Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #153 (26.07.2010)

avalonpulse0.png
Wtorek, 27 lipca 2010
Numer 29/2010 (153)


Bendis znów nie zaspokoił fanów Avengers. Czy główna seria Mścicieli jest przereklamowana? Jeszcze nie wiadomo, lecz pewne jest, że miłośnicy mają lekkie obawy. O wiele lepiej wypadła druga grupa zapewniająca bezpieczeństwo cywili. New Avengers jest przepełnione magią i tajemnicą.



fAmazing Spider-Man #638
Delirium: Jak bardzo trzeba być naiwnym, żeby takie rzeczy łyknąć? Albo inaczej: jak trzeba być naiwnym, żeby wierzyć, że czytelnik będzie dość naiwny, żeby takie rzeczy łyknąć? "Leave Peter Parker alone! Leave him alooooneeee!" zapłakała niewiasta w ucho diabła, a ten przy pomocy cegły i czerwonego ptaszka (bez skojarzeń!) zmienił przeszłość. Żeby było zabawniej, w tym zeszycie znalazła się połowa zawartości starego ślubnego Annuala, ale jako autor podany jest imć Quesada, którego główną zasługą jest wywracanie tego do góry nogami oraz współczesne przerywniki. Wiele o nich nie można powiedzieć, za wyjątkiem tego, że na nowo definiują pojęcie bałaganu w oczach i posyłają legendarną figurę M.J. na fastfoodowy śmietnik. Ogólnie, jedno wielkie meh i 3/10.
chimp:
Panie Quesada, że tak panu powiem, "spieprzaj dziadu!". Jak OMIT ma coś naprawić z OMD, to pierwszy numer jest kompletnym niewypałem. Z Petera zrobił niewiniątko, a Mary Jane zrobił winną paktu z Mefisto. Pogratulować inwencji twórczej.
colossus28:
No i jakie wnioski można wysnuć po lekturze numeru, który miał nam wywrócić światopogląd i spojrzenie na Spider-Mana na drugą stronę? Mephisto za pomocą Eddiego Muerty i cegły zmienił kilkanaście lat histori ikony Marvela, do ślubu nie doszło, a stosunki między Peterem a MJ zmieniły się na zawsze. Mało spektakularnie, ale to chyba lepiej, bo kolejnego "wybuchowego" wyjaśnienia bym pewnie nie przeżył. Na razie ja to kupuję, choć z wielką dozą ostrożności, bo to dopiero pierwsza część. Podobały mi się współczesne rozmowy między Parkerem a Watson, no i ten "misz-masz" z czasem. Na zachętę 5/10.
owcaboski: Najgłupszy spidertekst ostatnich lat: "It's magic! Okay?" właśnie został zamieniony na jeszcze głupszy - "This never happened. Bong", ale niestety jednak dla nas, czytelników, to się zdarzyło.Cóż można powiedzieć o tym numerze? Otóż jest to Quesada w swej najlepszej formie - co niczego dobrego dla czytelników nie znaczy. Spider-Man rozłożony przez cegłówkę, nudna jak flaki z olejem rozmowa od serca w teraźniejszości... Po prostu brak słów, idealna kontynuacja OMD, czyli zawsze można upaść niżej. Ocena: 2/10
wolvie111:
Nic ciekawego nie mogę powiedzieć o tym numerze, niestety, ale się nudziłem :(. Jedynie przejścia z przeszłości do teraźniejszości wyszły całkiem, całkiem. Rysunki spoko. Quesada ssie! Ocena 3+/10
Krzycer: Nie wiem, czy oceniałbym ten numer lepiej, gdybym znał oryginalną historię ze ślubem? Bo na razie jest niefajnie. Słowa MJ do Mephisto - jedno wielkie rozczarowanie. Na razie nie wiemy jeszcze na pewno, dlaczego do ślubu nie doszło. Jeśli rzecz rozbije się o cegłówkę i grubawego zbira, to będzie syf i malaria, jeśli wszystko utonie w wątpliwościach obojga, niezrozumianych do końca półsłówkach i tego typu życiowych detalach - to ja to łyknę. No to... zobaczymy.
LeGoL: Świetny numer, doskonałe rysunki, każde słowo odpowiednio wyważone, wszystko sie nam logicznie układa... BONG! bong, bong, bong. A już ta seria odzyskała moje serce dzięki "Shed" i "Grim Hunt", to Quesada musiał wrócić... no, ale może coś z tego jeszcze wyjdzie? BONG! 3/10, tylko za ciekawie wyglądającą rozmowę w teraźniejszości.

Avengers vol. 4
#3
Delirium: Sytuacja zmienia się ze złej na gorszą, sprawiając, że stare Majty wyglądają jak klasyka. Najlepszym momentem numeru jest krótka rozmowa pajęczej pary tuż po bitwie. No i początek jeszcze całkiem sprytny, ale dalej to już kaszana. Bijatyka, która do niczego nie wiedzie, podział drużyny sprowokowany wydarzeniem tak poważnym, że aż parsknąłem śmiechem i całkowita apokalipsa… graficzna. Serio! Takich pokrak to nawet Romita jeszcze nie rysował. Od dziewczynki z brodą począwszy na zwisającym ze ściany na pajęczynie Wolverinie skończywszy. Aha, chciałbym jeszcze zauważyć, że przez pół poprzedniego numeru tłukli się o coś z Wonder Manem, który wyparował. Podsumowanie w trzech literach: WTF? Ocena: 4/10.
Hotaru: Brak słów... Serio - nie wiem, co mam powiedzieć. Bo ja tak naprawdę nie lubię krytykować. Szczególnie Bendisa, bo to już zrobiło się nudne jakieś dwa lata temu. Ale nie mogę inaczej. Bo nie pochwalę go przecież za to, że napisał biedny scenariusz. Zamiast próbować na siłę przypodobać się fanoboyom w każdej scenie, powinien skupić się na fabule. Nie pochwalę też Romity, że go zilustrował na kolanie na pokładzie tratwy podczas sztormu o sile 10 w skali Beauforta. Szkaradne te rysunki są. A jego interpretacja Jessicki woła o pomstę.
Sc0agar4k: Od początku nie trawię tych rysunków i ten numer tego nie zmieni. Są złe, bardzo złe. Historia też nie jest najwyższych lotów, Bendis potrafi pisać lepsze. Co tu dużo mówić, Avengers póki co nie powalają. Ocena 2/10.
colossus28: Coś jest w tym komiksie, co mnie strasznie denerwuje, być może to połączenie dwóch niestabilnych czynników, mowa o nierównych dialogach Bendisa - facet ewidetnie chce czytelnika czarować kwiecistymi wypowiedziami bohaterów, celnymi pointami i śmiesznymi dżołkami, a wychodzą jakieś drętwe babole, po których na ustach, przynajmniej moich, wykwita mdły uśmieszek politowania. Czynnik drugi to niestety Romita, pamiętam czasy, kiedy rysował dużo lepiej, tutaj się nie sprawdza, chyba główna seria o Mścicielach to za wysokie progi jak dla niego. Ogólnie numer trochę lepszy od poprzedniego, ale to wciąż za mało, bo oczekiwania wobec niego mam dużo większe. Za cholerę nie mogę "wsiąknąć" w ten komiks, staram się, po przeczytaniu wertuję strona po stronie raz jeszcze i nic. Obojętność, chłód i miernota. I taka też ocena: 4/10.
PS. Punkt odejmuję za czerwonego Tyranozaura, bleee.

owcaboski: Mawia się, iż świeca, chwilę przed tym jak zgaśnie, jarzy się największym płomieniem. Dla Bendisa tym czasem najjaśniejszego blasku było Siege, teraz w Heroic Age pozostał tylko smród z dymu. Nowy numer Mścicieli jest dla mnie zupełnie niepotrzebną zapchajdziurą - walka z Apocalypsem zupełnie niepotrzebna, a grupa ani trochę nie zbliżyła się do przeniesienia w przyszłość. BMB próbował nas ratować swoimi błyskotliwymi dialogami - ale w tym numerze zupełnie mu to nie wychodziło. Osobne zdanie winno się tyczyć rysunków - które są absolutnie obrzydliwe. JRJR popełnia podstawowe błędy, takie jak brak zachowania jakichkolwiek proporcji anatomicznych człowieka, brak wykończeń - zarówno tła, jak i postaci. Obraz dramatu dopełnił fatalny inker. Lubiłem styl Romity, ale chyba winien przejść na emeryturę, bo rysowanie Avengers - flagowca Domu Pomysłów - zupełnie go przerasta. Na koniec zaś przypomnę co pisano w zapowiedziach - "gościnnie Kang, Next Avengers i Future Imperfect Hulk!" Wszyscy razem na okładce, bo w komiksie ich nie uświadczymy. Ocena: 3/10
Black Bolt: No i wylazł w końcu typowy Bendis w całej okazałości. Stężenie tekstów, które za wszelką cenę silą się na to, aby być 'cool', przekracza granice przyzwoitości. Najlepszym przykładem jest rozmówka dwóch Pająków na ścianie, które właściwie tylko po to są w tej drużynie. Coś takiego jest fajne, jak się zdarza raz na ruski rok, a nie co kilka stron. Podsumowując powtórzę, typowy ostatnimi czasy Bendis. Mocny początek i nagle wszystko zaczyna się rozmywać i rozmydlać, zamieniając w zwykłą blablaninę. Oby nie było jak zwykle zawodu na sam koniec. Dobrze chociaż, że było na co popatrzeć, bo JRJR dalej w wyśmienitej formie. A co do mylnej okładki i zapowiedzi, to się nawet już nie wypowiadam. Kolejny standard w komiksach Bendisa. Jakby sam nie wiedział, o czym będzie pisał za kilka miesięcy i wszystko robił na ostatnią chwilę. Dam 6/10, ale tylko za rysunki.
wolvie111: Akcja na początku, potem długo nic i znów akcja na ostatniej stronie - żal. Beznadziejnie prowadzona historia przez Bendisa. Głupawe sytuacje i naciągane żarty. Rysunki są po prostu okropne! Romita ma dla mnie fatalny styl i chyba nigdy go nie polubię. Co to za kwadratowe twarze? Podczas rozmów nie było tak źle, najgorzej wypada podczas akcji, np. Thor lecący i uderający młotem Apocalypsa w brzuch - porażka! Ocena 3/10
Krzycer: Oj, boli. Żeby ściągać Apocalypse'a jako zapchajdziurę? Brzydko i niegodnie! Sam numer też jest brzydki, ale nie mogę narzekać na Romitę z każdym numerem, bo sam siebie nudzę. Rozczarowanie.
LeGoL: Zapchajdziura, niepotrzebna i tak jakaś nie halo. Nawet Romita gdzieś słabiej coś, albo to wpływ całokształtu tego numeru? Po dwóch dobrych zeszytach mocny spadek, tak gdzieś na 5/10.

Black Widow vol. 4 #4
Delirium: Skopiowany został dokładnie schemat poprzedniego numeru. Najpierw w miarę interesująca konfrontacja z inną niebezpieczną panią, z której jednak niewiele wynika, a później kupa bulbotania, w którym tylko autorka wie, o co chodzi - albo i nie - by zakończyć zwrotem akcji z kapelusza. Za to rysunki ciut się poprawiły i tylko dzięki temu ocena nie spadnie poniżej 3/10.

Dark Wolverine
#88
Sc0agar4k: "Punishment" rozpoczęte. Nadszedł czas na rewanż. Pierwsze starcie zdecydowanie dla Franka. Wyciągnął lekcję z poprzedniej konfrontacji i teraz nie pozwolił się rozpędzić Dakenowi. Świetne rysunki duetu Segovia/Diaz. Szykuje się ostre bicie. Na dobry początek ocena 7/10.
LeGoL:
Dzień mego spełnienia! Daken dostaje wpiernicz. Fabuła? Mam ją gdzieś, chce zobaczyć więcej krwi tego emo-bi-"kozaka". Go Puni, Go!
Krzycer:
Hi, hi, chyba od historii "Faith in Monsters" z początku runu Ellisa w Thunderbolts tak się nie cieszyłem, kiedy tytułowy bohater (w tamtym wypadku - tytułowi bohaterowie) dostawał bęcki. Więcej! Co nie zmienia tego, że lubię, kiedy Daken wkurza swoich przeciwników rzucając seksualne aluzje.

Deadpool: Merc With A Mouth #13
Krzycer: No i koniec. A skończyło się tak, jak się ciągnęło - z fajnymi momentami, całkiem spoko, ale mimo wszystko - bez rewelacji. Można było całość ciaśniej upchnąć, mimo wszystko.

dHeroic Age: Prince Of Power #3
Delirium: Wszystkiego przeczytać nie dałem rady w tym tygodniu, bo się urlopuję, ale z tego, co zaliczyłem, to jest mój numer tygodnia. Wreszcie naprawdę czuć klimat Incredible Herca, jest pełno momentów pjur osomnes i wszystko świetnie zgrywa się z grafiką. Delphyne wymiotła wszystko i ukradła numer, a za tę parę polskich pukawek powinna zostać naszą bohaterką narodową. Cho z Thorem też stają się coraz bardziej dynamicznym duetem, a zamiana egipskiej bogini w lolcata było już szczytem wszystkiego. 8/10 i oklaski.
Hotaru: Dobre! Klimat jak z najlepszych numerów Incredible Hercules - mnóstwo dowcipów, mnóstwo nieporozumień i mnóstwo zabawy, przyprawionej egzotycznym mitologicznym sosem z domieszką mangi. Czego chcieć więcej? Rysunki też dają radę - są odpowiednio dynamiczne, seksowne (Delphyne, mmm...) i komiczne. Oby tylko Amadeus nie trafił po tym wszystkim do Limbo...
LeGoL: Dla mnie numer tygodnia. Prince of Power bez Herca radzi sobie nadal świetnie, jest tu wszystko, za co kochaliśmy poprzednią serię. Humor, rozpierducha i rozwalające reakcje. "Eat that, Mythbusters", chciałoby się powiedzieć. A Sekhmet jako lulcat rządzi. 9/10
Krzycer: Priceless! Thor Herculesa nie zastąpi, ale i tak jest dobrze. Przemiana kociej bogini zagłady, Thor przyznający się do oglądania YouTube i nabijający się z niego Amadeus wypadają rewelacyjnie. No i okazało się, że ulubioną bronią Delphyne są polskie pistolety maszynowe. Może nie mamy swojego mutanta, ale zawsze to coś.

Lady Deadpool
Delirium: O co właściwie chodziło, nie mam zielonego pojęcia. Wyłapałem za to kilka kulturowych nawiązań do przełomu lat '60. i '70., które fajnie wyglądają, ale i tak za cholerę do niczego nie pasują. Może i miejscami jest zabawne, ale sensu ma tyle, co wrzucanie skarpetek do sokowirówki. Eee… właściwie nie wiem, jak to ocenić. 4/10 niech będzie, bo chociaż nie bolało.
wolvie111:
Czytając zapowiedzi spodziewałem się czegoś więcej. Miało być zabawniejsze i ciekawsze. Było tylko średnio, momentami śmiesznie. Jednak wolę Deadpoola niż jego żeński odpowiednik. Rysunki średnie. Ocena 5/10.

Marvel Zombies 5
#5
Delirium: Hehe… pojechał sobie van Lente w końcówce! Hilarious! Portret statystycznego geeka i jego przemiana w zombie są świetne. Udział teamu Aaronowo-Howardowego niewielki, ale udany. Sens ich misji nieodgadniony, więc pewnie jeszcze trafi się szósta odsłona. Cóż, jeśli będzie taka jak ten numer, to nie będę protestował. 6/10 dam z uśmiechem.

eNew Avengers vol. 2 #2
Delirium: Lepsza odsłona Avengers w tym tygodniu. Przynajmniej tutaj Bendis zdołał zachować właściwą dla swojej grupy dynamikę i nie zepsuł niczego, podlizując się społeczności fanowskiej. Swoją drogą, musi być ciężko tak grać na dwa fronty, próbując zrobić wszystkim dobrze… W każdym razie, dynamika jest, akcja całkiem przyzwoita, wątki rozwijają się w ciekawym kierunku, a sytuacja ogólnie pogarsza się pozytywnie. Rysunki też lepsze, niż nie tak dawno bywało, więc pozytywne 7/10 dam.
Hotaru: O, porządny komiks o Avengers napisany przez Bendisa. Czyli on jednak potrafi! Może chodzi o to, że stara się tylko wtedy, kiedy wie, że skrypt zilustruje porządny artysta, taki jak Stuart Immonen? Nie wiem, ale grunt, że działa. Bo to naprawdę fajny, klimatyczny numer. Cieszy wykorzystanie Stephena i Jericho, cieszą wzajemne przytyki Mścicieli i cieszy bałagan, jaki nastaje na koniec numeru. Chętnie zobaczę, jak będą go sprzątać.
Sc0agar4k: Ciąg dalszy rozróby. Trzech czarodziei w jednym numerze to rzadkość, trzech czarodziei walczących po tej samej stronie, to już niespotykane. A jednak tutaj jest ich właśnie trzech. I mamy pokaz połączenia brutalnej siły z pięknem magii. Coś im jednak nie wyszło, ale na to trzeba poczekać. Rysunki dobre, kilka zabawnych tekstów. Za magię dam 7/10. Tylko czy oni zawsze muszą niszczyć zieleń w Central Parku?
owcaboski: Czujecie ten smród? To smród demona... Jak na mój gust tego o wdzięcznym imieniu Dormammu... Boję się, iż zaraz pojawi się jego ziemski kolega Parker Robbins aka Hood i będzie powrót do tego, co w pierwszym volumenie było najgorsze - czyli komiksie o Hoodzie, w którym NA są tylko przystawką. Ogólnie jest lepiej niż w Mścicielach bezprzymiotnikowych, choć wypalenie BMB tutaj też jest widoczne, choć w mniejszym stopniu. Za to bardzo mocną stroną są tu rysunki. Ocena: 7/10
wolvie111: No cóż, historia nam się rozwija. Dużo się dzieje i dzieje się dobrze. Cała historia utrzymana w dobrym klimacie i dobrze prowadzona według mnie. Bardzo dobre rysunki, skład drużyny - miodzio. Czekam na więcej. Ocena 8/10
Krzycer:
A tu jest dużo lepiej. Przede wszystkim dlatego, że Immonen odzyskuje wreszcie formę, ale również dlatego, że akcja choć trochę posunęła się do przodu - a końcówka zrobiła na mnie mocne wrażenie. Poza tym Pająk i Logan świetnie wyszli razem.
A przyłączając się na moment do rozmowy o Bendisie - wydaje mi się, że zmiana materiału wyszłaby mu na dobre, bo o Avengers napisał już chyba wszystko, co mógł. A Scarlet zaczęło się rewelacyjnie.

LeGoL: Jedno mnie cieszy. Magia. Jest jej tu dużo i to wypacza mój pogląd na ten numer. Opętany Cage, "egzorcyzmy" Logana, ogólnie jestem zaczarowany. W ogóle mam wrażenie, że tytuł Sorcerer Supreme długo nie zabawi przy Voodoo. Stracił Oko, co jest chyba niedopuszczalne? Do tego Wanda może niedługo wrócić... Ahh, pięknie jest sobie pomarzyć. 8/10

New Mutants vol. 3 #15
Delirium: Z jednej strony trochę wyciszenia, uspokojenia i podsumowania, a z drugiej przygotowanie do kolejnej akcji. Dialogi są bardzo żywe i ogólnie fajnie pokazana została interakcja w drużynie. Przeciwnik został odpowiednio sportretowany jako trochę dziwny, trochę tajemniczy, a przez to groźny. No i nieźle rozegrano to taktycznie, pozwalając nam wierzyć, że… Albo nie powiem. Rysunki trochę chwiejne, ale ogólnie dobrze jest. Będzie 7/10.
Hotaru: Bardzo dobry numer! Wells świetnie oddał klimat ciszy przed burzą, przeplatając sceny luźne z tymi budującymi napięcie. Chociaż zdawałem sobie sprawę z tego, co robi, to i tak na mnie podziałało. Za to rysunki mogłyby być trochę lepsze. Nie spodziewałem się, że to powiem, ale Leonard Kirk był w tym numerze strasznie nierówny. Niektórym jego kadrom nie można niczego zarzucić, innym... wręcz przeciwnie. Być może artysta dopiero zaznajamia się z nowymi postaciami i następnym razem będzie lepiej. Tak, chcę w to wierzyć.
colossus28: Opadł bitewny kurz, nastały wakacje, więc i młodzi mutanci wzięli sobie urlop. Więc potem jedziemy już standardowo, niczym w amerykańskich horrorach: domek na odludziu, banda dzieciaków popija piwko i łączy się w przypadkowe pary. Trochę to zbyt sztampowe jak dla mnie, ale czego spodziewać się po młodzieży, więc nie będę się zbytnio czepiał. Nie przekonuje mnie ta demoniczna banda obszarpańców, choć pomysł z agresywną łapą spoko. Plus za okładkę i śliczną Dani, szkoda że wewnątrz już nie tak urodziwa. 6/10
wolvie111: Dopiero od niedawna zainteresowałem się Nowymi Mutantami, bo zawsze pozostawali dla mnie w cieniu innych x-serii. Na pewno żałować nie będę, bo jest naprawdę dobrze. Historia może być, fajne party w letniskowym domku i drużyna dziwolągów - mnie przekonuje. Ciekawy jestem też relacji między Illyaną a Megan i jak to się dalej potoczy. Rysunki dobre, a ich jedyny minus to czasem twarz Moonstar. A i jeszcze okładka świetna. Ocena 7/10.
Krzycer: Fajne scenki na prerii, zagubiony oddział z Limbo - pomysł wykręcony, ale świetny. Jeśli jeszcze okaże się, że występ Megan z w tej historii nie będzie ograniczony do tych dwóch scen, to będę bardzo zadowolony.
LeGoL: Wstęp do "upadku" jest bardzo zachęcający. Dostaniemy Pixie w dodatku? Nice! Technicznie to mi się nawet "typowa młodzieżowa impreza na wolnej chacie" spodobała. Nie ma tu nic epickiego, ale nie ma się do czego przyczepić, więc standardowe 7/10.

Thunderbolts #146
Delirium: Tutaj też ciekawie i dynamicznie. Chociaż może bardziej dynamicznie niż ciekawie. Akcja błyskawicznie przeskakuje od trollowania do następnej misji, w której przerabiamy skrzyżowanie horroru klasy B z cyklu "there's something in there" z odcinkiem The X-Files. Wychodzi to całkiem nieźle, ale mam wrażenie, że większość postaci zachowuje się nienaturalnie lub całkiem brakuje im charakteru. Rysunki trochę zjeżdżają po równi i zwłaszcza panie stają się coraz mniej atrakcyjne. Dam mocne 6/10.
cSc0agar4k: Ekipa Luke'a sprzątająca po H.A.M.M.E.R. i po raz kolejny trafiają na zadanie, które możnaby uznać za dziwne, przynajmniej patrząc na to, na co trafili. Mają widać szczęście do takich. Przy takiej grupie indywidualności można się spodziewać wszystkiego. No i mamy tutaj, niesnaski ale i kilka zabawnych, czasami nawet bardzo, tekstów. Thunderbolts nadal w dobrej formie. Ocena 7/10.
Pariah: Historia prosta i oparta na znanych schematach, a jednak bardzo cieszy. Dostajemy tutaj dużo szybkiej akcji i nawet starzy Boltsi dostają trochę miejsca, choć nie na sie ukryć, że nie są już głównymi bohaterami tej serii. Cieszą też dobrze napisane dialogi i udana interpretacja naszych bohaterów przez autora. Kev Walker ma swój specyficzny styl (inny niż w czasach Magic: the Gathering), ale świetnie pasuje do tego komiksu. Nie jest to komiks genialny, ale bardzo miło czyta się takie zeszyty. 7/10
wolvie111: Tu się dzieje i to szybko. Dużo akcji, fajnych dialogów i ogólnie dobra, lekka historia. Dobrze się to czyta. Zaczynam lubić nowy skład Thunderboltów, ulubiona oczywiście Moonstone. Rysunki spoko, choć czasem drażnią. Dam mocne 7/10.
colossus28: Jestem pod wielkim wrażeniem, w jaki sposób Parker prowadzi ten zepół. Wielki pan B., który ostatnio nie jest w wysokiej formie, powienien wziąć od Jeffa kilka korepetycji. Fabuła nie powala na kolana, jest prosta jak budowa cepa, ale w ogóle to nie przeszkadza, bo Cage i spółka nie pozwalają nam się nudzić. Luke jako szef tej bandy sprawdza się doskonale, wiecznie marudzący Crossbones i niesubordynowany Marco dopełniają reszty. Słowo o rysunkach - są świetne i idealnie pasują do konwencji komiksu. 8/10
Krzycer: Jestem świeżo po przerobieniu Boltów od pierwszego numeru do przejęcia tytułu przez Ellisa, więc boli mnie odsunięcie starych bohaterów na bok - ale przynajmniej są w tytule, a to już coś. Poza tym czyta się to naprawdę dobrze, więc nie mam na co narzekać.

Ultimate Comics Avengers 2 #5
Hotaru: Bardzo... Millarowskie. Scenarzysta celował ambitnie w daleki, mały cel. I przestrzelił, trafiając w Księżyc. To już tak abstrakcyjne, że straciłem wszelkie zainteresowanie. Szkaradne rysunki Yu, na które swoje barwy wyrzygał McCaig, tylko dopełniły czarę goryczy. Bardzo kiepski komiks.
Spartan:
Kawał niezłego komiksu, który przyjemnie się czyta. Co do oglądania bywa różnie, ale ogólnie jest dobrze. Co prawda historia ogólnie zalatuje zwykłym Ghost Riderem, ale za to Avengers dają radę. Fajne dialogi i trochę humoru. Tak na 7,5.

Ultimate Comics New Ultimates #3
Hotaru: Fizyczny ból sprawia mi przyznanie, że z dwóch ultimate'owych komiksów, jakie ukazały się w zeszłym tygodniu, o niebo lepszym okazał się ten napisany przez Jepha Loeba. Scenarzysta wykazał się umiarem. Tak, mówię to o skrypcie, w którym mamy armię trolli, tygrysy szablozębne, smoki i piekielny pomiot. Mogło być o wiele gorzej (ekhem*Ultimatum*ekhem). A tak nawet wyczuwam pewien klimat. Kto wie, może nawet wyjdzie z tego coś porządnego?
Spartan: Ten komiks podoba mi się coraz bardziej :D. Może to dziwne, ale historia wzbudziła we mnie ciekawość, podobał mi się monolog Valkyrie. A także to, że New Ultimates wkroczyli do akcji w mocnym stylu. Nawet dialogi są lepsze niż to przeważnie bywa u Loeba. Nie są to Ultimates z dawnych lat, ale już nie przerażają jak jeszcze niedawno :D. Plus świetne rysunki Cho. Solidne 7 jak dla mnie.






Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

aDeadpool: Merc with a Mouth #13

Autor:
Harry Arthur Suydam

Hotaru: Chciałem wytypować okładkę Quesady do Amazing Spider-Man #638, ale kiedy zobaczyłem ten hołd złożony "Milczeniu owiec" nie mogłem postąpić inaczej. Oprócz umieszczenia w centralnym punkcie Deadpoola, Suydam dodał jeszcze małe smakołyki - rogowe okulary i lekko znudzony wyraz twarzy. Dzięki temu całość podejmuje dialog z oryginalnym plakatem, nadając mu komediowy spin, lecz jednocześnie się z niego nie nabija. Naprawdę fajne.





Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2010.07.21


Redaktor prowadzący: Kisiel
Korekta: S_O
Redaktor techniczny: Undercik
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.