Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #123 - Annihilation Book 2 TP

Annihilation Book 2 TP lt_123.jpg
Scenariusz: Keith Giffen, Simon Furman, Javier Grillo-Marxuach
Rysunki: Renato Arlem, Jorge Lucas, Gregory Titus
Okładka: Gabriel Del'Otto
Liczba stron: 320
Cena okładkowa: $24,99
Zawiera: Annihilation: Silver Surfer #1-4, Annihilation: Super-Skrull #1-4, Annihilation: Ronan #1-4, szkice, wyciagi z Nova Corps Database

Demogorgon: Wojna zmienia człowieka, to jest fakt niezaprzeczalny. Tchórze zostają łotrami, nowicjusze zostają żołnierzami, żołnierze zostają bohaterami. Nie ma takiego człowieka, który byłby w jakikolwiek sposób uwikłany w wojnę i wyszedł z niej nietknięty, nie zmieniony w jakiś sposób. Annihilacja, wojna, która odmieniła oblicze kosmosu Marvela, nie jest inna. Drugi tom epickiej kosmicznej sagi to opowieść o przemianie, jaką wywołuje wojna. A raczej trzy opowieści.

Silver Surfer, Super-Skrull, Ronan. Trzy wielkie postacie kosmosu Marvela. Upadły herold Galactusa, Pożeracza Światów, kosmiczny mesjasz, wieczny tułacz wciąż poszukujący swego domu. Kosmiczny wojownik posiadający moce całej Fantastic Four, brutal i zdobywca, nie pozbawiony jednak honoru. Oskarżyciel, sędzia i kat w jednej osobie, ręka sprawiedliwości Imperium Kree, obecnie wygnaniec, skazany za zbrodnię , której nie popełnił. Te trzy postacie zostają wessane w wir wojny, czy tego chcą, czy nie. Gdy nadejdzie Annihilation Wave, każdy z nich będzie musiał ulec przemianie albo zginąć.

Mamy tu trzy historie. Surfer próbuje znaleźć sposób na powstrzymanie narastającej fali zniszczenia, Super-Skrull chce zniszczyć machinę zagłady, która zmierza w stronę planety jego syna, a Ronan szuka dowodów swojej niewinności.

Historia Surfera to historia o poszukiwaniu odkupienia i miejsca we Wszechświecie. Surfer musi wpierw skonfrontować własne demony, nim będzie w stanie walczyć ze sługami Annihilusa, dostrzec różnicę między nimi a sobą samym. To dobra historia, pełna akcji i miłego rozwoju postaci, ale...sam nie wiem. Zwyczajnie mnie nie powala. Może to paskudne rysunki, może coś innego, ale zwyczajnie zabrakło tego "czegoś". Może przydałby się jeszcze jeden numer na rozwinięcie, może to co innego, ale na kolana mnie mimo wszystko nie powaliła. A rysunki, jak już wspominałem, ma szkaradne – wszystko jest krzywe, kanciaste, niedopieszczone. Wygląda jakby ktoś pokolorował niedokończone szkice.

Historia Super-Skrulla również nie powala od strony graficznej. Nie wiem, co Gregory Titus
chciał zrobić, ale hybryda kreski mangowej i kreskówkowej to jest, było i będzie złe rozwiązanie – postacie wyglądają przez to głupio i niepoważnie. Rysunki gryzą się ze śmiertelnie poważnym tonem historii. Losy potężnego kosmity nie są zbyt oryginalne, podążają pewnym schematem fabularnym, a sceny akcji nie powalają. Jednakże atutem tej miniserii jest sposób narracji, pozwalający nam spojrzeć na postać Super-Skrulla oczyma jego towarzyszy, jak i jego samego. Dzięki temu możemy zagłębić się w postać, zrozumieć lepiej, jaki jest i obserwować jego ewolucję z wojownika w bohatera.

Historia Ronana jest najoryginalniejsza i na pewno najlepiej rysowana. Choć i tu rysunkom daleko do ideału, a parę paneli jest obrzydliwych, to jednak jest to kawał poprawnej roboty. Tylko poprawnej, ale zdecydowanie zostawiającej daleko w tyle to, czym raczą nas pozostałe dwie miniserie z tego zbioru. Fabuła jest ciekawa – poszukując świadka, którego fałszywe zeznania doprowadziły do jego wygnania, Ronan trafia na planetę, gdzie tajemnicza siła ściągnęła wielu kosmicznych wojowników o wielkiej mocy. Miejsce to nie uchodzi jednak uwadze Annihilusa, którego rój zmierza w stronę nieświadomego niczego Imperium Kree. To pełna akcji i walki opowieść o poszukiwaniu odkupienia. Sam Ronan to postać niezbyt sympatyczna – uparcie dąży do celu, choćby po trupach, kierując się własnym poczuciem sprawiedliwości. Fabularnie jest to najlepsza seria, ale czegoś w niej zabrakło. Brakuje mi tu takiego wniknięcia w charakter Oskarżyciela jak w Super-Skrulla, tu zaledwie rzuciliśmy okiem na głębię tej postaci, a ze wszystkich trzech bohaterów dostaje on najmniejszy rozwój charakteru.

Ciężko jest mi ze szczerym sercem polecić to wydanie zbiorcze. Zawarte w nim historie są raczej przeciętne, każda ma swoje zalety i swoje wady. Nie są złe, na pewno dostarczą sporo rozrywki, ale na rynku są lepsze. Ze szczerym sercem mogę polecić tylko tym, którzy zakupili poprzedni tom Annihilation, by mogli mieć całą historię.

Sc0agar4k: Wojna trwa. Annihilus w dalszym ciągu w natarciu. Annihilation vol. 2 przedstawia historię trzech postaci. Trójki bohaterów, bądź co bądź. Każda kierowana innymi motywami, używająca innych metod. Łączy ich jedna rzecz. Fala Anihilacji. Fala, z którą ścierają się Silver Surfer, SuperSkrull i Ronan.

Historia Silver Surfera to opowieść o jego powrocie do roli Herolda Galactusa. I choć jest on tu główną postacią, to trzeba wspomnieć, że mamy tutaj również występy poprzednich Heroldów, którzy wspólnie zamierzają stanąć do walki z Annihilusem. Należy również pamiętać o Thanosie, który właśnie tutaj sprzymierzył się z Annihilusem oraz o jego rozmowach z Tenebrousem i Aegis, mające na celu pozbycie się Galactusa.
Sam Surfer błąka się po Wszechświecie, obserwując obraz zniszczenia i porównując go do zniszczeń dokonywanych przez głodnego Pożeracza Światów. Te rozważania sprawiają, że mimo wszystko powraca do niego i ponownie zaczyna mu służyć.
Keith Giffen napisał bardzo dobry scenariusz, trochę gorzej wygląda szata graficzna. Mimo wszystko jest dobrze i warto przeczytać.

Historia Super-Skrulla to opowieść o honorze, poświęceniu, o walce z przeciwnościami. Kl'rt jest świadkiem, jak Żniwiarz Boleści niszczy planetę Skrullów. Gdy Skrullowie nie zamierzają niszczyć tej broni, Kl'rt postanawia zająć się nią osobiście. W związku z tym jest zmuszony do krótkiego, ale zawsze, sojuszu ze swoim największym wrogiem oraz wyrusza aż do Strefy Negatywnej po ratunek, by ostatecznie odnieść zwycięstwo, choć nie bez sporych kosztów.
Historia tutaj opisana jest spójna, pełna akcji, walki i niespodziewanych zwrotów. Czyta się to jednym tchem. Największy mankament to wygląd Skrullów, którzy, jak wiadomo urodą nie grzeszą, ale tutaj są momentami jeszcze gorsi.

Ronan poszukuje odpowiedzi, dlaczego został zdradzony. Został wygnany. W końcu trafia na planetę, gdzie musi stoczyć kilka naprawdę ciężkich pojedynków. A zwieńczeniem tego jest obrona tejże planety przed armią Annihilusa.
Temat zdrady i prowadzonego z tego powodu śledztwa wydawałoby się, że może być dobrym materiałem na dobrą historię. I tak też jest, ale trzeba podkreślić, że tylko dobrym. Zabrakło tego dreszczyku, większej tajemnicy. Rysunki Jorge Lucasa, choć najlepsze z całej trójki, też mają swoje braki, czasami większe, czasami mniejsze. Mogło być znacznie lepiej.

Drugi tom Annihilacji jest niestety pozycją średnio-dobrą. Głównie przez rysunki, ale też przez niewykorzystany potencjał. Trzy zupełnie różne postacie można było poprowadzić trochę inaczej, bardziej je rozwinąć. Na szczęście wydarzenia przedstawione tutaj mają swój finał później i dlatego też warto się z nimi zapoznać, by lepiej się orientować w całości.
Jeżeli ktoś ma podobną słabość do kosmosu Marvela, to powinien mieć to dzieło w swojej kolekcji. Bo mimo wszystko naprawdę warto.

LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.