Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #140 (26.04.2010)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 26 kwietnia 2010Numer: 16/2010 (140)



W najnowszym Pulsie nie zabraknie pożegnań lubianych serii oraz zachwytów nad geniuszem Dr Dooma.



Amazing Spider-Man #628
Delirium: Dawno nie czytałem tak dobrej historii w tym tytule. Spidey zachowuje się tutaj bardziej naturalnie niż przez ostatnie kilka lat, nowy Captain Universe jest nie do końca zrównoważony, a przez to intrygujący i wciąż przed nami odkrycie, kim jest naprawdę. Nawet Juggy zachowuje się normalnie i jego cała ewolucja jako postaci nie została przekreślona nagłym powrotem do roli bezmózgiego tarana. No i jest Lark, który narysował kilka naprawdę genialnych paneli, chociaż na innych zdarzały mu się wpadki. Bonusowa historyjka to trochę niższy poziom, ale również jest całkiem przyzwoita. Tym razem dam solidne 7/10.
colossus28:
Z jednej strony wielki plus za naprawdę wkurzającego (w pozytywnym sensie) Spidera i jego wiecznie paplającą gębę, z drugiej natomiast ogromny minus za Captaina Universe. Sierota z niego nieziemska, rozumiem, że sumienie nie pozwala mu zagrażać niewinnym ludziom i walczył na pół gwizdka, ale nic nie uchybiając Pająkowi, powinien był go unieszkodliwić w kilka chwil. Aż strach pomyśleć, co z nim zrobi wkurzony Marko. Enigma Force tym razem nie popisała się w wyborem. 5/10

avalonpulse0140e.jpgCaptain America Who Won't Wield Shield
Delirium: Moim skromnym zdaniem, Marvel nigdy nie miał szczęścia do parodii samego siebie. Takie serie jak Brand Echh albo What The...? były, delikatnie mówiąc, poniżej poziomu chodnika. Czasami jednak zdarzają się perełki, takie jak historyjka o Galactusie albo właśnie ten zeszyt. Samokrytyka wydawnictwa, złożona piórem Aarona, trafia w sedno! Podejrzewam, że wybrał się razem z Fractionem i Moorem do jakiejś chatki w dziczy, niby "na ryby", a w rzeczywistości jarać zielsko, łykać kwas i pisać to właśnie. Tylko w takich okolicznościach Fraction mógł stworzyć tak genialny psycho-tribute dla twórczości lat sześćdziesiątych jak Doctor America. Nawet Deadpool Noir jest zabawny, chociaż średnio tutaj pasuje. A sceny z twórcami i redaktorami są absolutnie genialne! W kategorii autoparodii jest to 9/10.

Demogorgon:
Dobre. Naprawdę się uśmiałem, szczególnie z Brubakera. Dobra dawka odjechanego humoru w szalonym stylu, do tego Fraction na prochach i Golden Age Deadpool - dla mnie bomba.

Dżentelmen: A więc ten one-shot to tylko zwykła ściema i robienie sobie jaj z czytelników? Marvel naprawdę potrafi zawieść czytelnika, który oczekuje czegoś ciekawego. Zero Captaina. Komiks ten utwierdza w przekonaniu, że ktoś kto pisze komiksy o superbohaterach nie powinien robić na siłę czegoś śmiesznego. To po prostu nie wychodzi. Czytałem też kilka numerów Not Brand Echh, czy jak tam się to nazywało i w 100% mogę potwierdzić, że Marvel nie umie w zabawny sposób naśmiewać się z własnych komiksów. Chyba, że to był taki chwyt marketingowy. W takim razie mogę schować dumę do kieszeni i śmiało stwierdzić, że coś im padło na mózgi.


Dark Wolverine #85

Delirium: Znacie ten odgłos, jaki wydają z siebie dzieci w wieku przedszkolnym, kiedy jedno próbuje się popisać i wyjątkowo mu to nie wychodzi, a cała reszta boleśnie mu to uświadamia? Taka mniej więcej była moja reakcja po lekturze tego. Rozumiem, że teraz mamy uwierzyć w to, iż cała motywacja Dakena bierze się z faktu, że leci na Romulusa? SERIOUSLY?!? To znaczy, ja rozumiem, że przesadnie umięśniony facet, zawsze bez koszuli, z wielką siwą grzywą i pięćdziesięcioma kolcami wystającymi z rąk może być poci... Wrrrrrrróć!!! NIE rozumiem tego i będe próbował zrozumieć. To jest zwyczajnie debilne. A w dodatku rysownik myśli, że będzie jak Deodato, jesli powykrzywia ramki i pobawi się dziwnymi kątami ujęć. Otóż nie. A efektem tego wszystkiego jest 2/10.

Demogorgon: Więc Daken po prostu chce, by Romulus był jego tatusiem? I'm okay with this. No, wait, I'm not. Serio, nie mam pojęcia, co to miało być, ni w ząb. Zwalę to na Waya, bo wszystko się wiąże z jego fanfikiem, dzięki czemu będę mógł zachować wiarę w umiejętności i pomysły Majorie Liu. 2/10, crap.

Sc0agar4k: Że jak? Że co? Daken chce być taki jak Romulus? No, kogoś tu chyba poniosła fantazja. Mam jednak cichą nadzieję, że to dalej jest jakaś część planu Logana, inaczej tego nie kupuję
. Ocena 4/10.
Bsh^: Z numeru na numer coraz bardziej zaczyna mnie ta seria męczyć. W zasadzie to czytam ją tylko dlatego, by być na bieżąco, a że ten numer to pięciominutówka, to nie żal mi czasu. Bardzo mało dialogów, wolno rozwijająca się akcja. Daken ciągle kombinuje i kocha Romulusa, a nienawidzi swego ojca. Za zaletę można uznać, choć nie trawię oby dwóch panów, spotkanie Romulusa z Dakenem - zostało genialne rozegrane. (ach, ten strach w oczach Akihiro...) Cały komiks ratują rysunki, dzięki którym jestem w stanie ocenić ten numer na 5/10. Kiedy odbędzie ostateczna walka między Wolverinem a Romulusem, czas pokaże...

Deadpool: Merc With A Mouth #10

Delirium: To już chyba trwa za długo, bo strasznie męczyłem się z tym numerem. Ot, zombie, zombie, więcej zombie, doktor Betty, bounce-bounce, profesor Veronica, bounce-bounce, jeszcze więcej zombie. A w zapowiedzi - nigdy nie zgadniecie... jeszcze... więcej... zombie... Naprawdę, za wiele tego. Będzie 4/10.

cDoomWar #3
Delirium: Częściowo moje przewidywania sprawdziły się i po zdławieniu rewolucji, akcja mocno zwolniła. Na tej płaszczyźnie właściwie nic się nie dzieje, bo mamy tylko przydługi recap i rozstawianie pionków po obu stronach przed wielkim poszukiwaniem skradzionego vibranium. ALE! Jest też druga, absolutnie genialna płaszczyzna, na której zaglądamy w duszę Dooma i znajdujemy tam coś pięknego. Piszę tak, ponieważ dokładnie w ten sam sposób postrzegałem tę postać - jako człowieka z misją, której nikt inny nie rozumie. Dla każdego fana Victora będzie to prawdziwy doomgasm! Teraz mam jeszcze nadzieję, że nakopie tym wszystkim spandexom i popędzi do celu jak burza, ale na to pewnie szanse są marne. Tak czy inaczej, tym razem mocne 7/10.

Demogorgon: Doom w całej swej wspaniałej chwale - jestem na tak. Podoba mi się to wejrzenie w głąb duszy największego złoczyńcy Marvela i zobaczenie, co też tam się kryje. A okazuje się, że Doom jest prawdziwym nadczłowiekiem w Nietscheańskim rozumieniu tego słowa - ma cel, do którego dąży, bo wie, że tak będzie najlepiej, choć wszystkim innym wydaje się szalony. Numer tygodnia, 9/10.

Hotaru: Maberry obiecywał, że DoomWar sprawi, że inaczej spojrzymy na motywy kierujące poczynaniami Victora von Dooma. Ale czegoś takiego się nie spodziewałem. Wydaje mi się, że to początek totalnego przedefiniowania Dooma jako antagonisty i jestem ciekaw, jak to się potoczy. Bo przecież nie często scenarzysta zabiera się w taki sposób na uzupełnienie porzekadła "dobrymi chęciami wybrukowana jest droga do piekła". Mocna rzecz. I dzięki temu jestem w stanie wybaczyć strukturalne zachwianie całej historii - przydługi recap i pozbawioną emocji interwencję Storm. Za wgląd w duszę Victora - było warto.

Sc0agar4k: Numer bezapelacyjnie kradnie Doom i jego rozmowa z Panther God. Zasadniczo cały ten numer jest przegadany, ale w tym przypadku to nie wada. Wszystkie rozmowy dotyczą planów na przyszłość, zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Ocena 8/10.
SaiEF: Świetny komiks, nigdy tak nie kibicowałem villainowi jak teraz. Jeśli Dooma można nazwać po tym numerze villainem. I zasmuci mnie to, jeżeli z tymi przyszłościami to będzie przękręt albo po pokonaniu go wszyscy o tym zapomną. Albo raczej się o tym nie dowiedzą.
Krzycer: Ciekawe, czy to jakieś opóźnienia wymusiły początek przypominający ostatnie wydarzenia, czy to z góry miało tak wyglądać?
Nieważne. Jest dobrze - bardzo dobrze. Szkoda tylko, że X-Men poszli do domu, ale niech im będzie - w końcu zrobili swoje.
Maberry znowu udowadnia, że potrafi z bezbarwnego czwartoplanowego cwaniaka zrobić świetną postać - mówię o Declunie. Declun jednak i tak jest nikim w porównaniu z głównym bohaterem tego numeru. Tym jest, oczywiście i bez dwóch zdań, Doom. Doom rządzi - a ten numer podsumowuje prawie wszystkie powody, dla których to Doom powinien był wygrać VV, a nie ten X-Man Magneto...


Fall Of The Hulks: Savage She-Hulks #2

Delirium: Kolejna naciągana nuda w zielono-czerwonych barwach. Najpierw wspominają i dzielą się doświadczeniami, a potem wpada ta zła i przechodzimy do bezsensownej rozwałki. Może znajdą w tym jakąś przyjemność miłośnicy krzywo rysowanych i przesadnie muskularnych półnagich panienek, ale ja nie znalazłem tu nic. Ale ponieważ jest to nic, które specjalnie nie boli, bo żadnych oczekiwań nie było, można wycisnąć z tego ocenę 2/10.
colossus28: No i zielone kobitki zaczęły nam się naparzać, oj przepraszam, jedna z nich jest czerwona. W wykonaniu pana Meyersa wyglądało to prawie jak komiks hentai, z tą różnicą, że dziewczyny były po części ubrane - koszmar. Wcześniej dostaliśmy ckliwe rozmowy Jen z Lyrą, strzał z "liścia" i magiczną sztuczkę wytrzaśnięcia stroju She-Hulk zza pazuchy. Oj, słabe to wszystko. 2/10

Firestar vol. 2 #1
Delirium: Z jednej strony jest to całkiem niezły pomost między Marvel Divas a nadchodzącym Young Allies, bo rozwija wątki z pierwszej miniserii i podpina je pod zapowiedź drugiej. Z drugiej strony jednak coś mi tu nie gra, bo McKeever najwyraźniej zapomniał, w jakim wieku jest Angelika i siłą przerabia ją na dzieciucha. A przecież stoi w tym samym szeregu, co inni New Warriors i New Mutants, więc powinna być raczej w drugiej połowie trzeciej dziesiątki. W dodatku rysunki są słabe. Dam 5/10, bo to takie czytadło.

Guardians of the Galaxy vol. 2 #25
Delirium: Całkiem sporo dobrych komiksów mieliśmy w tym tygodniu, a jednak jest to tydzień smutny, bo kończą wydawanie tego tytułu. Jeszcze jeden komiks, który zbierał najlepsze recenzje, ale poległ w głosowaniu portfelowym, bo ktoś wolał promować bezmyślne Hulki i inne pierdy. A ten numer jest równie dobry jak poprzednie. Oszalały z wściekłości po wyrwaniu z objęć Śmierci Thanos wypada świetnie. Walka z nim to kawał najlepszej akcji. Jest wzruszający reunion i tragiczne rozstanie, i nawet rysunki Walkera wyglądają lepiej. Na pożegnanie 8/10.

Demogorgon: Strasznie podobała mi się walka z Thanosem - była dobrze rozpisana, dramatyczna i pełna wielu "Fuck Yeah" momentów, szczególnie ten jeden w wykonaniu Star-Lorda. Było też nieco dramatycznie, a ogólnie nastawia mnie to nieźle na Thanos Imperative. 8/10 Tylko szkoda, że serię zamkną, a po TI za kosmos weźmie się Loeb. WHY?! WHY?!

Hotaru: Walker dawno nie rysował tak ładnie. Tym razem postarał się tak mocno, że po lekturze musiałem wrócić na początek, żeby upewnić się, że to naprawdę on narysował. Świetne rozmieszczenie kadrów, bardzo dynamiczne ujęcia i ta gimnastyka, by nie pokazać przypadkiem zbyt dużo thanosowego ciałka - koleś jeszcze nigdy nie był w lepszej formie. Ale i tak to skrypt jest tu na pierwszym planie. Thanos Imperative zapowiada się naprawdę, naprawdę dobrze.

Sc0agar4k: Epickość. Tym jednym słowem można określić cały ten numer. Epicka walka z Thanosem. Zachowanie Quilla podczas tej walki mnie powaliło. Spotkanie Rady Strażników w przyszłości tylko podtrzymuje moje wysokie oczekiwania co do Thanos Imperative. To będzie kolejne powalające wydarzenie. A wracając do Guardians, to ocena 9.5/10 i niestety nadszedł czas pożegnania się z tą serią. Szkoda, wielka szkoda.

Hercules: Fall Of An Avenger
#2

Sc0agar4k: Bardzo ciekawe rozwiązanie. Pojedynek, by zostać pomagierem Hery przemienił się w walkę z bogami Olimpu. Nieźle.
Duet Amadeus/Phobos wymiata. No i najważniejsze pytanie: gdzie jest Hercules, jeśli nie ma go tam, gdzie być powinien? Ocena 8/10.

Marvel Her-Oes
#1

Delirium: Gdyby twórcy tego komiksu próbowali trafić nim dokładnie do mnie, leżałby teraz gdzieś w Australii, bo tak bardzo by chybili. Ale wszystko od tytułu, po rysunki sugeruje, że jest to komiks przeznaczony dla trzynastoletnich wielbicielek czegoś w stylu Witch, więc po prostu westchnę sobie i przejdę nad tym do porządku dziennego. Nie dla mnie, ale nie będę nikomu odradzał, więc wystawię 4/10.

Sc0agar4k: Świetny numer i nieważne, że dotyczy dziewczyn w liceum. Fajnie czasami spojrzeć na bohaterów z innej perspektywy. Ta perspektywa mi się bardzo podoba. Nigdy nie przepadałem za Janet, ale ta wersja ma jakiś swój urok. Mocn
e 8/10.

Nova vol. 4 #36
Delirium: I znów ten smutek, gdy przychodzi pożegnać jedną z najlepszych serii. Tym bardziej, że dostaliśmy naprawdę rewelacyjny numer, w którym splata się wiele wydarzeń z ostatnich miesięcy. Po czymś takim jestem pełen oczekiwań względem Thanos Imperative i spodziewam się najlepszego. Co więcej, obecna sytuacja dobrze wróży również przyszłemu wciągnięciu Ryszarda w szeregi Avengers. Ale mimo wszystko szkoda, bo szanse na rozwój pozostałych wątków rozpływają się w niebycie. Tu również na pożegnanie 8/10.

Demogorgon: Nova kontra zły Quasar i Elder Gods - tak, to było coś. Doskonałe zakończenie i świetny prolog do Thanos Imperative, napakowany akcją i Lovecraftowską grozą po brzegi. Będzie mi brakować tej serii. Damn you, Loeb.

Sc0agar4k: Mój drugi numer tygodnia. Może i nie jestem obiektywny, ale wszyscy, którzy śledzą historie w kosmosie zapewne przyznają mi rację. Mocne zakończenie historii i niestety również całej serii. Na szczęście jest to również wprowadzenie do Thanos Imperative. A jeśli chodzi o kosmiczne eventy, to jak wiemy, biją one inne na głowę. Za całokształt, jak i za ten numer, bardzo mocn
e 9.5/10 i pozostaje tylko żałować, że to koniec.

avalonpulse0140f.jpgSiege: Spider-Man
Delirium: Już tęsknię za regularną serią z Miss Marvel, bo Reed przypomniał nam tutaj, jak dobrze prowadził tę postać i ile miał planów na jej zbliżenie z Pajęczakiem. Cóż, może przenikną jakoś do New Avengers...? W każdym razie, dostajemy tutaj kawałek solidnej akcji, która jest tak przemyślana, że wyjaśnia nawet, skąd Venom wziął się na pokładzie transportowca w Embedded. Nawet chwilowe połączenie Karolki z symbiontem wypada dobrze, bo udało się uniknąć cliché w postaci kolejnego cycatego Venoma. I zabawnie jest, i dość dobrze to wygląda, i zasługuje na mocne 7/10.

Sc0agar4k: Dobry numer. Kolejna solidna porcja humoru w tym tygodniu. Czyżby szykowała nam się nowa para, bo to nie pierwszy numer, w którym jest mowa o uczuciu pomiędzy Peterem a Carol? Scena z wyciągnięciem Gargana z symbionta niezła, ale spodziewałem się, że pozostaną rozdzieleni dłużej
. Ocena 8/10.
Krzycer: Reed już raz udowodnił, że Spider-Man z Ms. Marvel stanowią zgrany zespół. Także tutaj ich starcie z Venomem czyta się przyjemnie. Oczywiście możne wytknąć komiksowi jego wady - przede wszystkim zapowiadane w wywiadach "połączenie symbiontu z nową osobą" to trwający parę stron pic na wodę, bez którego starcie mogłoby się obejść, a kwestia uczuć Ms. Marvel - jakie by one nie były - mogłaby wypłynąć w jakiś inny sposób.
Ale poza tym to bardzo porządne czytadło, choć - rzecz jasna - nie da się porównać z Siege: Loki.
Przy okazji - punkt dla Reeda za wyjaśnienie, skąd do diabła w Siege: Embedded Venom wziął się na pokładzie pojazdu H.A.M.M.E.R..
Dżentelmen:
Całkiem niezły one-shot. Lepszy od Captaina, ale nie tak bliski Lokiemu. Ms. Venom jakoś dziwnie wyglądała. Spodziewałem się, że przybierze bardziej kobiecy kształt po połączeniu. Niemniej jednak, ten numer też nie wprowadza nic do tego crossa. Żadnych specjalnych zachwytów, ale można przeczytać, jeśli nie ma się akurat nic lepszego pod ręką.

Sif
Delirium: Dziwna historyjka. Jakoś nie pasuje mi do wyobrażeń, jakie mógłbym mieć na temat historii z Sif w roli głównej. Walka ze stworami, które zainfekowały sztuczną inteligencję statku kosmicznego i wojowniczka z Asgardu jakoś nie do końca idą w parze w mojej wyobraźni. No, ale autorka tak sobie postanowiła i zdołała wycisnąć z tego dość sensu, by stworzyć historię przyzwoitą, chociaż wciąż dziwną. Rysunki również są przyzwoite, więc ogólnie może z tego być przyzwoite 6/10.

Demogorgon: Mam nadzieję, że dzieciak autorki tego komiksu i Matta Fractiona ewentualny talent odziedziczy po niej. Bo pomijając, że po ojcu nie ma czego, to to był całkiem niezły komiks, a ja odkryłem, że bardzo szybko i łatwo było mi polubić Sif. A sama historia też była ok. 6.5/10, pół punktu za beta Ray Billa.


Torch #7
Sc0agar4k: Eksperyment wymyka się spod kontroli, los Nowego Berlina przypomina prawdziwy Berlin z czasów wojny. Ogień i zgliszcza. Niespodziewany sojusz z Mad Thinkerem i niewiele czasu życia, jakie pozostało Human Torchowi. Mam nadzieję, że ostatni numer będzie lepszy, bo ten jakoś taki mało wyrazisty.
Ocena 6/10.

Ultimate Comics Avengers #6
Hotaru: Zakończenie pierwszej historii wyszło... średnio. Z jednej strony mamy typowe dla Millara larger-than-life akcje, świetnie zresztą zilustrowane przez Pacheco, a z drugiej... odczuwam jakiś niedosyt i loebowski posmak, charakterystyczny dla komiksów, w których "shock-value" przedkłada się nad "value". Kiedy próbuję jednak zlokalizować przyczynę tego stanu rzeczy, ta cały czas mi umyka, czając się tuż za granicami mojej percepcji. Na pewno jednak sięgnę po kolejny numer, nawet pomimo tego, że ilustruje go Leinil Yu.
Volf:
Solidne. Sposób, w jaki Skull znęcał się nad poszczególnymi Avengerami całkiem fajny, podobnie jak rozwiązanie wymyślone przez Capa. Ale najlepsza była za to końcówka - zarówno prawdziwa motywacja Red Skulla, jak i Fury'ego. Gdyby nie to, że do przeczytania jeszcze mam kosmos, to byłby to numer tygodnia.

Ultimate Comics Spider-Man #9
Hotaru: Świetne! Genialne! Poczynając od podjęcia wątku nienawiści do mutantów po Ultimatum, poprzez autoironiczny motyw z fryzurą Petera, aż po przezabawną reakcję Parkera na wieść, że Johnny zaczął chodzić z Jessicą Drew! Wiem, że to komiks przeznaczony dla nastolatków, ale i ja naprawdę przednio się przy nim bawię. Jak dobrze, że ten tytuł oparł się niszczącej sile Loeba i jego shockventu.


dX-Men Legacy #235
Delirium: Jak dotąd jest to najlepsza część crossa, z tego prostego względu, że Carey nie serwuje bullshitu, żeby załatać dziury fabularne. Numer kradną Rogue i Warlock. Ona, cóż, samą obecnością... ale nie tylko, bo doładowana na maxa w końcówce zapowiada coś dużego. On zaszalał i pokazał Hodge'owi, co znaczy jesień średniowiecza. Mamy też pierwszego z zapowiadanych trupów, ale trudno uronić choćby symboliczną, słowną łzę, bo jest to postać z czwartego rzędu za kolumną, która dopiero co pojawiła się po dwudziestoletniej nieobecności. Mimo wszystko, zapowiada się zmiana dotychczasowego rytmu historii i już samo to jest dobrym znakiem, więc z nadzieją dam 7/10.

Hotaru: Pierwsza śmierć została odtrąbiona... i w ogóle mnie nie ruszyła - ta postać w dalszym ciągu kojarzy mi się tylko z proszkiem do prania. Pomimo tego, Carey daje radę i udało mu się stworzyć jeden z lepszych (jak na razie) rozdziałów tego eventu. Gdyby tylko zilustrował go ktoś inny, niż Land... Przyznaję, że udało mu się stworzyć kilka budzących pozytywne wrażenie kadrów, ale i tak dominują statyczne, powykrzywiane porn-faces. Skrypt Careya zasługiwał na lepszą oprawę.

Sc0agar4k: Kolejne mocne uderzenie. Second Coming do tej pory trzymało wysoki poziom i podobnie jest tym razem. Dużo akcji i niespodziewanych zwrotów akcji. Hope wreszcie trafiła pod opiekę X-Men. Co nam w takim razie pozostaje? Chyba tylko jeszcze więcej walk, krwawych walk. Ocena 8/10.
Pariah: "Many will suffer, several will die". So true. To dopiero czwarty rozdział, a mamy tu jeden bardzo nieoczekiwany zgon i jedną postać pozbawioną kończyny... Historia ani na chwilę nie zwalnia tempa. Finał starcia New Mutants vs The Right był naprawdę mocny. Generalnie czarni charakterzy są tutaj bardzo dobrze ukazani. Nie są to bynajmniej "pluszowe misie". Zarówno ich czyny, jak i postawy naszych bohaterów dają temu świadectwo. Plan Bastiona wydaje sie nie mieć żadnych uchybień, co zapowiada się na wyśmienity pojedynek z równie dobrze radzącym sobie w podobnej roli Cyclopsem. Jak już nadmieniłem, byłem w wielkim szoku, kiedy zginęła pierwsza postać w Second Coming. Chwilę wcześniej rzucała dowcipami, a tu takie coś... Będzie mi jej bardzo brakowało :(. Akcja, dialogi i wykorzystanie postaci bardzo dobre. Jeżeli ten komiks ma jakąś wadę, to są to rysunki Grega Landa. Miejscami ta sama postać wygląda zupełnie inaczej na dwóch różnych kadrach. Za całość bardzo mocne 8/10.

Freezjer: Dobry numer, nawet bardzo. Muszę przyznać, że dawno nie widziałem komiksu tak napakowanego akcją (i jednocześnie z sensownymi dialogami). Było krwawo; nie spodziewałem się, że starcie z Hodgem zakończy się tak ostro, ale to raczej na plus, poza tym także zgon Ariel (chytre posunięcie, umieszczać ją z regenerującymi się mutantami w jednym wozie) - niby nawet nie bardzo wiedziałem, kim jest, ale... Rysunki nie były aż takie złe; nie jest to styl, który lubię, ale nie raczej się nie czepiam - bywało gorzej.

X-Men: Pixie Strikes Back
#3

Delirium: Intryga bardzo ładnie zatacza koło i powoli wszystko staje się jasne. Znamy już rodzinne konotacje Pixie i wiemy, co planuje zły demon, ale wciąż mamy wielką niewiadomą, która - jak na szanującą się niewiadomą przystało - ukrywa się pod znakiem X. Nadal wszystko może się zdarzyć, a znając poprzednie dzieła pani Kasi wnioskuję, że pewnie się zdarzy. I rysunki jakby lepsze, więc nadal jest to 7/10.

Hotaru: Wreszcie dostarczono dość elementów układanki, by z chaosu zaczął wyłaniać się spójny obraz. Pierwsze dwie części wydały mi się rozerwane na kawałki i ciężko mi się je czytało, a teraz Immonen wreszcie połączyła w całość większość pozornie niepasujących do siebie kawałków i finał zapowiada się naprawdę ekscytująco. Wyarto na niego czekać.

Sc0agar4k: Poprzedni numer był tak zakręcony, że w ogóle nie widziałem, o co chodzi. Tutaj nareszcie mamy jakieś odpowiedzi i sytuacja jest bardziej przejrzysta. Jednym słowem: wszyscy chcą czegoś od Megan. Oczywiście nikt nie pyta, czego ona chce. A skoro wszyscy zebrali się już w jednym miejscu, to szykuje się nam rozróba w ostatnim numerze tej mini. Ocena 7/10.



Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hity tygodnia:

aDark Tower: The Battle of Jerich Hill #5

Autor:
Jae Lee, Richard Isanove

Hotaru: Nie chciałem wyróżniać tej okładki. Może podświadomie uznałem, że moje uwielbienie prac duetu Lee-Isanove może być zbyt subiektywne, ale potem zmusiłem się do spojrzenia na okładki z tego tygodnia świeżym okiem, a i tak ten cover wkroczył na najwyższe podium. Bo nie oszukujmy się - taka monumentalna niemal kompozycja idealnie nadaje się na zamknięcie rozdziału w życiu Rewolwerowca Rolanda. Epicka porażka marzeń, epicko zaklęta w jednym rysunku. Brawo!





avalonpulse0140b.jpgGuardians of the Galaxy vol. 2 #25

Autor:
Alex Garner

Sc0agar4k: Oto, jak powinien wyglądać villain, którego wszyscy powinni się obawiać. Spojrzenie, które mrozi krew w żyłach i ten szyderczy uśmiech. Aż strach się bać. Dodatkowym elementem podnoszącym napięcie są błyskawice, które sprawiają, że Thanos wygląda naprawdę groźnie.








Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2010.04.21


Redaktor prowadzący: Lex Korektor: S_ORedaktor techniczny: Undercik
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.