Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #126 - Daredevil vol. 6: Lowlife TPB

Daredevil vol. 6: Lowlife TPB lt126.jpg

Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Alex Maleev
Okładka: Alex Maleev
Ilość stron: 128
Cena okładkowa: $13,99
Zawiera: Daredevil vol. 2 #41-45


Artx: Mam taki problem z Bendisem: albo facet nie jest tak dobry, jak się o nim mówi, albo to ja mam pecha i zawsze trafiam na jego (nieliczne) gorsze komiksy. "Lowlife" jest jedną z tych historii, których lektura wzbudza we mnie takie refleksje. Pisanie przygód Diabła z Hell's Kitchen było znaczącym krokiem w karierze Bendisa. W końcu zgarnął za tę właśnie serię kilka znaczących nagród i całą masę pochlebnej krytyki. Trudno jednak doszukiwać się akurat w tej opowieści powodów takiego uznania, bo "Lowlife" jest co najwyżej przeciętna. Oczywiście można się spierać, że przecież w tej opowieści pojawia się po raz pierwszy Mila Donovan, ale czy jedno wydarzenie stanowi o jakości historii? Wątek z Owsley'em jest nudny i nie ma tu żadnej ciekawej intrygi. Rozwiązanie też nie wypaliło – Daredevil po prostu wpada i obija, kogo trzeba. Owszem, mamy okazję obserwować, jak Matt radzi sobie z coraz bardziej gorącą atmosferą wokół swojej osoby, ale są to tylko dodatki i nie są dla mnie wyznacznikiem poziomu opowieści. Słynne dialogi Bendisa, jego znak firmowy, czasem są niezłe (choć nie oszukujmy się – szału nie ma), ale momentami widać, że bohaterowie Bendisa cierpią na słowotok, który nie jest ani zabawny, ani produktywny – nic z niego nie wynika. Do tego scena, w której Daredevil przewraca limuzynę (taką ma chłopak krzepę - czyżby jakieś nowe supermoce?)... litości! Może nie zauważyłbym bezsensu tej sceny, gdyby komiks spełnił swą rolę i zaciekawił mnie, tak się jednak nie stało, więc z nudów czepiam się szczegółów.

Inaczej sprawa się ma z rysunkami, chociaż i Maleev mógłby znaleźć pewnie swoich krytyków. Mnie się w każdym razie podoba sposób, w jaki rysuje budynki i panoramę Nowego Jorku. Mroczny klimat widoczny jest na każdej stronie i o to chodzi, bo przecież taki jest (powinien być) Daredevil – człowiek w stroju Diabła. Druga strona medalu jest taka, że Maleev nie jest mistrzem w rysowaniu kobiecych wdzięków, ale nie o to w tym komiksie chodzi. I jeszcze jedna uwaga – niektóre sceny walki wyszły niemrawo; zbyt statycznie. Uznajmy jednak, iż rysunki są ogólnie w porządku, a okładki świetne.

 

Nie radzę nikomu zaczynać przygody z twórczością Bendisa od tego trade'a, bo też będziecie się zastanawiać, jakim cudem facet zgarnął tyle słów uznania. Nie zrozumcie mnie źle; Bendis ma niezłe pomysły (ujawnienie tożsamości Matta, House of M, Secret Invasion i inne), ale gubi się gdzieś podczas ich realizowania. Mam wrażenie, że powinien przedstawiać ogólne koncepcje, ale realizacją powinni się już zajmować inni scenarzyści. W każdym razie "Lowlife" można sobie śmiało odpuścić, chyba, że chcecie koniecznie poznać okoliczności, w których w życie Śmiałka wkroczyła Mila Donovan. Wasza decyzja; ja umywam ręce.


nietendon: Zabieranie się za "Lowlife" nie znając poprzednich historii z runu Bendisa w Daredevilu mija się z celem. Wprawdzie każdy kolejny tom podejmuje jakiś konkretny wątek i eksploruje go, ale zawsze widzimy Matta Murdocka w jakiejś sytuacji, na zakręcie życiowym zazwyczaj, będącym efektem wydarzeń poprzednich numerów serii.

W szóstym wydaniu zbiorczym takim tematem przewodnim jest walka Murdocka i Nelsona o oczyszczenie imienia Matta z oskarżeń, jakoby ten był Daredevilem. Reporterzy koczujący pod drzwiami, radiowozy po drugiej stronie ulicy kancelarii adwokackiej, swoje nazwisko w co drugim serwisie informacyjnym - tak wygląda życie Murdocka od czasu wyjawienia jego sekretnej tożsamości prasie w historii "Out". Jako, że jest osobą publiczną, bohater musi uważać na każdy swój krok. Najmniejsze potknięcie sprawi bowiem, że świat oglądać będzie przez kraty.

Trudna sytuacja ślepego bohatera ukazana jest dosyć wiarygodnie i jestem w stanie uwierzyć, że tak by to właśnie naprawdę wyglądało. Nie mówię tu tylko o szopce medialnej i naciskach ze strony policji czy FBI. Chodzi mi o życie osobiste Matta. Wyrzuty sumienia, wątpliwości co do słuszności obranej drogi obrony własnej. Bendis nie mydli nam oczu. Wypierając się bycia obrońcą Hell's Kitchen Murdock staje się kłamcą. Oszukuje wszystkich wokół i robi to dla uratowania własnego tyłka. Nie wszystkim jego przyjaciołom się to podoba. Poprzez opinie osób z najbliższego grona bohatera dostajemy szeroki wachlarz modeli zachowań. Niektórzy zostaną u boku Matta w najczarniejszej godzinie, inni przestaną odpowiadać na telefony, ktoś jeszcze inny w takich warunkach rozpocznie znjomość z Murdockiem, nie martwiąc się o cały ten tumult.

Bendis pięknie snuje swoją opowieść i nie kończy jej wcale wraz z ostatnią stroną "Lowlife". Wręcz przeciwnie. Już w tej historii położone zostały podwaliny pod kolejną (jedną z moich ulubionych), mianowicie "Hardcore", opowiadającą o powrocie Kingpina.

Obie, jak zresztą większość runu Bendisa, zilustrował genialny Alex Maleev. Ciężko mi ogarnąć, w jaki sposób wyrabiał się on ze swoimi obrazkami w miesięczniku. Jego prace wydają się bowiem dosyć czasochłonne. Maleev wykorzystuje zwykły szkic, malarstwo, komputerowo przetworzone zdjęcia tu i ówdzie - wszystko wygląda jednak spójnie, idealnie się uzupełniając. Sceny akcji są dynamiczne, spokojniejsze momenty emanują z kolei odpowiadającą sytuacji atmosferą. Istotną rolę odgrywają tu również umiejętne operowanie kolorem przez Matta Hollingswortha i odważne korzystanie z rastrów czy też filtrów (nie mam pojęcia, którego pojęcia powinienem tu użyć), nadających ilustracjom "chropowatej" faktury. Również okładka każdego zeszytu to małe dzieło sztuki.

Komiks zdecydowanie jest wart polecenia, choć jest tak naprawdę tylko prologiem do fenomenalnego "Hardcore". W "Lowlife" życie Matta nie zostaje wywrócone do góry nogami (przynajmniej nie bardziej, niż było do tej pory). Podjęte tu zostają jednak ciągnące się od wielu zeszytów wątki i rozpoczęte zostają kolejne. Również w "Lowlife" wprowadzona zostaje Milla Donovan, która jeszcze nie wie o tym, że zaciągnie bohatera przed ołtarz.


LTneutral.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.