Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1950 - Atom, Horror i Wojna

1950 - Atom, Horror i Wojna

Witamy wspaniałe lata pięćdziesiąte. Stany Zjednoczone czekały w tej dekadzie fatalna wojna w Korei, rosnący strach przed globalnym konfliktem nuklearnym i fala McCarthyzmu. Te trzy negatywne czynniki odcisnęły bardzo wyraźne piętno na losach całego rynku komiksowego, w tym również Timely Comics. Wydawnictwo Martina Goodmana weszło w nową dekadę z rozpędem, na fali powodzenia z lat czterdziestych. Ten stan miał trwać jeszcze kilka lat, ale im bliżej roku 1960, tym sytuacja Timely stawała się gorsza, a w pewnym momencie wręcz katastrofalna.

Obecnie Marvel kojarzy się przede wszystkim z superbohaterami, ale nie zawsze tak było. Zakończenie serii z udziałem Kapitana Ameryki, Namora i Human Torcha w 1949 roku oznaczało, że lata pięćdziesiąte Timely rozpoczynało bez żadnego komiksu tego typu. Czy ten stan rzeczy miał trwać długo? Cóż, spróbujcie zgadnąć, ile superbohaterów zadebiutowało w latach 1950-1960. Dwustu? Stu? Pięćdziesięciu? W latach czterdziestych często w jednym komiksie debiutowało 4-5 bohaterów.

coverZ lekkim niepokojem podaję prawidłową odpowiedź: jeden. Cały jeden. Przez dziesięć lat. Średnio 0,1 nowego superbohatera na rok. Wspomniałem o niepokoju, bo wiem, że większość fanów Marvela interesuje się superbohaterami, a ja właśnie poinformowałem Was, że przez najbliższe pół roku w mojej kolumnie zadebiutuje tylko jedna tego typu postać. Skoro już odstraszam od lektury Historii Marvela, to dodam, że solowa seria wspomnianego herosa przetrwała dwa numery...

Mocno postraszyłem, przyszła pora na zachętę: trochę superhero jednak będzie w tej dekadzie, bo Martin Goodman spróbuje reaktywacji przygód postaci, które zapewniły mu sukces podczas II Wojny Światowej. Zadebiutuje też kilka postaci, które nie zasługiwały na miano klasycznych superbohaterów, ale dotrwały do naszych czasów i przeszły sporą ewolucję. Poza tym lata pięćdziesiąte były pełne interesujących wydarzeń, które ukształtowały rynek komiksowy na kolejne dziesięciolecia. Błyskawiczny rozwój komiksu napotkał potężny opór ze strony części polityków i organizacji troszczących się o wychowanie dzieci. Nagonka na wydawców była znacznie bardziej zmasowana niż współczesne nam ataki na gry komputerowe, chociaż argumenty zaniepokojonych o dobro młodzieży są zaskakująco podobne. Wynikiem tego starcia było wprowadzenie komiksowej cenzury, czyli Comics Code, który przetrwał do XXI wieku. Wydawcy musieli w bólach przystosować się do nowych warunków, a na dodatek Martin Goodman popełnił kilka pomyłek biznesowych i pod koniec dekady Atlas (taką nazwę wówczas nosił Marvel) zwolni niemalże wszystkich pracowników. Nie wybiegajmy jednak za nadto w przyszłość i skupmy się na debiucie wspomnianego superbohatera.

cover
Amerykanie dobrze pamiętali koszmar mieszkańców Hiroshimy i Nagasaki, którzy doświadczyli przerażającej mocy bomby atomowej. Po zakończeniu walki z nazistami relacje USA ze Związkiem Radzieckim bardzo szybko pogorszyły się i w 1950 roku używano już określenia "Zimna Wojna". Rozpoczynał się wyścig technologii i zbrojeń, który miał trwać kilka dekad, a gdy ZSRR skonstruowało własną bombę atomową, perspektywa globalnego konfliktu atomowego zaczęła wywoływać strach wśród mieszkańców USA. Na fali tego niepokoju pojawił się Marvel Boy, młody Ziemianin, który dorastał na... Uranie. Z Marvel Boy #1 autorstwa Stana Lee i Russa Heatha czytelnicy dowiedzieli się, że profesor Matthew Grayson załamany po śmierci żony z rąk nazistów opuścił Ziemię w rakiecie wykorzystującej napęd atomowy i wraz z kilkuletnim synem Robertem znalazł nowy dom na siódmej planecie naszego Układu Słonecznego. Mieszkańcy Urana byli niezwykle otwarci, pokojowo nastawieni i błyskawicznie zaakceptowali przybyszy. Nic w tym dziwnego, skoro według komiksu średnie IQ kosmitów wynosiło 356. Po kilkunastu spokojnych latach młody Robert dorósł i ojciec uznał, że najwyższa pora na jego powrót na ojczystą planetę, która potrzebowała pomocy superbohatera. Dzięki dorastaniu na Uranie Marvel Boy przewyższał fizycznie Ziemian i na dodatek dysponował specjalnymi opaskami na nadgarstki, które mogły emitować potężne światło.

W przygodach Marvel Boya pełno było nawiązań do zagrożenia nuklearnego konfliktu i negatywnego przedstawienia komunistycznego wroga. Już #1 pojawiła się opowieść o konfrontacji mocarstw, która była niezbyt wyszukaną analogią do Zimnej Wojny. W drugim numerze Bill Everett poszedł krok dalej i zaserwował historię o Ziemi zaatakowanej przez kosmitów. Źli przybysze bombardowali naszą planetę meteorami, więc wszyscy członkowie ONZ połączyli siły w walce z zagrożeniem. Wyjątkiem było państwo nazwane Eastern Union, czyli odpowiednik ZSRR. Podczas gdy pozostałe nacje wspierane przez Marvel Boya walczą dzielnie z najeźdźcami z kosmosu (z użyciem broni atomowej), komuniści dokonują zdradzieckiego ataku. Na szczęście cała historia kończy się happy endem, czyli całkowitym unicestwieniem Eastern Union. W niemalże każdej przygodzie Marvel Boya pojawiały się nawiązania do potęgi i zagrożenia ze strony różnego rodzaju promieniowania.

marvel%20boy.jpg
Po zaledwie dwóch numerach Marvel Boy został przemianowany na Astonishing. Robert Grayson pozostał głównym bohaterem serii do numeru szóstego, po czym zniknął z łam komiksów na niemalże ćwierć wieku. Ciężko znaleźć jakieś cechy, które wyróżniałyby go spośród dziesiątek innych bohaterów, którzy zadebiutowali wcześniej w komiksach Timely. Był dość standardowym herosem z niezbyt oryginalnymi zdolnościami i genezą. Pozbawiony skaz na charakterze, doskonały idealista, niezwyciężony półbóg, którego promienny uśmiech może po pewnym czasie zirytować czytelnika. Taki oto był jedyny superbohater lat pięćdziesiątych Marvel Comics...

ec%20comics.jpgZ oczywistych powodów w tej kolumnie skupiam się na opisie wydarzeń dotyczących Marvela, ale przy opisie lat pięćdziesiątych nie sposób nie wspomnieć o innym wydawnictwie. Ówczesny Marvel był sprawnie działającą i przynoszącą zyski firmą, ale nie należał do liderów rynku. Dominującą pozycję osiągnął dopiero w kolejnej dekadzie, a najważniejszym wydawnictwem lat pięćdziesiątych było EC Comics. To właśnie to wydawnictwo doprowadziło do wielkiego postępu i z niespotykaną odwagą wyznaczało nowe trendy, a jednocześnie doprowadziło do ogromnego kryzysu cały rynek komiksowy, który niemalże skończył się upadkiem całego przemysłu.

tales_from_the_crypt_24.jpgWszystko zaczęło się od Maxa Gainesa, który zresztą pojawił się w pierwszym odcinku Historii Marvela. To właśnie jemu zawdzięczamy pierwszy zeszyt komiksowy, który trafił do sprzedaży (Famous Funnies). Gaines założył własne wydawnictwo, a później wszedł w spółkę z National Allied Publications, które później przekształciło się w DC Comics. Po kilku latach współpraca z pozostałymi właścicielami stała się coraz trudniejsza i Gaines odsprzedał swoje udziały w spółce. Za uzyskane pieniądze założył w 1944 roku Educational Comics, które zgodnie z nazwą wydawało "grzeczne", edukacyjne komiksy (min. adaptacje biblijnych opowieści). Taki repertuar sprawił, że EC nie zrobiło początkowo wielkiej kariery. W 1947 roku Max Gaines zginął podczas tragicznego wypadku na jeziorze i wydawnictwo odziedziczył jego syn, William. Dwudziestopięcioletni spadkobierca radykalnie zmienił profil firmy oraz jej nazwę (na Entertaining Comics). W 1950 roku zastępując ostatnie serie edukacyjne horrorami. Nie był pierwszym wydawcą, który zdecydował się na ten gatunek, ale odniósł największy sukces ze względu na odważne i profesjonalne podejście. Pierwszą serią była The Crypt of Terror, szybko przemianowana na Tales from the Crypt na życzenie dystrybutorów, którym nie podobało się słowo "Terror". Kolejne w kolejce były The Vault of Horror oraz The Haunt of Fear. Gaines stopniowo poszerzał repertuar swego wydawnictwa o serie science-fiction, historie wojenne i kryminały.

tales_from_the_crypt_40.jpgEC wyróżniało się na wiele sposobów spośród innych wydawnictw. Przede wszystkim historie były pisane niekoniecznie dla dzieci i młodzieży. William Gaines i jego najbliższy współpracownik, Al Feldstein, wymagali od swoich pracowników opowieści, które miały intrygować również starszych czytelników. W komiksach EC nie obawiano się drastycznych tematów i rysunków, których dziś raczej nie spotyka się w książkach dla dzieci. Fabuła często poruszała trudne zjawiska społeczne, na przykład segregację rasową, która w latach 50 była jeszcze bardzo wyraźna. Inne wydawnictwa pomijały takie kontrowersyjne tematy, ale Gaines nie miał najmniejszych zahamowań i prezentował swoje postępowe spojrzenie na świat. Reakcja czytelników była różna - do EC docierały listy od oburzonych zwolenników segregacji i rasistów. Część z tych wiadomości była nawet publikowana na stronach redakcyjnych komiksów jako swoisty dowód na potrzebę zmian w mentalności Amerykanów. Gaines sięgał po najbardziej utalentowanych twórców, którzy zapewniali ciekawe historie i bardzo wysoki poziom rysunków. Starał się również promować nazwiska swoich artystów, zawsze podpisując nimi komiksy. Dziś jest to naturalny zwyczaj, ale przez pierwsze dekady istnienia komiksowej branży wcale tak nie było - autorów wielu historii opublikowanych przez Timely nie można zidentyfikować. Do wpływu EC na rynek komiksowy powrócę jeszcze w kolejnych odcinkach opisujących lata pięćdziesiąte, bo William Gaines i jego pracownicy sporo namieszali w tym okresie.

W 1950 roku w asortymencie Timely pojawiły się pierwsze komiksy dotyczące właśnie rozpoczynającej się Wojny w Korei. Nawiązując do najlepszych tradycji komiksów przedstawiających II Wojnę Światową, konflikt koreański był przedstawiany w komiksach z totalnym brakiem obiektywizmu. Podział na Dobrych Amerykańskich Żółnierzy i karykaturalne, zniekształcone, komunistyczne demony był niezwykle jaskrawy w większości komiksów. Najwyraźniej czytelnikom to nie przeszkadzało, bo liczba komiksów wojennych szybko wzrosła, ale o tym przeczytacie już w następnym odcinku Historii Marvela.

Lex
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.