pazury były w rękawiczkach (...), były teleskopowo składane i mogły się dopasować do obudowy w rękawiczkach". Późniejszym dodatkiem Weina był pomysł czynnika samogojącego, a poza tym "to co czyniło go mutantem to fakt, że był bardzo dziki i silny jak na swój wzrost, oraz bardzo szybki. Te przymioty prawdziwego rosomak stanowiły jego nadludzkie zdolności". Zaskakujący może okazać się fakt, że Wein chciał uczynić Wolverine'a dziewiętnastolatkiem, ponieważ pierwsi X-Men oraz ci z nowego składu byli nastolatkami. Bardzo się zdziwił widząc portrety Wolverine'a bez maski w wersji Romity: "Z tymi baczkami i cygarem - powiedziałem - postarzyłeś gościa o trzydzieści lat!"- i tak zostało.

Chris Claremont psychoanalityk
Debiut Wolverine'a w "The Incredible Hulk" #180-181 był napisany przez Weina, a narysowany przez Herba Trimble'a. Data tego wydarzenia to październik 1974 roku. A nowa, międzynarodowa grupa X-Men pojawiła się już w 1975 roku w "Giant size X-men" #1 za sprawą właśnie Weina i Cockruma. To Wein dał Wolverine'owi podstawy osobowości "psychopatycznego zabójcy" i choć jego następca w "X-Men", czyli Claremont skierował go w inną stronę, "zawsze widziałem Wolverine'a jako psychopatę". - twierdzi Cockrum. "Jest szalony jak rosomak i zabija za byle co, ale to jego silna wola, która go powstrzymuje czyni go bohaterem: Bohater to facet, którego instynkt mówi >zabić<, ale on tego nie robi, bo wie, że to jest złe". Wein nie pozwalał zabijać Loganowi, jak to robili jego następcy.
Ciekawostką jest, że Wein bawił się pomysłem wyjawienia, że Wolvie jest prawdziwym rosomakiem, który zmutował do człowieka. Całe szczęcie, że Claremont zarzucił później ten pomysł. Również Claremont słusznie zauważył, że: "Jeśli pazury są w rękawicach, każdy je może założyć i być Wolverinem." I wtedy "odkryto", że są one częścią jego ciała wzmocnionego adamantium. Operacja wszczepienia metalu była możliwa tylko dzięki czynnikowi samogojenia. Razem wszystkie te elementy do kupy tworzą z niego niesamowicie niebezpiecznego przeciwnika o czym najlepiej przekonał się kochany przez wszystkich Lobo, gdy oberwał zdrowo od Rosomaka w trzeciej rundzie pojedynku "Marvel vs. DC".
Początkowo Claremont rozwijał charakter Wolverine'a jako potencjalnego psychopaty uważając, że wprowadzi to dużo dynamizmu do grupy X-Men. Gość, który w każdej chwili może pozabijać resztę mutantów - to robi mocne wrażenie!
Można więc zadać sobie pytanie, czy mamy podziwiać Wolverine'a jako bohatera, czy cały czas być przerażonym na myśl o tym, co jest on w stanie zrobić. John Byrne (który wtedy rysował X-Men) twierdzi, że w tym tkwi jego fenomen - trzeba go szanować, bo jest w końcu jednym z "dobrych facetów". Z drugiej strony wciąż trzeba być przygotowanym, że w każdej chwili może wypruć flaki z jednego z przyjaciół X. "Jego stara wersja nie potrafiła kontrolować gniewu. Oczywiście mówię teraz o Wolverine który już nie istnieje, ponieważ Chris włożył w niego więcej samokontroli" - ciągnie Byrne. Claremont stworzył bowiem Logana, który wciąż dąży do ideału samuraja, a to w jego przypadku bardzo duże wyzwanie. Byrne zauważa: "Samuraje mają całkowitą kontrolę nad każdą najmniejszą rzeczą, jaką robią". Zwrotnym punktem w portretowaniu Rosomaka przez Chrisa Claremonta była miniseria "Wolverine" stworzona we współpracy z Frankiem Millerem. Osadzona w Japonii historia o miłości i honorze pierwszy raz ukazuje zwycięstwo Logana nad zbrodniczymi instynktami. Oznajmiając, że jest człowiekiem, a nie zwierzęciem zyskuje olbrzymią samokontrolę, co pozwala mu pokonać przeciwników.
Claremont nigdy nie przepadał za Loganem, jako świrusem: "Dwuwymiarowy aspekt >psychopatycznego mordercy< był niezły w pierwszych numerach, potem pojawiły się pytania, w którą stronę podąża ta postać?". Jednak pomysł uczynienia go niby-samurajem pojawił się znacznie wcześniej: "byłem kilka razy w Japonii w tym czasie" - mówi Claremont. Jego zainteresowanie kulturą japońską widać już wcześniej w serii "Ironfist", którą pisał przed przejęciem "X-Men". Miniseria była sposobem na wykorzystanie dawnych pomysłów: "Jedną z rzeczy, która mnie pociągała i którą wykorzystałem w serii >Wolverine< był pomysł, że Japonia, będąca jedną z najbardziej bezwzględnie ukształtowanych społeczności na Ziemi, była idealnym przeciwieństwem do Wolverine'a, który był totalnym świrusem".
Jednak to, że zyskał jakąś samokontrole po wydarzeniach w "Wolverine", a potem w "Wolverine & Kitty Pride" sprawiło, że zmienił się i nie zabijał już jak kiedyś, a wahanie czy litość w tym co robił często były nie na miejscu. W życiu osobistym też pojawiło się parę zmian: niemal poślubił japońską szlachciankę Mariko Yashidę. Jest niczym ojciec dla przybranej córki Akiko, Heather Hudson z Alpha Flight oraz Kitty Pryde i Jubilee. Wiele go różni od tego samotnego wilka z lat siedemdziesiątych. Jednak według Claremonta wiele stracił, i nigdy nie będzie już taki sam. Kiedyś, gdy byli tylko X-Men i on sam, bardziej koncentrował się na walce, czyli chlebie powszednim. Teraz ma się o kogo troszczyć i martwić.
Pozostaje pytanie, czy wszystkie te zmiany (włącznie ze zdobywaniem samokontroli) są trwałe. Jest on w końcu "niedoszłym samurajem" i nigdy nie osiągnie ideału, nigdy nie będzie w stanie poskromić do końca swoich morderczych instynktów. W końcu to właśnie czyni go postacią tragiczną. Z tego także powodu nie chce prowadzić X-Men. Claremont twierdzi, że "Nie ufa sobie. Boi się, że nagle oszaleje i zawiedzie przyjaciół gdy będą potrzebować go najbardziej".

Wolverine i jego rodzina - X-Men
Jak to jest, że Logan, który zaczynał jako przeciwnik w "The Incredible Hulk" stał się nagle jedną z głównych postaci w komiksie grupowym i mimo to, że jest potencjalnym szalonym mordercą, jest jednym z najpopularniejszych bohaterów Marvela? Len Wein cytuje Wolverine'a: ">Nie wchodź mi w drogę< - to najczęstsze motto Wolvie'go. Jest coś w postaciach tego rodzaju, co zawsze jest popularne". John Byrne uważa, że: "Logan to rodzaj superbohatera, którym chcielibyśmy być. Innymi słowy rodzaj postaci, która nie przepuści nikomu, kto wejdzie mu w drogę". Podobnie uważa Chris Claremont: "Pod wieloma względami jest facetem, którym chciałby być każdy nastolatek, który był kiedykolwiek poniżany przez bandę albo pobity". Posiada również pewien kodeks honorowy w świecie, w którym mało kto przestrzega jakichkolwiek zasad.
Wracając jednak do tematu Wolverine/X-Men zastanówmy się chwilkę nad wyglądem jego kontaktów interpersonalnych, po "przebudowie psychologicznej" Claremonta. Wolverine, jak wspomniałem, zaczął okazywać uczucia niemal ojcowskie w stosunku do Shadowcat, czyli Kitty Pryde, w latach osiemdziesiątych (choć w polskich X-Men tego tematu nie znajdziecie), więc może wspomnę o czymś bardziej aktualnym.
Jubilation Lee, czyli Jubilee, zadebiutowała w "The Uncanny X-Men" #244 i od tej pory była nieomal nierozłączna z Loganem. To dzięki niej uszedł cało z rąk Reaversów ("The Ucanny X-Men" #251-152), którzy pobili go niemal na śmierć, a potem ukrzyżowali (!). Te wydarzenia jak i późniejsze rozróby w Japonii bardzo zbliżyły ich do siebie, a Wolverine coraz bardziej traktowała osieroconą mutantkę jak własną córkę.
W czasie wspomnianego zamieszania w Japonii, zawiązał również bliski (bez podtekstów) kontakt z Psylocke, ratując ją z rąk Mandarina, który połączył jej ciało i umysł z japońską zabójczynią Kwanon (rozwiązanie tej historii znajdziesz w polskich "X-men" #8-9/96). Od tamtych czasów stali się sobie bardzo bliscy.
Jeszcze bliższy związek uczuciowy łączy Logana z Jean Grey. Najlepszym dowodem ich uczucia jest fakt, że w czasie crossover "The Age of Apocalypse", gdy Cyclops stał po stronie złych facetów - Jean Grey i Logan byli kochankami i kto wie jak wyglądałby świat Marvela dla tej dwójki bez Summersa?
Pozostali X-ludzie raczej lubią Logana, szanują go i na pewno czują respekt, gdyż jak wiadomo z Wolverinem nigdy nic nie wiadomo. W zależności od zmiennych humorów traktuje Xaviera jako "szefa" i nauczyciela, innymi razy jako kumpla, który nie powinien mu mówić, co ma robić. Mimo wszystko jest dużo starszy od Profesora X (to przecież Logan razem z Captainem America walczyli z nazistami w czasie II Wojny Światowej).
Największym konkurentem Wolverine'a od dłuższego czasu był Gambit. Między nimi układa się raz lepiej, raz gorzej. Kilka razy całkiem nieźle się pookładali - jednak obydwaj traktują się z odpowiednim szacunkiem doceniając przeciwnika. Potrafią się zrozumieć i wielokrotnie owocnie współpracowali (np. "Mega Marvel" #2/97). Mimo wszystko wiedzą, że mogą na sobie polegać i nie wstydzą się tego, bo w końcu X-Men to jedna wielka rodzina.
To nie tylko dzikość, waleczność i dzikie pazury Wolverine'a czynią go popularnym, ale również mroczny, nieznany kierunek, w którym podąża jego charakter. I jak w każdym dobrym serialu bardzo powolne odkrywanie jego kart jest właściwym sposobem na utrzymanie rzeszy wielbicieli. Bo to przecież klient, czyli odbiorca, jest panem i to dla nas Wolverine stracił adamantium wyrwane przez Magneto w "X-Men" #25 (polski #2/97) - a wszystko po to, żeby ludzie z niepokojem obserwowali co będzie dalej. Dobre dwa i pół roku (bo w międzyczasie była jeszcze pięciomiesięczna przerwa w numeracji za sprawą "Wieku Apokalipsy") czyli do numeru setnego trzeba było czekać na wyjaśnienie tego zamieszania - bo Wolverine dostał wówczas wybór czy być człowiekiem z adamantium, czy zwierzęciem bez niego. I nie bez powodu przeciwko Onslaughtowi staje ktoś kto bardziej przypomina dziką bestię w stylu Sabretootha niż starego, dobrego Logana. Znając jednak scenarzystów Marvela możemy być pewni, że nie potrwa to wiecznie i wkrótce dla zarobienia kilku groszy wywrócą jego życie do góry nogami, prowadząc w kierunku nowych tragicznych decyzji i wydarzeń. Na ciągłym ruchu bowiem i wiecznych zmianach polega szołbiznes.

Michel "X-Pert" LeBeau

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.