Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #154 (02.08.2010)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 2 sierpnia 2010
Numer 30/2010 (154)



Najwięcej do zaoferowania mieli w tym tygodniu mutanci. Jednak co warto przeczytać, a co nie? Jak zakończył swoje Origins Logan? Co dalej po Second Coming? Na co natknął się Thor? A co spotkało Secret Avengers na Marsie? Odpowiedzi znajdziecie poniżej.



Amazing Spider-Man Presents: Black Cat #2
Krzycer: Bardzo fajnie przedstawiona kradzież w rumuńskim muzeum i gra ze złodziejem w kotka i myszkę. Sympatyczne. Kreska miejscami dołuje, ale poza tym - przyjemne czytadło.

Deadpool Team-Up #891
Krzycer: Tsk. Liczyłem na coś ciekawszego, w końcu Tieri pisał kiedyś dobrego Deadpoola - a ograniczyło się to to do siekaniny z Iksem. Ale przynajmniej klamra na targach pracy była autentycznie zabawna.


Fantastic Four #581
Gregoriano: Jak nigdy nie przepadałem [i nie czytałem] 4, tak dziwię się, że zdecydowałem się sięgnąć po ten numer. Długo się wahałem, czy nie działam zbyt pochopnie i czy nie spotka mnie rozczarowanie. Przemogłem się po przerażająco długiej chwili i przeczytałem. Jednym tchem. Z wypiekami. Z dużą podjarą jeszcze jakiś czas po skończeniu. Co prawda ciężko mi się odnieść do tego, co się działo w poprzednich numerach [a pewnie zaczynam historię od środka], ale sam pomysł jest naprawdę fascynujący [podróże w czasie, alternatywne rzeczywistości, dorosłe dzieci spotykają młodszych rodziców, młodsi rodzice spotykają swoich niestarzejących się rodziców i mix i nawiązania do S.H.I.E.L.D. i etc.] i zaserwowany jako naprawdę porządne jadło. Strawne przede wszystkim. Wanna moooaar!


Franken-Castle #19
Dżentelmen: Ta dwójka tworzy doskonałą parę. Gdy nawalają się, kalecząc w najokropniejsze sposoby, które można pokazać w komiksie nie +18, w powietrzu aż czuć zapach erotyki. Ogólnie, to jest to bezsensowna nawalanka, ale po prostu cieszy. Na deser mamy ładne wejście Wolviego i ten ich gejowski humor.

Lokus: Siekanie, obcinanie, zrastanie, wybuchy, bicie, krew - tak w skrócie określić można, co się działo w tym numerze. I ku mojemu zdziwieniu, dziko mi się to wszystko podobało. Remender znów mnie zadziwił - najpierw udało mu się nie odrzucić mnie od tej serii, to jeszcze teraz sprawia, że mógłbym jeszcze z kilka miesięcy się przy niej pobawić. Rysunki Tony'ego Morre'a lubię od czasów jego udziału w Walking Dead #1-6, aczkolwiek nie umiem oprzeć się wrażeniu, że znacznie lepiej jego prace prezentują się bez kolorów. Dam 7/10.
Gregoriano:
Ot, dużo krwi, mało treści, czyli numer w sam raz na szybkie przekartkowanie w wolnej chwili, aczkolwiek przynoszący trochę frajdy.
Co nie boli? Paradoksalnie łamane kości i miażdżone organy.
Co boli? Jedno słowo - SNIKT! Bo każdy wie, że dwóch na jednego to banda łysego...cóż... powiedzmy, że w tym przypadku starego
.

PunisherMAX #9
Lokus: Jak dla mnie to jest właśnie komiks tygodnia - tak porypanego Bullseye'a jeszcze nie widziałem. Nie wiem, co łyka Jason Aaron, że do głowy przychodzą mu tak dobre pomysły, ale chce tego trochę. Zeszyt ten, jak i cała seria zresztą, jest brutalny i krwawy, ale niepozbawiony szczypty humoru. Dodatkowo wzbogacony o kapitalnie napisanego villaina, no i oczywiście o cały czas dobre rysunki Steve'a Dillona. Trade kupiony zostanie przeze mnie na pewno, a kto nie czytał, niech jak najszybciej to nadrobi. 8/10.


bSecret Avengers #3
Hotaru: Muszę powiedzieć, że na razie jestem pozytywnie zaskoczony. Nie spodziewałem się, że Brubaker tak wprawnie poprowadzi komiks drużynowy. Udało mu się popchnąć fabułę do przodu dość wprawnie, wprowadził też kilka intrygujących wątków, nie zapominając o ukłonach w stronę pojedynczych postaci - przede wszystkim Novy, ale też i Valkyrie. Rysunki Deodato też jakby się poprawiły. Są bardziej dynamiczne, a z kadrów nie rażą już tak często ko(s)micznie powykrzywiane członki. Reasumując, Sekretni Brubakera są na razie o wiele lepszą lekturą niż bezprzymiotnikowi Bendisa.
Dżentelmen:
New Avengers ratują ziemię, Avengers ratują Omniversum, a Secret Avengers ratują Wszechświat. Nie ma to jak rozpocząć serię z wykopem. Widząc tego Nicka Fury'ego coraz bardziej wierzę, że to prawdziwy, tylko, że pomaga Serpentom, bo sam nie umiałby zdobyć Crownów. Czuję, że ten przywódca Serpentów pozostanie na dłużej w serii. Ten gość żyje od kilku wieków, do cholery. Jak niby to wyjaśnić w jednym numerze? Nova jest świetny jako villain, lepszy niż podczas opętania techanrchią w Conquescie. A kolejny numer zapowiada się świetnie - Steve Human Rocket Rogers :D.
wolvie111:
Ciekawie się akcja toczy...misja na Marsie pełną gębą. Intrygujący wątek Ant-Mana, dobre sceny walki i świetny Nova. Rysownik stylem pasuje do klimatu serii mimo to jego rysunki momentami drażnią (te dziwne pozy). Czekam na kolejny numer, bo okładka wygląda obiecująco.
Krzycer:
Ciekawe rzeczy z konstruktem. Poza tym Ant-Man będzie miał okazję się wykazać w następnym numerze - tak jak w tym taką okazję miała Valkyrie.
colossus28:
Po pierwszych stronach pomyślałem, że czytam jakiś inny komiks, lecz po chwili wszystko wróciło do normy i Sekretni dali nam niezłą dawkę emocji. Rozumiem, że ten westernowy początek to origin majora, co byśmy zrozumieli powagę sytuacji. A sytuacja, co próbował nam wyjaśnić Archon, jest daleka od dobrej, upgrejdowy Nova kopie tyłki i wszystko pozostało w głowach Steve'a i Hanka. Chyba, że jeszcze O'Grady zacznie mieszać. 8/10.

Thor #612
Hotaru: W dalszym ciągu mi się podoba. A nawet podoba mi się jeszcze bardziej. Gillen świetnie prowadzi tę fabułę, a Braithwaite równie wprawnie ją ilustruje. Zaiste, rysunki podobają mi się tak bardzo, że nie wiem, czy równie intensywnie odbierałbym ten komiks, gdyby nie te klimatyczne kadry. Będzie mi brakowało tego zespołu, tym bardziej, że po zobaczeniu zapowiedzi pierwszego numeru Fractiona i Ferry'ego nawet prace tego drugiego, ubóstwiane przeze mnie przy okazji Ender's Game, nie rzuciły mnie na kolana.
Krzycer:
Hi. Na ile frontów gra(ł) Loki? To mnie najbardziej interesuje, ale poza tym mamy tu również świetnego Mephisto.

Uncanny X-Men #526
cKrzycer: Tsk. To nie jest zły komiks - jest po prostu koszmarnie napisany (a i rysownik nie zachwyca). Czemu mutanci podglądają, jak światełka się męczą, zamiast zapukać do drzwi i po ludzku wyjaśnić im sytuację? Czemu Angel stoi jak słup soli, kiedy z dachu rzuca się nie tylko światełko, ale i mesjaszka, za którą dopiero co umierali? Czemu babcia Hope mówi o swojej córce, jakby czytała z kartki? Czemu Laurie histerycznie przysięga Hope wierność na wieki? Nie wspominając nawet o koszmarnym "was it good for you, too?".
A mimo to... Mimo to spotkanie Hope z babcią było ładne. Mimo to miło, że poprawiają się jej stosunki z Cyclopsem. Mimo to w końcówce jakoś tam Hope wchodzi w swoją rolę zbawicielki.
Podsumowując - nie tylko ten numer, ale cały run Fractiona jak na razie - są tu fajne sceny i pomysły, gdyby tylko postaci kierowały się logiką i ktoś poprawił dialogi, to byłby bardzo porządny komiks. A jest w najlepszym wypadku znośny.
Za to dodatkowa historyjka Heinberga całkiem fajnie pokazuje nowego Magneto.

colossus28: Jak na Fractiona to całkiem przyzwoity numer, biorąc pod uwagę, że nie ma tutaj bijatyk, a prawie same dialogi, które nie są jego najmocniejszą stroną. Dużo gorzej spisał się Portacio, facet rysuje niestarannie, jakby mu się gdzieś śpieszyło. Fajnie, że w końcu Hope pokazuje trochę ludzkiej twarzy i zaczyna zachowywać się jak nastolatka, a nie jak klon Cable'a. Poznaliśmy pierwszą nową mutantkę, domyślam się, że co numer będziemy poznawać kolejnych, do Świąt będziemy mieć cały przegląd. 6/10.
Lokus:
Sięgnąłem po ten komiks w zasadzie tylko z powodu Whilce'a Portacio, który gdzieś mi zaginął parę lat temu, a którego odnalazłem w Wildstormowym Wetworks v2 z 2007 roku, gdzie współpracował z Mikem Careyem. No i nadal jestem pod sporym wrażeniem umiejętności tego rysownika. Bardziej jednak zadziwił mnie fakt, że od strony scenariusza ten numer UncXM był... całkiem znośny. Nie jest to oczywiście jakieś arcydzieło, ale jak na Fractiona to daje radę. Niemniej nadal modlę się do wszelkich znanych mi bogów (w tym do Thora), by szefostwo wreszcie zmieniło Mateusza Ułamka na kogokolwiek innego. Za sam komiks dam 5/10.
wolvie111:
Wreszcie długo oczekiwana historia o nowych mutantach. Jak dla mnie to wypadała średnio. Przynajmniej ja oczekiwałem więcej, mimo że to Fraction. Mamy pierwszą mutantkę. Postać zapowiada się dość dobrze. Fajny był też wątek z Hope. Wszystko to jednak zdecydowanie lepiej wypadłoby, gdyby zilustrował to ktoś inny. Niestety nie trawię tych rysunków Portacio. Momentami wygląda to dobrze, a nagle kolejny rysunek, jakby szkicował go w minutę. Ogólnie za numer dałbym 6/10.

Wolverine Origins #50
Krzycer: ? Nie wiem, co tu się stało, ale dobrze, że to już koniec serii.

Wolverine - Weapon X #15
Krzycer: Tsk. Szkoda, że tożsamość generała miała być zaskakująca. Ale już powody, które doprowadziły do zmiany stron przez Deathloka, były całkiem zaskakujące. Ogólnie to była niezła historia, ale nie mogę się doczekać następnego numeru - coś mi mówi, że Aaron może się tam wzbić na ten poziom, co przy "Love and the Wolverine".


World War Hulks: Spider-Man vs. Thor #2
Black Bolt: Znowu o niczym. W prawdzie pojawił się jakiś zalążek fabuły i nawet zdarzyło mi się kilka razy uśmiechnąć w czasie lektury, ale to wciąż zbyt mało, żeby komukolwiek to polecić albo zapamiętać.
Głupie, nic nie wnoszące do WWHs dwie historyjki pisane na kolanie na gwałt. To, że główną historię musiało na szybko dokańczać dwóch dodatkowych rysowników, tylko potwierdza uprzednią tezę.
3 na 10 niech łaskawie będzie.


World War Hulks: Captain America vs. Wolverine #2
Black Bolt: I tak samo jak w przypadku pierwszych numerów, dokładnie wszystko to samo, co zostało napisane powyżej. Dwie kompletnie zbędne historie, tak jakby ktoś z miesiąc temu powiedział: hej, mamy wolny lipiec, więc napiszcie cokolwiek, żeby zapchać dziury w harmonogramie.
Znowu główną historię pomagało dokończyć dwóch dodatkowych rysowników, co znowu świadczy o pośpiechu w tworzeniu, ale dam ze 3/10 za garść żarcików w dodatkowej opowiastce o F4.


dX-Men: Legacy #238
Hotaru: Podoba mi się. Bardzo. Przypominają mi się złote czasy bezprzymiotnikowych, kiedy w drużynie był Sabretooth, Karima i Mystique, zaraz przed tym, jak Messiah CompleX odesłał ten tytuł na przechadzki po zbutwiałym śmietniku historii (czytaj: przeszłości Czarusia). I może na razie nie dzieje się szczególnie dużo, ale Carey już teraz zbudował atmosferę, która po prostu MUSI zaprocentować w kolejnych numerach. Czuję na horyzoncie naprawdę epicką akcję i już zacieram ręce. A że ilustruje to Clay Mann... nie mógłbym chcieć więcej.

Krzycer: Zdecydowanie najlepszy mutanci tytuł w tym tygodniu - a może i najlepszy w ogóle, choć konkurencji nie miał dużej. Fajnie, że mamy młodych mutantów, fajnie, że wracają Children of the Vault. I do tego rysownik, który nie jest Landem. Tylko diabli wiedzą, czy Carey nie sięgnie po jakieś bollywoodzkie klimaty, biorąc pod uwagę drugi wątek tej historii :).
colossus28: Carey znowu górą w mutanckim pojedynku w tym tygodniu, historia ciekawa i intrygująca. Scenarzysta znowu prezentuje nam przygody Rogue plus przyjaciele, ale do tego zdążyłem się przyzwyczaić. Nawet wątek Indry, choć typowy dla oper mydlanych, daje radę biorąc pod uwagę, że i tak się wszystko rozejdzie po kościach. Mała lekcja obcych kultur dla amerykańskich hamburgożerców. Rysunki przyzwoite. 7/10.
wolvie111: Jak już większość zauważyła, to zdecydowanie najlepszy x-komiks tego tygodnia. Zapowiada się ciekawa historia. Podoba mi się skład drużyny (mojej ulubionej) Rogue. Watek Indry intrygujący, choć oczywisty. Ogólnie fajny klimat komiksu. No i rysunki. Bardzo mi się podobały. Wcześniej widziałem tego artystę w innej histori Legacy i od tego czasu jest jednym z moich ulubionych. To daje sporego plusa dla numeru. Dam 8/10.
Gregoriano: Powiem szczerze, że jak reszta jestem mile zaskoczony. Z jednej strony bardzo odpowiada mi kreska, która trochę trąca Coipelem [co wg mnie jest na plus].
Nie bardzo wiem tylko, kim jest to intergalaktyczne rodzieństwo trzymające w "domu" gigantyczne, mordercze, robiące z przechodniów miazgę roboty-zabójców. [To ktoś nowy, ktoś stary, kiedyś nadmieniany, what da heck?].
Samą historię płynnie się czyta od początku do końca, co dobrze wróży kolejnemu numerowi.






Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

aPeter Parker #5
Autor: Stephanie Hans

Hotaru: Urzekł mnie sposób, w jaki artystka przedstawiła wszystkie najważniejsze aspekty bycia Peterem Parkerem. Mamy tu jego "pajęczość", fakt, że musi ukrywać swoją tożsamość, nowojorskość i pracę dla Daily Bugle. Do tego Peter na pierwszym planie podświetlony innym kolorem niż pozostała część kompozycji daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z samotnikiem w tłumie. Lubię okładki, które mają dużo do powiedzenia.







Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2010.07.28


Redaktor prowadzący: Sc0agar4kKorekta: S_O
Redaktor techniczny: Undercik
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.