Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #148 (21.06.2010)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 21 czerwca 2010
Numer 24/2010 (148)



Ten tydzień został zdominowany przez Spider-Mana oraz mutantów z Deadpoolem na czele. Oprócz nich, najważniejszym wydarzeniem był debiut New Avengers z nowym składem i nowymi przygodami. Zapraszam do zapoznania się z opiniami.



Amazing Spider-Man Presents: Black Cat #1
Delirium: Generalnie takie sobie… Bez rewelacji fabularnych, ale nieźle współgrające z innymi wydarzeniami. Bardziej zastanawiam się, czy akcja "Women Appreciation" Marvela polega na tym, żeby w tytułach z paniami w rolach głównych specjalnie umieszczać kiepskich rysowników. No wiecie, żeby pryszczaci nastolatkowie zwracali uwagę na coś innego niż cycki. Najciekawszym punktem okazał się jednak dodatek zawierający prolog do "Grim Hunt". A za całokształt dam 5/10.
Krzycer:
Siurpryza i to po dwakroć - po pierwsze dobrze się czyta, po drugie jest toto powiązane z "Grim Hunt". Nadal żałuję, że w pajęczych tytułach olano całkowicie agencję detektywistyczną, którą Felicja zakładała w Marvel Divas, ale poza tym to całkiem sympatyczny komiks.
No i Pająk wychodzi trochę na buca, ale tak to już czasami bywa.


Amazing Spider-Man #633
Delirium: No I co? Przewidziałem, że będzie walka z tłumem nowojorczyków? Ale, o dziwo, wcale mnie to nie irytowało, bo było uzasadnione i dobrze załatwione. Zresztą, cały numer jest dobry. Chwała Wellsowi za to, że poruszył inny aspekt ewolucji Lizarda, bo to dodaje ogromny ładunek sensu całej tej historii i każe czekać na więcej. Oby kiedyś było więcej i oby od tych samych twórców. Czy muszę mówić, że Chris Bachalo zadbał o najlepszą oprawę graficzną? Chyba nie. Epilog też w porządku, chociaż to tylko zamiatanie. Za całokształt mocne 7/10.
Demogorgon: No i dobrze jest, takiego obrotu spraw się nie spodziewałem. Ewolucja Lizarda poszła w nową stronę i nadała mu nowego, ciekawego tchnienia, dzięki któremu nie jest zwykłym "monster villain", ale czymś więcej. Świetny dramatyzm, mroczny klimat, no i rysunki są piękne. Co prawda miałem mały problem z tym, że Lizard stoi za wieloma przypadkami czegoś, co można podciągnąć pod gwałt, czego dopuścili się oszaleli nowojorczycy, ale co mi tam, przynajmniej był na obu płciach. 8/10.
Krzycer: Tego się nie spodziewałem. Rozwiązanie historii - konsekwentnie ciągnące wątek przemiany Lizarda - pozytywnie mnie zaskoczyło. A na dodatek ciocia May wreszcie przestała być negatywna - dowcip wyczerpał się już dawno temu, a cała sytuacja robiła się dziwna, bo nikt wcześniej nie pozostawał tak długo pod wpływem Negative'a.
colossus28: Bałem się, że jakieś głupie zakończenie zepsuje misternie budowaną historię, jakiś infantylny i niedorzeczny pomysł pogrzebie "Shed" w lawinie przeciętnych historii. Na szczęście się pomyliłem i dostaliśmy naprawdę dobre zakończenie wojny z Lizardem, okraszone niesamowitymi rysunkami Bachalo. Fajnie, że Jaszczur nie przemienił się z powrotem w człowieka , tylko pozostał w gadziej skórze, odróżnia to Shed od innych opowieści z Curtem. 7/10.

dAmazing Spider-Man #634
Delirium: Uuu… to było mocne! Kelly i Lark się postarali, żeby początek historii kopnął nas we wrażliwe miejsce z odpowiednią siłą. Podobał mi się instant dynamic duo między Pajęczakiem i Arachne, chociaż jestem pewien, że za bardzo się nie znają. Podoba mi się ogólny klimat i scenki z Kravenowskimi. A najbardziej spodobało mi się to, co stało się z Mattie. Szczerze mówiąc, taki mercy kill to chyba najlepsze, co kiedykolwiek ją spotkało ze strony scenarzysty, a że poprowadzone to było doskonale - tym bardziej jestem za. Jedno, co mi się nie podobało, to osłabianie Piotrka świńską grypą. Dodatki takie sobie, ale główna historia zasługuje na tytuł numeru tygodnia i ocenę 8/10.
Demogorgon: No i to dopiero otwarcie - od pierwszej sceny dużo się dzieje i zdecydowanie trzyma to, jak trzeba. Sam pomysł z "siecią", której centrum jest Spider-Man i która łączy inne pajęcze postacie jest świetny, postać , którą widziałem wcześniej tylko raz w życiu tutaj została nakreślona tak dobrze, że żal mi było losu, jaki ją spotkał. Ogólnie, Kelly rządzi, 8/10.
Krzycer: "Grim Hunt" zaczyna się od mocnego uderzenia. A nawet od trzech mocnych uderzeń - żeby za dużo nie napisać, tylko je wymienię: Mattie, Vladimir, Ezekiel (!). Dodać do tego trochę humoru między Spider-Manem i Arachne i niezłe rysunki Larka i wygląda na to, że "Grim Hunt" będzie kontynuował trwający od "Shed" najlepszy okres w nowożytnej (po OMD) historii Spider-Mana. Tak trzymać.
colossus28:
Wysoki poziom utrzymany także w tym numerze, zaczęły się "Grim Hunt", które mają zmienić życie Petera na zawsze i wychodzi na to, że tak może faktycznie być. Do tej pory cel rodzinki Kravinoffów okryty był tajemnicą, teraz wiemy, że jest nie byle jaki. Czyżby szykował nam się powrót jednego z największych wrogów Pająka? Podejrzewam, że jednak nie, ale kto wie, czym nas zaskoczy Kelly w następnym numerze. Plus dobre rysunki Larka, o dziwo! 8/10.

Atlas #2
Delirium: Jak na ten tytuł nie jest źle. Cały numer poświęcony jest przyjmowaniu 3-D Mana do spóły, ale wypada to całkiem nieźle w połączeniu ze wspominkami o oryginale, a nawet kilka fajnych scenek się zdarzyło. Nadal nie jestem fanem grupy, ale jeszcze trochę tu zostanę. 5/10 dam.

Black Widow vol. 2 #3
Delirium: Nadal nie wiem, kto jest kim i czemu to ma służyć. Powoli zastanawiam się, czy autorka wie, bo jak na razie jest to bieganina za własnym ogonem i wiemy tylko, że ktoś coś. Dorzucenie Elektry było właściwie bez sensu i nawet nie było spektakularnego pojedynku. Ot, takie trącanie patykiem śpiącej papugi. Że co? - zapytacie. No właśnie. Rysunki też bez rewelacji, więc dam 3/10.
Krzycer:
Dziecko? To coś nowego, prawda? A poza tym - coś jakby tytuł spuścił z tonu. Starcie z Elektrą mocno wymuszone. Potem było już trochę ciekawiej.
Za to Acuña nie zaskoczył niczym. Jeden kadr z Elektrą mu fajnie wyszedł, poza tym nie wyszedł poza średnią.


Dark Tower: Gunslinger: The Journey Begins #2
Hotaru: Rozczarowanie. To jedno słowo świetnie podsumowuje ten numer, który nie spełnił oczekiwań zarówno co do strony graficznej, jak i fabularnej. Najwidoczniej Sean Phillips wykorzystał cały swój zapał do zilustrowania pierwszego numeru. Tutaj jego rysunki są zwyczajnie brzydkie. Postacie, których losy śledzimy od dobrych kilkunastu numerów, nie przypominają siebie. Co gorsza, skrypt też zawodzi. Aileen przeżyła tylko po to, by zginąć z ręki jakiegoś kmiotka, który też mając do wyboru unieszkodliwienie kogoś stanowiącego zagrożenie i bezbronnego rannego, wybrał drugą opcję. Jedyną gwiazdą tego numeru jest billy-bumbler. Ale to za mało.


Dark Wolverine #87
Delirium: Czy to miały być "Rzymskie Wakacje" z Dakenem w roli Audrey? Bo jeśli nie, to ja zupełnie nie wiem, co to miało być. Jakieś takie pitu-pitu, które ani nie dodaje nic do postaci, ani sensu żadnego nie ma. Chyba chcieli po prostu zapchać numer, żeby nie było, że pan śliczny za szybko ozdrowiał. Cóż, nie wyszło. Tylko za dobre momentami rysunki wycisnę 4/10.
Krzycer:
Daken chodzi po Rzymie i daje dobre rady nie zasługującym na nie ludziom. Do tego nieźle się to czyta, a ogląda - świetnie, przynajmniej miejscami. A że nic z tego nie wynika? Nie można mieć wszystkiego...
LeGoL:
"Wszyscy jesteście c*pki, tylko ja jestem ołsom, nawet jeśli mnie stary wych*jał", tak mogę skwitować, nie tylko ten numer, ale w ogóle postać Dakena... ale precyzując, to była kompletnie niepotrzebna zapchajdziura, może gdyby te rysunki rzeczywiście były genialne, ale dla mnie są po prostu dobre i solidne. Oby historia z Frankiem i późniejsze zmiany coś zrobiły dobrego z emo-bi-osom-d. Albo niech go ktoś w końcu uśmierci! 5/10.

Deadpool - Merc With A Mouth #12
Delirium: Na tym etapie jestem już zupełnie znudzony historią, która ciągnie się jak srajtaśma. No właśnie, skoro już o tym mowa - zamiana Absorbing Mana w szajspapier to chyba najjaśniejszy punk numeru, ale co na baki Logana ma znaczyć "Marvel Comics has removed this toilet paper joke"? Czy oni są poważni? Loeb może się bawić w kanibalizm, a toaletowe dowcipy cenzurują? Jakby to powiedział Stan Marsh: "Dude, it's all fucked up in here". Za komiks 4/10.
Krzycer:
To, jak Deadpool rozprawił się z Absorbing Manem, powinno przejść do historii :). Zresztą dr Betty i Headpool też mają swoje momenty. I okładka była ładna.
A poza tym - tak jak dotychczas. Sympatycznie, ale bez rewelacji.


Deadpool vol. 2 #24
Delirium: Deadpool jak zwykle napluł do kaszy Weaselowi. Aż się zastanawiam, kto tu jest łasicą? Historyjka ma swój sens i jest miejscami dobra, ale nie powala, bo jakoś ciężko mi znaleźć jej miejsce na większym obrazku. I to właściwie wszystko, co mogę na ten temat powiedzieć - 5/10.
Krzycer:
To jest... zaskakująco dobre. Bez idiotycznych halucynacji, bez silenia się na dowcip, z przewidywaną, ale porządną fabułą - czyżby Way zaczynał iść w dobrą stronę?

Heralds #3
Delirium: Hm… zaczyna mi to trochę przypominać niedawne zmartwychwstanie Carol Danvers. Ale wciąż jest dobrze i nasze panie dają radę, a historia się broni. Niestety, gdy już myślałem, że grafika nie może być gorsza, ktoś postanowił wyprowadzić mnie z błędu. A potem się kurde dziwią, że im się komiksy nie sprzedają… Tym razem dam 6/10, bo jednak ta grafika zaczyna mieć zbyt duży wpływ na moją ocenę.
LeGoL:
Już łapę "osochosi jakpy". I naprawdę mi się to podoba. Dobry cliffhanger na koniec numeru. Tylko te rysunki.... gdyby nie one, mogłoby być świetnie, a tak tylko 7-/10.

Incredible Hulk #610
Krzycer: Czekaj, to już koniec? Tzn jasne, pozostaje jeszcze... ale z Intelligencią i jej planami już się rozprawiliśmy. Jakoś... nie czuję tego zupełnie. Gdzie właściwie był punkt kulminacyjny całej tej historii? Czy to było to? Bo jeśli tak - nie czuję tego.
Ale Banner miał swoją chwilę, kiedy rozprawiał się z Leaderem.

LeGoL: To już niby? Że ke? Dobra, zacznę od powtórzenia, że hulked-out hirołs to beznadziejność i głupota, którą pieczętuje Red Cho. Dalej to zmarnowany potencjał, bo ogólny zarys historii jest naprawdę dobry i może wyciągnąć sałatowe towarzystwo z zapaści po Planet Hulk. Nawet Red Hulki do tego pasują, ale to wykonanie... Co do tego konkretnego numeru, to fajnie w sumie jest, nieźle przedstawiony powrót "tego" i nieco zbyt ckliwe zejście "tego co był be!". Banner vs Leader wyszło świetnie. Zobaczymy co dalej, a za ten numer 7/10.
colossus28: Dawno tak dobrze nie czytało mi się "zielonego" komiksu (a może raczej zielono-czerwonego). Pokonanie Intelligencii faktycznie może pozostawiać niedosyt, ale cała reszta już jest w jak najlepszym porządku. Powstanie Red She-Hulk można śmiało przełknąć, zastanawia mnie w tym wszystkim tylko rola Samsona. Najpierw przyczynił się do stworzenia czerwonych olbrzymów, potem hulkowych bohaterów, żeby na koniec powiedzieć, że zawsze wierzył w Bannera i poświęcić się dla niego. Trochę w tym brak logiki, chyba, że coś przegapiłem. No i na koniec ON wrócił, dawno nic mnie tak nie ucieszyło. 8/10.

eNew Avengers vol. 2 #1
Delirium: Drużyna, której istnienie budziło chyba największe wątpliwości, jednak zdołała się wybronić. Początkowy manifest Cage'a jest dobrze uzasadniony - pasuje do niego ta postawa i to nawet bardziej niż równoległa rola w Thunderbolts. Nieważne, kto teraz siedzi na stołku - to nadal jest ten sam stołek, z którego padły rozkazy ich ścigana. Reszta składu drużyny budzi już pewne wątpliwości, ale doza autoironii pozwala przymknąć na nie oko. No i oś fabularna daje radę - coś złego dzieje się z magią od dłuższego czasu, więc dobrze, że temat jest na wierzchu. Pozostaje poczekać, jak to się rozwinie. Z plusem za rysunki będzie z tego 7/10.
Hotaru: Przede wszystkim - wreszcie rysunki Stuarta Immonena koloruje ktoś, kto nie jest daltonistą! Brawo dla Marvela za tak ryzykowny krok kadrowy! Niech McCaig niszczy komiksy, które i tak się do niczego nie nadają (ekhem*Nemezis*ekhem). I chociaż przyznaję, że punkt startowy tej reaktywacji nie ma za wiele sensu, to jestem gotów przymknąć na to oko, bo intryga zapowiada się ciekawie. Oby Bendis nie spuścił z tonu (i wrócił do pisania Victorii Hand w stylu znanym z łamów Dark Avengers).
Krzycer: Jakoś fałszywie mi pobrzmiewa ten komiks. Konflikt Cage'a z Rogersem jest mocno na siłę. Wejście Hill z karabinem - nagle już nie wydaje się taka inteligentna... I o jakiej właściwie historii Thinga ze zgromadzonymi mówi Cage?
Ale przynajmniej opętani prezentują się dobrze.

Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że New New Avengers mają jedną przewagę nad New Avengers - Immonen zaczął się starać. Ten numer jest dużo ładniejszy od tego, co rysował dotąd. Jeszcze trochę i kto wie, może wróci poziom z Ultimate Spider-Mana? Czego sobie i Wam...
LeGoL: A mi tam się podobało. Dyskusja Cage'a i Rogersa nie raziła i szybko o niej zapomniałem. Motyw z opętanymi bardzo smaczny. To, co do mnie przemawia, to 'te' momenty, może nie jakieś śmieszne, zabawne i w ogóle uber pro, ale sympatyczne, jak wykup Avengers Mansion i późniejsze dochodzenie własności, czy "Bendis-self-irony" stwierdzenie Logana na temat swoich "nowych, mutancich mocy". Immonen nieźle, z tym że jeden kadr z Hand jest wręcz paskudny. Swoją drogą to dobry pomysł przydzielić ją akurat do tego teamu. Bez oceny końcowej, bo to początek, ale zdecydowanie czekam na więcej.
owcaboski: Nie kupuję tego... Jaki w tym pomysł? Chyba pomysłu niewiele - poza tym, że jest skok na kasę. Dwa zespoły Avengers - połowa składu taka sama u New jak i bezprzymiotnikowych. Trochę to psuje mi odbiór tej historii jako całości.
A sama historia? Zaskakująco dobra - mamy typowe dla Bendisa przedstawienie nowego składu Nowych Mścicieli, przeciwnika ze złej strony, dużo magii i Avengers Mansion. Wszystko okraszone świetnymi dialogami (I'ts Bendis! Okay?) i dobrymi rysunkami (a jednak Immonen umie rysować).
O ile Sekretnych Avengers to rozumiem, to New i bezprzymiotnikowi mi nie leżą - winni być jednym zespołem.
Ocena: Historia - 8/10; Bigger picture - 4/10.

colossus28: To już kolejny pierwszy numer serii w tym miesiącu i trzeba przyznać, że prezentuje się nie gorzej niż pozostałe. To taki typowy Bendisowy komiks z mnóstwem dobrych dialogów i prześmiewczych momentów, jak chociażby spłukany Cage. Fajnie, że Victoria dołączyła do drużyny i liczę na jej większe występy. Jak na pierwszy numer jest przyzwoicie - 7/10.

cNew Mutants vol. 3 #14
Delirium: No, nareszcie kawałek naprawdę dobrej akcji! Lepiej późno niż wcale. Absolutnie spodobał mi się sposób kontrolowania Legiona i cały jego występ - to już drugi genialny pomysł Wellsa w tym tygodniu, więc potencjał facet ma. Cała walka z Nimrodami wreszcie odzyskała klimat i jest w końcu dynamiczna. Bezimienna ofiara (chyba Cell z Morlocków) nie robi większego wrażenia, ale już poważne uszkodzenie Colossusa owszem. Świetna była scena z Hope i Rogue. I nawet przemowa Summersa dobrze wyszła. Przyszłość też niezła i w końcu wywołuje dreszczyk. Trio rysowników nie do końca zgrane, ale efekt końcowy jest dobry, czyli generalnie dobrze jest i będzie solidne 7/10.
Hotaru: Trzy osoby pochyliły się nad rysunkami do tego numeru. Jedyny komentarz, jaki ciśnie się na usta, to "gdzie kucharek sześć..." Na szczęście skrypt Wellsa jest na tyle dobry, że strona graficzna nie jest w stanie go stłamsić. Nawet pomimo kilku zgrzytów (ckliwa mówka Hope czy posiłki prowadzone przez Cyclopsa), wrażenie z całości jest generalnie pozytywnie. Stawka jest odpowiednio wysoka, a szanse na wygraną odpowiednio niskie, by pewność happy endu nie przyćmiewała frajdy z lektury. Jak na razie Second Coming spisuje się lepiej, niż przewidywałem.
LeGoL: Demmyt! Nie ma Fractiona i odrazu lepiej! Nie ma napięcia jak dwa numery wcześniej, ale otwierają się nowe wątki obrony mutantów. Rozczarowany jestem tylko tym, że Hope z Rogue nadal nie weszły na scenę, a dalej? Mordercze działania Laury, Logana i Warrena, do tego fart Domino pod wodzą wojskowej precyzji Cable'a powodują, że X-Force brną jak nóż w masło, swój świetny moment ma tu Cypher. W teraźniejszości mamy Legiona. Spodziewałem się większej roz*****uchy z jego strony, ale to może lepiej, że jest, jak jest. Z pomocą Profesora panuje nad swoimi osobowościami. Dobre wejście Cyke'a z odsieczą i cliffhanger na Magusa. To wszystko sprawia, że następne dwa rozdziały w doskonałych niemalże seriach Legacy i X-Force mogą być takie, żeeee..... No nie mogę się doczekać kontynuacji. Ajjj! Numer tygodnia. 8+/10, byłoby 9, ale mieliśmy już lepsze numery tego crossa, którym dałem właśnie dziewiątkę.
colossus28: Mam mieszane odczucia w związku z tym numerem. Kilka momentów było naprawdę świetnych, rozmowa Cyphera z maszynami, kontuzja Colossusa (ale to może wynika z moich osobistych preferencji) i wkurzony Magneto. Ale było też kilka nieudanych, jak na przykład bojowa postawa Hope i te patetyczne słowa, które wypowiada, jak na razie dziewczyna jest dla mnie niesamowicie sztuczna i mało wiarygodna. Rysunki momentami szkaradne. Dam 7/10, ale spodziewam się czegoś więcej w kolejnym numerze.

Ultimate Comics X #3
Delirium: Arthur Adams wciąż dobry. Jeph Loeb wciąż kiepski. I mamy skrzyżowanie Batmana z papugą. Insert Monty Python sketch in here. Nie będę oceniał.
Hotaru: Po raz kolejny opiniując Ultimate Comics X pozachwycam się nad Artem Adamsem, który rysuje sumiennie, staranie, i od czasu do czasu umieszcza na swoich stronicach perełki, na których warto zawiesić oko na dłużej. Skryptu też nadto bym się nie czepiał, gdyby nie ta ohydna narracja prowadzona przez brata Dereka. Zwykle taki zabieg ma spajać akcję, ten ją rozbija. Ta narracja zgrzyta między zębami, utrudnia skupienie, jest zbędna i zwyczajnie nie pasuje. Oby Loeb nie wracał d tego nieudanego eksperymentu w kolejnym numerze...

Web Of Spider-Man vol. 2 #9
Delirium: Czwarty pajęczy tytuł jednego dnia i znów dobrze. Nowy złoczyńca dostał bardzo ciekawy background, który dodaje plusów i tak już interesującej postaci. Szkoda tylko, że okazał się dość naiwny, by nie rozpoznać Piotrusia po aurze, ale poza tym jestem na tak. Druga część to dalszy ciąg wałkowania Jackpot, które darowałbym sobie, gdyby nie rysowała Sana Takeda. Przynajmniej miło popatrzeć. A za całość mogę dać 6/10.






Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hity tygodnia:

avalonpulse0148a.jpgDark Wolverine #87

Autor: Stephanie Hans

Hotaru: Urzekła mnie liryczność tego ujęcia. Wiem, może to i zbyt wielkie słowo, ale patrząc na tę okładkę myślę tylko o tym, że tak właśnie wygląda graficzna poezja. Co ważne, kolory dopełniają ujęcie, eksponując to, co jest najbardziej symboliczne. Trochę szkoda, że tak dobre okładki nie trafiły się w tytułach, które czytuję...




bDeadpool - Merc With A Mouth #12

Autor:
Arthur Sudyam

Delirium: Wczoraj w końcu dowiedziałem się, jak smakuje chimichanga i zrozumiałem, o co chodzi. Pyszności. Wade to jednak ma dobry smak... A raczej miałby, gdyby nie Bea Arthur - tej fascynacji nie rozumiem. W każdym razie potem sam chodziłem przez cały dzień i powtarzałem sobie: chi-mi-chan-ga, chimi-changa, CHImichanGA... Co? Że miałem o okładce? Oh well, whatever. Nevermind.






Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2010.06.16


Redaktor prowadzący: Sc0agar4k
Korekta: S_O
Redaktor techniczny: Undercik
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.