Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #139 (19.04.2010)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 19 kwietnia 2010Numer: 15/2010 (139)



Który z trzech Siege-owych one-shotów okazał się najlepszy? I czy któryś pokonał najnowszy odcinek New Mutants?



Amazing Spider-Man Presents: Jackpot #3
Delirium: Ależ to było głupie. Nawet bardziej głupie niż przewidywalne, a przewidywalne było w każdym calu. No dobra, może z wyjątkiem ujawnienia, kim jest Rose, ale w tym przypadku, patrz: punkt pierwszy. Co oni tu nawyrabiali z Boomerangiem, to już wolę nawet nie wspominać. A najgorsze jest to, że Adriana Melo dostosowała się do poziomu scenariusza, bo jeszcze nigdy nie rysowała tak paskudnie. Przewidywalne 2/10.
Krzycer:
Nikogo oprócz autora nie obchodzi, co tu się dzieje. Kto nie czytał - niczego nie stracił. Origin Jackpot - z ćpunką, która przejęła kostium i zginęła, co popchnęło Sarę do powrotu do kostiumu, przez co w jej rodzinie padł obowiązkowy trup, przez co przyjęła imię tamtej ćpunki - pozostaje jednym z bardziej pokręconych.

dBlack Widow vol. 4 #1
Delirium: Że coooo?!? Nic z tego nie rozumiem. Najpierw wprowadzona zostaje nowa stara postać z sugestią, że będzie ważną częścią fabuły, ale zaraz okazuje się, że jest tylko przystawką. Potem główna bohaterka zostaje wypatroszona na środku ulicy bez sensu i przyczyny, ale bez obaw, bo nic jej nie jest. Co tam! Jest nawet na tyle twarda, żeby znieść rozległą operację na żywca i komentować, jak ktoś jej dłubie w trzewiach. A na dodatek dowiadujemy się, że lubi karmić butami facetów, którzy biją żony (Jeśli jest taka przenikliwa, to czemu nie nakarmiła trzewikiem Pyma lata temu?). W dodatku jedyny atut, jaki mogła mieć ta seria, został pogrzebany pod niewyraźnymi rysunkami Acuny. Bardzo słaby początek, ale żeby nie przesądzać sprawy, dam na razie 4/10.
Krzycer:
Jak wszystkie komiksy tej autorki było... dziwnie. Powiedziałbym, że zaczyna się obiecująco, gdyby nie cała ta sekwencja z operacją. Ale poza tym - może być ciekawie.
Jeśli o stronę graficzną chodzi, to jest nierówno. Nocne pejzaże wychodzą świetnie, niektóre postaci również - np. Logan - a czasami wychodzi ten toporny Acuña co zwykle.


Daredevil #506
Delirium: Ciekawie się to rozwija. Największa rewelacja czeka na ostatniej stronie, więc nie będę jej spoilerował i powiem tylko, że zaskakuje. A ogólnie numer jest dobry i pozwala odpocząć od skostniałych już trochę przygód Rogatego w obrębie jednej dzielnicy. Rysunki również dobre, więc będzie solidne 6/10.

Demogorgon: What a tweest. No, tego się nie spodziewałem. Nie będę zdradzał wiele więcej, powiem tylko, że przekonałem się wreszcie i podobają mi się rysunki. Dobry komiks, czytać.

colossus28: Przyzwyczaiłem się już, że w komiksach o Daradevilu więcej mamy stonowanych, spokojnych momentów niż bijatyk i dlatego chyba ten numer nie podobał mi się tak bardzo, jak poprzedni. Jak dla mnie trochę za dużo tego ganiania po dachach i trzaskania się po gębach, na szczęście druga część komiksu już dużo lepsza. Mocny sen Matta no i czerwonooka Angela rekompensują braki. 7/10


Deadpool Team-Up
#894

Delirium: Czyli tak wygląda ten Franken-Castle? Dobrze, że nie czytam tamtej serii, bo to tej małej dawce rozbolała mnie głowa. Nawet nie próbowałem tego zrozumieć i ułożyć w logiczną całość, więc skupiłem się na szukaniu zabawnych momentów. Znalazłem jeden i to średni. Strata czasu i 3/10.

Iron Man Legacy
#1

Delirium: Zacznę od tego, że zupełnie nie wiem, do czego to przykleić. Czy to jest regularne uniwersum, czy jakieś Marvel Adventures, czy Iron Man Forever, czy jeszcze coś zupełnie innego? Ale jeśli zapomnieć o tym fakcie, to czytało się całkiem nieźle, a na pewno lepiej niż Fractiona. I nawet użycie słowa "legacy" w tytule jest jakoś uzasadnione. Intryga nie poraża, ale chwyta, a wszystko wygląda przyzwoicie. Dam 5/10 z lekkim plusem.

Iron Man Noir #1
Delirium: Zaskakująco dobre. Noirowy Tosiek to taki trochę Doctor Savage, trochę Indiana Jones, a trochę też Robert Downey jr. Muszę przyznać, że szelmowsko wygląda z tym zakręconym wąsem, a i pomysł z szefowaniem magazynowi Marvels jest świetny. Nieźle rozegrany został początek, a chociaż potem akcja zwolniła, to wciąż zdołała przykuć uwagę i zaskoczyć kilka razy. Czekam teraz na zemstę nazistów. Od strony graficznej też jest nieźle, chociaż spodziewałem się bardziej steam-punkowej stylizacji. Na dobry początek 7/10.
Freezjer: Tony Stark średnio pasował mi do Indiany Jonesa. Jak się okazało – niesłusznie, bo już po paru stronach śmiało mogłem orzec, że Iron Man świetnie się sprawdza na miejscu poszukiwacza przygód (Milioner i wynalazca – kto inny byłby lepiej przygotowany na takie wyprawy?). Nastrój pulpowej opowieści przygodowej szybko pryska, gdy padają pierwsze strzały i pojawiają się naziści (pod wodzą Barona Zemo rzecz jasna), ale elementy stylizacji się sprawdzają, i to całkiem nieźle. Plusem są rysunki – jak dla mnie świetnie pasujące klimatem do opowieści. Wybuchy, pradawne skarby, piękne kobiety i zapowiedź wystąpienia potężnego żelastwa – 8/10.
Krzycer: Ok, ktoś powinien w końcu powiedzieć scenarzystom, że nie wystarczy przenieść akcji w lata '30-'40, żeby było "noir". Ale poza tym - oraz poza bezczelnymi zapożyczeniami z Indiany Jonesa - była to całkiem przyjemna lektura. Podobał mi się zwrot akcji z narratorem, nie spodziewałem się tego.


cNew Mutants vol. 3 #12
Delirium: Całkiem dobra akcja w wykonaniu New Mutants przyćmiła znacznie ciągnącą się już trzeci numer gonitwę za Cablem i Hope. Nie spodziewałem się, że kiedyś to powiem, ale Karma ukradła numer dla siebie. Tylko co z tego, skoro główny watek właściwie nie ruszył z miejsca? Może tylko o tyle, że Nate słusznie podejrzewa, że ktoś w Utopii robi dywersję. Ale znowu po co oni tam trzymają Pierce'a? Jak na razie Second Coming jest bardziej slalomem między dziurami fabularnymi niż naprawdę dobrą historią, ale za ten numer mogę dać 6/10 i będzie to również zasługa rysunków.

Demogorgon: Poprawa po Fractionie i to znacząca, Wells to jednak dobry scenarzysta i wie, co robi. Fani TAS pewnie się ucieszą z widoku Hodge'a w "bojowej" formie, a resztę zainteresuje los Magik i połączenie na linii Hope-Rogue. Rysunki są ładne.

Hotaru: Podoba mi się! Niektórzy mogą narzekać, że jak na tytuł o Nowych Mutantach trochę za mało tu New Mutants, ale to przecież cross-over, który rządzi się odrobinę innymi prawami. Tym bardziej, że Zeb Wells napisał tak absorbujący skrypt, że czytelnik ani przez chwilę się nie nudzi. Os strony graficznej Ibraim Robertson też się dobrze spisał. Scena przekształcenia Hodge'a jest szczególnie wymowna, podobnie jak zamykający numer cliff-hanger. Dobry numer!

Pariah: Jak dla mnie hit tygodnia. Nareszcie dostajemy komiks napakowany dobrą, dynamiczną akcją, jakiej oczekiwaliśmy po tym evencie. Dialogi są dobre, dopasowane do przemawiających postaci. Nie ma mowy o jakimkolwiek laniu wody. Rysunki również trzymają poziom, a z tym w tej serii różnie bywało. Wbrew moim obawom rola drużyny Cannonballa w tych wydarzeniach ma swój sens i czyta się ich naprawdę miło. Są też pewne drobne minusy, ale nie zmniejszają one przyjemności z czytania komiksu. Dziwi to, że Cable wie o tym, kto stoi za ścigającymi go napastnikami. Poza tym tradycyjnie już w zapowiedziach Marvel nas nieco oszukał. NM faktycznie "tracą" w tym numerze członka, ale bynajmniej nie jest to tym co obstawiali fani, a jedynie prologiem do historii Hellbound. Mocne 8/10 ode mnie.

Freezjer: Z początku wydawało mi się, że ot, nic takiego; Purifiers, mimo, że nieźle przygotowani, dostają wciry, X-Force nadal się ujawnia, a Cable ciągle ucieka. No i Cyke wciąż jest twardym przywódcą. Tyle, że wszystko powoli zaczyna się rozkręcać, jest parę zwrotów, a Cable nie wieje już bez powodu i zaczyna szybciej myśleć. Poza tym, porcja dobrej akcji (przyzwoita rozróba w wykonaniu New Mutants i Archangel ownedujący Strykera) oraz sensowne i chwilami nawet cięte dialogi (choć i tak najlepsze było wymowne milczenie Logana w odpowiedzi na to, jak szybko trzeba skończyć starcie). And last but not least, całkiem ładne rysunki; podoba mi się Hope w wykonaniu Robersona. Choć Laura wyszła już średnio. Ale i tak jest dobrze. 7/10.
colossus28: Nareszcie Second Coming rozkręca się i to porządnie, akcja nabrała tempa jak bolid imć Kubicy, przenosi nas z miejsca na miejsce w iście ekspresowym tempie. Cyclops jako lider wypada świetnie, brutalność X-Men aż powala, ale chyba oni wszyscy zdają sobie sprawę, o co walczą i że tym razem cel uświęca środki. Bardzo dobre rysunki wieńczą bardzo dobry komiks - 8/10.

Krzycer: Dobre! Co prawda "weaponized ritual" był cokolwiek kuriozalny, to poza tym nie mam się do czego przyczepić. No i wreszcie ktoś wyjaśnił, czemu Cable wciąż ucieka, i wreszcie jestem usatysfakcjonowany.
Do tego finiszer Archangela i... tsk. Dobre!
Na drugim froncie, u New Mutants, też jest dobrze. Aż mnie ciarki przeszły, kiedy Hodge przenosił się do swojego mechanicznego cielska.
Na dodatek ten numer zdobi chyba najlepsza z granovowych okładek do eventu.

GrayFox: No, to było mocne. Bitwa trwa, Cable wciąż ucieka. W porównaniu z poprzednią częścią crossa przedstawianą na łamach Uncanny X-Men mamy niebywały wzrost poziomu. Zarówno pod względem skryptu, jak i rysunków. Wells zacnym scenarzystą jest, a Roberson z Reberem będą chyba moim ulubionym duetem, bo to, co stworzyli w tym numerze, to mistrzostwo świata! Kadr z Warrenem zmieniającym się w Archangela jest wprost niesamowity. Więcej proszę!

Savage Axe Of Ares
GrayFox: Zbiór kilku historyjek o Bogu Wojny, przedstawiających go w różnych konfliktach, sytuacjach, epokach. W ogólnym rozrachunku wypada to naprawdę fajnie, najbardziej podobała mi się pierwsza opowieść napisana przez jednego z moich scenopisarskich bohaterów - Gregga Hurwitza - ale pozostałe również wypadają bardzo ciekawie. A opowiadanie napisane przez Swierczynskiego, mimo, iż w moim odczuciu jest trochę durnowate i odstaje poziomem od historii obrazkowych poprzednich twórców, to można potraktować ją jako ciekawostkę, gdyż rozgrywa się na naszych terenach.
Rysunkowo jest nieco gorzej. Pierwsze dwie historie bronią się rysunkowo całkiem przyzwoicie. Trzecia to naprawdę cieniutkie jak barszcz ilustracje. Miejscami przypominał mi się Canete z Luke'a Cage'a z poprzedniego tygodnia. Opowiadanie Swierczynskiego zdobią trzy rysunki w wykonaniu Leonarda Manco i te są naprawdę świetne.
Pozwolę sobie jeszcze powiedzieć parę słów o okładce. Jest naprawdę boska. Nieziemska. Rafa Garres się postarał. Szkoda, że choć jednej historii nie zmalował, bo naprawdę to mogłoby być interesujące doznanie.


Siege: Captain America
Delirium: Na początku zapowiadało się nieźle, ale im dalej, tym bardziej się rozłaziło i na końcu było już zupełnie mdłe. Takie trochę przeciąganie wątków, które widzieliśmy już choćby w Who Will Wield The Shield? i wielu innych miejscach. Panowie obserwują się nawzajem i dumają, który jest bardziej awesome. A w międzyczasie facet z nożami zamiast rąk skacze sobie po gruzach i nikogo innego nie widać. Naciągane, przynudzające i średnio narysowane. Takie na 4/10.
straznik:
Ok, i jest... słabo. Rysunki i cała historia. Zapowiadała się jakaś jasna strona, gdy starsza siostra rzuciła słowa o dorosłości i była pewna szansa na ciekawą postać drugoplanową, ale uznano, że lepiej zrobi za ofiarę i wabik. I tym samym ewentualny ciekawy wątek został sprowadzony do poziomu reszty komiksu. Myśli Bucky'ego? Nie chcę używać brzydkich słów, by określić ich poziom. Najsłabszy komiks z tych stricte Siege'owych. A raczej po prostu bardzo, bardzo słaby komiks. A może i dno.
Pariah: Czy to w ogóle było potrzebne? Jak dla mnie jest to niepotrzebne przeciąganie wątków z Who Will Wield the Shield. Nie dostajemy tu ani czegoś nowego, anie nawet interesującego. Do tego rysunki są w najlepszym razie przeciętne. 5/10
Dżentelmen: Dwóch Capów, zamiast zająć się ratowaniem całego tego burdelu, idzie na pomoc rodzince, przez co dochodzi do starcia z czwartorzędnym złoczyńcą. W sumie takie "pomóc każdemu" jest w stylu Steve'a, ale nawet on powinien pojąć, że są ważniejsze rzeczy dookoła. Nawet Buck musiał mu pomóc, choć raczej nie był z tego zadowolony. Wyszło słabo, żeby nie powiedzieć, że tragicznie. 2/10

Undercik:
Komiksy z Capem w tytule ostatnio mnie rozpieściły. Byłem więc przygotowany na naprawdę dobry numer. Szkoda, że był tandetą. Fabuła, która nic ciekawego nie wnosi do Siege i do tego nie najwyższych lotów. Rysunki szkaradne. Po prostu żal było czytać. Najsłabszy numer Capa od długiego czasu. Oby to był ten wyjątek potwierdzający regułę.

Siege: Loki
Delirium: Graficznie również średnie, ale przynajmniej interesujące. Dobrze wiedzieć, że Loki ma jakiś większy plan, ale też obawiam się, że jak przyjdzie Fraction, to przerobi wszystkie luźne wątki na skarpety. Póki co, knowania są na wysokim poziomie i ładnie splatają się na przykład z poprzednim numerem New Mutants. Najlepszy z oblężniczych dodatków w tym tygodniu, z oceną 7/10.

Demogorgon: Steve Dilon ma naśladowcę? Właściwie, nie taki zły. A sama historia jest miodna, Loki wymiata w walce i intrygach, a i wielki, czerwony gość wypada tu interesująco. Gillen doskonale czuje Lokiego i całą resztę Thorowej ferajny, a jego fabuła jest intrygująca. Czemu on nie może pisać Thora, tylko ta niedojda Fraction? Aha, numer tygodnia.

bHotaru: Z początku chciałem odpuścić sobie ten komiks, ale potem przypomniałem się, że przecież Kieron Gillen do tej pory mnie nie zawiódł, więc zmieniłem zdanie. I słusznie, bo scenarzysta w dalszym ciągu nie dał plamy. Cieszy nawiązanie do New Mutants #11, cieszą zakulisowe machinacje Lokiego i cieszą ich potencjalne implikacje. Nawet rysunki - poniekąd wbrew mojemu zmysłowi estetycznemu - cieszą. Przyjemna lektura.
Pariah: To chyba najlepszy komiks z "dodatków do Siege". Poznajemy w nim "od podszewki" plan Lokiego, który sięga daleko wstecz i jest, co by tu dużo mówić, niebaanalny. Jak wiele oddalibyście za pełnię wolności? Dla Lokiego nie ma ceny zbyt wysokiej... szczególnie, jeśli to innym przyjdzie ją zapłacić :). Jest to komiks na pewno wart polecenia nie tylko dla fanów Siege.7,5/10

Bertoluccio: Kieron Gillen wielkim scenarzystą jest, to fakt. Nie wiem, jak tutejsze rewelacje odniosą się do ostatniego numeru Siege, ale ujawniona w tym komiksie motywacja działań Lokiego jest perfekcyjna dla tej postaci. Zresztą Gillen już nie raz pokazał, że potrafi na nowo zaprezentować dobrze już znane postacie. Z rysunkami gorzej. Styl Jamiego McKelvie, nawiasem mówiąc przypominający mi Steve'a Dillona, z pewnością idealnie nadaje się do historii bardziej przyziemnych, ale w przypadku bogów i demonów, widziałbym tutaj kogoś bardziej epickiego. Na szczęście nie przeszkadza on w odbiorze całej historii. Ogólnie najlepszy numer z Lokim od czasu, jak powrócił do męskiej postaci. Ocena - 8/10.

Dżentelmen: Należę raczej do takich, którzy nie lubią przegadanych numerów, ale ten był dość dobry. Lokiego prawie nie widzieliśmy podczas Siege, ale ten numer nam to wynagradza, gdyż w końcu poznajemy jego cel i widzimy, jak się spełnia. Jednak nie rozumiem, w jaki sposób ten układ miałby być korzystny dla Mephisto. Oddać komuś piekło w zamian za bandę potworów? 7/10
Krzycer: To, dla odmiany, wyszło genialnie. Po mistrzowsku. Tylko czy Bendis o tym napomknie w Siege #4, czy też zostawi ten wątek Gillenowi? To coś tak ważnego, że jednak wypadałoby, gdyby w głównej mini zostało to zauważone...
Rysunki za to były przeciętne, ale nie przeszkadzały w odbiorze.

GrayFox: Dobre! Zwłaszcza w porównaniu z innymi one-shotami okołosiegowymi z tego tygodnia. Gillen naprawdę potrafi niezłe intrygi wysmażyć - Loki pojechał po bandzie, miał naprawdę szatański plan i to już od dawien dawna. Zobaczymy, jak na tym wyjdzie. I niech mnie diabli, jeśli Bendis nie napomknie o tym w Siege.
Może to ze mną coś jest nie tak, ale mi się rysunki nawet podobały. Mało szczegółowe, ale wyraźne i nie przeszkadzające. Co prawda to nie ta liga, co dla przykładu Coipel, ale też nie obrzydza jak Dillon czy Canete.


Siege: Young Avengers
Delirium: Przyzwoity dodatek, który jako jedyny dotychczas wybiega wzrokiem choć trochę poza metaforyczny czubek własnego nosa. Szkoda, że Stature i Vision zostali właściwie zignorowani, ale za to Speed, Wiccan i Hulkling nieźle sobie radzą. Niestety, wątek Hawkeye i Patriota wypada idiotycznie z prostej przyczyny: pod gruzami nie byłoby światła. Mam też wrażenie, że McKeever najwyżej średnio zna postacie, które przyszło mu pisać, ale przynajmniej dużej krzywdy im nie robi. Tutaj dam 5/10.

Hotaru: Kolejny występ Young Avengers, po którym moje serce nie bije szybciej. Rozumiem, że Marvel nie chce dopuścić, by te postaci odeszły w zapomnienie, ale można by w tym celu wydać jakiś porządny komiks z nimi w rolach głównych, a nie kolejną nic nie wnoszącą zapchaj-dziurę. Ta chociaż zilustrowana jest poprawnie... Ale nadal liczę na o wiele więcej.

Pariah: Fabuła tego komiksu nie wnosi może wiele do samego eventu, ale na pewno jest miłą lekturą dla fanów jego bohaterów. Wszyscy członkowie zespołu dostają swoje pięć minut chwały. Autor nie próbuje nas oszukiwać, ze są to wydarzenia integralne dla Siege. Zamiast tego rozwija swoje postacie i daje nam kilka naprawdę fajnych "character moments". Rysunki również bardzo miłe dla oka. 7/10

Dżentelmen: Numer był chyba tylko po to, by pokazać, że ta drużyna wciąż istnieje, choć nie ma na nią pomysłów. Trochę się pośmiałem przy tym bieganiu Speeda dookoła Asgardu. Hawkeye miała też fajny tekst na końcówce, ale sam pocałunek wyszedł jakoś dziwnie. Szkoda też, że 1/4 numeru to kłótnia o wydostanie się spod gruzów. Numer wychodzi średnio, bo bez konkretnego wątku czy dobrej akcji. 5/10
Krzycer: Dobre, ale bez zachwytu. Ot, żeby świat nie zapomniał o Young Avengers. Zapychacz i tyle.
Zabawne tylko, że w Siege #3 nie wyglądało na to, by po upadku Asgardu nastąpiła kilkunastominutowa przerwa w walce, a takie mam wrażenie czytając ten one-shot - oraz ten o Kapitanach Amerykach.


Ultimate Comics Enemy #3
Demogorgon: Przede wszystkim rozwaliły mnie sceny z Danvers i Furym, ta dwójka kradnie numer dla siebie. A poza tym, to jakoś powoli rozwija się wątek tego Enemy, za to Ben chyba przechodzi jakąś ciekawą przemianę (no more Thing?). Rysunki ładne, podoba mi się.

Hotaru: Wow! Sandoval jest w tym komiksie fenomenalny. Fabularnie to niewiele popychające akcję do przodu mordobicie, ale za to jak zilustrowane! Graficzny majstersztyk! Szczególnie podobała mi się interpretacja Icemana, który na dokładkę został przepięknie pokolorowany. Warto ten komiks zobaczyć, bo przeczytać już niekoniecznie.

GrayFox: Niezła ta mini, podoba mi się. Fajna detektywistyczna lektura. Sytuacja z Thingiem jest dość intrygująca.
Co do rysunków, to Sandoval jak zwykle na medal. Czekam na finisz.


Web Of Spider-Man vol. 2 #7
Demogorgon: Podobała mi się historia Van Lente'a, jego projekt powiązania złoczyńców pajęczaka z resztą Marvela był niezły i w finałowym rozrachunku wypalił. Co do Spider-Girl - zapychacz. Nowy złoczyńca, który jest crazy prepared. A po za tym - May nie potrafi zobaczyć, że facet ją kocha, nawet jeśli oczywiste dowody zaczną tańczyć przed nią sambę, April jest zazdrosna o May (nic nowego), a Fabian dalej gada i kompletnie nic nie robi. A, jeszcze jeden emeryt znów zaczął robić wpisy w dzienniku wojennym. A co do ostatniej historii, to najlepiej jeśli wypowie się za mnie ciasteczkowy potwór.


World War Hulks: Hulked-Out Heroes
#1

Delirium: Długo się zastanawiałem, jak napisać o tym cokolwiek bez serii siarczystych bluzgów pod adresem wszystkich odpowiedzialnych. Wypiłem melisę, zażyłem nerwosol i moja opinia zamknęła się w słowach: skrajnie głupie. Od samego pomysłu po literki. Prędzej doradziłbym komuś kolonoskopię z zastosowaniem drutu kolczastego niż lekturę tego czegoś. Spalić, umyć ręce i upić się, żeby zapomnieć. Chyba 1/10 to zawyżona ocena.
Krzycer: To było... złe.
Ale ciekaw jestem, jak Parker poradziłby sobie ze zwykłym Deadpoolem, bo parę tekstów miało potencjał zabity "zidioceniem" mówcy.


X-Factor Forever
#2

Delirium: No i zaczynają się foreverowe przypadłości. Pierwszy numer przyniósł wiele wrażeń innych niż fabularne, ale z drugim te odczucia znikają i nie da się nie zauważyć, że jednak trąci to myszką w sensie dalekim od pozytywnego. Nudzi, ot co. Jedyne, co nadal przykuwa moją uwagę, to niestandardowe rysunki, które miejscami wyglądają paskudnie, ale też miejscami całkiem niesamowicie. I w ten sposób seria spada na poziom 5/10, czyli czytadła.




Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

aDaredevil #506 Iron Man By Design Variant

Autor:
Michael Del Mundo

Delirium: Moja pierwsza myśl: tak właśnie powinien wyglądać Iron Man w wersji noir. Świetny, steampunkowy design, z tymi wszystkimi pokrętłami, kołami zębatymi i podobnymi dodatkami. Ma też bardzo fajny nastrój, spotęgowany efektami łuków elektrycznych i odcieniami sepii. Naprawdę dobra okładka i byłby z tego też świetny plakat.







Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2010.04.14


Redaktor prowadzący: Lex Korektor: S_ORedaktor techniczny: Undercik
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.